Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Obudź się... Obudź się mój przyjacielu.

Przez jakiś czas zbierałem się by napisać ten blog. Musiałem uporządkować swoje myśli. Zrozumieć o czym ma on tak naprawdę być.
Żałuję, że nie napiszę o swojej pierwszej udanej akcji z wyrwaniem numeru od jakiejś HB10.
Będzie to niestety kolejny nic nie wnoszący blog, początkującego użytkownika podrywaj.org o jego przemyśleniach i braku motywacji.

Historia jakże typowa, jakże schematyczna...
Pierwszy związek, żadnego pojęcia o kobietach.
Romantyczny chłopak, przepełniony iluzjami, wychowany głównie przez żeńską część rodziny, który w końcu niespodziewanie odnalazł "Tą jedyną".
Odnalazł szczęście i odwzajemnione uczucie.
Porzucił swoje pasje... ale co mu więcej było do szczęścia potrzebne?
Gdzieś po drodze zagubił własną dumę i honor... ale był szczęśliwy.
Stawał się coraz bardziej potrzebującym pieskiem... ale był szczęśliwy, gdy został nagrodzony przez panią.
Tylko czy to było prawdziwym szczęściem? Czy tylko jego iluzją?

Nie minęło wiele czasu jak chłopiec zrozumiał, że życie to nie bajka. Dostał bolesnego kopa w dupę i żadnego wyjaśnienia.
Na szczęście ktoś wskazał mu drogę...

Tak, dostałem namiary na tą stronę. Przejrzałem w końcu na oczy.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że popełniłem wszystkie kategoryczne błędy w czasie byłego związku. Ale nie o nim będę pisał... rozdział zamknięty.

Postanowiłem się zmienić... I zgadnijcie z początku moim motorem napędowym? Oczywiście... powrót do byłej. Nie widziałem jednak jeszcze wtedy (albo nie chciałem widzieć), że przegrałem już na starcie, w kluczowym momencie zerwania zalewając się łzami.

Postanowiłem się zmienić, a nowa szkoła wydawała mi się sporą szansą na nowe życie.
Teorie ze strony chłonąłem artykuł za artykułem.
Znalazłem cel - zwiększyć pewność siebie.

Dawniej byłem dość aspołeczny, wyłamywałem się ze społeczeństwa... Miałem troche znajomych, ale nikt nie brał mnie na poważnie.
Cichy, zamknięty w sobie... Żyjący we własnym świecie.
Cień...

Jeszcze wtedy było dla mnie nie do pomyślenia podejść do jakiejkolwiek obcej osoby na mieście (a co dopiero do dziewczyny) i po prostu porozmawiać, nawiązując nową znajomość.
Chciałem to zmienić. Chciałem na gruzach (bo tyle ze mnie zostało po rozstaniu) zbudować nowego, lepszego siebie.

Zaczęło mi coś wychodzić z lepszym, bądź gorszym skutkiem.
Podchodziłem na mieście do obcych dziewczyn, pytając o różne rzeczy... Pewność siebie rosła, nastrój momentalnie się poprawiał.
Dobrze pamiętam również dwie przełomowe sytuacje... Gdy w autobusie dosiadłem się do zupełnie obcej, przy czym bardzo atrakcyjnej i troche starszej (ponad 20 lat) dziewczyny i przegadałem z nią całą drogę.
Drugi przypadek był podobny, również starsza dziewczyna, tylko udało mi się lepiej poprowadzić rozmowę.

W szkole szybko odnalazłem się w nowym towarzystwie, zawarłem wiele znajomości, również z nowymi dziewczynami. Czegoś jednak mi zaczęło brakować...
Prawdziwego podrywania.
Dla nowych dziewczyn byłem nikim innym, jak zwykłym kumplem... Rozmawiając z nimi, skupiałem się na rozmowie. Zapominałem o mowie ciała, tonacji głosu, kontakcie wzrokowym, dotyku... O podstawowych rzeczach.

Wróciłem do lekcji Gracjana. Czytając je wizualizowałem swoje podejścia, nabierałem motywacji i pewności siebie...
Jednak następne dni przynosiły tą samą codzienną monotonię. Brak chęci do podchodzenia do dziewczyn i tym bardziej brak wiary w powodzenie. Niewidzialna bariera i powracające iluzje.
Do tego brak czasu.
W szkole lekcje, przerwy zbyt krótkie by dobrze się skoncentrować do przełamania (a poza tym... wiadomo jak jest z podrywem w szkole). Po szkole powrót na wieś i nauka... Bo w tej zabitej dechami dziurze nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby kogoś podrywać.
W weekendy również nie bardzo chciało mi się ruszać do miasta, oddalonego o 20 km. Na pewno, gdybym miał na tyle bliskiego kumpla i w miarę ogarniętego, żeby go zabierać ze sobą jako skrzydłowego, bardziej by mi się chciało.

Szukałem innych źródeł wiedzy... Zacząłem przeskakiwać z artykułu na artykuł, coraz bardziej się w tym wszystkim gubiąc, nie mając już czasu by na czymś się dokładniej skupić...
"Gra" Neilla Straussa, Attract&Date Sharka, książka DavidaX, szukanie motywacji, zagłębianie się w tajniki NLP, pozytywne myślenie, nagrania z seminariów Davida DeAngelo (z którym i tak niewiele zrozumiałem, przez niewystarczającą znajomość angielskiego)... i uwaga! Hipnoza. Tak kurwa, jakby pewność siebie i metamorfoza w PUA przyszły ot tak... po 20 minutowym odsłuchaniu nagrania.

Teraz jestem właśnie w tym miejscu... Czuje się cholernie zagubiony, każdy dzień bez wyraźnego efektu, sprawia, że czuję, iż moja praca nad sobą nie ma sensu.
W dodatku dziewczyny nigdy do mnie nie lgnęły...

Po tylu artykułach już sam nie wiem kim jestem... i kim chce się stać.
Chce się stać pewnym siebie facetem... Ale jakie ma on cechy, jak się zachowuje... Jak się nim stać?
Jak być alpha?

Często na co dzień zapominam o tym, co przeczytałem...
Wciąż jestem niezdecydowany i za szybko mówię, jednocześnie nie zastanawiając się nad wypowiadanymi słowami... Staram się to zwalczać, ale czasem zapominam przez inne sprawy codzienności.

Ah... Gdyby tak można było czasem porzucić wszystko inne i skupić się na samym sobie oraz na własnym rozwoju.

Chyba trochę długi wyszedł mi ten wpis... Może niepotrzebnie się rozpisałem, ale chociaż uporządkowałem w pewnym stopniu własne myśli.
Nie wiem komu będzie się chciało to przeczytać... Ale jeśli jednak, dzięki. Bo w gruncie rzeczy cicho liczę na małą pomoc z motywacją z waszej strony...
Czasem proste słowa potrafiły mi pomóc Tongue

Odpowiedzi

Portret użytkownika Priapos

ktoś to już napisał i bardzo

ktoś to już napisał i bardzo mi się to podoba

Teoria, marna siostra praktyki.

Portret użytkownika FfokSize

Wyluzuj. Nie zmienisz sie z

Wyluzuj. Nie zmienisz sie z dnia na dzien. To, ze nie widzisz zmian, nie znaczy, ze nic sie nie dzieje.
Wyobraz sobie siebie samego przed tamtym zwiazkiem i porownaj do obecnego siebie.
Jezeli nie zobaczysz roznicy, to masz racje- ta cala praca nad soba nie miala sensu.
A jezeli zobaczysz roznice, to osiagnales cos, wiec tylko sobie wmawiasz glupoty i sam siebie demotywujesz.
Watpie, by moje slowa Ci pomogly. Nie mowie Ci nic, czego sam nie wiesz. Ale nie zamierzam sie nad Toba uzalac. Masz jaja, masz fiuta. Stoj twardo jak slon afrykanski i nie pierdol glupot. Zamiast tego wskakuj w weekend w autobus, jedz na miasto, wskakuj do jakiegos klubu, poderwij kilka dup. Wybierz taka, u ktorej bedziesz mogl nocowac.
W sobote sie obudzisz u niej, znow ja wydymasz, zjesz sobie cos i wypad z nia na miasto. Wieczorkiem sie rozlaczycie, Ty pojdziesz na impreze i powtworzysz to wszystko.
Czy to nie brzmi lepiej, od siedzeni w zabitej dechami wiosce?
Nie ma rzeczy niemozliwych. Ludzie polecieli w puszce na ksiezyc! I wrocili cali i zdrowi! A Ty mowisz, ze nie masz jak wyrwac fajnej dupy ; ]

Portret użytkownika Capone

Drogi autorze, twierdzisz że

Drogi autorze, twierdzisz że się czegoś nauczyłeś w kwestii uwodzenia- otóż ja powiem Ci tak- nie nauczyłeś się niczego, poza totalnie nieprzydatnymi na dłuższą metę gotowymi rozwiązaniami podanymi Ci przez różne źródła. Sam musisz zrozumieć pewne rzeczy, na bazie własnego doświadczenia (metoda prób i błędów się kłania). Szukasz motywacji? Idź na miasto, spójrz na te wszystkie kobity czekające na prawdziwego mężczyznę, działaj spontanicznie. Po przeczytaniu tego bloga odniosłem ogólne wrażenie, że chciałbyś usłyszeć od użytkowników: ' Stary, przecież przeczytałeś te wszystkie książki, jesteś zajebisty! ' A powinieneś się skierować w trochę innym kierunku. Jeśli naprawdę chcesz zostać uwodzicielem potrafiącym zachować się tak jak prawdziwy facet w naprawdę wielu sytuacjach, a nie podrywaczem bazującym na gotowcach- zacznij działać.

@FfokSize
Praca nad sobą zawsze ma sens, w tym przypadku choćby taki żeby uświadomić Ci że metody jakimi kierowałeś się wcześniej były złe. Tak czy inaczej odnosisz sukces, mniejszy lub większy, starasz się coś zmienić.
Skoro twierdzisz że i tak mu nie pomożesz, to po chuj odpisujesz?

Kaz skąd jesteś? Musisz

Kaz skąd jesteś?
Musisz ruszyć dupę sprzed kompa. Bez praktyki nic nie zdziałasz.
Znajomy ostatnio podrzucił mi ciekawy pomysł/kurs/zabawę.
Poszukaj w google Demonic Confidence. Podobno to bardzo pomaga. Ja planuję niedługo zacząć.

Portret użytkownika aspen

proponuję także obejrzeć

proponuję także obejrzeć Californication lub inny film, gdzie bohater zachowuje się jak alfa. Te filmy odpowiedzą na Twoje pytania.

Dzięki za bardzo

Dzięki za bardzo konstruktywne odpowiedzi. Jak zwykle macie racje Wink
Spojrzałem nieco w przeszłość. Porównałem, jaki byłem przed pierwszym związkiem, a jaki jestem teraz. Na pewno o wiele bardziej towarzyski, potrafię odnaleźć się w nowym środowisku. Poza tym w dużej mierze zniknęły obawy przed rozmową z obcymi ludźmi.
A co najważniejsze... zmieniło się to, co mam w głowie Wink
Wydaje mi się, że sama świadomość z istnienia tych iluzji społecznych i próby ich zwalczania, już można uznać za jakiś sukces Smile

Kto na terenie Bełchatowa jest gotów zabrać się za Demonic Confidence? Wink
Wykonując misje z kimś, na pewno byłaby większa motywacja.

No widzisz i już jest lepiej.

No widzisz i już jest lepiej. Trochę przypomina mi się moja sytuacja jak na to popatrzę tylko, że ja już nie mam większych problemów z zagadywaniem. Jak się przyłożysz to za miesiąc jesteś inną osobą. Laughing out loud

Kaz - wrzuć to pytanie na

Kaz - wrzuć to pytanie na forum w dziale City Game. Napewno ktoś się odezwie.