Witam wszystkich. Generalnie śledzę ta strone od pewnego czasu i rady jakie sa tu zawarte otworzyły mi oczy na pewne sprawy. Mianowicie do niedawna żyłem w związku (1,5 roku), który oczywiscie wydawał mi sie idealny, bez żadnych skaz itp. Pewnie u każdego tak to wygląda że na poczatku nie zauwazamy zadnych wad. Tak jest tylko do czasu i ja sie tez o tym przekonałem. Przez ok. rok, było jak w bajce. Niczego mi nie brakowało, czułem ze to jest to i może trwać wiecznie (jaki ja byłem głupi). To co robiłem wydawało mi sie romantyczne, pełne poświeceń. Ale teraz wiem że po prostu byłem głupi i robiłem za pieska.. Zawsze gotowy, tu kwiatek, tam prezent, przywieź, odwieź. W każdym momencie dostępny. Piesek.. z jednej strony jest to dobra nazwa. Takie zachowania podchodzą właśnie pod usługiwanie i 'pieskowanie' niż bardziej pod kulturę i wychowanie faceta. Poniżałem sie. Najbardziej kiedy pani stwierdziła ze piesek juz jej sie znudził i jednak do siebie nie pasujemy.