Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O "dziwnych kobietach" - kobiety zaburzone cz.1

Tytuł jest niczym kropla w morzu... Nie wiem od czego zacząć. Jest sporo kobiecych zachowań, czasem zupełnie niezrozumiałych: jest różowo, fajnie, a potem coś pęka. Jak w tamie: w jednym miejscu, w trzecim, w setnym, aż w końcu woda sieje spustoszenie, a Wy nie wiecie co się dzieje. Sam osobiście nigdy w życiu nie spodziewałbym się, że mógłbym natrafić na kobietę, której umiejętności "prania mózgu" są na najwyższym światowym poziomie. Zanim się obudziłem, skończyłem u psychoterapeuty z potrzebą fachowej pomocy. Nie, nie będę tutaj mawiał jak to mawiają niektórzy sfrustrowani faceci "kobiety to suki". Nie można generalizować. Ale chciałbym ostrzec. Ostrzec przed kobietami trudnymi, "dziwnymi", żebyście nie zawracali sobie nimi głowy: ot po to, aby zachować własne zdrowie psychiczne.

Zaburzeń jest wiele. Ja spotkałem się z DDD (dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej), Borderline, choroba afektywna dwubiegunowa. Te pojęcia w zasadzie tłumaczą każdą "dziwność" takiej kobiety.

Takie kobiety są niezwykle czarujące. Są strasznie inteligentne. O swojej mogę napisać, że jak ją widziałem, to z każdej strony świeciło Słońce. To jest po prostu nie do opisania ile mają one w sobie magii, charyzmy i inteligencji. Od razu czuć "głębie" rozmów, kwestia poznania się zachodzi ekstremalnie szybko. Natrafiłem w Internecie na wzmianki psychiatrów, mówiące o tym, że w ekstremalnych przypadkach takie "laski" proponują wprowadzenie się do Ciebie po zaledwie 4-5 tygodniach;)

OK, czarujące, inteligentne, proces poznawania zachodzi ekstremalnie szybko. Tak... Ale nie wiecie, jak to jest zgubne i dlaczego tak to wszystko wygląda. Skąd ten czar? Skąd ta wyjątkowość? Ano stąd, że te osoby nie MAJĄ GRANIC. Tak, granice: czyli własne zasady postępowania, swój "dekalog", regulamin moralny. Opowiadają Ci o wszystkim: o byłych, o matce, o ojcu, o swoim dzieciństwie, o sobie, o swoich marzeniach, planach: jak na ironię, już na samym wstępie potrafią wspomnieć, że są zaburzone/nie czują się zdrowe, a faceci którzy z nimi byli, zostali przez nie wykończeni. (tak na marginesie wtedy właśnie powinny się u Was zapalić wszystkie czerwone lampki: zwiewać, uciekać gdzie tylko można...)

Wymieniłem już epitet "dziwne kobiety". To nie jest tak do końca: nie ma dziwnych kobiet. Są kobiety normalne, zdrowe, oraz są też kobiety zaburzone, chore psychicznie, mające umiejętności manipulowania i owijania wokół palca opanowane do perfekcji. Tak wynika z ich natury.

Nie ma dziwnych kobiet. Ta "dziwność" to problemy emocjonalne i psychiczne takiej osobniczki. Ta "dziwność" pochodzi z jej dzieciństwa, zazwyczaj bardzo ciężkiego. Nie ma tak, że coś bierze się "znikąd". Nie zdajecie sobie sprawy, jak tacy ludzie mają utarte schematy postępowań, wykształcone mechanizmy od najmłodszych lat: gdy w domu fruwały taborety i widelce, dzieciak musiał wytworzyć instynkt przetrwania. Zaczął kłamać, manipulować otoczeniem. Bo gdy 15 minut temu oberwało stołem w łeb, to 30 min później musiało udawać zadowoloną osobę, bo rodzice gościli swoich przyjaciół. Gdy 15 minut temu była nazwana przez ojca dziwką, tak 30 minut później była aniołkiem, słoneczkiem i tak w kółko.

Osoby takie nigdy nie doświadczyły prawdziwej, bezwarunkowej miłości własnych rodziców. Doświadczyły jazd w jedną i w drugą stronę: rodzice zapewnili im rollercoaster bez trzymanki. Takie dziecko w obliczu zaistniałej sytuacji rodzinnej nie otrzymało KLUCZOWYCH uczuć, emocji, potrzebnych w celu rozwinięcia ZDROWEJ, STABILNEJ osobowości. Nie przeżywało kluczowych stanów emocjonalnych, warunkujących zdrową, niezachwianą osobowość, warunkujących poczucie własnego "ja", zdrową wartość samej siebie. Mówiąc krócej: kobiety border, DDD/DDA zatrzymały się w rozwoju emocjonalnym na etapie 3 letniego dziecka. Są lepszymi aktorkami niż największe gwiazdy Hollywodu. Muszą być w tym dobre, bo uczyły się tego przecież od najmłodszych lat, kiedy w domu fruwały stoły, kiedy trzeba było poradzić sobie z własnym strachem, kiedy trzeba było przywdziać maskę przed otoczeniem rodziny, kolegów i koleżanek.

Najciekawsze są ich mechanizmy autodestrukcyjne jak lęk przed bliskością, lęk przed pochłonięciem i najgorsze... lęk przed miłością. Te cechy, bez podjęcia terapii u psychoterapeuty WYKLUCZAJĄ taką kobietę przed stworzeniem jakiegokolwiek stabilnego związku z kimkolwiek.
Powiem wprost: prędzej zbudujecie relację ze szczoteczką do zębów, niż z kobietą zaburzoną.
One nie wiedzą, co to jest prawdziwa miłość. Boją się tego pojęcia jak ognia, a paradoksalnie bardzo, ale to bardzo za tą "miłością" tęsknią. Dla nich to jak raj utracony, którego nigdy nie doświadczyły, którego się boją, ale o którym paradoksalnie MARZĄ. To dla nich ogromny ból, nie do zniesienia. Moja była porównywała go do "wbijania szpilek pod paznokcie". Miłość musiała być przez nich kupowana: przez dobre oceny w szkole (dlatego zazwyczaj osoby takie odnoszą sukces zawodowy), przez piękny uśmiech przed gośćmi odwiedzającymi ich pełen dysfunkcji dom.

W normalnej relacji zdrowych ludzi, miłość, zaufanie wzrasta wraz z postępem relacji. U kobiet zaburzonych jest tak, że gdy tylko poczują się szczęśliwe i bezpieczne, to od razu uruchamiają swoje mechanizmy autodestrukcji: wychodzi na wierzch ich obawa przed porzuceniem i muszą cię odepchnąć. Paradoks co? Ale lepiej porzucić pierwszym, niż zostać porzuconym - tak właśnie przedstawia się ich pokrętna "logika".

Podam jeszcze jeden przykład. Robert Kubica: ten człowiek od dzieciaka żyje na adrenalinie. On nie usiedzi na miejscu: mawia, że w kinie zasypia. Adrenalina jest dla niego bodźcem potrzebnym do życia. Spójrzcie na niego. Jeździł w F1: miał kupę roboty, testów, treningów, ale mimo to znalazł czas na dodatkowe rajdy. On jak sam mówi ma swoje Hawaje na rajdzie, za kółkiem samochodu. Osoby zaburzone mają podobnie, tylko nieco inaczej to wygląda: one nigdy nie doświadczyły jednostajnej, stabilnej sytuacji w domu. Żyły więc ciągle pod napięciem. To jest dla nich (nie)NORMALNY stan, w którym się odnajdują. To ich natura. To jedyny stan jaki znają i który jest im najbliższy: czyli stan pod napięciem, pełen stresu. Gdy w relacji więc nie ma emocji, jest spokojnie, jest stabilnie, osoby dopatrują się wówczas rzeczy, które należałoby spierdolić, by kolejka górska rozhulała się na nowo! By na nowo pojawiły się emocje, stres, wrażenia.

Poziom ich zaufania wobec drugiej osoby, czyli Ciebie zawsze będzie na niskim poziomie, na najmniejszym. Kobiety zaburzone nie wiedzą, co to znaczy zaufać. Jak już wspomniałem, nie otrzymali możliwości zaufania WŁASNYM RODZICIELOM, więc tym bardziej nie zaufają Tobie i wcale nie odbieraj tego personalnie:) Ten problem tkwił w nich na długo przed tym, jak się pojawiłeś w ich życiu.

To wszystko sprowadza się do tego, że relacja z taką partnerką jest pełna chaosu i dezorientacji. Zaczyna się bardzo niewinnie: ba, zaczyna się wspaniale. Ale u schyłku relacji jest taki kocioł, że zastanawiasz się, jak się nazywasz. Że myślisz o tym, czy jesteś w ogóle zdrowy psychicznie. Próbujesz zrozumieć taką osobę, dać jej to czego akurat ona pragnie. Ale fakt jest taki, że kiedy już zrozumiesz czego ona chce i pragniesz jej to dać, ona zmienia kryterium i wymagania. Jeżeli byłeś w związku/jesteś w związku, w którym reguły stanowi kobieta, a reguły te ulegają ciągłej zmianie i nie możesz tego pojąć, to lepiej się zastanów, czy szanujesz samego siebie. Bo jak ma Cię szanować Twoja kobieta, która Tobą pomiata, skoro sam nie masz do siebie za nic szacunku?

Na pewnej stronie shrink4men przeczytałem bardzo celną wypowiedź amerykańskiej psychiatry. Wyobraź sobie, że jesteś wędkarzem, zarzucasz przynętę i czekasz na swoją ofiarę. Ofiar brak, haczyk pusty. Jesteś z tego powodu zniesmaczony, zastanawiasz się, czy faktycznie jesteś dobrym wędkarzem? Aż tu nagle BUM. Ni zowąd z totalną ignorancją Twojego haczyka i całego sprzętu wędkarskiego, wpada do Twojej łodzi urocza, czarująca i strasznie inteligentna kobieta. Ot bez żadnego Twojego wysiłku. Czujesz się wtedy fantastycznie, mówisz "to jest ta jedyna", aż po czasie kolejne BUM. Wszystko się pieprzy jak domek z kart.

Proszę Państwa, osoby zaburzone są czarujące, inteligentne: knują, spiskują. Rozpracują Cię od razu i z tego też powodu już na samym wstępie usłyszysz dokładnie to, czego byś oczekiwał. Zostajesz postawiony na piedestale - kto by tak nie chciał? Ale wkrótce zaliczysz efektowny upadek, a osoba zaburzona/chora będzie Cię miała w dupie, że przy tym "upadku" połamałeś sobie wszystkie żebra, ręce i nogi: mówiąc bardziej logicznie: że zrobiła z Ciebie wariata, idiotę, wyssała wszystkie soki witalne, zabrała Ci pewność siebie, Twoją wartość, nasrała Ci do żył i wyrwała serce. Ot pokrótce strategia działania kobiet zaburzonych.

To bardzo frustrujące, że dorosłe kobiety, inteligentne i czarujące z pozoru, potrafią okazać się tak zjebanymi dziećmi zamkniętymi w ciele dorosłych. Dorwały się do wspaniałej pracy, zarabiają, wiedzie im się, ale emocjonalnie to 3-letnie dzieci, które robią Ci wodę z mózgu, które nie wiedzą czego chcą.

Gdy spróbujesz do nich dotrzeć, wytkniesz im coś, najmniejszy błąd, już wkrótce będziesz przepraszał za próbę ustalenia własnych granic/własnych potrzeb. Oskarżą Cię o brak próby zrozumienia, choć Ty tak naprawdę wypruwasz sobie flaki, żeby ją zrozumieć. Nie - nie zrozumiesz i uwierz mi - nawet nie próbuj. Zachowaj swój czas i siły na coś innego, a nie na próby zrozumienia 3-letniego dzieciaka zniszczonego emocjonalnie, które nie wie kim jest, nie wie co czuje i nie rozumie siebie samego. Kobieta zaburzona jest sprzecznością wszystkich nauk (nauki mają to do siebie, że są logiczne: teologia, fizyka, chemia, matematyka: wszystko wynika z logiki). Tutaj tak nie ma. Tutaj nie ma miejsca na logikę. Kobiety te nie rozumieją siebie samej, więc jak to Ty masz ją zrozumieć?

Mogę to zobrazować na banalnym przykładzie. Takie osoby mają miliard wytłumaczeń i miliard swoich potrzeb. Jedna potrzeba goni drugą, a gdy nadchodzi nowy dzień, poprzednie 100 potrzeb nie istnieje i czasem na kolejne nowe. Przykład: w poniedziałek chce iść do kina. Mówicie OK, w porządku, bookujesz bilet na piątek, bo wtedy oboje macie wolne. We wtorek stwierdza, gdy ją pytacie czy faktycznie do tego kina chce iśc, że jednak woli basen. W środę, gdy pytacie czy faktycznie basen, to odpowiada, że ona o żadnym basenie nie mówiła i chce iść na kręgle! OK, w takim razie odwołujesz wszystkie bilety i kupujesz ticket na kręgle. Nadchodzi czwartek, a ona ponownie stwierdza, że z czym Ty jej w ogóle wyskakujesz? Ona w piątek siedzi w domu, bo jest zmęczona i o żadnych kręglach, a tym bardziej kinie i basenie Tobie nie mówiła. Stwierdza, że jej nie rozumiesz i nigdy jej nie zrozumiesz. Stwierdza, że jesteś egoistą i myślisz tylko o sobie, bo nie potrafisz i nie chcesz dowiedzieć się, czego tak naprawdę ona chce.

Zastanawiacie się wtedy, czy jesteście normalni. Zatracacie poczucie co jest dobre, a co jest złe. I wtedy jest czas odejść. I nie zrobisz jej krzywdy: jej krzywda pojawiła się na długo przed tym, jak się pojawiłeś. Odchodzisz po to, aby zająć się własnym zdrowiem psychicznym: by zająć się sobą.

Na zakończenie części 1 wspaniała przypowieść, która idealnie opisuje takie kobiety:
Na skraju trzęsawiska żył raz taki skorpion, który pragnął przeprawić się na drugi brzeg. Zwrócił się więc do pewnej żaby tymi słowami:
- Zabierz mnie, proszę, na swój grzbiet i pomóż mi dostać się na drugi brzeg!
- Chyba jesteś szalony, odpowiedziała mu żaba. Jeśli cię wezmę na mój grzbiet, ty mnie ukłujesz, a ja umrę!
- Nie bądź głupia, odpowiedział na to skorpion. Jaką korzyść odniósłbym z uśmiercenia cię jadem? Jeśli cię użądlę, ty zatoniesz, a ja też zginę, ponieważ nie umiem pływać...
W końcu, po długich namowach, żaba dała się przekonać i rozpoczęła przeprawę przez mokradła ze skorpionem na grzbiecie. Kiedy znaleźli się na środku rzeki, poczuła jednak pieczenie ukłucia, a jad sparaliżował jej odnóża.
- Jak mogłeś?? Obiecałeś! Jak mogłeś to zrobić, zginiemy oboje!
- Wiem, odpowiedział skorpion. Jest mi bardzo przykro... ale JESTEM SKORPIONEM. Nie sposób uciec od własnej natury.

Część dalsza później, bo mam jeszcze sporo do przekazania...

Odpowiedzi

Portret użytkownika kilroy

'Ałtorze!' Zerżnąłeś to

'Ałtorze!' Zerżnąłeś to prawie w całości! Łatwiej było linka wstawić

Och ja nic nie zerżnąłem:

Och ja nic nie zerżnąłem: przede wszystkim przeżyłem.

A to, że takie mechanizmy istnieją od setek lat, tysięcy lat? To już inna sprawa. Zasada działania jest taka sama, "urzydkownikó".

Chodziło o blog Snoofiego,

Chodziło o blog Snoofiego, nie dawno już to opisywał.

Portret użytkownika kilroy

Jest taka strona:

Jest taka strona: "koniectoksycznych blogspot" - to jest poprzepisywane stamtąd

O stary, gadaj

O stary, gadaj zdrów.
Przepisywane to jest z życia i doświadczenia, wsparte co najwyżej literaturą ogólnodostępną, co już opisałem, mistrzu.

Portret użytkownika kilroy

nie "wsparte" tylko żywcem

nie "wsparte" tylko żywcem zerżnięte! (wystarczy sobie poczytać np. historia o skorpionie - no prosze cie!)

masz swoje doświadczenia - opisz JE. Ale po co się kreujesz na eksperta metodą kopiuj-wklej. Podjąłeś się tematu trudnego, złożonego a takie pisanie po łebkach nie pomoże najbardziej zainteresowanym w wręcz przeciwnie. Temat ten zresztą został na tym portalu przedstawiony w sposób rzetelny i naprawde profesjonalnie (vide MrSnoofie, Expat) więc wyważasz otwarte drzwi.

Masz jakieś problemy natury

Masz jakieś problemy natury emocjonalnej.
Polecam meliskę, ewentualnie Xanax.

Portret użytkownika Guest

xanax uzależnia!! spokoj,

xanax uzależnia!!

spokoj, panowie!!!

Portret użytkownika kilroy

O tu jest o tej rybce i wędce

O tu jest o tej rybce i wędce m.in. :

http://koniectoksycznych.blogspo...

A ty widzę jak cie złapią za rękę to mówisz że nie twoja ręka...No widać musiała cię ta twoja Zosia bardzo skrzywdzić.

Portret użytkownika MacGyver

Nie do końca zgodzę się z tym

Nie do końca zgodzę się z tym wszystkim. Sam "tkwiłem" w takim związku blisko 2 lata. Dwa lata jazdy bez trzymanki. Czasem słońce, czasem deszcz. Jednak jedno mogę powiedzieć. Choćby była najpiękniejsza na świecie i słodsza od miodu,a ma zaburzenia typu właśnie borderline i co gorsza(nie chce tego leczyć), chłopy...w tył na lewo.

Portret użytkownika Perrminator

Nie wiem, nie wiem. Chyba nie

Nie wiem, nie wiem. Chyba nie trafiłem na takie kobiety, jakie opisujesz w tym blogu. Tzn. może nie które były dziwne, ale tak naprawdę to pojęcie względne. No bo jeśli dajmy na to ktoś nie pali, to dziwny będzie dla niego fakt iż jakiś amator wyrobów tytoniowych pierwsze co robi z rana po przebudzeniu to sięga po papierosa. Każdy jest na swój sposób dziwny.

Tak w ogóle to byłbym bardzo ostrożny z tym całym DDD, borderline itp. itd. Podobno takie schorzenia są dla lekarzy trudne do zidentyfikowania, a już na pewno nie powinien tego robić przeciętny Kowalski.

Jak działać w takich przypadkach? Nie będę oryginalny- jeśli zauważysz że od samego początku panna coś kręci i ściemnia to neeext. Nie trzeba być wielce bystrym by rozgryźć laskę w początkowej fazie znajomości, z tym że trzeba zachować zimną głowę.

Portret użytkownika Ulrich II

odpuście już ten temat,

odpuście już ten temat, trochę wam dupa stwardnieje, życia się nauczycie to nic wielkiego się nie stanie
histeryzujecie jakby w życiu większych tragedii nie było ...

Portret użytkownika Mendoza

That's Right!

That's Right!

Portret użytkownika Perrminator

Ooo i to jest dobre

Ooo i to jest dobre podsumowanie tematu.

Portret użytkownika Stary Cap

Moja Żona ma DDA i ADHD

Moja Żona ma DDA i ADHD

Portret użytkownika Christiano

Myślę, że wiele jest dziś

Myślę, że wiele jest dziś takich dziewczyn i to nawet nie ze złych rodzin ale i z dobrych, gdzie nie ma karania za złe czyny, gdzie mało się mówi przy tym o miłości, za to są wymagania i cele, które dziecko ma osiągnąć.
Potem taka dziewczyna jest już dorosła i stawia sobie różne cele - nauka, kariera, itd. Życie towarzyskie to dno. Humory, ona niby ci ufa, ale tak naprawdę czeka na jedno słowo Twojej krytyki, by Cie oskarżyć o to że ona ufała, a Ty zawiodłeś, różne testy, gierki, tajemnice, dziwne zachowania. Problemy emocjonalne, itd. Jak sie już taka dziewczyna wkurzy to Cie zmiesza z błotem i pokaże że nic już nie znasz.

ja pierdolę, ta strona

ja pierdolę, ta strona przeżywa kolejną modę - po chłodnikach, sześcianach, lusterkach przyszła moda na "zaburzone" - i oczywiście w chuj mądrych określeń i diagnoz, niczym na seminarium w Piździejowie Dolnym... i każdy oczywiście ma obowiązkowo taki związek za sobą - bo przecież jakżeby inaczej... MrSnoofie, bystry gościu jesteś, ale takiego wysypu fachowców chyba nie przewidziałeś... cholera, a mnie dobra Bozia oszczędziła takich wrażeń - owszem - było trochę popierdolonych panienek, ale zwyczajnie - popierdolone były - i tyle, były puszczalskie, cnotliwe, wierzące i nie, ciche i pyskate, humorzaste i z poczuciem humoru, zdarzały się wredne jak i szczere do bólu... ale komu by się chciało analizy przeprowadzać? pasowała?, to wio z tym, nie? - to spierdalaj... aha, no tak, zapomniałem - tutaj wszyscy pułasi o związku marzą i wszystko pod niego robią, a panienki w większości wstępnie zabawy chcą a nie pierdolenia smutków o "zasadach w związku" i dysonans się robi na dzień dobry... i dlatego Anarky pisze o dupczeniu a nie dupczy smutków o DDA (chyba że to jest skrót od - Dasz Dupy Aniołku?)...

znowu to, juz dawno o

znowu to, juz dawno o dupczeniu nie czytalem

Ja to chyba troszke lubie

Ja to chyba troszke lubie taki rollecroster, nie ma to jak spedzic bezsenna noc i powyc do ksiezyca Wink

Kilka dni temu zakończyłem

Kilka dni temu zakończyłem znajomość z taką panną, choć jeszcze dziś do godziny 16:44 rozmyślałem, czy to ze mną jest coś nie tak. Artykuł godny polecenia, nawet jeśli 'zerżnięty skądś tam' to nie ukrywam potrzebowałem rozjaśnienia logicznego w tej sprawie. Dodaję go do ulubionych.

Autorze - dzięki piękne, teraz czas dla mnie by znowu twardo stanąć na ziemi

Dobry artykuł i przyznam, że

Dobry artykuł i przyznam, że też już miałem styczność z kobietą o podobnych zaburzeniach.