Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nowe życie. Najważniejsza lecz pomijana zasada.

Portret użytkownika electro

(Ten wpis jest związany z etapem pierwszych podejść)

To dziwne. Czytałem setki blogów na podrywaj.org a sam nie mam pojęcia jak zacząć swój. W tym momencie zastanawiam się, czy jeśli bym pierwszy raz znalazł się na tym portalu to trudniej by mi było zacząć pisać mój pierwszy blog.
Jeszcze wczoraj bym pomyślał, że to logiczne i odpowiedź brzmi "Tak". Dzisiaj mój światopogląd się zmienił. Wszystko o czym myślę zaczęło wiązać się z realnym światem. Emocje, myśli, otaczający mnie ludzie - w kilka sekund to wszystko stało się jednością.

Odpowiedź na postawione pytanie brzmi NIE.

Powiecie: jak to? przecież patrząc na setki wypracowań w końcu wyciągniesz wnioski z innych prac i odnajdziesz wskazówki aby napisać swoją!

To nie prawda.

Siadając w ławce, biorąc długopis do ręki patrzysz na czystą kartkę i wiesz, że nic nie wiesz. Te przeczytane wypracowania nic Ci nie dały. Pokazały podstawy, owszem, pokazały, że pisze się niebieskim długopisem po białej kartce. I nagle doznajesz olśnienia: to przecież wiedziałeś, straciłeś dużo czasu czytając czyjeś teksty, a nic to nie dało.

WTEDY, właśnie wtedy po napisaniu pierwszego w życiu wyprawowania zdajesz sobie sprawę, że jeśli zamiast czytać 500 wypracowań napisałbyś JEDNO swoje byłbyś bardziej doświadczony i teraz byłoby łatwiej.

Z podrywem jest tak samo. Tutaj kłania się nam podstawowa zasada, którą zlekceważyliśmy.
Którą ja zlekceważyłem.
Brzmi ona: "Jedna godzina czytania, jedna praktyki"
To niewiarygodne jak łatwo jest ją złamać. Czytasz pierwszą lekcję, zajęło Ci to 20 minut. Myślisz: "Jak pójdę na miasto to odrobię kilka godzin i nie złamię zasady" a następnie czytasz drugą lekcję, artykuły po lewej stronie, blogi, wpisy na forum. Po kilku dniach dochodzisz do lekcji trzeciej, gdzie trzeba wyjść na miasto, ale jest wieczór/ jest zimno/ nie ma z kim iść więc pójdę kiedy indziej, nie dzisiaj. Dzisiaj "tylko" poczytam...

W końcu przychodzi moment, w którym wiesz nawet jak będąc sam na sam z kobietą ją podniecić aby zaliczyć dobry seks, a nigdy jeszcze nie miałeś dziewczyny...
Przechodzisz koło kolegów i nie przejmujesz się wcale ich opinią. W związku z tym uważasz, że stoisz na solidnym gruncie...

To nie tylko nie jest solidny grunt. To w ogóle nie jest grunt. To ocean a Ty w nim pływasz. Ocean Twoich myśli odizolowany od realnego świata. Ale Ty jeszcze tego nie dostrzegasz.

Więc jak to dostrzec?

Jest tylko jeden sposób. Podejdź do kobiety, która najbardziej Ci się podoba, wyciągnij ją z grupki dziewczyn mówiąc, że chcesz z nią porozmawiać lub cokolwiek aby ją odciągnąć, przemilcz pohukiwanie ludzi obok i nie mając na myśli żartu, lecz stworzenie więzi między wami wyduś z siebie te 3 słowa, które powiedziane w tym momencie odmienią Twoje życie.

"Podobasz mi się"

Wiesz co to znaczy wyrecytować coś? Pewnie, że wiesz, czytałeś o tym. No właśnie. Ja dzisiaj mówiąc 3 magiczne słowa dziewczynie moich marzeń dowiedziałem się co to znaczy recytować. Tego NIGDY nie dowiesz się czytając materiały na stronce. Tego ani wielu innych rzeczy.

Niektórzy pewnie zastanawiają się jak to u mnie wyglądało. Opiszę to. Nie zrobię tego z myślą o Was, lecz dla samego siebie. Po prostu muszę to z siebie wyrzucić, przelać na tekst aby spojrzeć na to obiektywnie i wyciągnąć wnioski. Najpierw opiszę wstępne informacje i przebieg rozmowy a potem to co mi dało ostatecznego kopa do działania.

Let's go.

Chodzę z Olą do jednej szkoły, ona jest na moim roczniku. Podoba mi się od 2 lat. Kiedy przyszedłem do nowej szkoły nie dostrzegałem jej, lecz spodobała mi się jej koleżanka (X). Jednak po miesiącu zorientowałem się, że X ma chłopaka, którego zdążyłem już poznać. Był miły, mieli ładne zdjęcia na nk i nie chciałem rozbijać ich związku. Właśnie wtedy dostrzegłem Olę. Głęboko się w niej zakochałem. Pomyślałem, że uczucie minie, że będzie tak samo jak z X. Nie minęło. Kilka tygodni temu we wtorek miałem do niej podejść. Przechodziłem koło niej kilka razy, ale akurat w tych momentach nie byłem gotowy na podejście. Wiedziałem, że muszę się przełamać i zrobić direct. Nawet nie dla niej. Dla siebie. Ona powstrzymywała mój rozwój osobisty. Musiałem tę sprawę zamknąć.
Zdecydowałem, że się na krok w przód. Zobaczyłem na plan lekcji, że jeszcze jej klasa ma 2 godziny zajęć. Byłem zestresowany i powiedziałem sobie, że skoro będzie jeszcze na następnej przerwie, to wtedy to zrobię. Na następnej przerwie z trzęsącymi się rękoma szukałem jej. Przeszedłem całą szkołę i zauważyłem, że jej klasy nie ma. Zauważyłem kilka moich koleżanek z jej klasy, które mi powiedziały, że nie ma nauczycielki i skończyły już lekcje. Wiedziałem, że później będę miał długi wyjazd i kilka tygodni nie będę się z nią widział. Czułem bezradność.
Dzisiaj byłem pierwszy dzień w szkole od kiedy wróciłem z wyjazdu. Zobaczyłem ją na przerwie z kolegami i koleżankami pod ścianą. Nagle strach. Przeszedłem koło niej, obszedłem korytarz patrząc gdzie moglibyśmy pójść pogadać (wymówka). Wróciłem się i będąc niedaleko zacząłem iść w jej stronę. Gdy doszedłem przywitałem się z kolegami z którymi stała (moi znajomi). Do dziewczyn "cześć" i odwracam się w stronę Oli. Wszyscy patrzą na mnie kiedy mówię: "choć, chcę z Tobą pogadać". Chciałem w tym momencie złapać ją za rękę, ale była dość daleko a nie będę się kłaniał. Widzę, że uśmiecha się i idzie w moją stronę. Mówię "choć", odwracam się do niej tyłem i idziemy piętro wyżej, gdzie było cichsze miejsce. Już na schodach, w drodze ona mówi do mnie: "o czym chcesz ze mną porozmawiać?". Ja (tu błąd, szedłem dalej do planowanego "cichszego miejsca" a nie zatrzymałem się) patrzę trochę na nią, trochę na schody, żeby nie spaść i mówię: "jest taka sprawa, że podobasz mi się i chciałbym Cię lepiej poznać". Doszliśmy do cichszego miejsca (jednak nie tego, które było planowane).
Ola: Ale wiesz, ja mam chłopaka...
Ja: (przerywam z lekkim uśmiechem) OK. Ale ja nie pytam czy masz chłopaka...
Ola: (przerywa) ale ja nie chcę się teraz z nikim spotykać.
Ja: co robisz dzisiaj po szkole? (wiedziałem, że ma tyle lekcji co ja)
Ola: dzisiaj mam siatkówkę.
Ja: a jutro? (błąd)
Ona: jutro też mam siatkówkę ale...
Ja: to kiedy masz wolny czas?(błąd, zamurowało mnie, nie wiem co teraz powiedzieć ale chciałem jej szybko przerwać, bo wiedziałem, że rozmowa idzie w stronę zlewki)
Ola: słuchaj, ja na prawdę nie chcę się teraz z nikim spotykać. (mówiła to tak dosadnie, że ze stresu już zaczęły mi się trząść nogi tak, że prawie zacząłem tupać o ziemię. Ona opuszcza głowę, nie chciałem, żeby zobaczyła, że mi się nogi trzęsą, więc postanowiłem kończyć rozmowę i robić to w lekkim marszu)
Ja: kto mówił o spotykaniu? chciałem tylko z Tobą spokojnie porozmawiać.
Ola: ale nie chcę się z nikim spotykać (coś w tym stylu, stres był taki, że słyszałem, ale nie zapamiętałem co w tym momencie dokładnie powiedziała)
Ja: OK. Chciałem tylko z Tobą pogadać na luzie. (objąłem ją jedną ręką)
Ja: narazie (poszedłem w innym kierunku aby nie narażać się na komentarze jej grupki, do której wracała).

Wiecie jak się czułem, jak się od niej oddalałem a ona ode mnie? Jakbym wychodził z PIEKŁA. Nie wiedziałem co się dzieje, wiedziałem, że muszę iść przed siebie. Nie czułem żadnego szczęścia, ulgi. Myślałem tylko aby iść przed siebie i opanować szalejący puls. Później aby dojść do swojej klasy omijając jej grupkę. Zawinąłem w trakcie do sklepiku. Tam w kolejce dalsze znajome przy których jestem przeważnie onieśmielony. Zagadałem do jednej znajomej, reszta hihota odwrócona w stronę sklepu.
Na następnej przerwie szukałem fajek, przechodzę koło ładnej dziewczyny, do której kiedyś udało mi się podejść (i pogadać o szkole) a potem miałem excusy do niej. Pytam czy pali, ona nie, mówię że szkoda bo szukam papierosa. Poszedłem dalej.
Później palę fajkę z kumplami i koleżanką. Mówi, że jej zimno. Mi było gorąco więc dałem jej bluzę (gorąco mi było po przełamaniu, czułem wypieki na twarzy), później usiadłem obok niej i objąłem jedną ręką. Ona lubi wzbudzać zazdrość, i normalnie odgarnęła by moja rękę. Nie zrobiła tego. Czułem, że skoro z taka łatwością przebiłem jej silną (wiem z doświadczenia) sukotarczę, to muszę coś w sobie mieć. Coś się zmieniło we mnie. Ja nie czułem, że moje opory przed podejściem zniknęły. Ja to widziałem.

Z Olą mogę kiedyś jeszcze pogadać ale już nie jako do głównego targetu, lecz jak do każdej innej ładnej laski.
Pierwszy raz z nią gadałem i wydała mi się nudna. Nie wiem czy jest nudziarą. Myślę, że się nią znudziłem, w końcu z widzenia znam ją od dawna.

Teraz kiedy siedzę w domu, emocje ochłonęły nie tylko widzę, ale i czuję pewność siebie. To naprawdę bardzo dziwne uczucie. Jakiś inny hormon w moim mózgu się odezwał. Jakbym przyjął pierwszy raz jakąś nową używkę. Nie potrafię określić jeszcze czy to dobrze czy źle i co to dla mnie znaczy. Ale wiem, że nie osiągnąłbym tego (dziwnego dla mnie) stanu bez podejścia z directem, bez przełamania się.

Na podrywaj.org trafiłem jakieś półtora roku temu zupełnie przypadkiem przez wujka google. Czytałem, myślałem, nie działałem. Potem życie zaczęło mi się układać - kilka imprez, nieraz piwo z kuplami, budujące towarzystwo. Miałem sporo koleżanek ale miałem dziewczyny. Chciałem mieć dziewczynę. Wróciłem do stronki, czytałem, moje kontakty się pogorszyły. Jakiś czas temu utworzyłem konto aby bardziej wgłębić się w społeczność. Myślałem, że to zaowocuje jakimś związkiem z kobietą, że stanę się taki jak ludzie których teksty czytam. Jeszcze bardziej się zatraciłem w czytaniu. Doradzałem gościom w związkach nigdy nie mając dziewczyny. Zauważyłem, że się w tym zatraciłem, bo zauważyłem, że jak kiedyś chciałem się zmienić, teraz mam to gdzieś. Miałem nie zwracać uwagi na opinię innych a zamiast tego ich olewałem. Najpierw ich, potem moje cele, marzenia, całe życie.

TU się pojawia pierwsza rzecz, która mi dała kopa - Misje Gracjana. Poznałem na nowo siebie, swoje preferencje, swoją chęć zmiany życia. Piszę "na nowo", bo już kiedyś to znałem - zanim tu trafiłem. Zobowiązując się do misji zobowiązałem się do zmiany siebie. To mi pomogło.

Druga rzecz to post ostatni wpis na blogu ciechana. Przypomniał mi, że życie ucieka i dana chwila już się nie powtórzy. Wywarło to na mnie presję jakby kumpel popchnął mnie w stronę pięknej kobiety abym podszedł.

Trzecia - blog kokoskopa z głównej - celnie obalił moją fałszywą pewność siebie robiąc mi przy okazji mętlik w głowie.

Czwarta i ostatnia - blog krava - totalnie mnie odmieniło jedno zdanie, jedna myśl. Pozwolę sobie zacytować:

"kurwa... przecież wiem już co trzeba, teraz tylko praktyka się liczy"

To sprawiło, że wyszedłem z tej strony a następnego dnia odmieniłem swoje życie.
Gracjanowi, ciechanowi, kokoskopowi a przede wszystkim tobie krav - dzięki.

Początkujący użytkowniku tej strony chcesz odmienić swoje życie?
Chcesz zrobić to teraz czy później?
Jeśli później to dzięki, więcej pięknych kobiet dla nas. Czytaj dalej.

Pozdrawiam

Odpowiedzi

Portret użytkownika QB@L@

"mieli ładne zdjęcia na nk"

"mieli ładne zdjęcia na nk" -ten tekst mnie zabił xD

tak ogolnie to blog b fajny,podoba mi się takie podejście jak Ty masz.

Skąd ja k**** znam to

Skąd ja k**** znam to uczucie...:
"Jakbym wychodził z PIEKŁA"

miałem niemal identyczną sytuację ,oczywiście wszystko zjebałem ,normalka ,ale podziałało to na mnie tak samo ,jak płachta na byka , nabrałem mocy dosłownie i poznałem to zajebiste uczucie kiedy wiesz juz podświadomie ,ze tylko i wyłącznie Ty decydujesz o Twoim losie ,wszystko zależy od Ciebie i masz w 100% wyjebane na otoczenie ,które próbuje Cię sprowadzić do swojego poziomu .
Po tym wydarzeniu doszedłem do wniosku ; "Praktyka to Podstawa !!!"

WIęc praktykuję ,ciągle ,choć daaaleka dorga przedemną to jest coraz lepiej..ostatnio angażuje się w kino ;D i jest coraz lepiej ,coraz lepiej Wink

Portret użytkownika _Alvaro_

Tak szczerze to cięzko mi

Tak szczerze to cięzko mi jest podchodzić do dziewczyn z directem które są otoczone znajomymi, execusy hmm może... boję się odrzucenia hmm może ... nie chce wyjsc na błazna... ? w zasadzie sam nie wiem. Ale tak naprawde wole załatwiać to bardziej dyskretnie bo nawet jak się nie uda to można odwrocić sytuacje, a moim atutem jest właśnie własne poczucie humoru, więc obrócenie czego w żart nie stwarza dla mnie problemu Smile

Podziwiam Laughing out loud

HAVE FUN!
_Alvaro_

Portret użytkownika electro

Postepujac tak jak to

Postepujac tak jak to opisales masz wyjscie awaryjne - boisz sie podejsc bez tego wyjscia. Nie podejdziesz do grupy bo sie boisz, ze narazisz wlasne ego. Wiesz jak to sie u mnie odbywalo? Na lekcji po podejsciu widzialem jakby czesc klasy dalej mnie grala w gluchy telefon. Czulem na sobie ich wzrok. Jednak w oczach kolegow nie bylo kpiny. Raczej zazdrosc. A dziewczyny? Zaczely mnie brac na powaznie. Gadajac z nimi czulem ze sa lekko niesmiale, jakby sie unizaly przede mna.
Tu nie ma minusow. To krok w przod.

Portret użytkownika _Alvaro_

Mi natomiast sprawia

Mi natomiast sprawia przyjemność - zabawa, "gra" z kobietą, droczenie jej niepeność i ta myśl w jej głowie że tak naprawdę nie wiem kim jestem, nie jest w stanie mnie zakwalifikować Smile Uwielbiam po prostu ta integrację, i jej wzrok na sobie, może dlatego żadko używam directa Laughing out loud

Portret użytkownika razdwa

Podoba mi się to jak piszesz,

Podoba mi się to jak piszesz, fajnie się czyta.

Czekam na kolejne raporty z postępów. Smile

Portret użytkownika Jac

Może na początek wyjdź z

Może na początek wyjdź z podrywem na ulicę, na uczelni po kilku nieudanych akcjach możesz sobie zepsuć socjal. A tak na ulicy nabierzesz ogłady i w szkole będziesz nie do zagięcia!

Portret użytkownika electro

Zniszczyć opinię ludzi w

Zniszczyć opinię ludzi w szkole o mnie to rzecz, której się bałem. To narzucało na mnie schematyczne zachowanie. Tu właśnie o to chodzi o łamanie schematów.

Jeśli boisz się odpowiedzialności za wyniki swoich czynów to nic nie osiągniesz.

P.S. najwyżej będę nie do zagięcia na ulicy.

Portret użytkownika Jac

Spoko, możesz mieć bardziej

Spoko, możesz mieć bardziej buntownicze podejście, oby przyniosło oczekiwane rezultaty, pamiętaj o nie popadaniu w skrajności.