
Czasem mam pewne wątpliwości czy coś tutaj pisać czy nie. Zastanawiam się, czy nie zachowuje się wtedy jak niedojrzały chłopiec który biegnie pochwalić się innym chłoptasiom jak mu poszło z dziewczyną. Jednak ostatecznie stwierdziłem, że podzielę się z wami ostatnimi tygodniami mojego życia, a przy okazji kiedyś będę mógł to ponownie przeczytać i powspominać 
Ostatnio opowiadałem o moich zalotach do Marysi, dziewczyny z tego samego roku i tej samej grupy co ja, która ma w innym mieście 3 lata starszego ( z 4 roku ) chłopaka. Przyznaje, że się w niej zauroczyłem. Rozum gdzieś mi już podpowiadał, że raczej nic z tego nie wyjdzie, bo za dużo o niej myślę, dwukrotnie nie dała się wyciągnąć na spotkanie a w dodatku widzimy się na co dzień. Robiłem więc sobie różne postanowienia, że to definitywny koniec i muszę ją wymazać z głowy, jednak za każdym razem to postanowienie szlag trafiał, bo gdy robiłem się względem niej obojętny to ona robiła się cieplejsza i ja zaczynałem znowu o niej rozmyślać. A to zaczęła sama inicjować dotyk, a to wtuliła się w moje ramie podczas śmiechu, a to szukała mojego spojrzenia i się ładnie uśmiechnęła, a to w sytuacji gdy zostałem oznaczony na zdjęciu z imprezy z pewną inną ładną dziewczyną z roku o której kiedyś wspominałem Marysi, że wizualnie mi się podoba dostałem od Marysi sms'a:
"Hohoho ;D to chyba moja konkurentka madrobila plusami, moja pozycja stracona, no nic, milego wieczoru
:)"
Oczywiście zakończyłem zwykłym "Dobranoc ;)" ale ten sms był kolejnym takim momentem, gdzie kiedy już rezygnowałem z Marysi, na nowo wróciły mi nadzieje, że coś z tego flirtu może będzie.
Dlaczego więc wysłała mi tak jednoznacznego sms'a? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Piszę o Marysi tylko dlatego, że gdyby nie to moje nadgorliwe zauroczenie w niej, to w ostatni piątek nie poszedłbym na andrzejki akurat do tego klubu w którym wiedziałem, że Marysia będzie ze swoim chłopakiem ( przyjechał do niej na weekend ) i nie poznałbym Moniki, o czym chce wam w tym wpisie opowiedzieć.
Co do Marysi, temat zamknięty, wyleczyłem się tym czym się zatrułem i już o niej nie myślę.
Tak więc w piątek byłem w klubie. Nie jestem typem uwodziciela, który na parkiecie podbija znikąd do dziewczyny która mi się podoba i zaczyna z nią tańczyć - tancerzem zresztą też szczególnie dobrym nie jestem. Na parkiecie idę raczej na łatwiznę, tańczę sobie samemu i wyłapuje spojrzenia od dziewczyn, gdy takie spojrzenie już wyłapie, czuje, że mam zielone światło i mogę wziąć dziewczynę w obroty nie spotykając się z odmową ( z 2 wyjątkami, gdy źle przeczytałem intencje tego spojrzenia i dziewczyny szybko się ulotniły do swoich chłopaków ).
Czasem więc podchodzę do tych dziewczyn na parkiecie które mi wysłały spojrzenia i mi się podobają, czasem do takich przeciętnych gdy nie chce mi się już samemu tańczyć, a czasem po prostu jest mi tak trochę głupio zlewać dziewczynę która się tak nachalnie na mnie patrzy, i mimo że mi się nie podoba to z nią kilka minut potańczę, a później się ulatniam pod pretekstem toalety. W zeszłym tygodniu zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu, że dziewczyna sama do mnie podeszła i zapytała czy zatańczymy - i mimo, że była nawet poniżej przeciętnej, to za samą jej odwagę nie mogłem odmówić i potańczyłem z nią przez kilka minut.
Tak więc idę na łatwiznę, bo z reguły podbijam do dziewczyn od których dostanę już jakieś niewerbalne zainteresowanie. Tak samo było z Moniką, w ostatni piątkowy wieczór. Kilka minut po 23, wszedłem do klubu, rozejrzałem się po całości, później wypiłem sobie jednego drinka i poszedłem na parkiet. Muzyka była kiepska przez cały wieczór. Wszedłem na parkiet i w zasadzie to przeskakiwałem sobie z nogi na nogę, a w zasięgu mojego wzroku pojawiły się 2 dziewczyny. Wymieniliśmy się spojrzeniami. Po chwili pojawiły się kilka kroków bliżej mnie ( w sumie już prawie przede mną ) więc tak instynktownie podałem im rękę i przedstawiłem się.
Początkowo bez szczególnego entuzjazmu tańczyłem ( a właściwie dalej przeskakiwałem z nogi na nogę ) naprzeciwko nich, ładniejsza (Monika) zaczęła podczas tańca sama zadawać mi różne pytania ( ze względu na hałas mówiła mi bezpośrednio do ucha, a przy tym dotykała dłonią moich pleców, zawsze to jakiś początek kina, po którymś razie również zacząłem odwzajemniać dotyk i pytania ). W pewnym momencie Monika zadała mi standardowe pytanie o kierunek i rok studiów. Co do kierunku okazało się, że oboje studiujemy prawo tylko że na innych uczelniach ( ja UMCS ona KUL ). Ale co do wieku... Ona nie sądziła, że jestem aż tak młody ( I rok ) a ja, że ona aż tak stara ( V rok, ledwo jej wierzyłem, powiedziałbym że jest ode mnie rok czy 2 lata starsza, choć jak sama mówi, wszyscy jej dają mniej niż ma ).
Po wymienieniu jeszcze kilku zdań na parkiecie, spytała się czy piłem tu kiedyś truskawkowe kamikaze - gdy odpowiedziałem, że nie, powiedziała żebym kiedyś koniecznie spróbował. Powiedziałem jej, że chętnie i w sumie może nawet pójdę teraz - na co ona "okej, ale ja pójdę z Tobą" ( też szok dla mnie, chciałem co prawda zaraz jej zaproponować żeby poszła ze mną, a tu ona pierwsza sama dała mi się wyizolować od koleżanek ).
Wziąłem ją za rękę i poszliśmy do baru. Zamówiłem te 4 truskawkowe kamikaze i wypiliśmy po dwa na głowę. ( Jednak raczej nie wyszedłem na sponsora, bo później byłem z nią i jej 2 koleżankami przy barze, jedna z nich kupiła 4 kamikaze i jedno przypadło mnie ). Nie planowałem, że spędzę z nią w klubie tyle czasu, ale wyszło tak, że byliśmy razem przez ponad 3 godziny ( z kilkoma przerwami na siusiu ). Byliśmy albo w barze, albo na jakiś sofach, albo na jednym parkiecie, albo na drugim, czasem z jej koleżankami, czasem sami. Po całym klubie chodziliśmy za rękę - sama się zresztą przyzwyczaiła i już za trzecim razem pierwsza mnie łapała za rękę gdy gdzieś szliśmy.
Poruszyliśmy naprawdę wiele tematów, mniej i bardziej poważnych. Często się ze mnie śmiała, ja z niej czasem też, zwłaszcza gdy raz pod barem oświadczyła mi że pisze prace magisterską z tematyki "zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem", sposób w jaki to wypowiedziała i moment, strasznie mnie rozbawił i zapadł w pamięci ;D
Raz na jakiś czas odnowiła jej się faza mówienia "boże, jaki Ty jesteś młody, mam wyrzuty sumienia" i tego typu teksty. Zbijałem to na różne sposoby, a to raz jakiś klasyczny tekst o cioci, a to coś w stylu "masz, zadzwoń do moich rodziców z pretensjami, że tak późno mnie spłodzili" itp. Ale na swój sposób faktycznie czułem się młody, ona mną sterowała na parkiecie, ja specjalnie nawet nie miałem ochoty się wysilać, mówiła że "mnie rozrusza" czy "nauczy mnie tańczyć" i takie tam.
Nie zwracałem uwagi na otoczenie, ale raz na parkiecie marysia przyszła z chłopakiem mi powiedzieć cześć, raz jakieś znajome z roku, sam jednak zapomniałem już o obecności marysi na tej imprezie, ostatecznie się wyleczyłem z myślenia o niej dzięki Monice która z powodzeniem zajmowała moją uwagę.
Gdy siedzieliśmy sobie sami z Moniką na kanapach, ona sama dawała mi coś co określiłbym "wskazówkami na przyszłość". Zaczęła mówić, że ostatnio nie ma szczęścia do chłopaków, że wszyscy z którymi była czy z którymi kręci to jacyś zazdrośnicy, którzy chcieli by żeby poza nimi nie miała żadnych kolegów płci męskiej itp.
Zaczęły nadchodzić kulminacyjne momenty, stykaliśmy się nogami, trzymaliśmy za ręce, czasem ona położyła rękę na moim kolanie, czasem ja na jej. Głębokie spojrzenia w oczy, ona patrzyła mi się na usta... I znów to uczucie tremy... Świadomość, że ona jest 4 lata starsza, a w dodatku nie całowałem się z żadną dziewczyną od ponad roku panowie! Początkowo patrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechaliśmy się do siebie, po czym w śmiechu zwieszaliśmy wzrok. Kilka minut rozmowy. Później przy takiej sytuacji dotknąłem jej twarzy, odgarnąłem włosy i pocałowałem ją w policzek. Znów kilka minut rozmowy. Dopiero później zebrałem się na większą odwagę, znów dotknąłem jej twarzy i zacząłem ją całować. Bez oporów. Pocałunek był delikatny i bez języczka. Jakieś 4 - 5 sek. i przerwałem pocałunek, nie chcąc wyjść na napaleńca, chociaż oczywiście miałem ochotę jeszcze przedłużyć tą chwilę. Po pocałunku powiedziała do mnie z uśmiechem "nie stresuj się tak". Początkowo chciałem coś odrzec zgrywając cwaniaka, sugerującego, że się nie stresuję. Jednak automatycznie zmieniłem zdanie i stwierdziłem, że nie ma co udawać kogoś kim nie jestem i powiedziałem: "Fakt, trochę się stresuję. A to dlatego że nie jestem typem faceta który na każdej imprezie całuje i obmacuje nową dziewczynę, to nie jest dla mnie codzienność." Chyba jej się ten tekst spodobał, powiedziała z uśmiechem "jesteś naprawdę słodki"
Szczególnie miły był jeden moment, gdy byliśmy przy barze. Naśmiewała się, że ostatnio jak byliśmy przy barze, źle zamawiałem drinka dlatego tak długo musieliśmy poczekać na obsługę. Powiedziała, że nauczy mnie jak zamawiać drinka. Kazała mi się obrócić całym ciałem do baru i sama stanęła za mną. Bardzo blisko. Czułem jak jej przód dokładnie przylega do mojego tyłu, do tego objęła mnie w pasie. To było dla mnie naprawdę bardzo miłe i podniecające 
Nie pamiętam już kolejności niektórych faktów, naprawdę dużo czasu spędziliśmy razem, nie wiem np czy najpierw był pocałunek a później ta "bliskość" przy barze czy na odwrót.
Pod koniec jeszcze ona zaczęła dłużej przebywać w towarzystwie koleżanek, to ja poszedłem na chwilę do swoich koleżanek z roku potańczyć z 2 - 3 utwory na parkiecie. Następnie poszedłem usiąść sobie na jakieś wolne sofy i przez chwilę siedziałem sam przeglądając zdjęcia w telefonie. Monika przyszła z koleżankami i usiadła obok mnie. Coś tam powiedziałem, na co ona zrobiła udawanego focha i odsunęła się z metr ode mnie do swojej koleżanki. To już była ewidentna gierka z jej strony. Spojrzeliśmy na siebie i oboje się uśmiechnęliśmy, wskazałem miejsce obok siebie i mówię "chodź tu" na co ona wskazuje miejsce obok siebie i mówi "Ty tu chodź". Powiedziałem "to Ty się trochę przesuń i ja się trochę przesunę". Ona znowu "Nie, Ty tu chodź". Więc wróciłem do oglądania zdjęć. Po minucie - dwóch znów na siebie patrzymy, jakoś tak wyszło, że złapaliśmy się za ręce i wtedy mówię znów do niej "Przesuń się trochę i ja się trochę przesunę" tym razem się zgodziła. Zaczęliśmy jeszcze trochę rozmawiać, powiedziałem, że za 20 minut będę się zbierał na autobus nocny itp. Wymiana kontaktami nastąpiła tak jakoś naturalnie, bez żadnych podchodów w stylu "podaj mi swój numer to może jeszcze bla bla bla". Ona zapisała mój numer i puściła mi strzałkę, w dodatku zapisałem jej w notatniku moje nazwisko bo powiedziała, że znajdzie mnie na facebooku. Coś jeszcze wspominała, że ona nie lubi się pierwsza odzywać i takie tam brednie. Na pożegnanie pocałowałem ją w policzek.
Następnego dnia rano ( sobota )dostałem od niej zaproszenie do znajomych na facebooku. Status związku wolna, z wiekiem też nie kłamała. Do tej pory w sumie nie opisałem jej wam z wyglądu, więc zrobię to teraz. Pewnie nie jest to dziewczyna którą określilibyście mianem "że dupe urywa" ale moim zdaniem jest ładna. Troszkę brzuszka ma, ale nie jest jakimś grubasem. Twarz okrągła, bardziej wygląd "sympatycznej" niż "zimnej suki". Długie ciemne włosy. Biust nogi i tyłek fajne. Powodzenie u chłopaków również, co widać po niektórych komentarzach "słodkich komplemenciarzy" ( też coś w klubie narzekała, że faceci potrafią ciągle tylko jej mówić, że jest ładna i ma tego dosyć ). No ale co tu dużo ukrywać panowie, najbardziej jednak kręci mnie fakt, że jest 4 lata starsza, to podwyższa jej ocenę w moich oczach.
Odezwałem się do niej już następnego dnia ( w sobotę )pod wieczór. Nie czułem potrzeby czekania jakiś tam "regulaminowych 3 dni". Pisaliśmy mniej więcej w częstotliwości 30 minut na sms'a ( w sumie na rękę mi było, bo nie chciało mi się tego wieczoru nigdzie wychodzić i oglądałem sobie Hellboya na TVP1 ). Przebieg rozmowy sms:
Ja: Witam specjalistke od zabojstw ze szczegolnym okrucienstwem
jak tam pisanie pracy magisterskiej?
Ona: Witam mlodszego kolege :PP W zwiazku z tym, ze srednio sie czuje darowalam sobie dzisiaj pisanie
Jak tam narzekanie na Kul i nauka rzymu? :PP
Ja: Mlodszy kolega nie ma czasu narzekac na Kul, bo zaraz bedzie mial dobranocke. W sumie to wahalem sie czy do Ciebie napisac, bo mama ostrzegala mnie przed takimi niegrzecznymi dziewczynkami jak Ty ;P
Ona: Ja tam mysle, ze niegrzeczne dziewczynki sa urocze
Jestem pewna, ze Twoja mama tez by mnie polubila 
Ja: Taak... Urocze i w dodatku bardzo skromne
Mam tylko nadzieje, ze ten urok to nie jest ich jedyna wartosc... Lubie np. jak kobieta umie czasem zrobic cos dobrego do jedzenia. A Ty umiesz dobrze gotowac ;> ?
(( Taak wiem, mało kreatywna próba kwalifikacji ;P ))
Ona: Przestan mnie obrazac, ok
? Nie oceniaj ludzi po jednej imprezie. Pozory czesto myla
Nieee, ja nie nawidze gotowac, ale wiekszosc dziewczyn lubi wiec z pewnoscia taka znajdziesz. Ja wole kiedy to mezczyzna dla mnie gotuje 
Ja: Nie przestane, bo lubie sobie czasem pozartowac ;P ale zawsze mozesz strzelic na mnie focha i mnie zlac - w sumie niewielka strata, bo z pewnoscia znajdziesz sobie chlopaka ktory zawsze bedzie robil to co zechcesz
Hmm mezczyzna gotujacy kobiecie? Jesli kobieta sobie zasluzy to mysle, ze czemu nie... 
Ona: Spokojnie, znalezc kogos to nie problem, ale po co? Jak ktos mnie soba naprawde zauroczy wtedy tak
Nie chodzi o to, zeby spelnial wszystkie moje rozkazy
ale to mile gdy facet dba o dziewczyne, w koncu niby jestescie ta silniejsza plcia, prawda? 
Ja: Oczywiscie, jednak czasem jest tez milo gdy kobieta dba o mezczyzne. W koncu niekiedy mozna trafic na mezczyzne, o ktorego warto sie troche postarac, prawda ;> ?
Ona: Ja wyhcodze z zalozenia, ze to mezczyzna powinien sie starac o kobiete
Kiedys to bylo na porzadku dziennym i wydaje mi sie, ze tak bylo lepiej
Co oczywiscie nie oznacza, ze czasem nie mozna by bylo zrobic czegos milego dla swojego faceta... No ale mi to srednio wychodzi, bo mam troche wredny charakterek 
Ja: A ja uwazam, ze relacje damsko-meskie powinny sie opierac na wzajemnym zainteresowaniu, a nie na tym, ze mezczyzna bedzie traktowal kobiete jak nagrode do zdobycia
A co do Twojego charakteru, nie wydajesz mi sie byc wredna, chociaz jeszcze Cie nie poznalem, ale mam przeczucie ze tak naprawde jestes calkiem mila i warta poznania osoba
Ona: Kazdy ma prawo do postrzegania tego na swoj wlasny sposob
O kurcze! Jestes chyba pierwsza osoba, ktora mowi ze jestem mila 
Ja: Kto wie, moze kiedys sie spotkamy i wrocimy do tej rozmowy
Skoro jestem pierwszy, to moze zrob dla mnie wyjatek i odezwij sie nastepnym razem pierwsza 
Ona: Moze, moze...
Mowilam Ci, ze nie lubie sie pierwsza odzywac... 
I tyle, już nie odpisałem jej. Myślę, że jednoznacznie dałem jej do zrozumienia, żeby się pierwsza odezwała. Myślę też, że już raczej nie mam co się do niej odzywać, tylko czekać na jej ruch - a jeśli go wykona, nie bawić się już w teoretyczną rozmowę na esach, tylko zaproponować jej spotkanie. Póki co w jej kwestii jestem teraz w fazie oczekiwania i staram się żeby znów nie popaść w jakieś bezpodstawne zauroczenie
Ale kciuki trzymać za mnie możecie!
Odpowiedzi
Sam nie wiem snoofie... To co
wt., 2012-12-04 18:01 — peperSam nie wiem snoofie... To co piszesz jest logiczne z "pua'sowego pkt widzenia" ale ja naprawdę czułem, że dobrze robię. A w momencie tego naprawdę słodki mówiła to raczej z tym "zainteresowaniem w oczach" niż z miną "kolejny frajer, miękkie kluchy"
No cóż, mam nadzieję, że tym razem się mylisz w ocenie faktów Snoofie
No sluchaj Snoofiego bo
śr., 2012-12-05 00:52 — baudelaireNo sluchaj Snoofiego bo dobrze Ci mowi. Ile razy moja mala mi opowiada w chwilach szczerosci co Ja intrygowalo, to wlasnie fakt ze nie nadawalem jak pokurwieniec smsami, miala czas na myslenie o mnie co zrobie, jaki bedzie moj ruch, bylem niezalezny od Jej widzimisie i jak mialem plany, to ona nie byla ich epicentrum, tylko czescia. I tak po nitce do klebka.
Te 4 lata to wierz mi zadna roznica. Nie mow pannie ze sie stresujesz bo ona nie jest Twoja matka, tylko dupa do zerzniecia.
"A to zaczęła sama inicjować
śr., 2012-12-05 13:37 — salub"A to zaczęła sama inicjować dotyk, a to wtuliła się w moje ramie podczas śmiechu, a to szukała mojego spojrzenia i się ładnie uśmiechnęła"
Czy nie za bardzo analizujesz i myślisz nad takimi pojedynczymi gestami z jej strony?
"Fakt, trochę się stresuję. A to dlatego że nie jestem typem faceta który na każdej imprezie całuje i obmacuje nową dziewczynę, to nie jest dla mnie codzienność"
Peper, wiem, że chciałeś pokazać kontrast w swoim zachowaniu, ale jeśli faktycznie byłeś zestresowany, to odniosłeś zapewne odwrotny skutek.
Gdy jesteś pewny siebie, zdecydowanie coś robisz , śmiało rozmawiasz i panna to widzi - to wtedy możesz walnąć jakimś tekstem, że jesteś zestresowany albo nieśmiały, itp - i ona na 100% Ci nie uwierzy w to, bo widzi Twoje pewne zachowanie.
Myślę, że smsów wystarczy, lepiej byłoby zadzwonić. Ale mniejsza o to. Widać, że twarda z niej sztuka i ciągle Ciebie kwalifikuje i mówić co jej się podoba, co lubi robić, jakie ma wymagania.
Słuchaj, moim zdaniem powinieneś jej pokazać oblicze prawdziwego faceta , a teksty typu, że mama Ci nie pozwala, bla bla , ze jestes mlodszym kolegą - odłóż KONIECZNIE NA BOK.
BO ona tworzy w Twojej głowie obraz dzieciaka, którego może omotać. I nie myśl tyle o niej , choć jest to lepsze od tego zauroczenia do tamtej laski.
Uczucia trzymaj na dystans, bo skoro z laską nie jesteś i nie wygląda na to żebyś z nią był (chodzi o Marysię) to nie powinieneś się tak łatwo w niej zauroczać.
Będzie git. Może spotkamy się gdzieś na dniach, na jakieś piwko czy coś. Obiecuje tyle razy, ale jestem ostatnio strasznie zabiegany.
A i jeszcze jedno - wiek nie gra roli. W klubie poznalem kobietę w wieku 34 lat. Zgarnąłem ją z jednego parkietu na drugi, potem do loży. Nie chciała dać numeru, bo mówiła, że ma dwójkę dzieci i męża. Nie wierzyłem w to. Swój wiek trochę zawyżyłem, bo bylem pewien, ze ona robi to samo. Uzyskalem maila. I mailowalismy jakis czas, moze z 5 maily się wymienilo. I pare dni temu sie spotkalismy.
Spotkanie było fajne, mile, przyjemne. Rozmawialismy na wielu tematow. W koncu powiedzialem jej , ze mam 22 lata, czyli ona jest 12 lat starsza. Złapala sie za glowe, ale mialem to w dupie, tylko swietnie sie bawilem. Ona sama stwierdzila, ze nie wygladam na tyle ile mam. Ale mniejsza o to. Opory jakie mialem to moralnosc i pytania - czy dobrze robie. Jedno jest pewne - nie bede chcial rozpieprzyc zadnego malzenstwa. I jestem o tym przekonany. Nie wiem jednak, czy to malzenstwo to nie jest jakas fikcja, bo o ile o swoich dzieciach ochoczo wspominala, to temat meza skrywala w sobie.
I padly na koniec slowa, ze sie jeszcze spotkamy.
Takze nie patrz na wiek. Jesli przebywasz i rozmawiasz ze starszymi od Ciebie ludzmi to sie wiecej nauczysz, zdobedziesz nowe doswiadczenia i wyobraz sobie, dlaczego ja uwazam sie za dojrzalego od mnostwa moich rowniesnikow?
Bo od malego przebywalem z ludzmi o 2, 4, 6 czy 8 lat starszych i tak jest nadal.
Nie rezygnuj z takich doswiadczen.
No dobra, dziękuje za
śr., 2012-12-05 13:46 — peperNo dobra, dziękuje za feedback
Może faktycznie po prostu w ostatnim czasie zrobiłem się bardziej emocjonalny niż rozumny... Ale zrozumiałem przesłanie
Co do Moniki, jeśli się odezwie, to postaram się podchodzić do tego z większym dystansem. Jeśli nie, to już będzie koniec tej krótkiej znajomości ( a doświadczenie będę wspominał koniec końców miło )
E tam Peper! Jeśli się nie
śr., 2012-12-05 19:44 — salubE tam Peper! Jeśli się nie odezwie to będzie to koniec znajomości?
Jeśli masz ochotę to zadzwoń do niej i zaproponuj spotkanie
Wtedy na spotkaniu będziesz miał szanse przełamać jej głupie reguły.
No sorry, ale teksty typu : "to facet ma się starać, ja się nigdy pierwsza nie odzywam" itp, trzeba włożyć między bajki. Zresztą, ja nie przepadam za takimi tekstami i mogę się bawić, żeby to obalić, ale na dłuższą metę? Po co się męczyć?
Każda kobieta i każdy facet powinna mieć wpojone, że to 2 osoby tworzą związek i dobre relacje między sobą.
W klubie poznałem Ewę, 5 lat
śr., 2012-12-05 15:30 — nomenW klubie poznałem Ewę, 5 lat starsza dziewczyna, pracuje od 2 lat, po studiach.
Na początku niechętna jak się dowiedziała ile mam lat, pożartowałem, że mogę do niej mamo mówić itp zmieniłem całkowicie temat. Co 10-15min wracała, że jestem taki młody zlewałem totalnie robiąc co chcę.
Na pierwszym spotkaniu pogadane, pobawione się i dostałem zaproszenie na masaż. Ale, że guma mi pękła zanim zdążyliśmy się spotkać drugi raz to niestety mi się już bab odechciało na jakiś czas...
Problem jest wtedy kiedy sam widzisz w czymś problem, jeżeli czujesz się z tym komfortowo i faktycznie nie przywiązujesz do tego wagi problemu NIE MA.
Lipa Nie odezwała się
pt., 2012-12-14 06:01 — peperLipa
Nie odezwała się pierwsza. Na początku tego tygodnia ( to jest jakieś 1,5 tygodnia po tej naszej wymianie sms'ków ) zadzwoniłem do niej żeby zaproponować spotkanie, nie odebrała to wysłałem sms'a żeby dała znać jak będzie pod fonem - odpisała, że niby ma coś tam z telefonem nie tak i żebym pisał, więc napisałem jej esa, że chce się z nią spotkać w czwartek bądź sobotę bo chce się przekonać jaką osobą jest...
Powiedziała że w czwartek nie może, ale w sobotę będzie ogólnie na mieście i spytała coś w stylu "a co to jakiś egzamin? Masz dziwne podejście do ludzi"
Odpisałem jej, że jestem teraz na etapie w którym ciągle poznaje masę nowych ludzi więc muszę jakoś stwierdzać, z którymi warto spędzać więcej czasu. Ona na to odpisała, że ją rozbawiłem, że świat nie kręci się w okół mnie i lepiej jak zakończymy tą znajomość... Odpisałem jej, że tak czy owak miło było ją poznać i to koniec tej bajki
PS. Treść sms'ów nie jest dosłowna, bo ostatnio czyściłem całą skrzynkę
Hiehiehie. Bylo napisac: Co
pt., 2012-12-14 06:51 — skautHiehiehie. Bylo napisac:
Co Ty o mnie wiesz malenka. Caly swiat lezy u moich stop i biore z niego pelnymi garsciami. Daze do celu poki starczy mi sil, a ze nie jestem taki jak wszyscy.... Nasza znajomosc sie jeszcze nawet nie zaczela, a Ty.. egzaminu nie zdalas ;p
Czymaj rame i miej wyjebane. Milo to jest jak Ci laska possie z rana, a Ty czasami zachowuj sie jak Tony Montana
Skaut ma racje. Wiecej buty,
pt., 2012-12-14 18:41 — baudelaireSkaut ma racje. Wiecej buty, mniej grzecznosci. Takie pytania typu chce sie przekonac kim jestes to mi obciachem i tandetna gadka pachna. Ty masz Ja porwac. Wpasc, cmoknac, w dupe klepnac, zerznac dobrze a nie smolic jakies nudne teksty. Masz rozpierdalac pannom szare komorki. One sie maja z Toba nie nudzic, a Ty bracie z tekstem walisz ze sie cos tam przekonac chcesz....nuda wieje.
Hmmm macie racje. Ta maniera
pt., 2012-12-14 19:13 — peperHmmm macie racje. Ta maniera i grzeczność przesiąknęły mój styl bycia, a w końcu jestem młody, tu trzeba więcej szaleństwa ;P