Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kształtowanie mężczyzn - zacznij zmiany od poznawania siebie i swojej płci.

Portret użytkownika zCharakterem

Długo zastanawiał(em/am) się nad tytułem niniejszego tematu. W końcu jednak wybrał(em/am) ten. Postanowił(em/am) również zaczerpnąć koncepcji pewnej znanej mi osoby i napisać ten tekst w formie obu płci – lub jak wolicie bezosobowo.


Dlaczego?


Ułatwi to moim zdaniem sporo kłopotów. Takich jak na przykład niepotrzebne skupianie uwagi na wyobrażeniu o roli autora w tym tekście. Chodzi mi także o to, abyście nie czytali postu jako słowa osoby danej płci, tylko jako odebranie rzeczywistości, która jest taka jaką właśnie tu i teraz przedstawiam. To dopiero pozwoli Wam na obiektywne czytanie zawartych w nim ciekawych treści.


<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" /> 


 


Słyszę, że dziewczynom było trudniej, lecz nie udowodnisz mi, że tak było. Dorastanie był jak piekło. Niewiarygodne naciski przez cały czas i wszędzie. Musiałem być dobry w szkole i dobry w sporcie, dbać o swoje męskie oblicze i nie wycofywać się z bójek, później zaś musiałem być dobry w kontaktach z dziewczynami, udawać, że wiem wszystko o seksie i robię to regularnie. Często pragnąłem, by cały świat po prostu sobie zniknął i zostawił mnie samego. Nie wiem, co bym wtedy zrobił, ale nic by się i tak nie pogorszyło”


 


Mężczyzna ,36 lat


 


 


Mężczyźni balansują na cienkiej linie. Podobnie jak ich ojcowie i dziadkowie, muszą być pewni, że ich zachowanie odpowiada temu co jest uważane za męskie. Wystarcza niewiele – być może jedno niepowodzenie lub jedna oznaka słabości – by stracić swoje miejsce w zaczarowanym kręgu mężczyzn. Lecz jeśli mężczyzna nie jest mężczyzną, kim się staje? Odpowiedź, w którą zadaje się wierzyć większość mężczyzn brzmi „zupełnie nikim”. Jest tak, ponieważ ich tożsamość jest nierozerwalnie związana z ich rolą płciowa.


Niepokój, że może być uważany za nie-mężczyznę, utrzymuje mężczyzn w stanie niemal nieprzerwanej czujności i lęku. Tłumacz to także pewien brak elastyczności z ich strony. Jeśli skutki zmiany zachowania mogą okazać się tak okrutne, że aż utarci się swoją tożsamość, to nie podejmuje się łatwo takich zmian. Oczekuje się, że mężczyźni wciąż będą okazywali wszystkie męskie cnoty, lecz współcześnie powinni oni być także wrażliwi i zdolni do wyrażania uczuć, a wiec mieć te cechy, które zazwyczaj uważane były za kobiece. Bycie mężczyzną stało się dziś trudniejsze niż kiedykolwiek.


Konsekwencje tego są, w moim mniemaniu, niezbyt przyjemne. Przekształcamy męskie niemowlaki w istoty dorosłe, umieszczając je niejako poniżej poziomu człowieczeństwa. Zostali wystawieni na bezlitosną krytykę raz – za to, że są takimi na jakich zostali wychowani, a dwa – za to, że nie są takimi jakimi nie chciano ich widzieć. „Dlaczego mężczyźni nie są bardziej zainteresowani relacjami, dlaczego nie są bardziej delikatni, dlaczego nie wyrażają uczuć, nie są bardziej zainteresowani domem i troską o dzieci?”


Te pytania nie są rzecz jasna pytaniami, lecz oskarżeniami. A niby dlaczego mężczyźni powinni być właśnie tacy? Gdzie mogli nauczyć się skupiana uwagi na relacjach, wyrażania emocji, zainteresowania dziećmi? Odpowiedź brzmi – nigdzie.


Mniej więcej około trzeciego roku życia chłopcy i dziewczynki uświadamiają sobie, że nie są po prostu dziećmi – są natomiast dziećmi – chłopcami i dziećmi – dziewczynkami i to rozróżnienie jest niezwykle istotne. Nawet tak z pozoru neutralne zajęcia jak gra w piłkę i i uczenie się matematyki, są poddawane wpływowi stereotypów środowiskowych. Już bardzo wcześnie w pojęciu dziecka gra w piłkę i matematyka to coś dla chłopców, podczas edytowanie jest dla dziewczynek. Te pojęcia można modyfikować we wczesnych latach – chłopiec, który widzi dumę ojca towarzyszącą jego kulinarnym zdolnością, może łatwo dojść do wniosku, że gotowanie jest dla mężczyzn – lecz zasad, że wszystko jest postrzegane przez pryzmat płci, pozostaje. Jest to niezwykle prawdziwe w takich obszarach jak seksualność, która jest zawsze i wszędzie widziana w związku z płcią.


 


To czego kultura uczy chłopców i dziewczynki zależy od obowiązujących w niej obrazów mężczyzn i kobiet, od tego jaką wizję ich dorosłości zawiera ta kultura. Choć w ostatnich latach nasze oczekiwania wobec mężczyzn i kobiet stały się przedmiotem ponownej oceny bardzo znaczący wpływ nadal wywierają tradycyjne definicje. Oczekiwania stosunku do mężczyzn można sprowadzić do kilku cech: być silnym, niezależnym, osiągnąć sukces, nie być ‘babą’ ( innymi słowy nie być podobnym do kobiet ), interesować się seksem i być walecznym. Oczywiście mamy także obrazy przeciwne: mężczyźni słabi, pasywni i totalni nieudacznicy. Wiemy jednak, że nie reprezentują oni sobą tego czego się oczekuje, że to właśnie ich nieudacznictwo sprawia, iż stają się śmieszni.


Chłopcy kochają zabawę, są cierpliwi, otwarci, ekspresywni, kochający, bezbronni oraz posiadający wszystkie te pozostałe cechy, które sprawiają, że dzieci są dla nas tak bardzo pociągające niewinne, lecz gdy przyglądamy się dorosłym mężczyznom, pytamy, co stał isę z tymi wszystkimi wspaniałymi cechami. Jako dorośli mężczyźni ujawniają je w o wiele miększym zakresie, jeśli w ogóle tak się dzieje. Pozbawiono ich wielu spośród najlepszych cech, jakie niegdyś mieli. W dodatku niektóre najgorsze i najgroźniejsze ich skłonności – ku agresji, a nawet ku przemocy – zostały nadmiernie rozwinięte.


 


CDN.


 

Odpowiedzi

Portret użytkownika Vim

Wpis bardzo dobry, choć

Wpis bardzo dobry, choć stosunkowo mało wnosi do tematu...

Pomysł z napisaniem bezpłciowym - ciekawy, nawet bardzo. Choć wydaje mi się, że jesteś kobietą ; p 

I jeszcze jedno - być może się mylę, ale czytając ten tekst, doznałem lekkiego deja vu... publikowałeś/łaś go już gdzieś?

Portret użytkownika cHoCoLaTe

Genialnie napisane. Oby

Genialnie napisane.
Oby więcej takich postów Wink

Portret użytkownika Masti234

Wpis taki sobie, nie wnosi

Wpis taki sobie, nie wnosi wiele do tematu....

Portret użytkownika zCharakterem

Moim zdaniem aby zmienić coś

Moim zdaniem aby zmienić coś w okól siebie należy zacząć od poznania własnego 'ja' a w nastepnej kolejności dopiero możemy zmienić siebie.

Tak więc uważam, że wpis bardzo istotny i potrzeb dla niektórych na tej stronie.

Jako autot jestem jednostką bezosobowa, prywatnie drogi Vim - kto wiem;p

Dużo tu truizmów, i brakuje

Dużo tu truizmów, i brakuje jakiegoś podsumowania, bo zabieg z bezpłciowym narratorem - jak dla mnie - nie znajduje swojego uzsadnienia w daleszej części. Ale mniejsza o to, tekst wnosi tyle do tematu, że współcześnie mamy "kryzys męskości". Wstarczy w internecie dorwać artykuły/wywiady z samotnymi, "atrakcyjnymi" kobietami by znaleźć jak modlitwa powtarzane pytanie gdzie się podziali prawdziwy męczyźni?

Od siebie dodam a propos męskości - jest taka teoria... Wg. której mężczyzn można podzielić na 3 grupy. Pierwsza - najmniej liczna, to ci którzy nadają ton, i mniej lub bardziej świadomie kreują społeczny wizerunek mężczyzny, to jaki powinien być i jak ma wyglądać. Druga grupa - najliczniejsza - to ci, którzy mniej lub bardziej świadomie tępo naśladują pierwszych, robiąc wszystko aby w oczach otoczenia i swoich wyglądać jak mężczyzna. A jednak być i wyglądać to dwie różne rzeczy, i ta najliczniejsza grupa żyje w iluzji, co nie przeszkadza im najbardziej ofensywnie lansować idei pochodządzych od pierwszej grupy. Trzecia grupa - większa od pierwszej, ale mniejsza od drugiej - to ludzie, którzy na jakimś etapie swojego życia podjeli starania by naśladować mężczyzn, ale z jakiegoś powodu, albo im nie wysłzo, albo nie potrafili znieść presji. Tacy czują się wykluczeni, i niedowartościowani, choć też częśc z nich potrafi zrozumieć, że "męskość" to tylko pewien konstrukt, któremu nie muszą hołdować.

Jaki z tego wniosek? Jeżeli ktoś robi cokolwiek, np. wylewa żel na włosy tylko dlatego że robią tak inni, to nie jest mężczyzną, ale raczej idiotą.Tak to widzę.

Portret użytkownika Raphael

Hmm ciekawe... aczkolwiek

Hmm ciekawe... aczkolwiek niestety nie wywrze to na mnie wpływu.

Pracuję już rok nad sobą i widzę efekty. Z resztą nie tylko ja... Z chłopca na poziomie basic stałem się mężczyzną na poziomie zaawansowanym. Jeszcze wiele pracy przede mną, ale mam już swoją silną osobowość i ramę, którą ciężko złamać. Dlatego wszystko co słyszę i czytam przepuszczam przez grube sito...
A po przeczytaniu tego tekstu wyczuwam w nim skrywany strach, złość i żal do otaczającego nas świata...
Nasuwają się pytania...
Co da nam takie podejście?
Co może dać taka wnikliwa analiza sytuacji, w której się znajdujemy?
Czy wszytko trzeba sobie tłumaczyć?
Czy nie szkoda na to czasu?
Osobiście od pewnego momentu nie analizuję pewnych kwestii... Tylko biorę je takimi jakimi są...
Dlaczego?
Ponieważ analiza jest czasochłonna, wprawia mnie w stan zadumy i wycisza, a tego nie chcę. Pracuję nad tym by być ŻYWĄ osobą, by nie zamulać tylko szybko reagować. Daje mi to dużą zdolność adaptacji w "trudnych" sytuacjach. Z resztą uważam, że tak powinien działać facet. Mam być zdobywcą i królem, a to wymaga wypracowania złotego środka między szaleństwem i rozwagą. Czas na przemyślenia jest ograniczony do minimum, bo najpierw trzeba coś przeżyć żeby móc nad tym rozmyślać...

Czy mam żal do kogokolwiek, że nie nauczono mnie jak być facetem? Nie. Już nie... Ponieważ dostałem źródło, z którego mogę czerpać wiedzę i wiem, w którą stronę się rozwijać.
Czy uważam, że kobiety miały łatwiej? Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym i nie będę.
Czy boję się, że "wylecę" z męskiego grona jeśli popełnię błąd?
Nie, nie boję się, bo wiem, że na świecie jest naprawdę niewielu prawdziwych mężczyzn i oni są o wiele bardziej tolerancyjni niż chłopcy. Z wieku chłopięcego jak powiedziałem już wyrosłem i na razie ciężko znaleźć mi w swoim otoczeniu kogoś o podobnym spojrzeniu na świat. Większość "facetów - chłopców" jest zakompleksiona, wystraszona i niedorosła, (przedział wiekowy od kilkunastu do kilkudziesięciu lat!!!) więc naprawdę nie mam nic przeciwko jeśli "wylecę" z ich grona.

Nauczyłem się skupiać na sobie i budowaniu mojego świata, w którym mogę rozwiewać wątpliwości i obawy innych.
Nie odczuwam lęku ani strachu, że mogę być uważany za nie-mężczyznę, bo wiem kim jestem i nikt mi nie narzuci swojej woli jeśli tego nie będę chcieć.

Tyle na razie... Czekam na ciąg dalszy.
Raphael

Portret użytkownika zCharakterem

bardzo długi

bardzo długi komentarz...
hmm... odnośnie Twoich pytań:
''Co może dać taka wnikliwa analiza sytuacji, w której się znajdujemy?

Odpowiadam: wnikliwa analiza poprawia prace szarych komórek to po pierwsze:) po drugie sytuacje w których się znajdujemy uczą nas wyciągać wnioski i spostrzegać świat 'po swojemu'. Możemy poznać w ten sposób siebie.  Dać szanse dojść do głosu swojemu wewnetrznemu głosowi, czasem dać się ponieść intuicji i podświadowmości.

Czy nie szkoda na to czasu?

Nigdy czas nie jest stratą jeśli chodzi o poprawę naszej kondycji psychicznej naszego oblicza, naszego 'ja' oraz tego co dla nas najważnejsze.

Czy wszytko trzeba sobie tłumaczyć?

Tu jestem w stanie sie zgodzić ponieważ nie wszystko co się dzieje w życiu jest dla nas ważne. To zależy tylko od nas samych. Musimy selekcjonować docierające informacje ze świata zewnętrznego. Jednak istnieje jedno podstawowe stwierdzenie w psychologii (dotyczące spostrzegania), brzmi ono:
 'dopóki czegoś nie nazwiesz, dopóty tego nie ma' - radze zgłębić tajnik tej sentencji. Można dojść do autorytatywnych wniosków mających miejsce w przeszłym bądź terażniejszym życiu  - polecam.


 


 


Tak jak mówił(em/am) CDN

Portret użytkownika Raphael

Dobra to idźmy Twoim tokiem

Dobra to idźmy Twoim tokiem rozumowania Profesjonalisto/stko. Wyobraź
sobie sytuację, w której facet w przeciągu 2 miesięcy przeżywa coś
takiego:

1. Zostawia go dziewczyna

2. Stracił pracę i nie może znaleźć nowej

3. Rodzice chcą się rozwieść po dwudziestu kilku latach małżeństwa

4. Ojciec nieradzący sobie z życiem bije na oczach tego chłopaka
matkę... kończy się to knockoutem ojca, bo syn reaguje jak automat na
takie zachowanie.



Poza tym ludzie z jego otoczenia żyją jak zaprogramowani. Rutyna,
narzekanie na wszystko i brak jakichkolwiek chęci do zrobienia czegoś
ze swoim życiem to standard. Czyli otaczają go Wysysacze Pozytywnej
Energii.



I teraz powiedz mi co on powinien zrobić?

Siąść i myśleć?

Może rozwikłać zagadkę dlaczego to właśnie na niego trafiło?

A może zwalić winę na to, że tak go wychowano lub, że sam musiał się wychować?

Tylko powiedz do czego zaprowadzi go to myślenie...?

Bo według mnie najprędzej do zastanawiania się nad każdym swoim ruchem
jak kiedyś Przemo znany z naszego forum (musiałem to przytoczyć Wink)...
i w gruncie rzeczy nie robieniu nic by poprawić swoją sytuację...



W naszej społeczności cały czas radzimy wszystkim, by mniej analizowali
a więcej działali. Po co rozstrzygać bitwy w głowie, skoro w
rzeczywistości i tak będą wyglądać inaczej? Idź i działaj. To w ten
sposób zdobywa się doświadczenie i hartuje osobowość.

Gdybyś poznał/ła tego chłopaka to w życiu byś nie uwierzył/yła, że coś
takiego go spotkało, bo cały czas jest uśmiechnięty, pozytywnie
nastawiony do życia i obecnie zaczyna mu się układać. Ale on nie
analizuje tylko DZIAŁA.

Dostał narzędzia do radzenia sobie z problemami. Nie zastanawiał się
czy zadziałają tylko sprawdził i jak okazało się, że dały zamierzony
efekt to wprowadził je w życie.

Tak poznaje swoje możliwości i tak się rozwija... a nie bijąc się z
własnymi myślami i zastanawiając się np. czy jest dobrym człowiekiem,
albo męskim facetem.



Jak mawiał Bruce Lee na swoich treningach...

- Nie myśl. REAGUJ!


Portret użytkownika Vim

Wszystkie Twoje powyższe

Wszystkie Twoje powyższe wpisy upewniają mnie coraz bardziej, że jesteś kobietą...; p

No cóż, muszę się zgodzić z Raphaelem. Choć nie wszedłem jeszcze na tak wysoki poziom jak on, to jednak muszę powiedzieć, że ma w wielu sprawach rację.

Portret użytkownika zCharakterem

Do Alf'a Cannabi:Oczywiste

Do Alf'a Cannabi:

Oczywiste oczywistości (patrz Truizmy) rządzą tym światem.

Jak to kiedyś ktoś ładnie powiedział:

'Skleć kilka poprawnych zdań, dodaj szczypte sarkazmu i podlej to wszystko nieznanym nikomu na codzień słowiem, a bedziesz uchodził za wybitnego i nieugiętego krytyka'

Też chcesz takim być:) powodzenia. Masz moje błogosławieństwo.
Natomiast podoba mi się rozdzielenie mężczyzn na 3 grupy: Po części się zgadzam.
To prawda, że istenieją takie grupy.  Jednak kształtowanie mężczyzn zależy w bardzo ale to bardzo dużej mierze od wzorców wynoszonych z domu rodzinnego, wychowania jednostki oraz wykazywania chęci rozwoju, kształtowania swojej osobowości innymi słowy samokształcenia. Jeśli mężczyzna nie wykazuje takiej inicjatywy wg mnie z góry jest przegrany. Może się myle może są wyjątki ( w co wątpie).

Jednym słowem... Być mężczyzną to bardzo trudna sztuka, nie być nim, jeszcze cięższa.

Pozdrawiam.

Hahaha, w sumie ładnie mi

Hahaha, w sumie ładnie mi pojechałeś. Niestety to tylko internet, ale itak klawo, bo dawno nikt nie połechtał mnie fajną ripostą, piona! :D

Portret użytkownika zCharakterem

Nie wiem Vim dlaczego tego

Nie wiem Vim dlaczego tego tak dociekasz.
Chcąc uchodzić za profesjonaliste nie można posługiwać się zadną płcią. Dając ludziom możliwość wyobrażenie  na swój temat zaburzasz harmonie swoich poglądów. Odnieś to do przykładu w swoim życiu i postaw nad tym znak zapytania.

A ciekawość to pierwszy stopień do piekła bram. I oznaka używania swojego mózgu :]