Siema.
Tak jak pisałem w swoim pierwszym poście (blogu?) miało dojsc do spotkania z panią X. Oczywiście ja po prostu wniebowzięty, spacer, starówka itp. Od razu mówię że wszystko było tylko iluzją, która wytworzyła się w mojej głowie. A miało takich sytuacji juz nie byc. Ech. No bywa. Tak więc do rzeczy.
Spotkanie ustalone, umówliśmy sie w pracy na konkretną godzinę jaką była 17. W międzyczasie otrzymałem wiadomosc (po pracy) ze jednak nastapila zmiana planowanej godziny gdyż pani X coś ważnego wypadło (okazało sie ze byly to zakupy lol). No dobra, godzina 18:30, spotykamy się. Na początku gadka szmatka, wszystko fajnie pieknie, duzo tematów. Wydawałoby się że właśnie o to w tym chodzi prawda? Tylko brakowało mi jednego. Jej pewnej inicjatywy i zaangażowania. Głównie to ja zaczynałem każdy temat i w połowie spotkania ogarnęło mnie wrazenie ze powoli to wszystko traci sens. No i miałem w sumie rację. Pani X. komunikuje mi ze musi być wcześniej w domu bo musi zrobic "cos waznego". To był dla mnie sygnał że chce sie ulotnić, bo nie jest po prostu zainteresowana dłuższym przebywaniem w moim towarzystwie. W trakcie spotkania wysyłałem jej sygnały, ze jestem zainteresowany jej osobą, oczywiście nie były to sygnały jakieś nachalne, tylko dyskretne, widoczne dla mojego targetu.
Wracamy. Pani X sprawia wrażenie obojętnej. Proponuję odprowadzenie do domu (dodatkowe stacje metra do przejechania). "Nie pozwalam Ci" wypowiada te słowa z uśmiechem na twarzy i śmieje sie. To oczywiście odebrałem to jako zgodę. W trakcie drogi powrotnej obrażona mina więc pytam o co chodzi. "Nie wydaje Ci sie ze jesteś natrętny? Jeżeli chciałeś coś osiągnąć to chyba Ci sie nie udało". Myśle sobie "no kurwa mać, człowiek chce byc uprzejmy i miły a tu sie dowiaduje takich rzeczy, spierdalaj mała..". Pierwsze co mi przeszło przez myśl. Odechciało mi sie automatycznie jakichkolwiek pożegnań. Na jej "czesc, milego powrotu" odpowiedzialem tylko machnięciem ręki.
Zero sensu, brak pomysłu co dalej zrobić, odechciało mi sie proponować jakiekolwiek dalsze spotkanie. Bo po co? Oczywiście podczas spotkania było kino, próbowałem nawiązać jakiś bliższy kontakt ale widzę że ona miała to w dupie.
No nic, trzeba olać, podnieść się, otrzepać i iść dalej. Szukać nowych celów, bo moim celem (masło maślane znowu bla bla) właśnie na ten okres teraz, wakacyjny, jest zakręcenie się być może na dłużej u boku jakiejś laski, ale tak samo nie chce być traktowany przedmiotowo czy też powierzchownie tak jak miało to miejsce z panią X.
Tyle chyba moich wypocin starczy, na pewno wyciągnąłem pewne wnioski i oczywiście pozostaję na placu boju, bo nie chodzi tu o to żeby sie poddawać 
Odpowiedzi
Jeb. w takiej sytuacji chyba
pon., 2010-07-05 22:25 — SagułaroJeb. w takiej sytuacji chyba bym nie wytrzymal zeby jej nie pojechac Oo
Trzeba było ją chociaż
pon., 2010-07-05 22:38 — hopsiuppwnTrzeba było ją chociaż negować ^^
Nie wiem czy słusznie, ale ja bym się nawet w ogóle nie zgodził na zmianę godziny.
Ewidentny brak negów.
wt., 2010-07-06 07:12 — SekalekEwidentny brak negów. Utwierdziłeś ją w przekonaniu że to ona jest dla Ciebie najważniejsza. Z takim typem dziewczyny jak ta, trzeba ostro. Musisz takiej pokazać, że ona nie jest najważniejsza, że spotykasz się też z innymi, że to ona ma się starać! Przykład: "Nie pozwalam Ci" - niestety, ale nie masz na mnie żadnego wpływu i nie Ty decydujesz co będę robił
Nie próbuj robić z siebie księżniczki kochana, bo Ci to nie wychodzi ;p Po czymś takim odrazu zyskujesz na wartości.
negi w trakcie spotkania
wt., 2010-07-06 17:42 — majkeelnegi w trakcie spotkania były, uwierzcie mi bo raz juz powiedziala "nie mow tak bo sobie pojde"