Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Herszt bandy

Portret użytkownika Aleus

Herszt bandy

Ten wpis to niejako kontynuacja tego pod tytułem „Jak byłem skrzydłowym i jakiego bym nie chciał”. Tu opiszę jeden z najdłuższych wypadów, bo gdzieś jeszcze była akcja ze Szkotami pewnej nocy, ale ona jest taka refleksyjna. Z kumplem lubiliśmy taką knajpkę, zmieniała ona lokalizację, a my jakbyśmy nie byli do miejsca przywiązani, ale do nazwy, więc wędrowaliśmy za szyldem. Plus taki, że knajpa była rozwojowa i zbliżała się coraz bardziej do centrum i zmieniała też profil na taki bardziej klubowy.

Pijemy sobie napój Sumerów i postanowiliśmy na zasadzie: przecież nam dzieci nie płaczą to walniemy sobie nockę, tak na spontalu. Pijemy, patrzę w bok, a tam 4 dziewczyny siedzą, przy stoliku obok, wzrok kumpla mnie wyprzedził. Rzut oka, kto jest kim. Widzę liderkę, oczywiście najmniej urodziwa, mała, w okularach. Wygląda na niezłą zołzę. Mówię do kumpla, bo wiedziałem dobrze, co mu chodziło po głowie: - Dobra, ja się poświecę, pójdę na Prometeusza i ja zajmuje liderkę, a ty działasz. - Gdyby była, choć trochę ładniejsza to bym na to przystał, ale nie mogę ci tego zrobić, mi tylko odrzekł. Tak mniej więcej wyglądał ten dialog.

Nie omieszkaliśmy podejścia, ale tak wymanewrowaliśmy, że wzięliśmy panny do tańca, oczywiście liderka nie chciała. Na parkiecie, tak się skończyło, że kumpel, który miał zmysł tańca i pobierał lekcję za młodu, wziął tą dla siebie najładniejszą, bo to on był głównym, a ja skrzydłowym i super wywijał. Ja zaś robiłem, co mogłem tańcząc z dwiema naraz, ale się uśmiechały, więc było całkiem do rzeczy. Trzymałem jedną za jedną rękę, drugą za drugą i coś wywijałem wolno. Plus za odwagę. Poza tym chodziło mi tylko o to, żeby je przytrzymać, jak najdłużej i dać kumplowi czas. Dziel i rządź. Jeżeli się działa w grupie na kobiety to trzeba działać, na jak największym możliwym zasięgu. Muzyka się zmienia, patrzę kątem oka na tę pannę, co została i ona machnęła głową, moje schodzą, kumpel próbuje przytrzymać swoją do kolejnego tańca. Potem mi przychodzi i mówię mu, że tamta machnęła głową, by się zebrały z knajpy. Obaj uznaliśmy, że to był herszt bandy, co zarządzi to koniec. To jest główny mankament atakowania więcej niż jednej kobiety, że zawsze się czai liderka i nawet, jak dobrze idzie z tą jedną, to i tak tamta decyduje. Stosunek też był nieciekawy, trochę pójście na kamikaze, 2:4.

Poszły to poszły, nieważne, nawet wieczór na dobre się nie rozkręcił zatem działamy dalej. Jakoś się tak stało, że knajpa się zapełniła, myśmy się rozdzieli. Wpadamy na siebie po godzinie i mówię do kumpla: - Ty, bo tu chyba nie ma Polaków. - Też to zauważyłem. Nieważne. Dopiero po kolejnych 3 godzinach trafiliśmy na Niemca, który gadał po polsku, bo był mieszańcem i nam potwierdził naszą tezę. Wyrwałem jakąś pół Niemkę, pół Turczynkę do tańca, z którą każdy chciał potańczyć w tym klubie. Tańczyła chętnie ze mną, uśmiechała się, więc ręce moje powędrowały na bioderka, ale się cofnęła się, jak na złość. Trochę tańca, runda druga, też pokazała, że nie, dobra zlewam to, są inne. Wypatrzyłem laskę w stroju bawarskim, fajna taka mała, tańczę z nią ostro. Zmachałem się, idę do stolika się napić, za chwilę kumpel przychodzi, pogadaliśmy chwilę, przybiegła do nas ta cała bawarka, a mój niemiecki był już wtedy żaden, ale skumałem, że coś mówi w stylu: czemu się nie bawimy, chodźmy. Poszedłem, parkiet trochę się rozrzedził, odwaliłem z nią dirty dancing, ten motyw, tylko, że z miejsca i trochę krzywo, ale tak było nieźle. Fajna była, bo była taka mała i lekka. Pogadaliśmy z tym pół-Niemcem, pół-Polakiem, który nas oświecił dodatkowo, że to impreza zamknięta, machnęliśmy ręką, ona była i tak bliżej końca niż początku, żeby się tym przejmować. Robią sobie na koniec zdjęcie na fejsika, a my dwóch porypańców dołączamy z boku, pokazujemy victorię do zdjęcia na zacieszu i wychodząc stamtąd się śmiejemy,że po południu będą się zastanawiali, co to za jedni byli.

Z całej tej świetnej imprezy płyną mi zawsze trzy myśli. Zawsze jest jakiś herszt bandy, imprezy na spontanie są najlepsze, a dodatkowo Niemki nie są takie brzydkie, jakie się mówi, przynajmniej w tamtym klubie, wtedy to orzekliśmy wspólnie z kumplem.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Aleus

Mówiłem kumplowi, ze się

Mówiłem kumplowi, ze się poświecę, bo wyczaiłem od razu, która ma najmocniejsze tam chody, ale nie miał serca, a to naprawdę byłyby Termopile podrywu. Dotąd pamiętam, taka 4/10 maks i widać, że taka ostra zawodniczka, więc ja bym ją tam nudził, ona by mnie wyganiała, ale jak Rejtan bym się zastawił, by kumplowi dać czas na to, by skołował numer tej jednej.

Nie dziwię się, bo w takiej sytuacji warto było walić do jednej, albo wyciągnąć na bok i wziąć numer, jak już nie iść na tego herszta bandy. Kumpel jeszcze zatrzymywał tą swoją, tak ostro: to co z tego, że tamta chce iść, nie masz własnego zdania Laughing out loud Poszła, bo to stadne i podporządkowane jednej były, jak na złość najbrzydszej.

Za to ta Turczynka, zamykam oczy i dotąd widzę jej loki, skórę i jak tańczymy, chociaż Bawarka też była fajniutka, taka "Holandia" (Kumpel tak w liceum nazywał laski niskiego wzrostu, co bierzesz na siedząco i możesz obracać, jak wiatrak w Holandii Laughing out loud)