Nie wiem... Czy mnie totalnie popierdoliło? Mam dosyć ludzi. Nie interesują mnie żadne relacje, totalnie żadne. W ciągu tego roku zawiodłem się może na 10 osobach, tak poważnie, z czego 9 to były kobiety, "przyjaciółki", "znajome". To nie jest ten typ zawodu, kiedy rzuca Cię kobieta, nie nie, u nas wszystko ok.
Nie mam żadnych powodów do złego nastawienia do życia. Totalnie żadnych. Idę do przodu jak czołg, robię to co lubię, ponoć jestem w to dobry, odbyłem praktyki, teraz czeka na mnie trochę płatnych stażów. Mam pomysł na swój biznes, niedługo być może wystartuję ze swoją stroną internetową. Co jest kurwa nie tak?
Mam jasno określone cele w życiu, wszystko jest na prawdę ok, a jednak... chyba czegoś brakuje? Tylko czego? Jestem szczęśliwy w swoim związku. Jestem zadowolony ze swojego życia zawodowego. Mam dwóch przyjaciół, na których na prawdę mogę polegać... Odkładam pieniądze, na finanse nie narzekam...
Wkurwiają mnie ludzie. Wszyscy bez wyjątku. Z człowieka niegdyś bardzo towarzyskiego robię się aspołeczny. Boję się, że to może być grubszy problem i wolę go zidentyfikować w jak najwcześniejszym stadium. Może się wydawać, że przesadzam i rozemocjonowany jestem... ale... kurwa nie mam powodów.
Panowie, w większości jesteście dojrzalsi ode mnie, więcej lat na karku, więcej doświadczenia. CO DO KURWY NĘDZY SIĘ DZIEJE? Czy to normalne, że człowiek względnie szczęśliwy jest kurwa nieszczęśliwy? Przecież to jakaś patologia, nie potrafię tego zrozumieć.
Nawet nie potrafię określić, czy jestem szczęśliwy czy nie. Wszystkie czynniki wskazują na to, że jestem, a stan umysłu na to, że nie. MIMO, ŻE WSZYSTKO UKŁADA SIĘ PO MOJEJ MYŚLI.
Nie działa na to nic - alkohol, reset, wyjebanie na wszystko. ZERO ZMIAN. A mam tak już od około miesiąca.
Co więcej, ja zaczynam mieć wyrzuty sumienia, kiedy rozmawiam z debilami. To jest totalny hit. Wyrzuty sumienia przez rozmowę. Przez zwykłą pierdoloną rozmowę z jakimś podludziem pierdolącym o tym jak powiększyli pałę na sesji Calvina Kleina Bieberowi.
Opcję burzy hormonów wykluczam, za późno już na to, ponadto było dawno. Zawsze cholera miałem wrażenie, że przynajmniej w pewnych sprawach jestem dojrzalszy od swoich rówieśników. Ale miałem nadzieję, że to się zacznie wyrównywać z wiekiem. A tu niespodzianka, dołek zaczął się pogłębiać...
Czy to wygląda na problem normalnego, młodego człowieka? Chyba nie wydaje mi się... Jakie są tego fundamenty? To nie jest już nawet zabawne...
Może problem zaczął się już w dzieciństwie, kiedy w zasadzie zaprogramowano mnie na odnoszenie sukcesów głaskając zawsze po główce i mówiąc jaki to ja zdolny nie jestem. Może to jakaś odmiana pracoholizmu, kiedy zaczyna się oddzielać grubą kreską sfera życia prywatnego i sfera życia zawodowego? No też kurwa to nie jest to, bo w moim życiu jest akurat 50/50.
Panowie, to wygląda jak jeden wielki żart albo przynajmniej jakaś odmiana schizofrenii. Wypowiedzcie się proszę, podyskutujmy trochę, może mnie dopadnie jakieś wielkie oświecenie.
Dzięki.
Odpowiedzi
napisz cos o tych "zawodach"
sob., 2015-01-24 15:52 — Guestnapisz cos o tych "zawodach" na ludziach
po drugie: moze własnie problem w tym, ze idziesz jak czołg i nie masz czasu na zwykłe "nicnierobienie", wypalasz się pomału. Obniż poprzeczkę, daj sobie troche luzu...
To tak bardzo ogolnie, bo nie wiem w czym problem
Chyba przedobrzyles z tymi
sob., 2015-01-24 16:21 — baudelaireChyba przedobrzyles z tymi planami, celami, oczekiwaniami.
Po co sie zastanawiasz nad tym jacy sa inni ludzie i co w ogle Cie to obchodzi ze nie graja jak bys chcial? Nie prosciej jest troche przewartosciowac schematy wedlug ktorych odbierasz swiat wokolo?
Np wiekszosc ludzi emocjonuje sie polityka i dochodzi do takich scen ze to jaja sa. A m ie to ani grzeje ani ziebi bo po co mam sobie ryc beret czyms na co nie mam wplywu? A jak nie mam na cos wplywu to zostawiam to luzem i ide dalej.
Tak, po części baude trafiłeś
sob., 2015-01-24 20:36 — SunLightTak, po części baude trafiłeś we mnie. Ja mam chyba zbyt wygórowane ambicje. Lubię wiedzieć co sąsiad ma w ogródku i doprowadzać do tego, żeby mieć to samo. Z drugiej strony, pewne perspektywy, które czekają tylko aż skończę studia, są tak kuszące, że ciężko się oprzeć.
Guest, najgorsze były 4 osoby. 4 kobiety. Jedna, moja ex-przyjaciółka, lubiła mi się żalić ze swoich problemów z chłopakiem. No to ja grzecznie słuchałem, doradziłem. I kiedyś się złamałem i udałem się do niej z problemem. Prawie zniszczyła mój związek - nie wiem czy z zazdrości, czy z czego... Po części to moja wina, zaufałem jej. Ale skąd mogłem wiedzieć.
Kolejne 3 osoby to najbliższe mi kobietki na uczelni. Mogliśmy razem konie kraść, ale do pewnego momentu. Byliśmy na jednym poziomie, motywowaliśmy się do pracy, wymiana notatek, takie tam. Mieliśmy bardzo dobry kontakt. A gdy poziomy zaczęły się rozjeżdżać, tzn. ja poleciałem w górę, one w dół, dostałem kosę w płuca. Normalna solidarność jajników, tak się zawzięły, żeby mi udupić życie, że to mała bania. Ale już sobie z tym poradziłem.
Generalnie stwierdziłem, że naprawdę w tym pierdolonym życiu liczy się tylko i wyłącznie swoja dupa i ewentualnie dupa żony/dzieci. Tylko, że człowiekowi, który ma w sobie duże pokłady empatii ciężko jest się z tym pogodzić.
Jeszcze niejeden raz ktos Cie
sob., 2015-01-24 21:00 — baudelaireJeszcze niejeden raz ktos Cie kopnie w dupe ze zaboli. Zupelnie sie tym nie przejmuj.
Tyle ze Ty sam zjebales idac do jakiejs pinci sie zalic.
to tylko zastanów się, jak
sob., 2015-01-24 21:48 — Guestto tylko zastanów się, jak zacząłeś się zachowywać kiedy byłeś na fali... Tolerancja dla gorszych? Nie wywyższałeś się? Nie traktowałeś tych nieudaczników jak ludzi nizszej kategorii?
Może w tym jest problem.
Na podstawie tego co napisałeś o swoim stosunku do ludzi przypuszczam, ze moglo tak byc.
Choćbym nie wiem jak bardzo
sob., 2015-01-24 22:07 — SunLightChoćbym nie wiem jak bardzo chciał siebie obwinić w tej sytuacji, to po prostu nie mogę. Za każdym razem, gdy ktoś czegoś ode mnie potrzebował, to to dostawał. Nigdy nie odmówiłem nikomu pomocy z czymkolwiek. Nigdy po nikim nie jeździłem, jeżeli czegoś nie wiedział. To nie to.
Jeżeli o tej sferze mówimy, to może być to to uczucie, kiedy chcesz komuś w czymś pomóc, robisz to, a za parę dni dostajesz gównem na twarz. Jak już, to to ma na to wpływ.
22 lata i w tej okolicy się
ndz., 2015-01-25 08:37 — Guest22 lata i w tej okolicy się "poruszasz"... Lat temu 20 ludzie w tym wieku mieli wyższy poziom rozwoju intelektualnego i społecznego niż dzisiejsi. Bo zeby z kims pogadac trzeba bylo WYJSC i POGADAC, a nie odświeżyć stronę w kompie.
I w tym m.in. problem.
Nie chce Ci się z ludźmi
pt., 2015-01-30 15:49 — NeofitaNie chce Ci się z ludźmi zadawać się to masz świetną okazję łyknąć książkę.
Jebnij se pozycję "Facet z jajami" Tomasza Marca- ostatnio wpadła mi w łapy- jestem już na ostatniej kwarcie.
Nie jest to jakiś super ultra high podręcznik w moim mniemaniu, ale szczególnie na Twoją przypadłość będzie jak znalazł.
Gorąco polecam.
JBC to w necie można znaleźć wersję elektroniczną.
Sunlight, może po prostu
pt., 2015-01-30 16:39 — salubSunlight, może po prostu gorsze dni masz, chyba że trwa to naprawdę długo:)
Pytanie czy nie przesadzasz. Fakt faktem, że jak człowiek się rozwija, to zaczyn zauważać różnice w porównaniu z tymi osobami, które stoją w miejscu. Ale nie oznacza to tego, zebyś kreował się na tego lepszego. Tamten debil, ta debilka.
Nie o to chodzi. Jak tak odczuwasz, to bardzo możliwe, że rowniez sie tak zachowujesz. A ludzie to zauwaza.
Uwierz mi, nikt nie bedzie komandosem, choc sam byc tego byc moze chcial:)
Sa ludzie roznego kalibru. Grunt to znalezc swoje odpowiednie towarzystwo, w ktorym bedzie sie rozwijał, ale nie mozna patrzeć z gory na osoby "gorsze", poniewaz moze znajduja sie na innym etapie zycia czy rozwoju.
Spojrz na siebie , 2-3 lata temu. Widzisz roznice?
też ja dążę do samodzielności
ndz., 2015-02-01 23:19 — Ulrich IIteż ja dążę do samodzielności abym mógł mówić i robić co chcę nie patrząc że kogoś urażę mówiąc nazbyt kwieciście, czy rzucając jakiś techniczny zwrot który zabije zwykłego zjadacza fejsbuka czy naszej klasy

Niestety, 'odpryski
pon., 2015-02-02 16:50 — skautNiestety, 'odpryski oswiecenia', nabycia wiekszej wiedzy na jaka jest sie gotowym, inne schematy myslenia...
Geniusze tak maja
Stwierdziłem, że po prostu
śr., 2015-02-04 12:51 — SunLightStwierdziłem, że po prostu pierdole wszystko co toksyczne w moim życiu. Koniec kilku znajomości i od razu mi lepiej, wyrwałem się z tej spierdoliny intelektualnej.
Tak jak mówicie, może za dużo myślę... Ale ostatnio poznałem dziewczynę, bardzo inteligentną zresztą (szczerze, nie spodziewałem się) i to otworzyło mi oczy na parę spraw. I takimi ludźmi wolę się otaczać. Wartościowymi ludźmi mającymi swoje pierdolone zdanie i poglądy na świat.
Całego gówna tego świata nie usunę, ale mam zamiar z nim trochę powalczyć.
Dalej jednak nie wiem, jak wyrwać się z tej spirali analiz. No nie ma opcji, wszystko analizuje. Zachowania, słowa, normalnie czasem jak komputer. Boję się, że to jakaś choroba współczesności i że z tym nie wygram...
Minie. Jezeli jednak chcesz
śr., 2015-02-04 14:53 — skautMinie.
Jezeli jednak chcesz troche bardziej sie temu przyjrzec to zadaj sobie pytania zaczynajace sie od dlaczego, po co, plusy i muniusy z koncowych wyników tych analiz. Czasami trzeba wyjsc z siebie i stanac z boku, popatrzec jak na kogos innego.
Mnie teraz wzielo na rozkminianie co sie dzieje z naszym pieknym krajem. Przegladam wiele portali, tych niezaleznych, i coraz czesciej mnie krew zalewa.. Porownuje moje odczucia z tymi bardziej popularnymi 'mass-mediami' i juz mam wkurw bo przezroczysscie widze jak nas w huja wala... No, ale to juz inna bajka.
Skaut - tną w chuja i ciąć
śr., 2015-02-04 15:05 — nomenSkaut - tną w chuja i ciąć będą, naród głupieje, coraz więcej osób najzwyczajniej w świecie się nie interesuje tymi sprawami... lepiej zajrzeć na fejsa, popatrzeć kto co z kim, co kto jadł, co kto głupiego odpierdolił... refresh...refresh...refresh...
Nawet mnie nie podpuszczaj...
śr., 2015-02-04 15:19 — skautNawet mnie nie podpuszczaj...
Co do wojen, Katynia i innych
śr., 2015-02-04 18:37 — nomenCo do wojen, Katynia i innych czystek elit - pełna racja.
Z drugiej strony - kiedyś trzeba było być na prawdę kumatym kolesiem albo mieć solidne plecy aby pójść na dobre studia wyższe.
Dziś? Rodzice mają pieniążki - zakwalifikowano pozytywnie.
Widzisz Snoofie co do sytuacji w kraju, widz w tym, że ludzie się zupełnie nie interesują polityką... rozmawiam z mamą - wchodzi temat pieniędzy, polityki, przyszłości, jej emerytury itp itd - naiwne odpychanie tematu od siebie, oj co ja moje, co to będzie, płakać mi się chce jak sobie pomyślę...
Zero zainteresowania, zero świadomości nadchodzącego losu. Smutne - już nawet nie próbuję podejmować rozmów bo najzwyczajniej w świecie nie-da-się.
Ja z kolei nie wiążę swojej przyszłości totalnie z tym państwem mimo tego, że o pracę w zawodzie nie powinno być zbyt ciężko w moim przypadku.
Powód? Najzwyczajniej w świecie - pieniądze.
Skoro nie jestem przywiązany do kraju, miejsca, nic mnie wielkiego tutaj nie trzyma - po co mam tyrać za kilka marnych tysi które okazują się jedynie groszowymi sprawami jeżeli zdecyduje się na wyjazd za granicę?
Lubię podróżować, od kiedy zacząłem złapałem bakcyla - chcę zwiedzić jak najwięcej a tyrając tutaj po prostu nie będzie mnie na to stać - a gdy będzie - będę ograniczony czasowo - nie będę miał czasu na podróże bo gdy go znajdę - raz dwa konkurencja przejmie najlepsze fuchy. Przykładowo takie badanie mięsa - robota regularna,zajebiście płatna ale nie możesz sobie pozwolić na wyjebanie z kraju na >4tyg bo nie będziesz miał do czego wracać.
Konflikt interesów.
Z drugiej strony piszesz o kredycie - ostatnio bardzo interesowałem się tematem ponieważ mocno rozważam kupienie mieszkania - pod wynajem.
Jak bym nie liczył to się opłaca, ale na kredyt człowieka musi być STAĆ.
Jak można wziąć kredyt na 30 lat który aktualnie wpierdala blisko 100% moich aktualnych zarobków? Bo co, bo dotyram dorywczo? Bo rodzice dołożą? Bo jakoś to będzie?
Jak można wziąć jaki kolwiek kredyt bez zabezpieczenia siebie wcześniej na ewentualność minimum rocznego-dwurocznego "przestoju" w robocie/choroby/wstawcochcesz?
Czasami słyszy się historie tego pokroju i na prawdę takich ludzi można patrzeć jedynie z politowaniem z powodu ich naiwności...
Problem jest taki, że większość polaczków chciała przechytrzyć system, myślała, że oszuka matrix no i pobrali we franku kredyt na 30 lat.
Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak tęgim mózgiem trzeba być aby brać kredyt w innej walucie niż w tej w której dostajesz wypłatę, sick.
Z jednej strony szkoda mi takich ludzi - z drugiej, pazerność, naiwność, hajlajf na pokaz - bęcki jak najbardziej zasłużone.
I jako, że to forum (bez)pośrednio pije do kobiet... Powiem wam, że na prawdę kurwa zazdroszczę wszystkim którzy są z związku z wartościowymi kobietami.
Z kobietami które mają pojęcie o świecie, życiu, które mają plan na siebie, które potrafią się przekomarzać, uwodzić, drażnić, czasami sprowadzić na ziemię, doradzić... z którymi można na prawdę czuć się po partnersku i nie patrzą na Ciebie jak na ostateczną wyrocznie w każdej sprawie...
Gdybyście akurat trzymali się swojej i spotkali drugą taką.. złotem was za namiary obsypię
Najgorsze jest to uczucie,
śr., 2015-02-04 21:03 — SunLightNajgorsze jest to uczucie, kiedy spotykasz wartościową i zaczynasz mieć wątpliwości...
Moj Aniolek (ksywa
czw., 2015-02-05 07:02 — skautMoj Aniolek (ksywa rzeczywista rzecz jasna) tez ka kredyt na mieszkanie w Kce kolo Silesii. Takze ja placze czynsz, a ona niech sobie go splaca. I niby jest ok, ale wiem, ze to w niej siedzi, bo nawet kiedys powiedziala mi tak mimochodem, ze jakby miala cos kiedys wygrac (w lotto np., ja czasami cos dla jaj puszczalem), to chcialaby tylko na splate tego kredytu, wiecej by jej nie bylo trzeba.
A o frankach, Rosji, UPowcach, Usa, gornikach, Ogorkowej, Korwinach, Kukizach, wladzy rzadzacej, opozycji, jebanych zaklamanych mediach, cenzurze, propagandzie, niewolnictwie (w duzej czesci poprzez kredyty wlasnie), wyprzedazy kraju, polityce zagranicznej i nadciagajacej wojnie... Pogadalbym, ale chyba tylko przy wodce.. (ktorej notabene juz dlugo nie pilem).
Nomen:) zbyt radykalnie
czw., 2015-02-05 07:18 — baudelaireNomen:) zbyt radykalnie oceniasz ludzi. Ja pamietam jak szukalem kredytu te 10 lat temu a kupowalem wtedy mieszkanie za pol dzisiejszej ceny. Chodzilem po roznych "olpen fajansach" i kazdy wazny PAN DORADCA kredytowy mamil mnie wizja tanich rat we franku. Doskonale wiedzialem dlaczego- on mial ze mnie lepsza prowizje we franku od wiekszej kwoty bo wiadomo ze do mieszkania trzeba kupic graty, wykonczyc je itd. Ja mialem kredyt w zlotowach ale dlatego ze znam mechanizmy finansowe, inwestowalem na gieldzie, ciagle cos grzebie w portfelu.
Banki zawyzaly zdolnosc kredytowa a pazerni byli sprzedawcy kredytow ktorzy za wieksze prowizje nie informowali o konsekwencjach spekulacji walutowych. Pamietam jak powszechnie sadzono ze frank nie wyjdzie ponad 2,60 bo taka jest jego rynkowa wartosc.
Oczywiscie kazdy powinien choc troche pojecia miec czym pachnie zdanie sie na ryzyko kursowe, jednak w tym wypadku chciwosc byla po stronie bankow ktore wykorzystaly podstawowe ludzkie potrzeby do posiadania wlasnego miejsca.
Nie nazywalbym pazernym kogos kto chce kupic wlasne mieszkanie bo to zadna fanaberia tylko potrzeba ludzka.
http://www.polishclub.org/201
czw., 2015-02-05 10:18 — skauthttp://www.polishclub.org/2014/1... - tu masz odpowiedz na to co napisales. szczerze polecam, jak i caly portal.
Wezcie kurwa nie
śr., 2015-02-04 20:37 — skautWezcie kurwa nie prowokujcie...
P.s nomen, ja po 8latach emigracji w kwietniu zjezdzam do Polski. Pieniadze to jest huj stary...
Sun - miałem tak, jedną pannę
śr., 2015-02-04 21:24 — nomenSun - miałem tak, jedną pannę to do dziś ciężko mi przeboleć z perspektywy czasu
Nie ma co pierdolić, też za dużo rozkminiałem i co niektórym to do porzygu swoimi rozterkami na priv spamowałem - teraz wydaje mi się, że lepiej spróbować niż rozgrzebywać każde gówno i przedwcześnie włączać spierdalacza.
Widzisz skaut, ja na prawdę nie czuję się w żaden sposób tutaj związany.. nawet chętnie bym się sprawdził za granicą, za większe pieniądze - młody jestem, złakniony świata - spróbuję jeżeli nic się nie zmieni do końca studiów istotnego w moim życiu.
Przecież nigdzie się nie zapieram, że nigdy do PL nie wrócę... może wrócę z podkulonym ogonem po kilku miesiącach?
Nie wiem i się nie dowiem do póki nie spróbuję.
Nie chcę też na hurrra tego wszystkiego robić - staram się przygotować sobie pod to "bazę" w postaci staży uczelnianych/poza uczelnianych. Jeżeli dobrze pójdzie może w kwietniu już skoczę na 2tyg do RVC i zobaczę jak to wszystko wygląda w praktyce.
Z perspektywy "been there, done that" wszystko może inaczej wyglądać - ale nie musi.
Może wyjadę i zakocham się w jakimś czarnym tyłku z którego nie zechcę zejść przez następny miesiąc?
W rodzinie mam przypadki które wyjechały i nie wyobrażają sobie powrotu bo nie ma tutaj perspektyw także reguły nie ma...
Dobra zamykam peceta i idę się przygotować psychicznie na poranny egzaminacyjny radiologiczny wpierdol
nie ma co narzekać, wiadomo
czw., 2015-02-05 10:52 — Ulrich IInie ma co narzekać, wiadomo że chciałoby się więcej ale i tak czasami nie widzimy ile już posiadamy w stosunku do innych, to tylko zależy od miejsca siedzenia
Właśnie wróciłem ze spotkania
czw., 2015-02-05 11:06 — SunLightWłaśnie wróciłem ze spotkania dotyczącego wakacyjnego stażu. 200 osób się zgłosiło, 200 osób dostanie staż. Warunek - ciężki zapierdol na szkoleniach począwszy od następnego tygodnia na maju skończywszy. Nie boje się zapierdolu, zwłaszcza, że nagrodą za ciężki wysiłek może być staż nawet w Mercedesie... A gratisowo, 6300 przez 3 miesiące na rękę skapnie, dla studenta spoko kasa... Plus doświadczenie.
Tylko nie wiem, jak się zmotywować... Mój mózg na prawdę wysiada.
wiesz czasami musi być
czw., 2015-02-05 11:29 — Ulrich IIwiesz czasami musi być chujowo aby potem było lepiej, zawsze wpis w cv jest
a w mercedesie masz na myśli salon czy centrum ?
Szczerze, jeszcze tego nie
czw., 2015-02-05 12:46 — SunLightSzczerze, jeszcze tego nie wiem, wiem, że na pewno Mercedes z tym projektem współpracuje. Może mi się uda i tam trafię, ale jak mnie wrzucą do GUSu czy Urzędu Miasta to też płakał nie będę. Tak jak mówisz, liczy się wpis do CV, a no i trochę kaski wpadnie, niewiele mniej jakbym zasuwał gdzieś nad morzem
. A staż tylko 90h w miesiącu, więc nie ma tragedii, jakby tak przeliczyć na dzień roboczy...
Gówno w dupie i kilometr
ndz., 2015-02-15 14:39 — SunLightGówno w dupie i kilometr mułu. Nie mogę się zdetoksykować. Ludzie mi nie pozwalają. To jest po prostu jakiś dramat, zachowuję się jak jakaś baba, bo coś mnie kłuje w dupe a nawet nie wiem co.
Nienawidzę ludzi, taka ot moja choroba. Wszyscy wokół mnie są toksyczni, nawet czasem moi rodzice wydają mi się tacy być. Nie potrafię nawet normalnie wypocząć. Po prostu wszystko mnie irytuje, wszystko. I jedynym ratunkiem dla mnie są, paradoksalnie, 8 godzinne szkolenia przez 4 dni.
Zastanawiam się, może jednak problem tkwi we mnie. Ale jeśli tak jest, to wątpię, że dam radę go zdiagnozować. To jest po prostu tak głęboko zakorzenione, że nie potrafię. Nawet wątpię, że rozmowa z jakimś psychologiem coś pomoże. Posłucha, wyśle na jakieś chore badania, uznają, że mam depresję i ot wielka paranoja. Nie wiem.
Lol, to kurwa napij sie
ndz., 2015-02-15 15:57 — skautLol, to kurwa napij sie wodki, ponapierdalaj sie z kims na ulicy, wyjedz w gory i wykrzycz wszystko swiatu. Tylko uwazaj na lawiny...
Nie patrz na ludzi - pojebalo Ci sie?
Ludzie nie w takich dolkach byli/sa. Zastanow sie do czego dazy Twoje zachowanie.
Albo przydalby Ci sie dobry wpierdol, albo opierdol...
chyba musisz poczekac, az
ndz., 2015-02-15 17:10 — Guestchyba musisz poczekac, az rzeczywistosc sprowadzi Cię na ziemię. A wtedy z pokorą przekonasz się, ze wcale nie jestes taki super-hiper-cud-miod i orzeszki...
Guest, to nie to, wiem jak
ndz., 2015-02-15 19:06 — SunLightGuest, to nie to, wiem jak można to odbierać, że mam sie niewiadomo za kogo. Tak nie jest, raczej wszystkie ale do ludzi zachowuję dla siebie.
Spróbuję Snoofie. Pierdolne ten komputer na jakiś czas i spadam dzień w dzień na basen. I pobiegam, a co sobie będę. Może nie będę miał siły na pierdolenie.