Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak się (nie) dać złapać kobiecie

Portret użytkownika janek23

Poniżej opisałem kilka sytuacji z mojego życia, dzięki którym pokażę wam, jak łatwo wpaść w kobiece sidła.

1. Przepraszanie

Pewnego razu postąpiłem wobec dziewczyny bardzo źle, zachowałem się jak totalny burak. Oczywiście gdy powiedziała łamiącym się głosem: jak mogłeś mi to zrobić, zacząłem błagać ją o przebaczenie. Powiedziałem, że rzeczywiście zachowałem się beznadziejnie i że ją przepraszam. Od razu jej łzawa, smutna mina, zamieniła się w minę obrażonej suki. Wstała i chciała odejść, więc kierowany wyrzutami sumienia, pobiegłem za nią jak w filmie i jeszcze raz powiedziałem magiczne: przepraszam. „Wybaczyła” mi na drugi dzień, a tego wieczoru poszła do domu z głową wysoko uniesioną do góry.
Innym razem znów zachowałem się jak cham. Dziewczyna wyszła obrażona z samochodu. Pomyślałem sobie: nie kurwa, nie ma mowy, że będę za tobą biec i cię przepraszać. Owszem zachowałem się jak idiota, ale ty też nie byłaś bez winy, zamiast ze mną dokończyć rozmowę wyszłaś sobie i liczysz, że będę leciał za tobą jak frajer. Dodam, że moja wina rzeczywiście była i teoretycznie drobne słówko przepraszam, oczywiście bez biegania za nią, by się przydało. Po kilku minutach dostałem smsa: jak mogłeś. Odpisałem: trzeba było zostać i porozmawiać, a nie mieć wszystko w dupie i ostentacyjnie wychodzić z samochodu. Tym sposobem przerzuciłem winę na nią, a gdy wróciłem do domu, czekała tam na mnie, podała mi obiad i powiedziała: to na przeprosiny.
Podsumowując ten wątek, zawsze załamuje mnie to jak kobieta się zmienia gdy usłyszy przepraszam. Nie wiem czy trafiłem na jakieś wyjątkowo dziwne laski, ale każda jak usłyszy słowo przepraszam, staje się księżniczką nie do zniesienia. Jedyny ratunek to wg mnie, po powiedzeniu przepraszam, olanie jej chłodu, jej olewania i po jakimś czasie wszystko wróci do normy, jednakże zwykle będzie to powolny proces. Jeśli macie inne doświadczenia w tym temacie, to chętnie posłucham.

2. Zmiana swojego stanowiska pod jej wpływem

Byłem kiedyś taki dobry, że za namową kobiety zrezygnowałem z mojego hobby. Prosiła mnie tygodniami abym sprzedał motor, bo się o mnie martwi. Pomyślałem sobie: no dobra, właściwie dołożę trochę i kupię sobie samochód. Gdy szukałem nowej fury, tamta laska właśnie kręciła z moim znajomym motocyklistą. Jeśli chodzi o bardziej prozaiczne sytuacje, to przyszła do mnie ostatnio koleżanka i mieliśmy się wybrać do kina. Leciał polski film, który uznałem za dobry i chciałem na niego pójść. Powiedziała: nienawidzę polskich filmów, chodźmy na ten amerykański. Ok, zgodziłem się. Po kilku tygodniach gadamy o filmach i ona podaje tytuł tego polskiego i mówi: widziałeś? To taki zajebisty film. To chyba proste zobrazowanie zasady, że kobiety jedno mówią, drugie myślą, trzecie robią i chyba same się w tym wszystkim gubią. Gdybym nie był taki uległy, poszlibyśmy na dobry film, a nie gównianą hollywoodzką komedię. Jedna mi nawet powiedziała, że nie pojedzie ze mną nad morze, bo kiedyś nad morzem przytrafiła jej się straszna historia (brzmiało jakby ktoś ją tam zgwałcił), a po jakimś czasie na facebooku widniały jej foty znad morza. A ja byłem gotowy robić jej przyjemność i nie mówić za wiele po powrocie z morza żeby nie pobudzić jej traumatycznych wspomnień.

3. Okazanie zazdrości

O zazdrości napisano już tyle, że pewnie nie odkryję nic nowego. Podzielę się z wami historyjką z mojego życia. Wiadomo, byłem niedoświadczony, w życiu mi do głowy nie przyszło, że nie powinno się okazywać zazdrości. Teraz uważam, że należy ją ograniczyć do minimum, a najlepiej całkowicie usunąć. Nie zgadzam się z tym, że lekka zazdrość jest zdrowa dla związku. Pokaże wam dlaczego tak myślę. Miałem kiedyś dziewczynę, krótki staż, wszystko ładnie idzie, a tu nagle ona gada o jakimś koledze. Patrząc na to z perspektywy czasu to ten kolega jej w ogóle nie podrywał, a ona nie podrywała jego. Możliwe, że chciała zobaczyć moją reakcję lub po prostu opowiedzieć zwykłą sytuację i zaczęła mówić o koledze: a wiesz, byliśmy po szkole w knajpie, w ogóle to on jest taki oczytany i mądry, zdobył nagrodę ministra… Kurwa, a ja nie zdobyłem. Ale się wtedy zdenerwowałem. Próbowałem to ukryć, ale w końcu powiedziałem coś w stylu: Jak jest taki zajebisty to może z nim kręć. Zaśmiała się więc dodałem: On ci się podoba? Podrywa cię? Zrobiła zażenowaną minę, lekko się posprzeczaliśmy, potem napisałem jej smsa, że sorry, coś mi odbiło. Jeszcze tego samego dnia pisała z nim na fejsie. Wiem, bo przejrzałem;) Na szczęście w innych relacjach z kobietami, udawało mi się opanować zazdrość i efekty były dla mnie szokujące. Nawet faceci, na których leciały, olani przeze mnie, stawali się mniej wartościowi i laski przestawiały się nimi interesować. Podsumowując nie sądzę, że istnieje coś takiego jak zdrowa zazdrość. Zakochanie czy miłość trzeba okazać w inny sposób niż przez zazdrość.

Będzie miło, jak skomentujecie i powiedzie czy zgadza się to z waszymi doświadczeniami czy nie. Myślę, że dzięki takim historiom, można łatwiej zrozumieć pewne mechanizmy postępowania kobiet, chociaż czasami się łudzę, że są takie przy których można się „potknąć” kilka razy, a one nie pobiegną od razu szukać wrażeń gdzie indziej Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika BladyMamut

Co do przepraszania to

Co do przepraszania to kwestia tego co zrobisz w którym momencie, a chodzi mi o wzmacnianie pozytywne i negatywne czyli tresurę, jak odwalisz jakiś ciężki numer to dziwne, żeby nie przeprosić, ale jak chcesz to jakoś wynagrodzić według mnie dobrze to zrobić za kilka dni, ja nigdy na przeprosiny nie robię cokolwiek tego samego dnia.
Jest dobra książka opisują wzmacnianie "Najpierw wytresuj kurczaka" - Karen Pryor

Portret użytkownika Diegito

Zgadzam się z 1 i 2 punktem.

Zgadzam się z 1 i 2 punktem. Z 3 tylko w połowie, dla mnie zdawkowe okazanie zazdrości jest dobre, a nie całkowite zastąpienie tego. Wink Kobieta może poczuć się odrzucona, mimo tego, że przecież nawet się nie kłócicie i relacje pomiędzy wami są dobre.

Portret użytkownika Vego

te kurczaczki mamut

te kurczaczki mamut przetestowales w praktyce ;] ?

Portret użytkownika BladyMamut

Na kurczakach nie trenowałem,

Na kurczakach nie trenowałem, ale na otoczeniu i na sobie, bo siebie też można tresować Smile Autorka twierdzi, że jak dasz radę wytresować kurczaka to poradzisz sobie z każdym innym zwierzątkiem Smile

W Polsce są nawet warsztaty z tresury kurczaków

Osoby, które rozumiej ą znaczenie i strukturę funkcjonowania kontroli bodźców, unikają wydawania niepotrzebnych poleceń, nie­logicznych bądź niezrozumiałych instrukcji czy rozkazów, których wypełnienie nie jest możliwe. O zrozumieniu istoty kontroli bodź­ców świadczy również unikanie przedstawiania próśb, których spo­sób realizacji dla samych proszących pozostaje niejasny — obiekt zawsze wie dokładnie, czego taka osoba od niego oczekuje. Dobra kontrola bodźców to również brak okazywania niezadowolenia w ra­zie niewłaściwej reakcji obiektu, unikanie marudzenia, łajania, na­rzekania, wymuszania, błagania czy wypowiadania gróźb. Stoso­wanie wymienionych środków nie jest konieczne, gdyż cel można osiągnąć inaczej. Poza tym, człowiek, który pojął kontrolę bodźców, zawsze dotrzymuje słowa, i jeżeli zgodzi się spełnić naszą prośbę, możemy być pewni, że ją rzeczywiście spełni. Tak więc jeżeli chce­my osiągnąć powodzenie w rodzinie, w domu czy w przedsiębior­stwie, winniśmy dążyć do ukształtowania systemu, w którym każdy działa tak, jak ustalono, potrafi przedstawiać swoje potrzeby i do­trzymuje słowa — systemu kontroli bodźców. Wkrótce pojawią się wyniki — sprawy będą załatwiane bez potrzeby wydawania pole­ceń, a poza tym rozwinie się układ, którego uczestnicy będą sobie mogli zaufać. Dobrą kontrolę bodźców można nazwać uczciwą wy­mianą prawdziwych informacji. Jest to przy tym najbardziej skomplikowany, trudny i delikatny element treningu z zastosowaniem wzmocnienia pozytywnego. - Karen Pryor

Portret użytkownika Thunder

Świetny blog, gratuluję

Świetny blog, gratuluję wyciągnięcia konstruktywnych wniosków ze swoich dawnych zachowań! O to tutaj chodzi.

1. Przeprosiny - trafione w punkt, czasem trzeba przeprosić, ale ważne, żeby potem nie latać jak piesek i błagać o przebaczenie.
2. Czasem można zmienić swoje stanowisko, ale tylko wtedy, gdy myśl naszej partnerki jest także w porządku wobec nas i nam pasuje w 100%.
3. Zazdrość w punkt - "Trzymajmy się ramy, a się nie posramy"

Pozdrawiam!

Odnośnie drugiego punktu.

Odnośnie drugiego punktu. Byłem kiedyś z taką dziewczyną, która ubzdurała sobie, abym skończył ze swoim hobby. Wtedy jeszcze trenowałem boks i zaczynałem powoli się wkręcać w tajski boks i mma. Nie zgodziłem się na jej propozycje, przez co wynikł kolejny konflikt. Rozmowy, tłumaczenie, przekonywanie nie pomagały. Ciągle tylko słyszałem: "chyba lubisz jak ktoś ci mordę obija". Przypomniały mi się wtedy słowa mojego trenera, który zawsze powtarzał, że dziewczyna i tak odejdzie, a to co wytrenujesz zostanie ci na długo. Teraz jestem z siebie dumny, że nie zrezygnowałem ze swojej pasji. Tamtej dziewczyny już nie ma, jest nowa która akceptuje to co robię i pomaga mi w tym. Staż w tajskim boksie - 4 lata na chwilę obecną. Na ścianie liczne dyplomy i medale, a kolejne zawody już niebawem Smile