
witam
Panowie, potrzebuje waszych opinii, ew. rady dotyczącej potencjalnego targetu.
Otóż od jakiegoś czasu, może dwóch, trzech miesięcy chodzę na terapię. Rozmawiam na temat moich skłonności alkoholowych i ostatnio również o tym że jestem nerwowy.
Zaznaczam, że nie jestem alkoholikiem, to już stwierdzono ale po prostu za często piłem, szczególnie piwo. Vodki nie tykam już i nie zamierzam.
ale do rzeczy. Moją terapeutka jest piękna kobieta, lat z 26-27 około myślę.
Od samego początku dobrze mi się z nią rozmawia. Wiem, że dlatego ona tam jest ale też wiem, o czym piszę. Już trochę ogarniam podryw i widzę że wpadłem jej w oko też.
Tym bardziej, że opisałem jej siebie i swoje życie a mam trochę osiągnięć i jeśli chodzi o stabilizację życiową to nie jeden zazdrościłby a dla kobiety coś takiego, wiadomo, plus dla faceta.
Wcześniej lekko bajerowalem ale bez przesady, mialem partnerke.
Teraz już jej nie ma a Pani Terapeutka na ostatnim spotkaniu odpierdolona jakby miała iść na randkę. Co najlepsze nic by w tym dziwnego nie było ale sama zadzwoniła i przełożyła nasze spotkanie na inny dzień. Też nie ma co doszukiwać się nie wiadomo co ale dziwny zbieg okoliczności.
W każdym razie, na spotkaniu, inaczej już na mnie patrzyła. Tak bardziej uwodząco.
Spytała co u mnie a kiedy powiedziałem że zmieniło się to że jestem już singlem, oczy rozszerzyła (chyba nie chciała tego pokazać bo od razu się ogarnęła i zerwała kontakt wzrokowy) by następnie nic nie pociągnąć tego tematu. Ja powiedziałem, ona nic nie odpowiedziała, jakby nie było tej sprawy.
Pogadaliśmy jak zwykle na takiej wizycie. Dużo też żartowałem, w dobrym świetle siebie pokazywałem no i najważniejsze odrabiałem jej prace domowe skrupulatnie i to zrobiło na niej wrażenie.
Pod koniec wizyty, meeega uśmiechnięta, klasnęła w dłonie, noga na nogę, poprawiła włosy, głęboko spojrzała w oczy i zapytała dlaczego już nie jestem z dziewczyną.
w skrócie, powiedziałem jej że starała się mieć mnie na wyłączność i ograniczać chciała mi moje hobby które jest całym moim życiem,czyli trenerkę.
Zauważyłem u niej, trochę inne spojrzenie. Może się mylę, jest takie prawdopodobieństwo ale to nie było już spojrzenie czysto jak na pacjenta.
Na koniec oczywiście, napisała mi karteczkę z datą, imieniem i nazwiskiem do rejestracji na co ja rzuciłem że nie musi pisać imienia i nazwiska bo dobrze pamiętam. Że co jak co ale z pamięcią jest u mnie okej a takich pięknych kobiet nie zapominam. Co banan na twarzy się pojawił i spaliła buraka, głowa w dół i lekko wstydliwie się zaśmiała. No uwielbiam takie zachowania kobiet.
Teraz moje pytanie.
Jak myślicie, jest w ogóle sens startować?
Dziewczyna żadnych obrączek, moj typ urody. Ambitna, wykształcona.
Wiem, że relacja pacjent - terapeuta to raczej ciężko ugrać coś, i możliwe że źle odczytuje jej zachowania ale z chęcią bym spróbował, lubię też wyzwania i zaryzykowałbym.
Odpowiedzi
Nie tyle źle odczytujesz i
pt., 2020-03-20 13:17 — KenseiNie tyle źle odczytujesz i ciężko coś ugrać, co po prostu nie można, z różnych konkretnych przyczyn. Poczytaj np o przeniesieniu w kontekście relacji pacjent-terapeuta.
przeczytałem i nie koniecznie
pt., 2020-03-20 20:28 — eldokaprzeczytałem i nie koniecznie to ma tutaj odniesienie.
Ja do niej chodziłem będąc w związku i wtedy już zauważyłem że jest atrakcyjna i ją delikatnie podrywałem jak każdą inną która mi wpadła w oko.
Teraz po prostu mogę zadziałać bardziej nie krzywdząc innej, czyli mojej ex.
Bardziej uważam że nie wypada bo terapeutka też wie o najskrytszych częściach umysłu pacjenta i na dłuższą metę nie jest to dobre dla pacjenta.
Ciekaw jestem czy były takie przypadki i może ktoś wie na ten temat jakieś szczegóły albo przykłady.
Też nie mam na myśli tutaj związku. Jest atrakcyjna, z chęcią bym się z nią przespał i wtedy na pewno skończył terapię a co dalej to już inna sprawa.
Ale jeśli to nie możliwe to też nic się nie stanie.
Po prostu wpisuje się w akceptowalne ramy kobiety moim zdaniem
Hehe... ciekawy temat, nie
sob., 2020-03-21 19:53 — TrancerHehe... ciekawy temat, nie powiem
Ogólnie musisz uważać tutaj, ponieważ relacja pacjent-terapeuta może wykrzywiać Twoje postrzeganie jej sygnałów. Wszystko się póki co odbywa w ramach waszych spotkań, więc na Twoim miejscu bym nei świrował za bardzo.
W psychologii mówi się o czymś takim, jak "syndrom terapeuty", który polega na tym, że pacjent zakochuje się w swoim terapeucie (a nawet nie w nim samym, tylko wyidealizowanym wyobrażeniu jego osoby).
Po co o tym piszę ???
Ponieważ gdy wyjdziecie z tej ramy relacji, to wtedy wasze "uwodzicielskie akcenty" mogą po prostu wyparować. Czy też mówiąc inaczej - możecie lecieć na siebie właśnie dlatego, że jesteście w relacji pacjent-terapeuta.
Moim zdaniem jedynym wyjściem z sytuacji jest po prostu zaproponowanie spotkania "poza terapią". Wtedy zobaczysz, czy naprawdę się jej podobasz czy nie. Jeśli jednak dojdzie do spotkania - to za żadne skarby nie zaczynaj tematu terapii. Zmień swoje myślenie o niej, że nie jest już twoją terapeutką, tylko zwykłą laską, z która się spotkałeś.
Dopiero z takim nastawieniem, działaj po swojemu i ją uwodź
Na koniec taka uwaga - kobiety po psychologii czasami mogą być istną "szklaną pułapką". Niby wszystko cacy, ale po czasie może się okazać, że ma np. zaburzenie border line, albo zaburzenie narcystyczne. Dlatego bądź czujny po drodze
"Moim zdaniem jedynym
sob., 2020-03-21 22:00 — Pinochet"Moim zdaniem jedynym wyjściem z sytuacji jest po prostu zaproponowanie spotkania "poza terapią". Wtedy zobaczysz, czy naprawdę się jej podobasz czy nie."
Pytanie czy jej odmowa nie wypłynie w jakiś sposób na kolejne spotkania w kontekście terapii.
"Ogólnie musisz uważać tutaj, ponieważ relacja pacjent-terapeuta może wykrzywiać Twoje postrzeganie jej sygnałów."
Dokladnie tak jak napisaleś
Cytując klasyka: "Inne też
sob., 2020-03-21 22:16 — TrancerCytując klasyka: "Inne też mają..."
Odnosząc do jego przypadku - są inni terapeuci którzy mogą mu pomóc w kwestii uzależnień
Ogółem jest chyba jakiś okres
ndz., 2020-03-22 01:09 — KenseiOgółem jest chyba jakiś okres konkretny, po którym terapeuta w ogóle może umówić się z byłym pacjentem, ale nie może robić jednocześnie obu rzeczy.
Ok, małe
ndz., 2020-03-22 12:53 — TrancerOk, małe sprostowanie...
Pisząc poprzedni post zapomniałem o etyce zawodu psychologa :/
W internecie znalazłem info, że terapeuta nie może wchodzić w żadne bliższe relacje ze swoim pacjentem, nawet po zakończeniu terapii.
Jeśli pojawiają się jakieś zauroczenia, to są zobowiązani do superwizji u innego terapeuty.
No i ogólnie to co pisałem wyżej - mogą to być po prostu różne mechanizmy psychologiczne, a nie prawdziwe zauroczenie.
dzięki Panowie za odpowiedzi
ndz., 2020-03-22 20:51 — eldokadzięki Panowie za odpowiedzi i dawkę nowej wiedzy. nigdy nie słyszałem o powyższych zagadnieniach. Trochę przypomina mi to syndrom Sztokholmski tylko wiadomo inne strony i inne okoliczności

też tak myślałem że, lepiej odpuścić bo oprócz zwykłych kwestii i tarcz obronnych dochodzi najpoważniejszy problem o którym napisaliście chociaż jako że lubię się mierzyć z trudnościami bym spróbował ale faktycznie szkoda czasu. Jeszcze dziewczynie narobie problemów
pozdrawiam i uważam temat za wyczerpany.
ps. prośba Panowie, rozruszajcie trochę ten dział bo widzę stagnację, dlatego też staram się czasami coś tu pisać zamiast na głównym.
pzdr
Napisalem caly poradnik w tej
wt., 2020-05-12 20:12 — AdminNapisalem caly poradnik w tej kwestii podrywu kobiet w pracy, pewnie opublikuje tez artykul lub podcast. Tutaj fragment:
Powiedzmy, że jesteś w płaszczyźnie nr 1 (służbowej). Chcesz odwrócić uwagę dziewczyny od tego co robiła i mówiła przed chwilą. Od spraw codziennej rutyny w pracy (czyli np. rozmawiała o sprawie raportu z wczoraj, czy przygotowywała kawę w kuchni pracowniczej). W pewnym momencie musisz z uśmiechem jej przerwać np. zauważyć coś w niej, skomentować i zapytać o to, aby dowiedzieć się więcej. Zauważ coś nowego w jej ubiorze (jak nie wiesz co, masz pustkę w głowie, to zauważ zmianę w jej „energii” tego dnia). A wszystko po to, aby pomału zacząć odciągać jej umysł od spraw bieżących w pracy, do spraw „poza pracą”. Na początek będzie to kilka zdań, potem kilkanaście, a potem przegadacie całą przerwę na tematy NIE ZWIĄZANE z pracą.
Wykorzystaj materiał do budowania atrakcyjności z moich poradników, o których wspomniałem wcześniej. Umiejętność przerywania dziewczynie i kontrolowania rozmowy pokazuje Twój status. Zapamiętaj te dwa proste sposoby przechodzenia z wibracji służbowej do osobistej: „A swoją drogą... wiesz co się tu wczoraj wydarzyło nietypowego?.....” albo „to o czym mówisz przypomniało mi o tym, co widziałem w weekend w ZOO... nie uwierzysz, ale te małe małpki zaczęły fikać fikołki do tyłu, a potem zaczęły.... bla bla bla (...) Wolałabyś na urodziny dostać małą małpkę czy małego tygryska?” itd. Oczywiście jest więcej tego typu przejść, często zajdzie to naturalnie. Tu pokazuję Ci tylko takie rozwiązania ratunkowe, gdy kompletnie nie wiesz jak to zrobić i masz pustkę w głowie.
Tak samo możesz zboczyć z tego co ona mówiła np. „Ooo, lubisz podróżować? Nie wiedziałem... to fajnie, bo właśnie wróciłem z Kenii, gdzie jedzenie ryżu jest kompletnie nieznane, ale za to można zobaczyć małego słonia i usiąść na jego trąbie. On Ciebie huśta, a potem wyrzuca w powietrze na 8 metrów w górę! Dasz wiarę? (...) ok, może trochę przesadziłem, ale potrafi taką trąbą zjeść 5 kg bananów, to też robi wrażenie. Ja kiedyś zjadłem kilogram na raz i myślałem, że umrę... tak czy siak (...)” i opowiadasz interesującą historię o tym co tam robiłeś, jak się czułeś, jakie przygody przeżyłeś
W ten m.in. sposób przechodzisz do wibracji osobistej. Zakładam, że już wcześniej się z nią przywitałeś i rozmawiałeś choćby na płaszczyźnie zawodowej. Będąc już w tej płaszczyźnie osobistej musisz obserwować, zobaczyć jak bardzo jest Tobą zainteresowana, jakie ona ma do ciebie nastawienie. Chodzi o to, czy często do ciebie podchodzi, zagaduje, czy się często uśmiecha. Nie liczyłbym jeszcze teraz na ajlawju, bo to nie ten moment. Teraz jest czas badania gruntu. Czasem bywa tak, że kobieta może być zainteresowana tym jednym, danym facetem i tylko czeka, aż on wykona ruch. Choć to są raczej wyjątki
Oto główne bezpieczne drogi przejścia w pracy na płaszczyznę seksualną:
1. Tryb przypuszczający i warunkowy (gdybyśmy... jeśli...)
2. Cytaty
3. Założenia (presupozycje)
4. Żarty, droczenie, dwuznaczności
5. Fałszywe dyskwalifikatory
Moja propozycja: Zacząłbym od delikatnych komplementów, żeby zobaczyć jak kobieta zareaguje. Następnie po chwili rozmowy przeszedł bym do trybu warunkowego i przypuszczającego. Przykład „Muszę przyznać, że jest w Tobie coś uroczego co mi się bardzo podoba”. A ona odpowiada „Dziękuję :)” albo w jakikolwiek pozytywny sposób, wtedy Ty: „Gdybyśmy się nie poznali w tym miejscu, to z dziką ochotą np. zabrałbym Cię na kawę”. Tego typu sformułowania bym rzucał, jako próbniki, czy TESTERY jej reakcji.
Dzięki za wpis. Oczywiście
wt., 2020-05-26 08:07 — eldokaDzięki za wpis.
Oczywiście delikatnie próbowałem ją testować poprzez komplementy i jej reakcja właśnie była pozytywna, nawet bardzo.
Z tym że mając na uwadze nasze role w tej współpracy, byłem raczej sceptycznie nastawiony.
Ale pomysł z kontynuacją po pozytywnej reakcji jest dobry, muszę przyznać.
Nic zobowiązującego i nie popsuje relacji terapeutka-pacjent.
W czwartek idę na wizytę, więc dam znać co zdziałałem
W suits był dobry motyw
wt., 2020-05-26 08:14 — KenseiW suits był dobry motyw podobny o relacji pacjent-terapeutka, Harvey pięknie wyczekał moment.
raporcik po wczorajszym
pt., 2020-05-29 10:10 — eldokaraporcik po wczorajszym spotkaniu.
spodnie skórzane mocno opinające dupkę.
Otóż pani terapeutka, była moim zdaniem znowu odstawiona (nie było to formalne ubranie i jak wspomniałem we wpisie, na początkowe spotkania była ubrana bardziej hmmm odpowiednio). Koszula, lekko ropięta na dekolcie, biustonosz mocny push-up - ciężko było się skupić na kontakcie wzrokowym ale dałem radę
Nie jestem napalony na nią, spokojna głowa ale serio to wygląda na to, że specjalnie się odstawia. Chyba że zmieniła styl ubierania się lub dziwnym trafem zawsze kiedy ja przychodzę, idzie po pracy na randkę
No i niestety musieliśmy być w maseczkach.
W każdym razie do rozmowy wtrącałem lekkie komplementy typu: że podoba mi się jej grzywka, że szkoda że siedzimy w maseczkach bo podoba mi się jak się uśmiecha, ładna maseczka pasująca do ciemnych oczu. Za każdym razem można było zauważyć, że szeroko się uśmiecha mimo maseczki.
Nie omieszkała sama zacząć temat dziewczyny. Spytała, czy dalej jestem singlem, czy nie wróciłem do byłej. Uważam, że pytanie to paść nie musiało, nie było istotne w terapii. Wyraźnie była zainteresowana.
Ogólnie dużo luźnej, swobodnej rozmowy, sporo żartowałem, odbierała żarty wzorowo.
W między czasie, tak jak Admin sugerował, padło stwierdzenie z mojej strony że: gdyby nie okoliczności, to porwałbym Panią na kawę.
Nic nie odpowiedziała ale zabłysły jej oczy i ponownie uśmiechnęła się. Widocznie ją to trochę zaskoczyło. Jednak nie próbowałem naciskać dalej, uznałem, że nie od razu Rzym zbudowano i najpewniej jej reakcja mogłaby być odmowna.
Stwierdziłem, że lepiej narazie było wykazać trochę inicjatywy ale nie iść na całego. Niech przez czas do następnej wizyty trochę o mnie pomyśli inaczej niż jak o pacjencie. Mam taką nadzieję przynajmniej że tak będzie.
Na koniec luźna rozmowa i życzenie miłego dnia.
Wyglądała mi na taką zbajerowaną bo miała problemy z normalnym zakończeniem spotkania. A to długopis wypadł a to potknęła się gdzieś o krzesło.
Być może będzie z tej mąki chleb
W każdym razie spróbuję. Najwyżej jak będzie kiszka to nie będę chodził na terapie dalej i tak miałem kończyć w zasadzie 
Pewnie po tych spotkaniach
pt., 2020-05-29 11:01 — KenseiPewnie po tych spotkaniach jak się superwajzuje u swojego terapeuty to opowiada jak jej rura mięknie
hahaha być może. Może
pt., 2020-05-29 11:53 — eldokahahaha być może.

Może wieczorem łyka po same kule i wobraża sobie zajebistego mnie
Na pewno przyatakuje na następnej wizycie, wóz albo przewóz
Jak juz mowisz o ataku to
sob., 2020-05-30 17:51 — sequel87Jak juz mowisz o ataku to powiedz ze przez te cholerne maski nie widzisz jak przygryza sobie swoje wargi. Jesteś zmuszony czytać tylko z jej oczu
jak to mówią - inni terapeuci
wt., 2020-06-09 13:34 — septojak to mówią - inni terapeuci też przyjmują. W razie niepowodzenia wbijasz gdzie indziej.
Mnie najbardziej wkurzałoby to, że kobieta od początku sporo wie o moich słabościach.
Przerabiam teraz taki etap w związku, w którym wychodzą moje słowa sprzed 4 lat, kiedy dziewczynę traktowałem jak kumpele z imprez.
Mści się to strasznie
Ogólnie mści sie zbyt wielkie
wt., 2020-06-09 14:51 — PinochetOgólnie mści sie zbyt wielkie kłapanie gębą. Mi też się nie raz dostało za słowa z przeszłości lub po prostu, gdy cos za dużo powiedziałem. Typu zwierzyłem sie z czegoś, wyraziłem opinie itp.
Święta prawda... Jak się
pt., 2020-06-12 11:53 — TrancerŚwięta prawda...
Jak się zakończył mój związek z byłą, to właśnie na pożegnanie wbiła mi szpilkę z powodu problemów, jakie miałem kilka lat do tyłu (tzn. chodzi o te które opisałem w powrotnym wpisie w adv).
Wypomniała mi, że "nie chce mieć faceta z problemami".
Dlatego też jeśli ktoś miał kiedyś epizod z terapeutą, to lepiej nic nie gadać...
Panowie ale nigdzie nie
pt., 2020-06-12 15:54 — eldokaPanowie ale nigdzie nie napisałem że chciałbym coś więcej. Narazie żadne związki mi w głowie. Bardziej myślałem o relacji na seks jak by sie udało.
Spotykam się zresztą z jedną kobietką na takich zasadach obecnie. Druga nie zaszkodzi
Dobra podsumowanie: W środę
pt., 2020-06-19 08:37 — eldokaDobra podsumowanie:
W środę byłem na kolejnej wizycie. Stwierdziłem przed że polecę na fristajlu i wóz albo przewóz. I tak uznałem, że to ostatnia wizyta.
Tak więc, rozpocząłem delikatnie. Komplement na temat wisiorka na szyji. Później trochę rozmowy na temat terapii, i wtrącanie komplementów i ogólnie starałem się odchodzić od tych tematów. Udało się, bo zaczęliśmy rozmawiać o sprawach prywatnych. Dowiedziałem się z kąd pochodzi, co robi na codzień poza pracą.
Eliza, miło mi.




- Bardzo żałuję, że poznaliśmy się w takich okolicznościach, gdyby nie to zaprosiłbym Panią dzisiaj na kawę po pracy, oczywiście w celu poznania bardzo interesującej kobiety.
- Generalnie mam zasadę jak większość terapeutów, że nie spotykam się z pacjentami. Za dużo o nich wiemy, szczególnie tych złych stron
- Spokojnie, nie zamierzam Pani zapraszać na randkę. Po prostu chciałbym poznać interesującą osobę jaką niewątpliwe Pani jest a i Pani nie będzie żałować, że poznała mnie. Zresztą po naszych ostatnich spotkaniach sama Pani widzi, że tak na prawdę teraz muszę pracować sam nad sobą i nie ma potrzeby dalszej współpracy na tej płaszczyźnie.
- To prawda.
- Dlatego w tym momencie przestaliśmy być w relacji terapeuta-pacjent. Eldoka jestem.
- Hmmm
- W takim razie, dzisiaj po twojej pracy będę tutaj niedaleko przed wejściem do parku na ławce czekał. Znam bardzo fajną kawiarnię z super ciachami.
- Nie wiem, nie jestem przekonana czy powinnam... Wydajesz się być sympatyczny bardzo ale jednak jest wątpliwość.
- Rozumiem ale nic nie tracisz tak na prawdę. Jedyne co, to godzinkę czasu. W porównaniu z poznaniem interesującego faceta to chyba nie jest duża strata?
- No dobrze, skuszę się. Ale tylko na kawę, nic poza tym
- W takim razie, wpisz mi tutaj proszę swój numer. W razie gdyby mi coś wypadło albo miałbym się spóźnić ale nie przewiduję raczej takiej sytuacji. Nie, gdy mam okazję bliżej poznać Ciebie
- Za dużo już chcesz, wiesz...
- Taki jestem, celuję zawsze wysoko. Jak się rozmyślisz, zawsze możesz zablokować mój numer ale nie jestem desperatą
- To puść mi sygnał, żebym wiedziała że to ty.
- Jedną z zasad którymi się kieruję w życiu to: Nie znasz dnia ani godziny
- Ciekawe... To do zobaczenia.
- Tak jest, do zobaczenia.
Spotkaliśmy się po pracy. Na kawie dużo śmiechu, wesołych historii. Widać, że zaciekawiłem ją. Był delikatny dotyk z mojej strony. Rozkręciła się i tak jak zazwyczaj robię w takich momentach na pierwszym spotkaniu, oznajmiłem, że muszę już lecieć bo mam ważną sprawę do załatwienia. Odprowadziłem ją pod samochód. Podziękowałem za spotkanie i poszedłem w swoją stronę. Widok jej zaskoczenia - bezcenny. Za każdym razem jak tak robię
"Kurwa, co jest? Coś powiedziałam nie tak?"
Podczas rozmowy wspomniała, że z kimś się spotyka ale nie wie jeszcze co z tego będzie. Spotykając się ze mną, wnioskuję że raczej nic poważnego póki co. Niebawem do niej zadzwonię, umówię się już wieczorem na jakieś wyjście i przyatakuje. Oczywiście, jak zechce.
Nie ważne, jak się skończy, ważne że można i w takich sytuacjach coś ugrać.
Może też tak być, że nie będzie chciała iść w to dalej a faktycznie tylko zainteresowałem ją jako człowiek a nie facet
No i zajebiscie stary, odwaga
pt., 2020-06-19 09:11 — KenseiNo i zajebiscie stary, odwaga to przewaga!