Kolejna część mojej relacji z ćwiczeń jakie Gracjan zalecił w swoich materiałach: lekcji nr 3 i już częściowo 4:)
Na początku jednak zaserwuje wam wstępniaka.
Wiąże się on z tym co postanowiłem zrobić dnia poprzedniego: wykorzystać nadarzającą się okazję do zdobycia nr telefonu interesującej kobiety:)
Zastanawiałem się później co ja z takim numerem zrobię?? Jak zagrać żeby znów czegoś nie pokręcić?? Całę mnóstwo pytań jakie pojawiają się w głowie początkującego..
Po chwili wpadłem na trochę dziwny pomysł - zrobię z takim nr zupełne NIC:)
Myślicie że mnie już do reszty pokręciło?? O tuż nie.. moim zdaniem w tym szaleństwie jest metoda - chodzi przecież o dogłębne przetrenowanie wszystkiego co wiedzieć i potrafić powinienem tak?? Więc teraz stawiamy się w roli początkującego.. Czyta pierwszą lekcję, drugą, rusza na miasto. Zaczepia kobiety, pyta zazwyczaj o godzinę lub jak dojść na ulicę XXX. Zrobi to kilka razy, po czym stwierdza że jest już zajebisty w tym i może przejść dalej.. Czyta lekcję 3, zaczepia kilka lasek, rozmawia z nimi, jesli jest w miare kumaty widzi pozytywne reakcje - kobiety uśmiechną się do niego i nie uciekają - dzięki czemu upewnia się jeszcze bardziej w swojej "zajebistości"
w końcu jakimś mniejszym lub większym cudem udaje mu się zdobyć upragniony nr:) co dalej?? a no właśnie - próbuje szczęścia i tu zaczynają się schody
a zaraz po tym pojawia się 100 postów na forum typu co zrobić gdy... albo nie odpisuje co dalej.. albo o czym gadać...albo.. długo tak mogę wymieniać..(sam miałem takie problemy)
Wiecie w czym problem?? Ktoś tam napisał że uwodzenie/podrywanie to nie wyuczenie się regułek i recytowanie ich kobietom przy każdej okazji.. Dobrym podrywaczem nie zostaje się w dwa dni. Żeby "wyrwać" interesującą kobietę trzeba zacząć od zmiany samego siebie. Zmian tych nie da się wprowadzić w kilka godzin. Składają się na nie tak wiele składowych, stanów umysłu, podejścia do życia, ludzi itp itd.
Żeby zmienić naprawdę swoje życie a przy okazji zostać tzw "podrywaczem" trzeba poświęcić całe mnóstwo czasu, każde ćwiczenie wykonać XXX razy tak aby odpowiednie zachowania weszły "w krew" i najlepiej nie jednego dnia a rozłożyć je w czasie tak jak ma to miejsce w szkole...Na wszystko przychodzi odpowiednia pora..
A teraz do sedna.
Poświęciłem chwilę czasu na te przemyślenia i doszedłem do wniosku że "sukcesy" w zbyt wczesnym stadium przepoczwarzania są jeszcze gorsze od kilku porażek.. Zdobycie nr telefonu fajnej laski w większości przypadków sprawi że napalicie się jak "pies" na "sukę" i zapomnicie o
tym co chcecie osiągnąć.. przecież spotkaliście już taka sztukę że reszta nie ma szans żeby zbliżyć się do niej i w dodatku dała wam..nr 
Żeby jednak zabawa nie była zbyt monotonna wymyśliłem kolejne urozmaicenie. Trzymanie zdobytych nr w telefonie może i podniesie wasze ego ( jestem zajebisty bo mam już X telefonów do super lasek) jednak może też zwyczajnie "kusić" - myślisz sobie..spróbuję.. i wpadasz w pułapkę.
"Czyli że niby co?? kasować te nr??"
Można i tak, ja jednak wymyśliłem sobie pewną zabawę - postanowiłem kupić ogromną świnkę skarbonkę oraz bloczek małych kolorowych karteczek i tam "deponować" wszystkie nr których nie mam zamiaru wykorzystywać z racji mojego niedorozwinięcia w temacie. Jak to działa? Jeśli podczas początkowych prób przypadkiem lub nie dostanę nr to na koniec dnia przepisuję je na kartke - imie, telefon, zginam, i wrzucam mojej śwince w tyłek:) Po czym usuwam taką osobę z pamięci telefonu "co by nie kusiło"
Robię tak dlatego gdyż nie chce na chwilę obecną wyrwać tej czy innej dziewczyny a zwyczajnie zmienić siebie samego. Gracjan (lub ktoś inny) stwierdził gdzieś na tej stronie że cel do jakiego dążymy nie powinien być zmaterializowany w postaci tej czy innej osoby(krótkowzroczność) a być odległy i dalekosiężny. Pracujcie nad sobą, nie zrażajcie się porażkami, ale też nie napalajcie się przez początkowe sukcesy.
Myślicie że dużo przez to stracicie?? Przecież interesujących kobiet są setki, tysiące czy nawet miliony. A tyłek świnki pomieści może 200-300 numerów.
Po tylu skutecznych akcjach zmiany i nawyki jakie utrwalicie powinny być już na tyle trwałe że można wtedy spokojnie przejść dalej.
Kolejny wpis na blogu będzie dotyczył właśnie poszukiwania takiej "świnki" i zabawy jaką dzieki temu miałem podczas rozmów z przypadkowymi dziewczynami..
PS.
Oczywiście nie namawiam tu nikogo do stosowania tej metody - myślę że przez powyższy wpis w Polsce nagle nie wystąpi deficyt skarbonek:)
Dobrze jest realizować własne pomysły - powtarzanie tego co tu wam "podają" na tacy nie przyniesie efektów dopóki tak naprawdę nie poczujecie "problemu". A gdy już wam się to uda stwierdzicie że ta strona to tylko zbiór wskazówek a nie biblia, koran czy instrukcja obsługi "lejdis"- jedyna i słuszna wersja postępowania z kobietami 