
Zacznę od tego że u mnie wszystko ok;), zdrowie dopisuje, miesiące nieubłagalnie lecą, wczoraj stuknęło mi 3 lata z narzeczoną, był seks, było wino, kolacja, spacer i śpiew, zatem czuję że porządek jest.
Mam pytanie do zaawansowanych żonatych
.
Chłopaki jak sobie radziliście z tematem tego całego szału weselnego. Mam na myśli całą ta otoczkę, organizację wesela, temat sukni i wszystko co z tym związane, począwszy od tematów rozmowy a kończąc na wyborze, doborze i dopasowaniu wszystkiego.
Jak to u Was było?
Odpowiedzi
Właśnie;). Dlatego pytałem bo
wt., 2013-10-29 10:37 — baudelaireWłaśnie;). Dlatego pytałem bo szukam "towarzyszy niedoli" którzy zrozumieją mój punkt widzenia;)
Ta gorączka jest dość skrajna w wydaniu mojej narzeczonej. Pośród moich znajomych jedna z panien młodych wręcz zmusiła przyszłego męża żeby polazł z nią po kieckę. Nie pomogły tłumaczenia że tradycja, żeby szła sama itd. Dla mnie byłoby to poniżej godności i dziękuję tradycji że jest. Na moje szczęście moja dziewczyna właściwie wie na ile może sobie pozwolić wobec mnie i moich postanowień, jednak ilość energii jaką wkłada w poszukiwania, organizację i planowanie to coś nie mieszczącego się w moje głowie.
moja jakos tak bezstresowo do
wt., 2013-10-29 14:13 — Guestmoja jakos tak bezstresowo do tego podeszla... costam przyszyla, cos pozyczyla... sala bez szału, normalna, orkiesre wybieralismy wspolnie - za trzecim podejsciem sie udalo, ale zadna taka z "jak oni spiewają"... Rodzice tez sie włączyli... Za to przy ołtarzu miałem 6 czy 7 księży

Jak powiedziała ciotka ze wsi: "Jesce zem cegoś takiego nie widzioła!"
Ja kurcze widzę jak panny
wt., 2013-10-29 14:19 — baudelaireJa kurcze widzę jak panny młode do tego podchodzą bo mam z nimi sporo do czynienia, ale moja to taki typ że ślub to dla Niej chyba najważniejsza sprawa w życiu. Nie spodziewałem się aż takiego ciśnienia na szczegóły. Ja tam raczej polubownie wszystko załatwiam bo, nie żeby mnie to jakoś jebało klasycznie, ale na czynniki pierwsze nie rozkładam, ot normalnie wybieram to czy tamto i finito- kończę temat. Moja kobita zaś potrafi dumać tygodniami nad czymś co ja w 3 min ogarniam.
dodaje siły i spokoju
.
Mam trochę doświadczenia z meblowaniem i wykańczaniem mieszkania więc wiem jak to może wyglądać, ale wiedza że nie tylko u mnie jest tak jak jest
Ja myślę że dla kobiet
wt., 2013-10-29 17:19 — Ulrich IIJa myślę że dla kobiet fajniejsze z tego wszystkiego to właśnie to planowanie, zobaczcie popularność simsów
tam też budowanie domu, projektowanie wnętrz
a zachowanie kobiet w sklepie z ciuchami ? samo przymierzanie, myślenie do czego to pasuje jest najlepsze dla nich
dochodzi czasami chęć pokazania (u Hani na weselu tego nie było)
my mamy umysł bardziej analityczny, problem->wybór rozwiązania->realizacja
chociaż teraz bardziej w modzie styl z zachodu, skromne ślubiki, bardziej kameralne i intymne z najbliższą rodziną, szpan i blichtr żeby cała wieś widziała juz chyba powoli odchodzi
Dokładnie tak. Masz rację.
śr., 2013-10-30 09:26 — baudelaireDokładnie tak. Masz rację. Dla mnie temat jest zamknięty przy rozwiązaniu i nie wracam do niego, moja narzeczona będzie jeszcze tygodniami roztrząsać czy aby na pewno to najlepszy wybór;).Jak szukaliśmy lokalu to jeden z pierwszych jaki znaleźliśmy był optymalnym rozwiązaniem. Ale i tak musieliśmy zarezerwować na 2 tyg żeby nam ktoś terminu nie zwinął i jeździliśmy po całej okolicy aby upewnić się że to najlepszy wybór
. No i kilka stówek na paliwo poszło się jebać a lokal został;))
To trochę jak z wyborem firanki- mnie zasadniczo wali czy będzie szara, sraka czy owaka, niech będzie jaka se chce. Ale tydzień gadać o firankach to nie na moje siły;)
no to samo było u mojej
śr., 2013-10-30 10:56 — Ulrich IIno to samo było u mojej siostry, chociaż nie należy ona do osób przesadnie dbających o takie detale to i tak były kobiece nasiadówki, godzinne porady telefoniczne, histeria wzrastała proporcjonalnie do zbliżającej się godziny "Zero"

Musisz być silny i przygotować się że to będzie temat numer jeden, ba myślę że nawet po weselu będzie kilkutygodniowa analiza całego epickiego zajścia.
To tak jak potem z dzieckiem, szwagier wracając z pracy wysłuchiwał półgodzinnego raportu jaką to też rzadką kupę zrobiła córunia i ile razy jej sie odbiło