Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Poprzez Naszą Klasę do... no właśnie, do czego?

Portret użytkownika glinx11

Krótko po świętach zdecydowałem się trochę bardziej zadbać o swój profil na Naszej Klasie, od dwóch lat całkowicie zaniedbany. Dodałem parę fotek, wysłałem zaproszenia do ludzi, których znam, a których wciąż nie mam zapisanych. A potem przyszedł mi do głowy następujący eksperyment: wstukałem w wyszukiwarkę nazwę swojego miasta i dałem przedział wiekowy 17-18 lat. Ukazało się około dwóch setek dziewczyn. Otwierałem w kolejnych kartach profile tych, których główne fotki wyglądały zachęcająco. Potem zaglądałem do galerii, przyglądałem się zdjęciom, żeby się upewnić, czy naprawdę mam chrapkę na daną osobę, a także, czy czasem z kimś nie jest (w przypadku fotek zrobionych niedawno). Jeżeli spełniono te kryteria, wysyłałem wiadomość, w której pisałem, że fajnie jej z oczu patrzy i jestem ciekaw, czy równie fajnie się z nią gada - jeśli tak, niech napisze na ten i ten numer gg.

Rezultaty nie spełniły moich oczekiwań. O ile większość lasek odwiedziła w rewanżu mój profil, to żadna nie napisała na podany numer, jedynie kilka wysłało wiadomości na NK, w najlepszym wypadku kończyło się jednak na kilkukrotnej wymianie korespondencji. Postanowiłem rozszerzyć krąg poszukiwań o sąsiednie, większe miasto. Tym razem dwie się odezwały - jedna jeszcze wcześniej, na NK. Przyznam szczerze, że w obydwu przypadkach doszło do śmiesznych sytuacji: ta pierwsza (brzydsza, ale nie jakiś pasztet, bo w końcu bym do niej nie napisał) odezwała się później na gg, a ja nie byłem pewien, czy to ona, czy jakaś inna, a ta druga (spoko dupeczka) przedstawiła się i wszystko byłoby super, gdyby nie to, że wysłałem wiadomości do trzech dziewczyn o tym imieniu. Tongue Ale w końcu się jakoś zorientowałem w sytuacji.

Obecnie mam za sobą już kilka rozmów w obiema paniami. Ta brzydsza... no cóż, z jej strony naprawdę widać spore zainteresowanie (już parę razy sama zagajała rozmowę). Wstępnie umówiliśmy się na spotkanie, ale jak już skończy mi się rejwach z sesją. Mam też jej numer telefonu. Zarówno do niej, jak i tej drugiej (na razie nie bawmy się w zmyślone imiona, bo brak mi inwencji), stosuję mnóstwo negów, troszkę nieco bardziej dwuznacznych insynuacji - powiem szczerze, że oglądając sobie archiwa naszych konwersacji, naprawdę jestem z siebie dumny. Sprawdzają się wszystkie zasady Gracjana: piszę coś, a jeśli ona nie odpisze, albo napisze coś zdawkowego, ja czekam cierpliwie. Mija kilka minut i... voila - zminimalizowany pasek gg rozbłyskuje oranżem, a ja czytam coś w stylu albo spóźnionej odpowiedzi (to opóźnienie to bezwzględny ST), albo "co tak milczysz?". Nie ukrywam, że te rozmowy naprawdę mocno mnie odprężają. Wiadomo: brak kontaktu wzrokowego (grunt, że przynajmniej wszyscy mamy fotki na profilach na NK, więc przynajmniej wiemy, że nie gadamy z jakimś zombie), brak odpowiedniej tonacji... ale za to czuję większą swobodę i mniej oporów przed napisaniem czegoś mocniejszego czy pikantniejszego.

Co do drugiej, to początkowo sprawa przedstawiała się gorzej, a teraz to już sam nie wiem... w każdym razie odpisała mi dziś na wiadomość wysłaną wczoraj i powiedziała, że teraz nie może ze mną gadać, bo ma duży problem na głowie. Dowiedziałem się trochę więcej i okazało się, że mogę jej bez problemu pomóc. Już się dość dobrze przekonałem, że służenie laskom pomocą to najszybsza droga do wpakowania się w ramy przyjaciela, ale... miałbym potem duże wyrzuty sumienia. Pomogłem, za co dostałem buziaczki. Ma być dozgonnie wdzięczna, o co zamierzam się zresztą upomnieć - obiecała, że da z siebie wtedy wszystko. Jednym słowem - nie wydaje mi się, żebym stracił w jej oczach tym dobrym gestem, raczej zyskałem. Staram się również sam kończyć prowadzone z nimi rozmowy.

No więc czemu ma właściwie mój wpis służyć? Nie, nie chodzi tu o zwykłe opisywanie moich przygód, jeśli nie dokonał się w nich znaczący postęp. Mówię raczej o tym, że taka zwykła rozmowa na gg może się przeciągnąć na bardzo długo i kto wie, czy nie wyniknie z niej więcej niż z tradycyjnego podrywu. Ciężko mi zachęcać kogokolwiek do podobnego postępowania, bo sam nie znam jeszcze jego ostatecznych rezultatów, ale myślę, że raczej się w ich oczach nie frajerzę. A nawet wprost przeciwnie. Ale lepiej na nic na razie nie liczyć...

Odpowiedzi

Portret użytkownika cojaturobie

"voila - zminimalizowany

"voila - zminimalizowany pasek gg rozbłyskuje oranżem" hahaha, dobry tekst. Czytając twoje wcześniejsze wpisy myślę, że podoba ci się taka forma podrywu i czujesz się w niej swobodnie, bo nie ma tego problemu z otwieraczem. Nie masz stresu, taki trening na sucho. Z czasem dojdziesz do wniosku, że to była tylko marna namiastka tego, co daje ci wyjście np. do klubu i podrywanie na żywo.

Portret użytkownika glinx11

Jeśli chodzi o kluby to

Jeśli chodzi o kluby to miałem przedsmak w Sylwestra, więc jeśli o to chodzi, to spoko. A na ulicy też wciąż wyrywam, choć na razie bez bardziej stałych rezultatów. Choć myślę, żeby spróbować odnowić kontakt z taką jedną..

Portret użytkownika lego

Jak masz możliwość podrywu

Jak masz możliwość podrywu na ulicy, to tracisz czas na N-K. Wiele więcej zdziałasz na żywo. Jeśli jednak koniecznie chcesz podrywać przez Internet, to najłatwiej jest pochwalić jakieś jej zdjęcie w sensie, że jest tam coś interesującego np. wycieczka rowerowa w miejscu, gdzie Ty wcześniej byłeś. Jak popiszecie na N-K kilka wiadomości, to możesz zaproponować spotkanie, w ogóle pomijając gg, ewentualnie prosząc od razu o telefon. A takie proszenie o zagadanie na gg to uważam za zbyt bezpośrednie na początek.

Portret użytkownika glinx11

Za to rozmowa z Tobą jest

Za to rozmowa z Tobą jest niezmiernie fascynująca. Smile Zwłaszcza jeśli chodzi o rzekome łamanie regulaminu, w czym wydajesz się być niekwestionowanym ekspertem.

Drzewo pozdrawia drzewo!

Portret użytkownika Dil

Glinx11 a co Ci daje w ogóle

Glinx11 a co Ci daje w ogóle ten podryw na gg? Pewności siebie na pewno tam nie zdobędziesz i znowu jak wyjdziesz na ulice będziesz się bał do panny podejść.Szkoda czasu żeby siedzieć przed komputerem jak można wyjść z domu

Portret użytkownika salub

Podryw przez nk jakos nie

Podryw przez nk jakos nie wydaje mi sie dobrym rozwiazaniem. Chcialem sie kiedys przekonac o tym, jak zareaguje panna gdy wysle jej cos zamierzonego,wczesniej przemyslanego. Rezultat byl marny-nie mialem z nia zadnego rapportu,tak wiec i spotkac sie nie chciala, na co oczywiscie nie liczylem. Ale musialem sie przekonac jak panny na to reaguja. 

Od czasu do czasu jak zobacze jakas osobe, ktora mnie w czyms zaciekawila, wysylam jedna wiadomosc, podkreslajac swoja mysl na dany temat, tak troche zaczepnie to wyglada, pozdrawiam i znikam bo nie przykladam do tego zadnej wagi. I zdarzylo sie kilka razy ze panny samy pisaly.

Co do Twojej osoby Glinxx, hmm sledze mniej wiecej Twoje wpisy od samego poczatku. Szczerze liczylem na coraz wiekszy i szybszy postep, jednak chyba sie troche przeliczylem. Byc moze dlatego ze wyrosles tu na takiego "bohatera", Twoja ilosc blogow swiadczy o tym ze sporo forumowiczow Cie kojarzy, a Ty sam chyba przyzwyczailes sie do takiej a nie innej roli. Dobrze Ci z tym? To przyzwyczajenie trzeba obalic, wciaz mam nadzieje ze wyrosnie z Ciebie mega podrywacz, ktory od dna osiagnie szczyt, nauczony swoim i tylko swoim doswiadczeniem.

Pozdrawiam.

Portret użytkownika glinx11

Nie wiem czy Cię dobrze

Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałem, salub... sugerujesz, że ja nie chcę zdobyć laski, bo mi dobrze z tym, że jestem tu, jak się wyraziłeś, takim "bohaterem"? Laughing out loud Haha, dobre! Spoko, to, że wyrywam na NK i gg, nie znaczy, że zarzuciłem podryw w realu. No ale sam wiesz, jak jest na zewnątrz: zimno jak diabli, jeszcze mi warga pękła od tego mrozu (i się nawet za bardzo uśmiechać nie mogę, bo krew leci...) - no i po prostu ochota na podryw od razu słabsza. Dlatego odrabiam to sobie na necie. Żeby nie wyjść z wprawy. A jutro idę do klubu na urodziny koleżanki, więc zobaczymy - może coś się wyrwie?

Co do szybkości mojego postępu... hm, no nie wiem, ile to na ogół zabiera czasu. U mnie trwa to już jakieś pół roku (od pierwszego podrywu, a nie od rozpoczęcia korzystania z rad z tej strony) i pierwszy pocałunek mam za sobą. Należy wziąć pod uwagę, że normalnie nie chadzam po klubach (choć mam nadzieję to zmienić) i dotychczas jedyny podryw, w jakim nabrałem doświadczenia, to uliczny - a ten jest, jak wiemy, najtrudniejszy.

A tak BTW Kryśka (ta, z którą sprawa się niestety chyba już zakończyła) dziś wysłała do mnie SMS-a, że mnie chyba widziała. Może jednak do niej napisać... no ale tylko żeby się na tę randkę jednak umówić, a nie gadać.