Witam.
Sprawa dotyczy pewnej laski- opisywałem ostatnio na forum. W skurcie: dziewczyna twardy orzech do zgryzienia. Na ostanim spotkaniu połowe była zimną suką, atakowała mnie- rozmowa o wadach, ST- które starałem się odbijać- poźniej jak strałem się pokazywać, że mnie to nie rusza(pewnie coś lekko spierdoliłem, ale bez tragedii) to zaczęła się jakby bardziej otwierać i rozluźniać, a rozmowa stała się weselsza . Z tego co stwierdziliście w odpowiedziach w poprzednich tematach dziewczyna mnie testowała w mocny sposób. Sama powiedziała taką rzecz, że jest osobą bardzo zdystansowaną i ma bardzo indywidualne podejśćie do facetów i nawet jak już zawiążę się nawet coś głębszego dalej trzyma dystans. Prawdopodobnie ktoś ją skrzywdził.
Ogólnie niby spotkanie na plus- ale na pewno nie idealne.
Ktoś też stwierdził, że mogłem wpaść w ramke przyjaciela. Wiec na moje wcześniejesze pytanie po tym czy dzwnonic po to by utrzymać jakiś kontakt jak ona jest teraz na wakacjach i nie można się spotkać dostałem odpowiedź negatywną. Ostatnio jak właśnie dzwoniłem, okazało się, ze jest na wakacjach z koleżanką i że wraca pod koniec lipca, albo później bo im się tam bardzo podoba. Ja powiedziałem, niech odpoczywa i bawi się dobrze, a jak wróci niech da znać to może uda nam się umówić(nie chciałem, żeby wyszło, że czekam, ale po prostu nie chciałem zawracać dupy jak chce sobie odpoczywać)
Nie mieliśmy kontaktu od ponad 3 tyg. Żadnego. Myśle, że już wróciła- poza tym musi się uczyć do sesji wrześniowej- bo to dla niej bardzo ważne.
Panowie z formu także stwierdziliście, że po prostu kobiety też chcą zdobywać.
Być może wyszło na to, że stałem się mniej atrakcyjny i może myśli, że już mnie ma.
I co teraz?
1.Zadzwonić- wtedy tylko potwierdze, że chce za nią latać- ona wie, że mi się podoba i chce ją poznawać(strałem się pokazaż, że mnie interesuje, ale nie pokazywać nazbyt, że mi zależy- być może coś niefortunnie przemyciłem za dużo okazując- ale nie koniecznie).
2.Olać- poczekać, aż się odezwie- nawet jak to ma być za miesiąc dwa i wtedy zastosowac brutalnie to co ona- bo bywa zimną suką jak sama stwierdziła- ale już móiłem jej, że się jej nie boje i o mnie tez mówią skurwysyn-ale w porządku
.
a)powiedzieć, że nie mam czasu i jak troche znajde to się odezwe.
b)Jak się odezwie i coś zaproponuje to się zgodzić ze swoim terminem.
c) Albo zrobić to co ona już pare razy zrobiła umówić się i odwołać?
Proszę o odp. , pozdrawiam.
skoro powiedziałes, ze ma da znać kiedy przyjedzie, a ona na to przytaknęła to nie widze innego wyjscia jak czekac na oznaki zycia od niej... jak ich nie bedzie to ew mozesz sprobowac przedzwonic.
Ja bym poczekał ile wlezie... bedziesz bardziej na +
Ja bym poczekal pare dni i jak nie odezwie sie sama to bym zadzwonil i podal 2 terminy. Jezeli wiesz, ze ona juz wrocila z tych wakacji i minelo pare dni to nie wyjdziesz na jakiegos needy jak bedziesz chcial sie umowic(gorzej jak w ten dzien co by wrocila bys od razu chcial sie spotkac). Jak sie zgodzi spotkac to ja porzadnie przeliz, zaskocz czyms zeby sama nastepnym razem zaproponowala spotkanie
Kobieta powinna zawsze pozostać kobietą, ale nie musi, a mężczyzna, który nie jest mężczyzną, jest już niczym…
eeeee siedzisz i rozkminiasz.
Zadzwoń poprostu i będziesz wszystko wiedział.
Miała dać ci znać powiedziałeś to się trzymaj tego jak facet...ewentualnie jak naprawdę długo się nie odezwie to zadzwoń i się umów jeśli jest...a na razie się nie przejmuj i nie myśl o tym baw się i podrywaj zajmij się sobą i swoimi pasjami zainteresowaniami...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Nie baw się w jakieś czekania na spotkanie,odwoływanie..Jesteś faceto to postępuj tak..
Bierzesz telefon ,dzwonisz ..mowisz wtedy i wtedy i już..Zgadza się? Ok ..Nie zgadza? To masz zaoszczędzone 2miesiące czekania ..
Nie znam się na niczym, prócz życia..
Skoro Ci na niej zależy, to zaufaj jej. Skoro powiedziała, że się odezwie, to na pewno tak zrobi. Pewnie już masz na to ekscus: No a sesja? A co, uczyć się tam nie może z koleżanką? Książek wziąć nie mogła? Może tam ma lepsze powietrze do nauki czy coś.
Z drugiej strony zdaję se sprawę, że w takich sytuacjach wyobraźnia pracuje (sam kiedyś się spotykałem z laską, a ona mi dała kosza, jak poznała kogoś na durnym festynie - i tu miałem obawy, jak się okazało słuszne), ale ryzyk fizyk, bez ryzyka nie ma zabawy.
Chcesz rady? Oto ona:
Bądź facet, jak powiedziałeś A, to nawet nie myśl o B.
Poza tym, skoro jest czasami zimną suką, to może Cię testuje. Ewentualnie jak się do września nie odezwie ( w co wątpię) czy tak tuż przed, to zadzwoń, powtarzam ZADZWOŃ. Nie pisz esa ani nic, tylko kontakt bezpośredni.
Oczywiście to Ty decydujesz, więc zrobisz, jak uważasz, to powyżej to mój punkt widzenia - zrobisz, jak uważasz.
Pozdro
Dzięki wielkie za odpowiedzi. Zrobie tak, że narazie jeszcze poczekam. Jak zechce to się odezwie, a jak nie to ja to zrobie, ale jeszcze nie teraz.
Pozdrawiam.
i bardzo dobrze. Męska decyzja. Powodzenia
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Panowie stosując się do rad, nie szukałem kontaktu w żaden sposób przez prawie dwa miesiące. Laska nie dotrzymała słowa, nie odzywając się.
Tak więc zgodnie z podpowiedziami zadzwoniłem po dłuższym czasie, zrobiłem to dzisiaj w przypływie ochoty, z myślą by spotkać się w niedziele- akurat mam egzamin poprawkowy i będę w jej mieście, ona także ma egzaminy (jak wspominałem wcześniej przełożyła sobie wszystko na wrzesień i walczy o stypendium). Pewnie jest tym teraz bardzo zaaobsorbowana.
Dzwoniąc do niej miałem w planach udzielić jej trochę wsparcia, jeżeli się stresuje, ale także i to bardziej umówić się na spotkanie w stylu: słuchaj mam trochę wolnego niedziele po 15 pomyślałem, że moglibyśmy się umówić, zadzwonię jeszcze w niedziele i ustalimy miejsce.
NIE ODEBRAŁA. Myślę spoko zdarza się. Jak jest kulturalna to odpisze, oddzwoni.
I pytanko: zadzwonić jeszcze raz jutro, nie wracając do tematu nieodbierania telefonu, jeśli nie da znaku życia? czy olać, bardziej mi przyświeca to drugie rozwiązanie, bo trochę to dziwne, bo znając( nie jest to jakaś zażyła znajomość) się z kimś jakiś czas wypada się odezwać.???
Drugie pytanie, czy można jakoś ukarać za brak słowności- czy dać sobie z tym spokój, myślałem na początku, żeby nie odzywać się nawet do października i dłużej, a jak się odezwie to zlewać i odmawiać spotkań, ale już wykonałem telefon.
To że nie odebrała czy nie oddzwoniła jeszcze o niczym nie świadczy - zawsze może nie mieć kasy na koncie labo coś w tym stylu.
Zadzwoń jeszcze raz jutro o jakiejś normalnej porze - kiedy będziesz wiedział że raczej nie będzie zajęta i może gadać.
Jak nic nie wyjdzie to napisz jej sms żeby się odezwała jak znajdzie czas i... czekaj co wyniknie (jak się nie odezwie w ciągu 2-3 dni to olej sprawę).
Tak ja bym zrobił.
Co się tyczy rad psychologicznych w stylu "czekaj tyle a tyle"...
Nigdy nie traktuj tego typu rzeczy dosłownie.
Pamiętaj podstawową sprawę MĘŻCZYZNA robi zawsze to co uważa że powinien zrobić w danym momencie. Uważasz że chcesz się spotkać? Dzwonisz i się umawiasz i na Boga nigdy nie wychodzisz z założenia że "musicie się spotkać".
Możesz zastosować wszystkie rady z tej strony, przestrzegać wszystkich zaleceń użytkowników a spierdzielisz sprawę jeśli nie będziesz mężczyzną. Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna zasada dotycząca postępowania z kobietą, wszystko idzie na wyczucie (pisze z własnego doświadczenia).
Co do tego że chciałeś czekać 2 miesiące... w 2 miesiące to ona sobie może trzech kochanków zmienić.
Działaj, zadzwoń umów się - jak będziesz czekał to wyjdziesz na ofiarę losu, jak będziesz się przejmował tym że zapomniała, wyjdziesz na oszołoma żyjącego jej życiem.
Nie jest słowna? To jej to powiedz a nie będizesz się rozczulał.
Ma "kampanię wrześniową"? Chwilę czasu znajdzie, mózgownica też potrzebuje relaksu i przewietrzenia.
Co wy macie z tymi najściami "że ma sesję" albo "ciężki czas". Pięć minut zawsze laska znajdzie jeśli jej zależy.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Ok, dzięki wielkie za odpowiedź.
Zadzwonię jutro. Ta sytuacja z dwoma miesiącami braku kontaktu nie wydaje mi się zła- zadzwoniłem, była na wakacjach, wykazałem zainteresowanie spotkaniem- jak chciała to mogła dać znać, a ja nie miałem strasznego parcia i tego się trzymałem.
Teraz gdy pojawiła się okazja spotkania postanowiłem, że się odezwę i tyle. Jutro jak nie odbierze to nie będę pisał sms'ów- po prostu dam spokój.
Z tą niesłownością to racja, wplącze to w jakąś rozmowę, że bardzo tego nie lubię i nie toleruje- ale to jak już dojdzie do spotkania.
Pozdrawiam!
P.S z tym, że nie ma uniwersalnej rady na podryw to się zgodzę, ale myślę, ze należy próbować, stosować się do rad, żeby w końcu swój własny styl wszedł nam w krew
Wiesz co styl przyjdzie sam. I z doświadczenia powiem Ci że z innej strony niż zakładasz.
Na stronie masz wskazówki, jak je wykorzystasz to Twoja rzecz.
Ja Ci powiem że mi przykładowo ciężko powiedzieć czy bardziej pomogły wskazówki czy kurs tańca na który poszedłem.
Co ja bym dał żebym miał te doświadczenia w LO
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Jakąś kare czy komentarz zgryźliwy możesz dać ze nie dotrzymała słowa...nie dzwon więcej razy niż raz jak nie odbierze i nie oddzwoni to dzwonisz następnego dnia nie odbiera to dzwonisz pojutrze jeśli nie odbierze to olewasz...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Dzięki za odpowiedź po takim czasie:)
Tak właśnie zrobiłem, zadzwoniłem na następny dzień raz. Na początku mnie przeprosiła, że nie odebrała jak dzwoniłem dzień wcześniej i zaczęła się tłumaczyć- ja: spoko. Trochę pogadaliśmy, znowu zaczęła gadać, że nauka, że aż musiała wziąć jakieś lekki uspokajające bo tak się stresuje.
Nie komentowałem tego, że nie dotrzymała słowa(pewnie by się wykręciła)- ale wspomnę o tym następnym razem jakoś przy okazji.
Pierwsza chciała kończyć rozmowę, ja powiedziałem, żeby poczekała i mówię, że w niedziele mam trochę czasu po 15 i moglibyśmy...ona sama dokończyła...się spotkać? ja że tak. Ona, że ma imieniny Cioci, ale jeszcze nie wie co będzie robić bo nie może o tym na razie myśleć i że się zgadamy i, że musi kończyć i się uczyć. Ja, że trzymam kciuku.
Dodałem na koniec żeby się ogarnęła i przestała mazać
Dzień przed egzaminami wysłałem jej sms'a wieczorem, trzymam kciuki, skop im tyłki ;)- nie odpisała.
W niedziele , już po egzaminie i piwku ze znajomymi dzwonie, żeby się zgadać- telefon wyłączony.
Zadzwoniłem jeszcze dwa razy w ciągu godziny to samo- wiem że za dużo, ale za godzinę miałem autobus więc chciałem się dodzwonić, ustawić a jak nie to wracać do domu.
Później chyba przyszedł mi ten komunikat, że abonent jest już dostępny, ale w tym czasie kumpel zadzwonił, więc nie jestem pewien. Wydaje mi się, że wie o tym, że dzwoniłem, bo chyba w każdej sieci przychodzą takie komunikaty.
Nie oddzwoniła- trochę mnie to zirytowało- w końcu to brak słowności i szacunku. Rozumiem, że egzaminy i stres, ale bez przesady. Zamierzam na to zwrócić uwagę być może na spotkaniu lub przez telefon- najlepiej gdyby sama się odezwała.
Za tydzień ma ostatni egzamin- wtedy chce zadzwonić i się ustawić- nauka już nie powinna być wymówką- i chyba wspomnę w tej rozmowie o tym co mi się nie podoba tak jak radzi
Ronlouis w tym temacie http://www.podrywaj.org/zlewka_0 oraz http://www.podrywaj.org/brak_sza....
pozdrawiam.