Siema, po jakimś czasie wracam znów. Od ostatniego bloga, który był napisany po wypadzie nad morze (Jakoś końcówka sierpnia) dużo się nie wydarzyło. Kilka ślimaków z pannami podczas imprez, kilka spotkań z panną z którą nic nie zdziałałem bo przy bliższym poznaniu nie przypadła mi do gustu.
Czemu taki tytuł? Dlatego, że poznałem właśnie przez ten portal pannę, która mieszka ode mnie jakieś 150 kilometrów. Na początku głupia wiadomość, palenie jana że piszę z nudów. Co kilka dni pisanie przez ten portal, kilka telefonów. W końcu po jakimś 1,5 miesiąca udało się z nią spotkać. Jadę pociągiem do Poznania w którym Wika, bo tak ma ona na imię zatrzymała się na cztery dni u swojej siostry. Wstępnie umówiłem się z nią na piątek, czyli w jej dzień przyjazdu do Miasta Doznań.. W ten dzień, około 12 w południe, czyli godzinę przed wyjazdem dzwoni do mnie Panna.
-Siema ! Mam nadzieję, że nie wsiadłeś do pociągu jeszcze.
-A co jest? - zapytałem.
-Bo przez ten śnieg, mój pociąg właśnie się spóźnia dobrą drugą godzinę.
-Jasne, będziesz w Poznaniu już napisz, wpadnę.
Około godziny 16 dostaje sms'a: „Jestem już na miejscu”. Ja zajęty już innymi planami, po odczytaniu smsa załatwiłem jeszcze kilka spraw i zadzwoniłem do niej.
-Cześć, słuchaj dzisiaj już nie dam rady i jest problem bo jutro już mam cały dzień zajęty.
-No trudno, ale ja jestem cztery dni, więc wpadaj w poniedziałek.
-Okay, pomyślę dam Ci jeszcze znać.
Napisałem jej dopiero dzień przed przyjazdem o której ma po mnie być na dworcu i nic więcej.
W końcu nadszedł czas przyjazdu. Wstaje zajebany jeszcze, bo dzień wcześniej dość ostry melanż u kumpla. Szybki prysznic, ogarnięcie, dobór i prasowanie ciuchów. Oczywiście tradycyjnie prawie się spóźniłem na pociąg, ale pieprzyć. Jadę – zazwyczaj dostanie się z mojego miasta do Poznania zajmuje jakieś 50-60 minut. Im bliżej Poznania byłem tym więcej myśli: „Kurwa, a jak jest brzydka?” „Kurwa, muszę obczaić najszybsze pociągi powrotne w razie co”. „W co ja się pakuje?”. Moja pewność siebie malała, malała, malała. Dostałem sms'a od Wiktorii, gdzie będzie czekać. Wybijam z bany, wchodzę na dworzec, szukam wzrokiem, szukam cały czas jej. W słuchawkach Smarki Smark – kawałek o ściemnianiu panien. W końcu mój wzrok pada na długowłosą blondyneczkę w kiecce, kozaczki, płaszczyk, szalik z bananem na twarzy. Pierwsza myśl „GODDAMYD – co za rakieta”. Wyciągam słuchawy z uszu, podbijam do niej z jeszcze większym bananem, przytulenie na powitanie i jazda w kierunku Starego Browaru. Tradycyjnie rozmowa, co i jak. Poznanie się jeszcze bardziej, opowiadanie co się robiło wcześniej. Ona trochę ponarzekała na siostrę i jej chłopaka, że się z nimi nudzi. Ja też coś tam poopowiadałem. Ogólnie uśmiech z jej twarzy praktycznie nie schodził. Wbiliśmy na półwiejską, pytanie z mojej strony:
-No Wiktoria? Co zaplanowałaś na dziś? W końcu ja przyjechałem do Ciebie.
Dziewczyna było widać zaczęła ruszać umysłem co można porobić i zaproponowała spacer na Stary Rynek.
-No to prowadź, bo nie za bardzo wiem jak iść. (Mimo, że Poznań i te okolice bardzo dobrze znam).
Dziewczyna trochę zakłopotana prowadzi nas w złą stronę, a ja z uśmiechem upewniam się czy wie jak trafić?
Zapewniała, że wie i szliśmy dalej. Chwyciłem ją lekko za barki, obróciłem w odpowiednim kierunku do Starego Rynku i powiedziałem, że chyba czas wyprowadzić nas na właściwą drogę. Nie przyjęła tego jako jakiegoś ataku, czy próby wywyższenia się. Była zadowolona i cieszyła się, że ogarniam miasto. Pospacerowaliśmy trochę po Rynku, porozmawialiśmy i udaliśmy się do Plazy. Poszliśmy do Empiku – podczas pobytu tam zaczęliśmy się kryć sobie pomiędzy regałami. Dobra zabawa, trwało to chwilę. Poszedłem do regału z mapami, wybrałem mapę Poznania i podarowałem to jako chwilowy prezent Wiktorii, oczywiście wszystko z uśmiechem. Ona roześmiała się i przyznała, że bardzo może się jej to przydać. Ogólnie, jest mega otwartą i towarzyską osobą, pełną humoru, tak jak ja więc problemów z moimi żartami w kierunku jej i na odwrót nie było. Później zabrałem ją na piwo – gdzie? Z racji, że było mega zimno poszliśmy po prostu do kabiny toalety dla inwalidów. Śmialiśmy się obydwoje, że jesteśmy trochę kretynami że w takim miejscu pijemy, ale co tam. Tam masa dotyku, opowiadań o historiach, które nas spotkały. Więcej oczywiście Panna gadała – milczenie jest złotem. Ogólnie wychwalała mój pomysł z toaletą i że to jej pierwszy taki raz, bo żadnej wcześniejszy nie walnął takiego pomysłu. Po około godzinie wyszliśmy stamtąd z jeszcze lepszym humorem i poszliśmy na „WYJĄTKOWĄ” kolację w KFC, potem pochodziliśmy po galerii, poszliśmy do Croppa i H&M pośmiać się z ciuchów i poprzebierać jakoś bekowo. Godzina przed moim pociągiem, usiedliśmy jeszcze na ławce. Obok nas, jakaś para zaczęła się kłócić, laska popychała faceta, ten na nią się darł – wiecie jak to jest. Od razu chwyciłem dla żartów Wiktorię, potrząsłem ją lekko i zacząłem powtarzać to co ten facet mówił w kierunku laski podczas kłótni. Wiktoria zaczaiła i zaczęła powtarzać to co mówiła tamta Panna do tego typka, kłócąc się. Podczas tej akcji dużo dotyku, wiecie, trzymanie za dłoń, ramiona, plecy, uda. Po chwili zadzwonił jej telefon, dzwonił dziadek. Wypytywał co i jak, takie bzdety. Na końcu kazał ucałować koleżankę, bo myślał, że Wiktoria z nią jest. Ona śmiała się i do mnie:
-Dziadek kazał wycałować koleżankę.
Wskazałem wtedy na policzek i powiedziałem:
-Na tą chwilę, ale tylko na tą mogę być Twoją koleżanką.
-Chcesz? - Zapytała z uśmiechem.
-No pewnie, na co jeszcze czekasz?
I zaliczyłem całusa w policzek od Panny – najs, pomyślałem. Potem odprowadzała mnie na banę. Czekaliśmy na przystanku na tramwaj, tradycyjne
-Zimno, nie? - Padło z jej ust.
Ja coś tam odpowiedziałem, że tak i że jak ładnie poprosi ewentualnie mogę coś z tym zrobić.
Ona poprosiła, no i tak sobie ją przytulałem przed kilka minut zanim przyjechał tramwaj. Jazda tramwajem jakieś 20 minut. Oczywiście full beki, mówiłem jej różne rzeczy na ucho, wiecie „ŻEBY INNI NIE SŁYSZELI”
. Dojechaliśmy na dworzec, obczaiłem pociągi i pożegnaliśmy się, tylko buziak w policzek jej dałem. Ona poszła na tramwaj, ja patrzę jeszcze na czas, mam dwadzieścia minut. Wracam z powrotem do niej na tramwaj:
-Co tam? Nudzi Ci się?
-Jasne, a co?
-Czekaj.
Podbiłem na przystanek, poprzytulałem ją jeszcze jakieś piętnaście minut, bo wiecie „ZIMNO”. Porozmawialiśmy i pośmialiśmy się. Podjeżdża jej tramwaj, domykam pannę trochę krótkim ślimakiem. Ona wsiada do tramwaju, a ja papeć na banę. Kurwa – myślałem, że wypluję płuca, ale wiecie... dla takiego czegoś można się czasami spóźnić.
Ogólnie jeszcze z Panną nie gadałem po spotkaniu. Potrzymać ją w takiej niewiadomej, czy samemu się odezwać? Poczekać, aż ona zrobi ruch? Nigdy wcześniej jeszcze tak pozytywnie pojebanej przygody z panną nie miałem, bez kitu. Wiem, że inni by to rozegrali lepiej, jednak według mnie i tak jebany postęp jest, że takie coś osiągnąłem z taką rakietą, jak dla mnie. Jak to mówią POZNAŃ – MIASTO DOZNAŃ, piona.
EDIT: Sorry, że tak chaotycznie, pisane na szybko bo zwijam dupę na melo!
Odpowiedzi
Fajny blog oryginalnie i
pt., 2013-01-18 19:47 — RiseFajny blog
oryginalnie i ciekawie spędzony czas. Jak widać nie tylko restauracje, kawiarnie czy inne oklepane miejsca to recepta na pierwszą randkę. Wygłupianie w Croppie też bardzo fajna opcja
.
Gratuluję, dużo zabawy i pozytywnych emocji. Jeżeli nic jej nie odbije, ani jakiś niespodziewany czynnik przeszkadzający w tej relacji się nie wgryzie to nie widzę przeciwwskazań żeby coś więcej z tego było.
Zastanawia mnie tylko jak z dworca w 20 minut zdążyłeś do niej podlecieć na przystanek tramwajowy
Zachodni dworzec nie funkcjonuje, trzeba biegać na około, z kolei od głównego do tramwajowego jest kawałek
żeby jeszcze na peron dobry dojść, podziwiam
chyba sprint w obie strony miałeś
.
Pozdro i powodzenia!
spotkanie całkiem ok, jako
pt., 2013-01-18 20:37 — tomyk400spotkanie całkiem ok, jako zebranie doświadczeń i poprawa pewności siebie, Jednak związku z dziewczyną oddaloną od Ciebie o 150 km nie polecam Ci. Chyba że masz jakiś świetny plan jak to pogodzić
O widzę Poznań. No, no miasto
pt., 2013-01-18 22:48 — malpot18O widzę Poznań. No, no miasto doznań, dobre hasło. Życze dalszego "rozwijania" znajomości
.
Blog bardzo pozytywny, miło
pt., 2013-01-18 22:53 — ViqBlog bardzo pozytywny, miło się czyta. Pasujecie do siebie tacy jacy jesteście. Nie myśl, nie radź się na forum i nie kombinuj bo spieprzysz. Wyraźnie ją urzekła twoja autentyczność.
PS. Jak to jest, że we wszystkich twoich blogach pojawiają się "melanże" i "browarki". Chwalisz się, że pijesz, czy co?
Do RISE: No z PKP na Most
sob., 2013-01-19 03:02 — ToTenStyl.BHDo RISE:
No z PKP na Most Dworcowy, gdzie znajduje się przystanek po zachodniej stronie Mostu Dworcowego jakieś max. pięć minut schodkami, szybkim tempem olewając sygnalizacje świetlną. Oczywiście sprint i tak był, no bo co jak co spóźnić się na bane nie wypada.
Do Tomyk400
Związek jak związek, na razie nic nie planuje bo po co? Sam uważam, że na tyle kilometrów nie ma szans, więc lepiej wyluzować.Z resztą poczekamy po maturach i czas studiów, gdzie ona i ja w tym roku będziemy je zaczynać. Tak więc - różne rzeczy mogą się zacząć dziać.
Do VIQ
Tak, wiesz, wszędzie pojawiają się te zwroty, bo w końcu są legalne u mnie i mogę się nimi pochwalić. Ya'know, im więcej melo i alko tym lepsza akcja i bardziej napalone duperki, woaaaah! ;D
Btw. taki trochę pokręcony mam styl życia, lubię być oblegany różnym towarzystwem i być co chwilę gościem na jakiś imprezach. ; )
PS.
Będąc na osiemnastce, śpiewany toast Pannie, która ją obchodzi, sms od Wiki: "Cześć, co tam?: )".
Po godzinie, trzeźwy zadzwoniłem do niej i sobie rozmawialiśmy dobre piętnaście minut - wiecie "Muszę kończyć, jakaś panna rwie mnie do tańca, pa". ;D
Co dalej? W tą sobotę wbijam
wt., 2013-02-05 22:10 — ToTenStyl.BHCo dalej? W tą sobotę wbijam z nią na Koncerciwo - zobaczymy co i jak.