Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O przekorności raz jeszcze

Powiem wam parę rzeczy o przekorności. Kiedyś dobrze tą kwestię przedstawił Saverius w tekście o zdobywaniu zajętych lasek. Chce jednak wam uświadomić, jak cholernie potężnym narzędziem jest wiedza o babskiej przekorności, ile można na tym ugrać i jak wiele stracić. Mówiąc o stratach, mam przede wszystkim na myśli utracone korzyści – bo jak mawiali już starożytni Rzymianie, szkoda ma dwie postaci: umniejszenie tego, co już masz oraz utracone korzyści właśnie.

Nie będzie to historia o podrywaniu. Będzie o narzędziu w podrywaniu. Będzie wyłącznie o kobiecej przekorności i głupocie. Wielokrotnie na tej stronie była mowa o tym, że zasady uwodzenia kobiet przekładają się wprost na inne dziedziny życia. W tym na biznes. O tym z kolei pisał onegdaj kolega Krzemek. Kto cierpliwy, to znajdzie.

Niniejszym przyznaję wam prawo do niewiary. Bo ja sam nie uwierzyłbym w tą historię.

Kobieta miała pracę w dużej firmie. Kobieta młoda, w wieku, że tak powiem, policealnym, umiejąca mnożyć, dodawać, odbierać telefon i czytać skomplikowane dokumenty zawierające słowa „związek zawodowy” czy „wypowiedzenie zmieniające”. Kobieta pokłóciła się ze swoim szefem. A że jednocześnie w firmie trwała reorganizacja, skorzystano z okazji i posuniętą kobietę do Działu Przybijania Pieczątek.

Jej wynagrodzenie nie uległo zmianie. Jednak sprawa trafiła do sądu pracy, bo była taka możliwość. Nie podobało się jej, że zamiast w Dziale Patrzenia w Sufit, musi pracować w Dziale Przybijania Pieczątek. Oceniając całe zdarzenie z dystansu, była to burza w szklance wody. Wojna o pietruszkę. Wniesienie sprawy do sądu spowodowało, że kobiety już w ogóle nie chcieli w firmie zatrzymać, tylko się elegancko pożegnać.

Dochodzimy do sedna. Zaproponowano jej 100 000 zł (sto tysięcy złotych) za odejście z firmy.

Czy wszyscy dobrze przeczytali kwotę powyżej? Zróbcie to jeszcze raz. 100 000 zł. Wymagano od nie 2 rzeczy: żeby wzięła pieniądze i sobie poszła. Nawet podpisywać i czytać nie musiałaby niczego, bo zrobiłby to za nią adwokat. 100 000 zł było sumą 36 jej miesięcznych wynagrodzeń… Inaczej mówiąc, proponowano jej pieniądze za 3 lata z góry oraz wolny czas. „Mamy forsę i wolny czas” – jak śpiewa „Dżem”…

Adwokat kobiety bardzo ją do tego namawiał. Znał jej plany życiowe i wiedział, że zamierzała zrobić studia. Argumentował, że być może jest to ostatnia (a na pewno pierwsza) szansa, by mieć na koncie takie pieniądze w jednym momencie. Rzecz jasna od tej „stówy” zapłaciłaby podatki i wynagrodzenie adwokata. Co nie zmienia faktu, że po wszystkim suma i tak byłaby ogromna. O grom-na. Kobieta potrzebowała czasu do namysłu, czytaj: do omówienia sprawy z mamą, z siostrą i z dwoma koleżankami. Namysł obejmował także rozeznanie się w sytuacji wokół. Okazało się, że kolega z Działu Dłubania w Nosie był w podobnej sytuacji i dostał propozycję 140 000 zł. Aha! Czyli prawie 50% więcej, co oznacza, pomyślała kobieta, chcieli ją oszukać.

Czy przypomina wam się biblijna przypowieść o rządcy winnicy, który zlecał kolejnym pracownikom pracę za 1 denara dziennie? Taka dygresja…

W każdym razie kobieta potrzebowała czasu do namysłu. Chodziła zatem do pracy. Od czasu, gdy rozpoczęła się sprawa w sądzie, w pracy przeżywała koszmar, bo nią pomiatano. Jednak chodziła tam twardo i cierpliwie spijała szczyny, które każdego dnia jej podtykano po nos. Minął MIESIĄC. Ponieważ zbliżał się termin rozprawy, adwokat do niej zadzwonił. Ponownie przedstawił korzyści, jakie się wiążą z propozycją firmy. Chciał dla niej dobrze. I dla siebie też, rzecz jasna.

Krótko mówiąc – kobieta odrzuciła ofertę. Stwierdziła, że przez 3 lata pracy zarobi więcej niż te 100 000 zł. Poza tym pracę należy szanować. A co więcej, kobieta wyraziła przekonanie, że sąd negatywne oceni to, że firma złożyła jej propozycję odejścia z pracy, zamiast dać jej awans w Dziale Patrzenia w Sufit i 80 złotych miesięcznej podwyżki.

To tyle, koledzy. I teraz będzie test jednokrotnego wyboru:

1. Czy kobieta jest kretynką:
a) Tak,
b) Nie.
2. Czy adwokat jest kretynem:
a) Tak,
b) Nie.

Ciężko pracowałem, by na pytanie 1 odpowiedzieć co innego niż a) Wyszukałem wszystkie powody, które można by uznać za działające na korzyść kobiety. Cholera… nie znalazłem niczego, co mogłoby wyrzucić mi z głowy ten pulsujący wyraz KRETYNKA.

Przejdźmy teraz do adwokata. Bo przecież to on jest wszystkiemu winien. Tak mawiają w każdym razie. I ja również to mówię, bo facet potraktował kobietę swoją miarą. Sądził, że jego klientka oceni sprawę racjonalnie. Czyli wprost. Czyli tak, jak średnio inteligentnemu szympansowi przyszłoby w ciągu sekundy: weź 100 000 bananów, ale w zamian spierdalaj. Otóż adwokat, według standardów lansowanych przez niniejszą stronę, był frajerem. Sądzę, że za dużo w życiu nie poruchał. I żeby było jasne: ani jego klientka, ani on sam nie dostali złotówki wynagrodzenia.

Wyobraźmy sobie inną wersję, którą by kobiecie przekazał:

- Pani Żanuario! Zrobi Pani, co zechce, ale ja bym tej propozycji nie brał. Co to jest 100 000 zł??? To się w jednej kieszeni zmieści. Jeszcze nie raz w życiu Pani zarobi takie pieniądze. Jest Pani młoda i piękna. Nie ma sensu rzucać się z motyką na słońce. Niech Pani zostanie w tej pracy. Przecież aż tak źle tam nie jest. Musi Pani szanować swoją pozycję. Niejeden chciałby się na Pani miejscu znaleźć. Te 100 000 zł to jest ułuda. To się rozejdzie jak mgła na słońcu. Nie starczy nawet na dobry sportowy samochód. Niech Pani da spokój. Naprawdę.

Niestety adwokat tego nie zrobił. Nie skorzystał z szansy, jaką daje kobieca przekorność – bo uderzając w ten deseń, być może finalnie nie zmieniłby tak zwanej „decyzji” swojej klientki. Ale ogromnie zwiększyłby szanse. Szanse na to, że kobieta skorzysta ze swoich młodych lat, że weźmie dobry kredyt na dom, albo że pojedzie w podróż życia. Niestety żadna z tych rzeczy się nie zdarzy. Zamiast tego kobieta będzie każdego dnia chodzić do pracy, której nie lubi i gdzie jej po prostu nie chcą. W moim przekonaniu jest kwestią czasu, gdy znajdą powód, by wypierdolić ją dyscyplinarnie. I jak Szefa kocham – sam bym to zrobił za jej kretynizm.

Jak więc widzicie, drodzy koledzy, kobieca przekorność liczona jest w dużych liczbach, a seks i uwodzenie są tylko drobnymi przykładami, gdzie można się na to nadziać. Grajcie więc na przekorności. Jeśli oczekujecie od niej pójścia na północ, zachwalajcie kierunek na południe. Wcale nie oczekujesz od niej seksu, bo masz go dość – z ładniejszymi. Czy pójdzie z tobą na dicho, jest ci obojętne, bo ty i tak tam idziesz. Nie zakochuj się we mnie, obiecaj, że się nie zakochasz. Nie bierz 100 000 zł, nie warto.

Odpowiedzi

Portret użytkownika TYAB

To tak jak się kobieta pyta

To tak jak się kobieta pyta czy ją zdradzasz....odpowiesz NIe kochanie no co Ty i nie uwierzy, ale jak powiesz Tak codziennie rano i wieczorem to masz spokój:)

Portret użytkownika TYAB

To świadczy tylko i wyłącznie

To świadczy tylko i wyłącznie o tym, że kobiety nie nadają się na kierownicze stanowiska.

Przemawia jeszcze wiele

Przemawia jeszcze wiele innych, ważniejszych przyczyn. Przede wszystkim to, że gdy puszczają jej tamy, a wszyscy wiemy, jak je kruszyć, to nie kieruje się już zasadami "firmowymi", tylko "własnymi".

Portret użytkownika Rafał89

Po jednym przypadku oceniać

Po jednym przypadku oceniać całą resztę? Chyba Ty Tongue

Haha, kiedyś do mamy mówiłem,

Haha, kiedyś do mamy mówiłem, żeby nie dawała mi pieniędzy na bułki czy picie do szkoły czy co kolwiek innego, bo zawsze wolałem sam zarobić a to co potrzebne miałem w domu. Mamusia jak na przekór sama mi wciskała pieniążki do kieszeni Smile.

Portret użytkownika Guest

3-letnia odprawa? jesli to

3-letnia odprawa? jesli to prawdziwa historia to pewnie wiele nie wiemy i jest tu drugie dno... Przypuszczalnie panienka posiadała duuuużą wiedzę na wiele różnych tematów zw. z firmą i nie tylko. Kto wie, czy na stanowisku prezesa nie siedzi;)

Portret użytkownika TYAB

Raczej sprząta pod biurkiem

Raczej sprząta pod biurkiem prezesa;)

Kwota jest autentyczna, a

Kwota jest autentyczna, a panienka nie zajmuje wysokiego stanowiska. Jest podrzędnym przybijaczem pieczątek. Guest, ja sam w to nie mogłem uwierzyć.

Portret użytkownika Guest

no to w takim razie jest cos,

no to w takim razie jest cos, czego nie wiesz... bo takie rzeczy to tylko w Erze;)

Portret użytkownika Mendoza

Autorowi chodziło głównie o

Autorowi chodziło głównie o schemat działań kobiet gdy ktoś je do czegoś namawia.

I ten schemat można zauważyć w rzeczywistości.

Mój przykład:

Znam laskę 10 latek, z charakteru mi się podoba(ła), zacząłem do niej świrować ale przecholowałem i mi mówiła, że chce zostać sama, że nie szuka nikogo itp. Choć mówiłem jej że pasujemy do siebie jak ulał - po jakimś czasie zdałem sobie sprawę że co ja kurwa robię? Toż to Ta Pani już rozdaje karty a ja czekam na tasowanie.

Więc się odciąłem - i po miesiącu laska zaczyna dzwonić czy nie wpadnę na herbatę/kawkę czy co tam jeszcze - na wspólnych spotkaniach ze znajomymi rzuca mi się w ramiona, pyta czemu nie dzwonię, sama inicjuje lizanie, i pyta kiedy się zobaczymy, naglę zabujana we mnie jak chuj bo zacząłem mieć ją totalnie w dupie.