Hej,
kto śledzi moją historię, pewnie wie, że jak u większości myślących ludzi na tej stronie nastąpiła przemiana, duża przemiana.
Znalazłem ją w sieci, gdy byłem skrajnie sfrajerzony po wielu latach bycia z byłą, a Wasze porady towarzyszyły mi od początku, czyli mniej więcej od grudnia 2008.
Myślę, że wyniosłem całkiem przyzwoitą lekcję, a efekty widać tym lepiej, że wyglądam raczej kiepsko, więc nie można powiedzieć, że jakieś zewnętrzne czynniki miały tu znaczenie.
Od października wybrałem się na nowy kierunek studiów - taki z sensowną ilością kobiet i podszedłem do sprawy na luzie.
Poznałem z widzenia naprawdę prześliczną i stylową laskę - A., startowało do niej wielu kolesi...
Ja wybrałem atak z zaskoczenia - troszkę się z nią droczyłem - zawsze dowcipnie, byłem bardzo nieprzewidywalny i często otwierała usta ze zdziwienia, jak ją czymś zaskoczyłem. Do tego starałem się uzywać kolorowego języka, pełnego rozmaitych, slicznych obrazów i utworzyć silny raport. Zaczeła mnie podziwiać, zaczęła rozmawiac ze mną w niesamowicie otwarty sposób, ja nie wahałem się zapodać chłodnika gdy było trzeba (okazało się, że podziałało i cholernie teskniła i zastanawiała się, jak mi kiedys wyznała).
Oceniałem ja, testowałem (sama powiedziała, ze obawiała sie czy przejdzie pomyslnie przez moje testy), przedstawiałem moje zasady i okazało się, że bardzo pasujemy do siebie i jest zajebiście. Jestem pewien, że udało mi się zrobić z siebie nagrodę, sama w koncu przyznała, żesie o mnie starała (!!)
Tylko teraz pytanie: wiem, że nie jest puszczalska ani nic takiego (mam mocny dowód ;P), ale z drugiej strony podrywa ją tak w chuj ludzi wokół, że głowa mała. A ona jest dla nich miła, czesto spoufalajaca sie itd.
+ jeszcze jeden koles z ktorym imprezowała, a on kupuje jej kwiaty itd.
Z jednej strony, powiedziała wszystkim swoim przyjaciolom o zwiazku, a z drugiej strony bardzo nalegała, zeby przed ludzmi ze studiow sie czaic i w ogole jakies takie myki , tak ze efekt jest taki, ze traktujemy sie jak powietrze, podczas gdy przy mnie spoufala sie z roznymi kolesiami dosc mocno.
W sumie wkurwia mnie to trochę, ale nie widze tu dobrego rozwiązania, boo....
1) Mogę dołączyc do wianuszka adoratorow wiszacych nad nia na uczelni - ale dam sie wepchnac do jednego worka i wogolnie bieda troche
2) Pogadam z nia o tym, to wyjde na takiego, co sie potrzebuje dowartosciowac, albo jakiegos zazdrosnika nieziemskiego
3) Znalezc sobie w chuj innych kolezanek i panoszyc sie przy niej z nimi - troche trudne, bo ona ma duzo wiekszy dar przyciagania ludzi....
4) Zostawic tak jak jest - wkurwiac sie na uczelni w duchu, zapuszczac chlodniki twardo i cieszyc sie, ze jest zajebiscie, tak poza tym.
Jakieś rady? Bo to dla mnie dosc trudna decyzja, a wiem, ze to raczej nierealne odpedzic od niej wszystkich facetow i zmienic jej styl bycia tak zupełnie.
Odpowiedzi
Punkt nr 3.
wt., 2010-03-09 19:12 — salubPunkt nr 3.
W sumie to racja, zgodziłem
śr., 2010-03-10 12:50 — jasiekW sumie to racja, zgodziłem się na jej zasady i teraz mnie to chłoszcze, bo to ja się chujowo czuję, a nie ona. Jest dla mnie zajebiście miła i kochana, ale jednak odkłada na dalszy plan. Myślę, że jest jeszcze wystarczająco wcześnie, aby coś zmienić, więc w sumie konkretniej - co byście zrobili?
3) Znalezc sobie w chuj
śr., 2010-03-10 16:10 — salub3) Znalezc sobie w chuj innych kolezanek i panoszyc sie przy niej z
nimi - troche trudne, bo ona ma duzo wiekszy dar przyciagania ludzi....
Nie patrz na reszte swojego wpisu, wszystko zostaw na boku i skup sie na tym pkt, ktory sam wymieniles. Pozostalych rowniez nie rozumiem.
Zapoznaj nowe osoby, rozwin znajomosci juz istniejace, zacznij sie bawic i cieszyc zyciem. Niekoniecznie aby ona to widziala. Zrob to dla siebie. A ze czasem luknie Cie jak stoisz z jakas fajna dupa, to tym lepiej..
Co z tego ze ona ma wiekszy dar przekonywania ludzi? Stary jestes juz na tej stronie tyle, ze powinienes byc bardziej odporny na takie sytuacje.
Moze odnow sobie zapisana tu nauke.