
I znowu męczą mnie nocne przemyślenia i nie mogę zasnąć, pomyślałem, że coś napiszę o tym co mi chodzi po głowie.
A mianowicie na wstępie chcę zaznaczyć, że:
Od zawsze lubiłem uwodzić zajęte panny, nie, nie każde, tylko te w kiepskich związkach, które wiem z jakichś źródeł lub od nich samych, że ciągle się kłócą i są ograniczane przez swoich chłopaczków.
Stało się tak po obejrzeniu filmu, w którym mężczyzna uwodził kobiety w toksycznych związkach (miał zasadę, że nie rozbija prawdziwej miłości) na zlecenie.
Powiedzmy, że lubię je ratować od ich frajerów 
Do setna, zauważyłem, że kobiety im są bardziej ograniczane tym częściej okłamują swoich facetów i są to coraz większe kłamstwa.
Przykładami takiego ograniczania wolności i swobody kobiet jest:
- zakaz spotykania się z innymi mężczyznami
- zakaz pisania z nimi sms/fb itd.
- chęć kontrolowania korespondencji swojej kobiety ( sms, fb, połączenia)
- sprawdzanie gdzie jest i co robi na każdym kroku
- czasem nawet zakaz kontaktu z pewnymi koleżankami / przyjaciółką, "bo ona źle wpływa na Ciebie / na nasz związek"
Trzymając kobietę na smyczy, nie pozwalając jej wychodzić, ona zawsze znajdzie sposób byś się o tym nie dowiedział. Zawsze znajdzie pretekst lub jakieś kłamstewko, aby się z Tobą nie spotkać i abyś nie dzwonił, kiedy ma się spotkać z kimś "zakazanym".
Dlaczego po prostu zwyczajnie, nie powie Ci tego. Dlaczego woli ukrywać przed Tobą wyjście z kolegą na piwo? Na dyskotekę z koleżankami? Innym chłopakiem?
Ponieważ, biorąc co zakazane, masz większą adrenalinę i emocje! 
Po drugie po co ma Cię przekonywać i zbędnie tłumaczyć się... skoro może wybrać prostszą drogę i powiedzieć, że idzie do koleżanki/śpi u niej etc.
Kiedyś spotykałem się wieczorami, 1-3 razy w tygodniu z pewną dziewczyną, mogła wychodzić tylko ze swoim chłopakiem, zakaz kontaktu z jakimi kolwiek innymi chłopakami. Sprawdzał jej telefon za każdym razem jak się widzieli.
Poznaliśmy się z autobusie, potem spacerek i 3 kolejne spotkania u mnie w domu (aby nikt nie dowiedział się i nie powiedział jej chłopakowi, że się z kimś jeszcze spotyka), filmy, rozmowy, śmiechy chichy, przytulanie, całowanie, ale na razie bez seksu.
I tu na 4 spotkaniu usłyszałem, że zerwała z nim.
Kilka spotkań więcej, seks, seks i musiałem ograniczyć, a potem zerwać kontakt, bo dziewczyna robiła sobie powoli nadzieje na coś więcej (mimo iż wiedziała od początku, że o tylko romans).
Do tego była nie wyżyta seksualnie, nimfomanka!
Innym przykładem jest panna, którą poznałem na festynie. Ale nic więcej nie grałem z nią, nie chciałem. Straszna imprezowiczka, 1300 znajomych na fejsbook'u i setki adoratorów. (nie czułem się na siłach, aby nawet próbować wtedy ją poderwać.).
Dlatego postanowiłem, że będzie tylko moją kumpelą do imprezowania i podbijania attraction w klubach.
Dziewczyna była wtedy w 2 letnim związku. Potem zerwała, z jakiego powodu?
Nadmierna kontrola i ograniczanie wolności! Haaa znowu...
Ja nic i tak nie działałem w jej stronę, podobało mi się tak jak było.
Od pół roku jest w nowym związku i ponownie to samo, zakazy, ograniczanie i chęć kontroli. Ale dziewczyna już się nauczyła i chłopakowi za żadne skarby nie pokazuje telefonu ani fb.
Byliśmy na dyskotece, jednej, drugiej...
Co powiedziała chłopakowi?
Idę do koleżanki na babski wieczór
Uwierzył frajer, mimo iż pomyliła się i wysłała sms, który był skierowany do mnie, swojemu chłopakowi. (wiadomość jednoznacznie mówiła, że nie siedzi tego dnia w domu), ale panna się wykręciła.
Dużo z nią rozmawiałem, gdy się otworzyła, powiedziała mi wszystko.
Jak często okłamuje chłopaka, jakie wyrafinowane teksty i bajki potrafi wymyślić, aby on o niczym się nie dowiedział.
Wiecie co jest najciekawsze? Ona z nim nie ma zamiaru zrywać. Woli się tak bawić i bawić, pewnie do momentu, aż jakieś z tych kłamstw wyjdzie na jaw...
Podać więcej przykładów dla większej dramaturgi i wiarygodności moich spostrzeżeń? Ale niema problemu.
Dziewczyna poznana na imprezie. Była wtedy tuż po rozstaniu z chłopakiem. Wróciła do niego po 3 tygodniach, ale nadal było chujowo, nawet gorzej.
Ale męczyła się z nim w tym związku. (moim zdaniem, nie chciała być sama. Kobiety często, gęsto wolą być z kim kolwiek, niż same.)
Mimo to pojechała ze mną na imprezkę, wiedziała że zostajemy tam na noc, kryły ją koleżanki, trzy naraz! (chłopak ją sprawdzał, dzwonił, miały takie zgranie, że nie miał szans się połapać), spaliśmy razem, ale bez seksu, niestety spiłem się i spaliłem. A dziewczyna chciała... 
Drugie spotkanie z jej koleżanką i z nią na mieście, piwko, bilard.
Potem ja zerwałem kontakt, umawiałem się wtedy z 2 innymi dziewczynami i nie miałem czasu na nią.
Jakoś po półtora miesiąca sama się odezwała, gadka szmatka, była już wtedy po rozstaniu z byłym. Chciała się umówić, ale ja akurat wyjeżdżałem wtedy za granice na parę miesięcy, mimo to flirtowałem z nią i grałem na emocjach na fb (TAK - też się da, tylko trzeba umieć, może kiedyś to opiszę).
Wróciłem, minął tydzień i dziewczyna sama zaproponowała spotkanie, nie wiem skąd wiedziała, że już jestem w kraju, bo nie pisaliśmy przez prawie cały mój wyjazd. Ale wiedziała 
Była wtedy już w związku z kimś innym.
Na spotkaniu, kocyk nad jeziorem, winko... otworzyła się i dużo mówiła o swoim chłopaku, że ją ogranicza, zabrania jej spotykać się z innymi chłopakami etc... (w tym dniu pierwszy raz od miesiąca związku wyszła z innym chłopakiem, niż swoim!)
Było dużo kina i leżenia razem, ale ostro broniła się przed pocałunkiem, nie dała się 
Powiedzmy... bo paliliśmy papieroska po studencku, dotykając się ustami. 
(Hihi, no co? Musiałem choć w części dopiąć tego co zacząłem.
)
Jej chłopak w tym momencie myślał, że jest ona na mieście z koleżankami... Ile przyjaciółeczek ją kryło? Nigdy nie zgadniecie! PIĘĆ!! o.O
Cała piątka o wszystkim wiedziała i kryła ją o życie ^^ Były na tym mieście, ale bez niej... hehe
Chłopak pisał do niej z 10 sms, potem zaczął dzwonić jak nie odbierała, hmmm... z jakieś 20 połączeń. Rekordzista! Zmiażdżył mi jaja swoim frajerstwem. -.-
Taka droga prowadzi prędzej czy później do rozpadu związku. Jest to nieuniknione...
Na stronie nasz wielki mistrz Gracjan od początku wpajał swoim uczniom o nie ograniczaniu kobiet i nie trzymaniu ich na smyczy. I miał rację!!!
One muszą się czuć przy nas wolne. One dopiero z nami mają czuć wolność! Wolność jakiej wcześniej nie doświadczyły. Brak jakichkolwiek ograniczeń.
"Nie ma ścian nie do przejścia, są tylko mosty, na które boimy się wkroczyć" - mój 
Oczywiście było by to zbyt proste, gdyby wystarczyło pozwalać kobiecie na wszystko.
"Daj jej palec, a weźmie całą rękę"
Zilustruję to:
Wyobraźcie sobie monetę. Ma Jak każda moneta ma 2 strony:
Z jednej jest ograniczanie kobiety i patologiczne kontrolowanie jakie opisałem wyżej. Z drugiej znowu nadużywanie wolności i zaufania jakim obdarowujemy swoją lubą.
Nasza mentalna moneta ma stać na bocznej krawędzi !!
Ponieważ jeśli moneta upadnie na jedną z stron, to będzie początek końca naszego związku. A przynajmniej szczerości w nim.
Tak aby kobieta nie czuła się ograniczana, ale także nie zrobiła nas w bambuko, gdy pozwolimy jej na wszystko.
Jak to Gracjan nie raz wałkował i jego poplecznicy na portalu: Zasady muszą być! Zawsze!
Przykładowo, dla większego zrozumienia tej granicy pomiędzy upadkiem monety na jedną ze stron:
- chcesz się spotykać z innymi mężczyznami, kolegami? Nie ma problemu, ale ja wcześniej czy później także chcę ich poznać. Chcę wiedzieć z kim wychodzisz. Nie dla kontrolowania Cię, a dla czystych myśli i świadomości, że jesteś ze mną szczera
...
- spotkanie z koleżankami? To akurat jest dla mnie bez argumentacyjne, niech idzie i tyle.
Nigdy bym nie zabranił dziewczynie wyjścia z przyjaciółkami.
Mamy wtedy argument, aby to i ona nigdy nie miała pretensji do nas o coś takiego.
- sprawdzanie sms, fb? Błagam!! -.- Niech pisze z kim chce, nie bądźmy dziećmi...
- było tez na stronie kiedyś o tym, że dziewczyna jednego z userów chciała iść na wesele z kolegą. Tu akurat bez apelacyjnie mówię, NIE. Gdy się stawia to jasno wygłaszamy swoje warunki, że się nam to nie podoba. Jak pójdzie, to niech się liczy z konsekwencjami. (nie szanuje Ciebie i Twoich decyzji to dowidzenia)
Podsumowując panowie.
Kobieta ma się czuć przy nas wolna, wolna jak ptak. Ale ma znać granice, gdzie może odlecieć.
Przekraczając ją, straci wasze zaufanie. A jak mawia nasz mistrz, zaufanie to jedna z podstawowych zasad każdego związku. Fundament i spoiwo w jednym!!
Kobieta ma instynkt, drapieżny, jak kot. Który podpowiada jej, że będąc w klatce, należy z niej uciec. Przy pierwszej nadarzającej się okazji, bo poza nią jest wolność. Której pragnie każdy.
Także nie zamykajcie kobiet w klatkach...
Tylko sprawcie, aby miały świadomość, że przy was jest im cudownie i nikt inny im was nie zastąpi. 
*Pozdrawiam Słuchacz1993.
Odpowiedzi
Świetny blog! Właśnie przez
wt., 2013-08-06 01:59 — ViserlloŚwietny blog! Właśnie przez to wszystko co tu opisałeś straciłem piękna dziewczynę. Super, laduje w ulubionych!
Zacznij od poprawienia bledu
wt., 2013-08-06 05:33 — baudelaireZacznij od poprawienia bledu w tytule bo to zenujace zeby nie umiec poprawnie odmienic slowa kobieta, albo caly Twoj trud pojdzie do kosza.
Dzięki za uwagę, to zapewne
wt., 2013-08-06 08:30 — Słuchacz1993Dzięki za uwagę, to zapewne dlatego iż było już po 2 w nocy jak myślałem nad tytułem
Świetne, tylko, że to
wt., 2013-08-06 07:58 — Ian WatkinsŚwietne, tylko, że to wszystko teoria. W prawdziwym świecie to wygląda już gorzej. Takie ograniczacze i cipki mają te swoje dupy, one wyłądowują sie emocjonalnie z 'uwodzicielami' a i tak trwają przy tych swoich pipkach, bo wiedzą, że on jej nigdy nie zostawi. A jak do tego jeszcze troche hajsu, trochę ogarnięty gość w innych sferach to tymbardziej. Powiedz mi ile z tych dup zdobyłeś na związek, ha? Bzyknąć jest o wiele łatwiej, ale doprowadzić do związku udanego już trudno. Ale tu są inne czynniki - charakterologiczne. Prawda jest taka, że nie ma złotego środka w tym temacie, laska wyczuje lukę w waszych granicach i nią przejdzie, będzie próbowała ją przesunąć. Oczywiście, możesz w każdej chwili odejść, ale o to chodzi?
Tak masz rację, one lubią
wt., 2013-08-06 08:36 — Słuchacz1993Tak masz rację, one lubią tkwić przy tych swoich frajerkach, ponieważ wiedzą, że mogą ich okłamywać i emocji szukać wśród innych mężczyzn, jednocześnie mając swojego domowego pieska, który będzie przy nich zawsze...
I tak wiem, doprowadzenie laski do łóżka jest łatwiejsze od utrzymania z nią związku. Ale moim celem nigdy nie był związek z którąkolwiek z nich.
A tylko zabawa, przyjemność i pokazanie im, że ich związek to klatka.
Swoją drogą, gdy się na mnie otwierały, tłumaczyłem im to w ten sam metaforyczny sposób, o klatce, ptaszkach itd.
(nie, nie radziłem, że ich faceci są chujowi, z frajerzeni czy coś... tylko wyrażałem swoje opinie na temat takich zachowań w związku, nie odnosząc się do ich obecnych facetów)
Było to bezpieczne, ponieważ nie atakowałem ich związku, a jednocześnie bezpośrednie i dyskretne, bo one wiedziały co mam na myśli i zauważały, że nie podaje ich przykładu z związku, aby nie być chamskim.
Mam rozumieć, że 30 letnia
wt., 2013-08-06 08:38 — WiarusMam rozumieć, że 30 letnia mężatka z dwójką dzieci się z Tobą puszczała bo jako 19 letni chłopiec wiedziałeś o potrzebach kobiet więcej aniżeli jej 35 letni mąż i to właśnie z Tobą chciała zostać pomimo ich problemów małżeńskich, ale to Ty ją w dupę kopnąłeś ? No bo jeżeli nie to może wyrywałeś "zajęte" dziewczyny, a nie zajęte kobiety ? Chyba Ci nie wierzę.
Hahahah! Skąd Ci przyszło na
wt., 2013-08-06 08:46 — Słuchacz1993Hahahah! Skąd Ci przyszło na myśl, że piszę o 30 latkach?
Swoją drogą 22 letnia dziewczyna to już kobieta, nie sądzisz?
Jak ktoś się chce przyczepić to zawsze znajdzie jakieś ale... ehh
Wiarus ja napiszę prawdziwy
wt., 2013-08-06 10:05 — Ulrich IIWiarus ja napiszę prawdziwy motyw, wprawdzie mniej powiązany z twoja wypowiedzą, ale moja znajoma koło 30stki z dwójką dzieci rozstała się z mężem i zaręczyła z ... 19latkiem właśnie, po pół roku znajomości
mnie to tam juz nic nie zdziwi ...
Taaaa mnie też już mniej
wt., 2013-08-06 10:39 — WiarusTaaaa mnie też już mniej dziwi. Generalnie mnie to loto, ale by się Państwo nie wcinało w to wszystko. Im mniej Państwa w relacjach damsko-męskich i im więcej dżungli tym lepiej my byśmy na tym wychodzili ... Dlatego będę powtarzał jak Al Bundy - bądź chłopie mądry i nie żeń się oraz dzieci nie rób bo w XXI wieku to już sensu nie ma. Gdyby baby wiedziały, że w razie czego urzędnik nie przyjdzie i nie na klepie eksowi po mordzie jakimś tam prawem to by git był.
Też słyszałem o podobnym przypadku jak baba zostawiła męża bo z młodszym się puszczała. Eksa jebła na alimenty na 800 zeta i szaleje dalej. Ciekawe ile młody wytrzyma ze starą
A ja słyszałem jak w Stanach
wt., 2013-08-06 14:23 — 008A ja słyszałem jak w Stanach ziemia się zapadła pod domkiem jednorodzinnym i koleś, który spał na parterze się zapadł w ziemię, brat próbował go ratować ale sam ledwo uszedł z życiem.
Dlatego nigdy więcej nie będę spać na parterze
Nie dajmy się wpędzić w paranoję, z tym Alem Bundym itd.
Moim zdaniem, problemem jest trwanie w związkach, kiedy widać że kobiecie nie zależy. Jeśli ona zachowuje się elegancko i można jej ufać, to myślę, że nie trzeba się bać. A jeśli ktoś z braku alternatywy wkłada pierścionek kobiecie choć sam w głębi duszy wie, że to chujnia jest jedna wielka, to mam dla niego tyleż samo współczucia, co do idioty który 25-letnim, popsutym i zdekompletowanym BMW zapierdala ponad możliwości tego auta i rozbija się o drzewo. Czyli dość mało.
Co do przesłania, to owszem
wt., 2013-08-06 09:32 — pentisCo do przesłania, to owszem zgodzę się, że nie można ograniczać, zakazywać etc., ale...
Powiedzmy to wprost, Ty wpierdalałeś się do ich związku, pokazywałeś, że jest chujowy, zrobiłeś im emocjonalne dżihad i jak już zaspokoiłeś swoje ego, kończyłeś znajomości, bo przecież nic im nie obiecywałeś...
Po prostu traktowałeś je jak ekskluzywne zabawki, fajnie taką mieć, ale po jej zdobyciu i pobawieniu się nią, przychodzi okres znudzenia i czas wymienić na nowszy model.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć osobę, która niszczy komuś związek, chcąc spróbować coś stworzyć z daną osobę, ale Twoje zachowanie, jak dla mnie jest nie do zaakceptowania, a ta cała argumentacja ze smyczą i zniewoleniem, to tylko takie mydlenie oczu, że robiąc to, niby działasz dla wyższych celów, wręcz robisz im przysługę... w imię ratowania tych jakże zniewolonych kobiet!
Ahhh fakt,
wt., 2013-08-06 09:44 — Słuchacz1993Ahhh fakt, przepraszam.
Zapomniałem dodać, że z 80% tych, że dziewcząt/kobiet nadal utrzymuję kontakt i czasami wychodzę gdzieś razem.
Właściwie to tylko z tą jedną co była nimfomanką i chciała się pieprzyć ze mną nawet w autobusie ograniczyłem całkowicie kontakt.
(ps: nie, nie spałem z nią na szczęście)
I była także jedna dziewczyna, która szukała wiecznej miłości, a ja niestety źle odczytałem czego szuka i pożegnaliśmy się bez słowa. Nie specjalnie teraz za mną przepada
Reszta tych, że pań robi mi często świetny feedback i nie widzę z ich strony jakiejkolwiek wrogości.
Często nawet same po 2-3 tygodniach ciszy wychodzą z propozycją spotkania, wypadu gdzieś
Powiedzmy, że NIE PALĘ ZA SOBĄ MOSTÓW, zostawiam otwarte drzwi, przez które one mogą wejść i wyjść kiedy tylko chcą.
Blog fajny, fajnie się
wt., 2013-08-06 13:32 — Casanowa18Blog fajny, fajnie się czytało ale moim zdaniem to co piszesz i robisz (tu nie byłbym taki pewien czy to nie zwykłą Twoja fantazja) jest bez sensu... Stary idziesz na łatwiznę. Jak kolega wyżej powiedział wpierdalasz sie w związek, udajesz że jestes lepszy od jej chłopaka i rozbijasz związek.
Tak naprawdę to nie dorastasz do pięt facetom tych kobiet. Co innego poderwać laskę i sie z nią przespać a co innego stworzyć związek, utrzymywać go, dawać emocje, być nawet w tych zwykłych szarych chwilach a co najważniejsze opierać się pokusom innych kobiet (chyba najtrudniejsze ).
Wpierdalasz sie z jasnym celem, swoje zachowanie ukierunkowujesz na ten cel ( rozbicie związku), osiągasz go( co wcale nei jest trudne) i spierdalasz bo jestes ograniczony tylko do zwykłego podrywu, moim zdaniem nie umiał byś stworzyć czegoś dłuższego, stałbyś się nudnym frajerem jeszcze gorszym od facetów których tu opisałeś.
Żeby nie było że krytykuję tylko to zgodzę sie z tym że kobiet nie wolno ograniczać. Dajemy im swobodę ale zasady musza być, trzymanie ręki na pulsie również.
O jak ja to uwielbiam,
wt., 2013-08-06 14:12 — 008O jak ja to uwielbiam, porównywanie kto jest lepszy od jej chłopaka, a kto komu do pięt nie dorasta.
Piszesz, że autor ogranicza się do podrywu i nie potrafi stworzyć związku; ale przecież chłopacy tych dziewczyn też nie potrafią.
Jak dziewczyna kocha to nie zdradzi, i wierzę w to w 100%.
No oprócz jakichś skrajnych sytuacji, ale raz czy drugi jak mi się zdarzało wjebać między wódkę a zakąskę, to nigdy to nie było super wesołe love story 4eVeR, tylko laska znudzona psem, który ciągle sra w majtki i pisze jej słodkie SMSy.
Słodkie SMSy są super, jeśli kobieta wie, że nic od niej nie potrzebujesz i nie wyskoczysz zaraz z wymaganiami, to są świetne, miłość napędza dziewczyny, ale dzisiaj byłem na basenie i widziałem wiele "związków", w których chłopak próbuje ją pocałować, ona się odwraca itd. wreszcie się zgadza na sekundkę - to nie jest miłość i rozbicie takiego gówna nie jest moralnie naganne, jak dla mnie.
"Piszesz, że autor ogranicza
wt., 2013-08-06 14:33 — Casanowa18"Piszesz, że autor ogranicza się do podrywu i nie potrafi stworzyć związku; ale przecież chłopacy tych dziewczyn też nie potrafią."
Tylko że "cłopacy" tych dziewczyn są w związku... W każdym związku są kryzysy, nie może być różowo przez cały czas... Związek to emocje szczęście ale czasem również kryzysy. Osoba świeża która zachowaniem dąży do rozbicia związku np. w lekkim kryzysie jest na wygranej pozycji. Udając (zachowanie nastawione na rozbicie) kogoś lepszego od jej chłopaka autor wygrywa a potem odpuszcza zasłaniając się swoją misją wyzwalania kobiet z nudnych związków. Moim zdaniem po prostu nie dojrzał do związku.
Zawsze powtarzam że poderwanie(nawet tej zajętej) to błahostka w porównaniu z utrzymaniem związku.
"Jak dziewczyna kocha to nie zdradzi, i wierzę w to w 100%."
Też w to wierze całym sercem ale rozum podpowiada mi że wystarczy mieć dużo informacji na temat związku(problemy, wady chłopaka), odpowiednio "grać" i poświęcić odpowiednia ilość czasu i mimo że kocha to może zdradzić. Potem będzie żałowała ale...
Skądś sie to wzięło:
"Nie ma wagonu którego nie da się odczepić"
''Udając (zachowanie
wt., 2013-08-06 15:16 — Ian Watkins''Udając (zachowanie nastawione na rozbicie) kogoś lepszego od jej chłopaka autor wygrywa a potem odpuszcza zasłaniając się swoją misją wyzwalania kobiet z nudnych związków. Moim zdaniem po prostu nie dojrzał do związku.'' a czy kobitka, która dała dupy(emocjonalnie czy nie - pomińmy) na boku dojrzała do związku, skoro spierdala z okrętu w pierwszym/drugim czy trzecim kryzysie, bo nie wiem, wyobrażała to sobie, że wiecznie będzie kolorowo, albo, wzięłą typu z braku lepszej alternatywy.
W Stanach Zjednoczonych też
wt., 2013-08-06 19:11 — 008W Stanach Zjednoczonych też jest kryzys. Ale to nie znaczy, że Talibowie są w stanie najechać i rozwalić Amerykę. Dlaczego? Ano dlatego, że Ameryka przez wiele lat zbudowała wielką siłę, która pomimo kryzysu - nie da się tak łatwo upodlić.
Maltretowane żony zwykle wracają do swoich mężów, nie doceniasz tego, jak bardzo laski potrafią sobie idealizować. Ostatnio jedna wytęskona dziewczyna napisała mi, że jak się z nią spotykałem byłem bardzo romantyczny i miły - a gówno prawda, byłem wtedy na etapie PUA-cwaniaczka i np. jak się zatrzymała żeby zawiązać buta to szedłem dalej, następnym razem przyjdzie w szpilkach. Ale zapamiętała sobie w głowie zupełnie co innego - przy mnie pierwszy raz w życiu przeszła na czerwonym świetle (16 lat miała
) i takie tam fajne rzeczy. Idealizowała.
I jakiś domorosły MASTER PUA RUCHACZ niewiele zdziała, jeśli chłopak zbudował sobie taką pozycję, że laska go idealizuje. Sam dobrze wiem - z jednej strony, laski duszące się w związkach patrzą na mnie jak na mięso (jak mam dobry dzień oczywiście, stan itd.), a z drugiej strony, takie ucementowane związki uważam za nie do ruszenia, bez pomocy rohypnolu.
A ten KRYZYS to przecież emocje, których babka mega potrzebuje i jeśli jej chłopak dobrze zagra, to tylko na plus to wyjdzie.
I chyba wcale nie wierzysz, że kochająca dziewczyna będzie wierna. Zapytam tak: przed chwilą Ronlouis opublikował bloga, w którym opisał, co uszykowała mu dziewczyna, która kocha LINK. Wyobrażasz sobie, żeby dzień później najebała się na mieście z koleżankami i chociażby całowała z kimkolwiek innym? No właśnie, ja też nie.
Pozdrawiam
Dobrze argumentujesz, blog
wt., 2013-08-06 20:10 — Casanowa18Dobrze argumentujesz, blog Ronlouisa wzbudził bardzo pozytywne emocje.
Wierzę że kochająca dziewczyna będzie wierna ale kiedyś tez w dupie miałem związki, jak na imprezie dowiadywałem się że dziewczyna jest w zwiazku to jeszcze bardziej podrywałem i wiem że doprowadzenie do pocałunku to nic trudnego (tak dla mnie to już jest zdrada). Być moze były zbyt młode 16-20 żeby traktować związek na poważnie. (W tym czasie poznałem tą stronę i chciałem być wielkim PUA który może poderwac każdą...)
Teraz pewnie Cię zdziwię. Sam jestem w związku i nie wyobrażam sobie żeby moja dziewczyna mnie zdradziła. Było wielu "podrywaczy" jednak każdy słyszał "mam chłopaka" i to nie był ST. Pracuje wsród ludzi więc takie sytuacje zdarzają się często. Relacje między nami są świetne jednak w głowie mam swoje doswiadczenia i moze dlatego czasami mam obawy co do jej pracy(kelnerka w dużej restauracji), wyjść z przyjaciółmi.
PS.
Nie nie zabraniem jej niczego, sama decyduje i wie jakie są zasady, konsekwencje. Też dostała zaproszenie na wesele i z miejsca podziękowała.
Chyba sobie trochę zaprzeczam
wt., 2013-08-06 20:13 — Casanowa18Chyba sobie trochę zaprzeczam w komentarzach
Nie umiem w pełni przelać myśli.
No i czad Pójścia na
wt., 2013-08-06 21:22 — 008No i czad
Pójścia na studniówkę odmówiła mi jedna spoko dziewczyna, która wcześniej do mnie coś kombinowała - ale teraz była zajęta, więc nie i koniec, spory plus za to.
Wszystko to kwestia
wt., 2013-08-06 22:24 — Słuchacz1993Wszystko to kwestia podejścia, ustawionego sobie celu na początku znajomości i moralności. A ja w dupie mam moralność, że się tak wyrażę.
A niech sobie każdy o mnie myśli co chce, mam 19 lat, czym mam się martwić?
Opinią innych na temat tego co robię i jak się bawię?
Nie lubię kiedyś ktoś na siłę próbuje mi wcisnąć swoją racje i swoje przekonania... Proszę, nie starajcie się mnie przekonać na siłę, że jestem chamem i nic nie wiem o kobietach: "bo doprowadzenie kobiety do łózka jest banalne!" , "doprowadzenie do pocałunku to nic trudnego".
Bull SHIT !!!
Patrzysz na to w ten sposób, ponieważ dla Ciebie jest to już normalne, zwyczajne, mówisz sobie: nic trudnego, robiłem to setki razy...
A spójrz na to z perspektywy Twojej kilku letniej pracy nad sobą, czy było to dla Ciebie takie proste zanim trafiłeś na stronę? Nie wierzę! Bo jeżeli by takie było, to byś tu nie trafił!
Kiedyś przeczytałem na stronie pewien tekst, parafrazując coś o:
Poznając kobietę, powiedz sobie, czego od niej oczekujesz, jakiego rodzaju relacji z nią chcesz i dąż do tego.
oraz:
Bądź szczery z sobą i kobietą, nie owijaj w bawełnę, że chcesz z nią stworzyć piękny związek i mieć dzieci, jeżeli zależy Ci tylko na dawaniu i odbieraniu przyjemności.
Zastosowałem się do tych 2 rad i ciesze się z swoich postępów.
Wiesz dla mnie możesz bzykać
wt., 2013-08-06 23:13 — Casanowa18Wiesz dla mnie możesz bzykać wszystko co się rusza i jest w zwiazku. Dla mnie PUA to poznawanie nowych ludzi, radzenie sobie z kobietą.
Tak nawiasem rób systematycznie testy na HIV. (Tak wiem taki PUA jak Ty pewnie też to ma w dupie)
Moja intuicja mi podpowiada,
wt., 2013-08-06 23:54 — 008Moja intuicja mi podpowiada, że złapać od laski HIV jest najłatwiej wtedy, kiedy - pod wpływem łączącego Was uczucia - ona przerzuca się na pigułki i zdejmujesz gumkę, a tak na prawdę, to ona była nie do końca szczera w kwestii swojej przeszłości itd.
Masz 19 lat, czym się masz
śr., 2013-08-07 08:15 — Ian WatkinsMasz 19 lat, czym się masz martwić?JUŻ Opinią ludzi, jeżeli żyjesz w małym mieście, za jakiś czas opinią ludzi, nawet jeżeli żyjesz w większym mieście. Nawet nie wiesz, co ludzie gadają na Twój temat z czystej zazdrości, że umiesz gadać z kobietami, zranione kobiety, którym niby nic nie obiecywałeś obsmarują Cię przy swoich koleżankach, kolesie napierdolą, że babiarz itp etc. Jeśli Twoje historie to nie fake, to tak już jest, a na pewno zaczyna być. Ba, kurwa, ludzie potrafią powiedzieć coś złego ze swoich WYOBRAŻEŃ, wcale Cię nie znając, a co dopiero kiedy rozpierdalasz związki ludziom. Następnie jeżeli tak w różnych dziurach grzebiesz to przebadaj się na choroby, bo statystycznie jedźmy: Każda z tych kobiet spała z 3 osobami przed Tobą, te 3 spały z innymi 3, te 3 z innymi 3 itp itd więc zrobi się spora piramida źródeł w których mogłeś dostać jakieś wredne choróbsko.
Dalej, sam sobie zaprzeczasz, wcześniej rozmawialiśmy i przyznałeś mi rację, że doprowadzenie kobiety do łóżka nie jest trudne, teraz się tego wypierasz. Ja dalej będę twierdził, że doprowadzenie większości kobiet do łóżka, kierując się i mądrze kalibrując zasadami ze strony jest proste, natomiast prowadzenie związku to już inna para kaloszy. Ty natomiast chwalisz się rozjebywaniem związków, a nam starasz się doradzić jak prowadzić związek, czy to nie jest hipokryzja? I powiem Ci kurwa, że najbardziej czułem, że kobieta mnie kocha, gdy nałożyłem jej smycz na morde, miałem wtedy 18 lat, chuj wiedziałem o tym całym prowadzeniu związku, a jednak laska do tej pory(8 lat później) chce być ze mną i uważa mnie za miłość swojego życia. Nie jesteśmy już razem, ale miło wspominam to, inaczej niż to co było potem, choć z obecną dziewczyną jest dość podobnie, ale ma 'ciekawszy' charakter od tamtej i czasem trzeba pobawić się jednocześnie w jej ojca, kochanka i przyjaciela.
Co do ostatniego akapitu, podaj mi statystyki tego do czego podchodzisz, a tego co potem ląduje w Twoim łóżku, bo obawiam się, że jeśli nie żyjesz w wielkiej aglomeracji, to niestety kobietom trzeba dać bezpieczeństwo, komfort, że nie wyjdzie na łatwą przed samą sobą - a potem przed koleżankami i kolegami, jakby się wydało, że się jebła, w związku z kimś, po 3 randkach, bez związku z Tobą. Co do całego bloga, coraz częściej mi przychodzi na myśl: Jak laska ma dać dupy, to da - czy założysz jej smycz, czy znajdziesz złoty środek, czy puścisz wolno.
Napisałem, że bycie
śr., 2013-08-07 09:32 — Słuchacz1993Napisałem, że bycie kochankiem jest ŁATWIEJSZE, nie ŁATWE. Ale to przecież żadna różnica, nie?
Nie chwalę się rozjebywaniem związków, a przykłady były tylko po to aby to co opisałem było bardziej prawdziwe i wiarygodne. Interesujące jest to, że tylko Ty widzisz w tym przechwalanie się i robisz mi pod blogiem z tego wielką aferę...
Co do Twojego ostatniego pytania, to zdałem sobie sprawę z tego, że kobieta może się martwić o opinie bardziej odemnie po przeczytaniu ost. bloga Ronlouis'a i części w której mówił do kobiety o całej jej reputacji, że musi o nią dbać.
Dzięki Ronlouis 
Dopiero teraz widzę, że źle podchodziłem do PARU z tych dziewczyn z którymi się umawiałem.
Będę wiedział na przyszłość
Masz rację, mój błąd -
śr., 2013-08-07 09:49 — Ian WatkinsMasz rację, mój błąd - faktycznie napisałeś łatwiejsze, czytałem to wcześniej i utkwiło mi w pamięci, że zgadzasz się ze mną - doprowadzenie kobiety do łóżka jest dość łatwe.
A gdzie napisałem, że się przechwalasz? Przechwalanie, a chwalenie się to dwie różne rzeczy, a ja napisałem, że w tym blogu chwalisz się rozpierdalaniem związków i nie napisałem o tym tylko ja, ale między wierszami przynajmniej dwóch użytkowników pisze w podobnym tonie. Dla mnie chwalisz się tym, co jest akurat w uwodzeniu najłatwiejsze, a tytuł bloga i jego treść sugerują jak prowadzić związek, co jest dla mnie absurdalne.
I jeśli już odpowiadasz, to odpowiadaj na wszystkie pytania, a nie tylko te wygodne dla Ciebie w innym wypadku tracisz wiarygodność u mnie.