Witam Panów.
zastanawia mnie jedna kwestia.
mianowicie lubię przebywać w różnych miastach poza moim i tam poznawać nowych ludzi. i jak sądzicie, gdybym poznał jakąś wartą uwagi dziewczynę max 50 km ode mnie warto byłoby się w to pakować? 25 km dojeżdżam do szkoły więc to nie jest nic na odległość. ale 50 km to już inne miasto i brak informatorów, a co z zaufaniem? czy nie podsycałoby to mojej zazdrości? może jeśli nadarzyła by się okazja zdobycia panny z odległej ode mnie 50 km to warto by było się jakkolwiek angażować? dodam że taki dystans mógłbym pokonywać 1-2 tygodniowo.
chętnie poznam wasze za i przeciw 
Jeżeli nie mieszkasz na zadupiu (tak jak np. ja) to można to rozważyć, w innym wypadku szkoda sensu.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
mieszkam w miejscowości ok 8-tysiecznej.
nudni ludzie, proszę bądźcie nudni gdzie indziej...
No to jakiś sens może jest, aczkolwiek jeżeli nie masz mocnej psychiki to możesz dostawać pierdolca jak dziewczyna będzie lubiła zatańczyć na weekend, zwłaszcza akurat gdy Ciebie nie będzie.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
Jeśli masz możliwości kontaktu z nią, tzn.:
-jeździ autobus,
-jeździ pociąg,
-masz dostęp do samochodu,
to możesz spróbować ją poznać. Wtedy dopiero przekonasz się, czy panna sama nie będzie Ci robiła jazd "że ją zaniedbujesz, że się nie opiekujesz" i inne typowo babskie ST.
A zaufanie...dopóki panna nie zrobi żadnej krzywej akcji nie masz powodu żeby jej nie ufać, czyli możesz ufać "tak na 80%":smile: Zaufanie - podstawa, jeśli będzie robiła jakieś krzywe jazdy, to znaczy że nie nadaje się do poważnej znajomości i szkoda na nią czasu.
a co z czasem? raz na tydzień niby fajnie ale jeśli ten raz sie nie uda to 2 tygodnie bez siebie? to nie byłoby zbyt "wirtualne" ? wiecie, wszystkie moje związki były praktycznie na miejscu i nie wiem jak to jest wiązać sie z kimś dalej
nudni ludzie, proszę bądźcie nudni gdzie indziej...
Jeżeli u siebie w mieście nie jesteś jeszcze na "czarnej liście" to myślę że dziewczyna z poza miasta powinna być ostatecznością.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
Moja byla wyjechala do Warszawy na studia raptem 100 km ode mnie
i wiesz co , widywac sie z nia raz w tyg( pojechalem do niej tylko raz , poniewaz nienawidze Warszawy ) to nic fajnego > na poczatku mowie dobra moze jakos to bedzie , ale z czasem (niezbyt dlugim ) powoli mnie szlak zaczynal trafiac i stwierdzilem ze to nie dla mnie taki zwiazek na odleglosc , jakies jazdy Ci sie glowie zaczynaja pojawiac , stalem sie nerwowy , koniec koncow skonczyl sie zwiozek na odleglosc
tak wiec jak nie masz nerwow ze stali to nie zaczynaj - takie jest moje zdanie