
Witam panowie, piszę tego bloga żeby z siebie wyrzucić trochę emocji związanych z wczorajszym wieczorem. A było ich sporo, czuje się jak po jakimś push&pull'u po którym nie wiem jak się czuć - z jednej strony pozytywy z drugiej negatywy.
Lublin to świetne miasto. Mnóstwo uczelni, a co za tym idzie - wiele studentek. Klubów też dostatek. Tydzień temu byłem na imprezie. Masówka - rozpoczęcie roku, klub zawalony. Na parkiecie było w sumie dziwnie, trafiła się jakaś kobieta po 30'stce średniej urody która nienaturalnie często tańczyła bardzo blisko mnie - trochę mnie to skrępowało, ale po jakimś czasie odpuściła sobie i poszła. Wziąłem w obroty jakąś brunetkę, całkiem fajnie z nią się tańczyło + od czasu do czasu wymiana krótkich zdań. Później gdy dowiedziała się, że jestem na 1 roku ( ona na 3 ) to zrobiła się zamknięta i szybko uciekła. Cóż zdarza się haha
Były też dwie hostessy które chodziły po klubie i promowały wódkę - naciągały na kielona za 5 zł.
Byłem tam wraz z jednym kolegą z roku, który w sumie jest ode mnie o 3 lata starszy ale sprawy potoczyły się tak, że dopiero teraz studiuje. W pewnym momencie zmęczyłem się tańcem więc udałem się do baru i kupiłem sobie cole. Akurat w pobliżu zauważyłem te rozmawiające ze sobą hostessy - krótkie spódniczki, sexi koszulki i te czerwone krawaciki, naprawdę wyróżniały się w klubie. Pod wpływem chwilowego impulsu podszedłem do nich i zacząłem tekstem:
"Hej dziewczyny, muszę tu chwile poczekać na mojego znajomego, urozmaićcie mi ten czas rozmową". One na to, że okej. I naprawdę sympatycznie mi się z nimi rozmawiało. Pracują w jakiejś firmie modelek, a poza tym studiują, może bez szału bo jedna filozofie druga kosmetologie... Ale w rozmowie były b. przyjemne, trochę pożartowałem z nimi, one również się udzielały, zadawały pytania. Przyjemne uczucie, zwłaszcza gdy co jakiś czas podbijają do nich jacyś faceci, a one standardowo tylko oferują im wódkę i nie wdają się w rozmowę, wracając tym samym do rozmowy ze mną
Później poszedłem po kolegę. Za jakiś czas wróciłem z nim i jeszcze trochę pogadałem z hostessami. Powiedziałem im, że fajnie mi się z nimi rozmawia ( na co one, że im ze mną też ) i zapytałem, czy jest jeszcze jakaś szansa, że kiedyś porozmawiamy. One coś mówią, że w sumie można i podały mi namiary na face booka.
Okazało się, że są 3 lata ode mnie starsze, przy okazji ta fajniejsza ma chłopaka. Dodałem obie do znajomych i napisałem zaczepną wiadomość do tej fajniejszej - zaakceptowała znajomość ale nie odpisała ;( Trochę szkoda, bo naprawdę była piękna.
Ale to tak słowem wstępu, chodzi mi właściwie o inną osobę. Od pierwszego dnia na uczelni wpadła mi w oko pewna dziewczyna o imieniu Marysia. Blond włoski za szyje, trochę z urody przypomina mi taką promienną wiejską dziewczynę ( w dobrym tego słowa znaczeniu ). Bardzo często się uśmiecha, charakter też otwarty i sympatyczny...
Marysia jest w mojej grupie. Czasem siedzę przy niej, jej koleżanki też lubią moje towarzystwo. W pamięci pozostała mi jedna sytuacja, gdy wykład był bardzo nudny a wykładowca rozgadał się o niczym. Marysia więc postanowiła, że powtórzy trochę do ćwiczeń z prawa rzymskie i powiedziała do mnie:
Ma: - Puknij mnie gdy zacznie mówić coś sensownego
Ja: - Jakie tu propozycje lecą...
Powiedziała tylko "o jaaaa" zasłoniła twarz ręką i zaczęła się wstydliwie śmiać i mówić do koleżanki "wiesz co on do mnie powiedział?!" To mi się wydało takie... słodkie i niewinne.
Zrobiła się taka skrępowana tym żartem, podczas gdy większość dziewczyn które znam są przyzwyczajone gdy rzucam im takimi tekstami. Wydała mi się więc taką grzeczną dziewczynką, może nawet dziewicą ( chociaż to już zbyt daleko idące wnioski
)
Później gdy coś o tym wspomniałem, zaczęła mnie przepraszać i mówić, że zrobiło jej się wtedy mega głupio i nie podejrzewała, że to tak zabrzmi. Hahaha naprawdę ciekawa reakcja, ja specjalnie doszukuje się zboczonych podtekstów w jej słowach a ona mnie za to przeprasza... no prawdziwy słodziak 
W ten czwartek okazało się, że następny dzień jest wolny więc wszyscy chcieli to uczcić. Przez sms'y ustaliłem z Marysią, że ona idzie z koleżankami najpierw do akademika bo tam ludzie z naszego roku robią before party przed pójściem na jakiś koncert. Ściągam więc Michała ( ten mój starszy kolega z roku o którym wspominałem ) i idziemy do nich. A właściwie Michał miał jeszcze sprawy na mieście do załatwienia, więc spóźniliśmy się godzinę. Michael chciał wziąć 0,7 wódki, ja upierałem się, żeby wziąć 0,5 bo znam swoje możliwości i jeśli wypijemy w ciągu godziny 0,7 na dwóch to mnie alkohol mocno już porobi. On jednak przekonał mnie na to 0,7. Jednak koniec końców w sklepie kupiliśmy całego litra. Na miejscu w akademiku było kilkanaście osób. Poczęstowaliśmy kilka osób wódką, więc na szczęście nie spijaliśmy tego litra sami.
Na miejscu wiadomo, trochę integracji z ludźmi, z Marysią i innymi dziewczynami również. W przypadku rozmowy z Marysią dotykałem ją w ramach gestykulacji podczas rozmowy - nie zwracała na to uwagi więc pozytywnie. Był tam jeden chłopak od nas z roku, który widocznie ją podrywał, będąc przy tym trochę nachalny - gdy wyszliśmy na dwór na siłę zakładał na nią swoją kurtkę mimo, że ona mówiła, że nie jest mu zimno. Ogólnie wyglądało to tak jakby trochę ją przytłaczał swoją osobą. Gdy Marysia odeszła od niego, to rozpocząłem z nią krótką konwersacje sam na sam. Powiedziałem jej, że widocznie podoba się koledze, na co ona do mnie "weź przestań" ( z takim jakby znudzeniem na myśl o nim ). Wgl. byłem już w sporej mierze podpity i zacząłem konkretniej rozmawiać z Marysią. Powiedziałem jej, że może jej się to nie spodoba ale trochę ją już zdążyłem pooceniać odkąd jesteśmy na studiach i ma 2 plusy i jednego minusa... Ona się zaciekawiła, to powiedziałem jej że jednego plusa za to, że tak często się uśmiecha bo bardzo to lubię, a drugiego za to, że ma dobre serduszko bo widziałem współczucie w jej oczach gdy na jeden wykład przywieźli na wózku profesora który cierpi na stwardnienie rozsiane. A minusa za to, że ostatnio złapałem ją na przeklinaniu, a to nie wypada zwłaszcza u dziewczyn.
Później zorientowałem się, że Michał jest już całkiem nawalony i nie panuje za bardzo na sobą ( ironia, to on mnie przekonywał żeby dużo pić, a sam się nawalił ^^ ). Stoimy przed wejściem na teren tego koncertu. Ten gościu co zarywa do Marysi przekonuje ją żeby wejść do środka, łapie ją nawet za rękę i ciągnie, ale oda mu się wyrwała i coś do niego mówi, że nie wie czy chce tam iść itp. Towarzystwo pyta co robimy, ja mówię, że odprowadzę Michała do domu, bo on sam nie wróci a powinien już zakończyć na dzisiaj imprezowanie i że nie wchodzę. Marysia z koleżanką mówią, że idą teraz do innej koleżanki do akademika obok i że jeszcze możemy się zgadać, to ja mówię, że tak za godzinę - półtorej może uda mi się wrócić. Jednak wyszło tak, że dużo czasu mi zajęło odprowadzanie Michała więc w trakcie wyprawy wysłałem Marysie sms'a żeby jak mają jakieś plany to nie czekały na mnie, bo mi jeszcze trochę zejdzie i poza tym odeszła mi już ochota na imprezowanie. Wróciłem do domu ok 3 nad ranem i poszedłem spać, następnego dnia rano zobaczyłem, że o 4 Marysia wysłała mi wiadomość na FB:
Ma: - ej, a 3 plus za moją wrodzoną dwuznaczność.! nie należy mi się.? ;D
Pomyślałem więc, że wkręcił ją ten prosty system plus i minusów
Odpowiedziałem:
Ja: - No nie wiem, muszę to przemyśleć... ^^
Później już do wieczora nie wchodziłem na FB więc nie zauważyłem że wysłała mi wiadomość:
Ma: - pf ;P robicie coś dzisiaj.?
Pod wieczór zadzwoniła do mnie Ola - kumpela Marysi, mieszkają w sąsiednich pokojach w akademiku. Ola powiedziała, że wybiera się z Marysią na imprezę i żebym kogoś wziął i wpadał do nich na befora do akademika. Znów ściągnąłem więc Michała i udaliśmy się do dziewczyn ( tym razem już nie dałem się mu namówić na żadne regularne chlanie, symbolicznie tylko po dwóch browcach z dziewczynami ).
W akademiku przegadaliśmy z dziewczynami jakieś 1,5 h przy piwku, trochę znudziła mnie ta rozmowa bo cały czas rozmawialiśmy o studiach. Później Michał znalazł jakiś wspólny temat w Olą, to miałem szanse trochę pogadać z Marysią. Pamiętam, że w pewnym momencie opowiadała mi na moje życzenie o filmie wyznania gejszy, ja później zacząłem opowiadać jakąś zmyśloną historie ale... źle się z tym poczułem w momencie opowiadania jej tego. Nieważne. Kiedy już poszliśmy do klubu i wbiliśmy na parkiet, spotkaliśmy grupkę osób od nas z roku. Na początku tańczyłem sobie luźno samemu, później dziewczyny coś zaczęły mówić, że piwo by sobie wypiły, więc poszliśmy z Michałem Olą i Marysią do baru. One zamówiły sobie jedno piwo na spółkę, ja z Michałem tak samo i poszliśmy usiąść do stolika. Ola z Michałem siedzieli po jednej stronie stołu i rozmawiali, ja więc miałem okazje do dość długiej rozmowy z Marysią.
Dyskutowaliśmy o pierwszym wrażeniu co do ludzi na studiach, ja powiedziałem jej że nie wiem czy jej coś powiedzieć o niej, to ona powiedziała, że trochę się boi ale żebym mówił. Powiedziałem jej, że na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie takiej grzecznej dziewczynki, ale podczas rozmowy z Nią czasem czuje, że jest tam gdzieś w środku jakaś druga Marysia. Tak przyszedł mi ten truizm na myśl, ale jej reakcja była baaaardzo pozytywna. Mówi, że nie wiele osób ją zna od tej strony i że ja jestem pierwszą osobą, która zauważyła to tak szybko i zastanawia się jak to zauważyłem. Trochę się z nią podroczyłem, że powiem jej kiedy indziej, że to nie właściwy moment i takie tam bla bla bla. Dotyk w tej rozmowie bardzo się zaostrzył, dotykałem jej nóg, przedramienia, mocny kontakt wzrokowy, czasem złapałem ją za rękę gdy coś mówiłem, ona podświadomie bawi się swoimi koralami słuchając mnie. Powiedziałem też, że podoba mi się, że patrzy podczas rozmowy ludziom prosto w oczy, to jest atrakcyjne bo nie wiele osób tak robi, trochę się zawstydziła i powiedziała "kurcze to teraz nie wiem czy mam patrzeć czy nie" ale i tak patrzyła
Odgarniała sobie kilka razy włosy za ucho podczas rozmowy, bardzo zalotnie to wyglądało więc zachęcony tymi oznakami zainteresowania rzuciłem:
"Spotkajmy się jutro"
Nagle zmiana jej zachowania o 180 stopni, wzrok gdzieś w bok, kontakt wzrokowy urwany, mniejszy entuzjazm w głosie, pytam jej czemu tak posmutniała, coś tam szepcze pod nosem, po chwili mówi, że ma chłopaka i nie chce bo to by było jak randka. Mniejsza z tym jak jeszcze starałem się to odbić, już poczułem, że jest nie tak jak powinno. W tego jej chłopaka naprawdę wątpię, bo ona pochodzi z woj. łódzkiego i widziała by go raz na kilka miesięcy. Jeszcze trpcję pociągnąłem rozmowę, zrobiła się trochę bardziej otwarta ale nie tak jak przed tym moim "spotkajmy się jutro". Wracamy na parkiet. Dziewczyny i Michał dołączają się do kółeczka osób od nas z grupy, ja staram się trzymać na uboczu bo nie lubię tańczyć w zamkniętych kołach. Chłopakom od nas z grupy Marysia widocznie się podoba, kilku z nich tańczy razem z nią, jej mniej urodziwa koleżanka Ola nie ma tego szczęścia. Ja tańczę samemu na parkiecie, kątem oka zauważam jak jakaś dziewczyna mierzy mnie raz, później drugi a później jeszcze raz - więc łapie ją za rękę, obrocik i już jesteśmy w tańcu. Dziewczyna taka niczego sobie, choć super pięknością nie była. Chuj ze mnie bo specjalnie tańczyłem z nią, żeby Marysia to zobaczyła. Zamieniłem z tą dziewczyną jeszcze kilka zdań podczas tańca i w sumie tyle.
Następnie postanowiłem, że chuj tam muszę wziąć Marysię z tego kółka w obroty, tańczyła jednak z jednym chłopakiem od nas z grupy dość blisko naprzeciwko siebie i przyznam, że trochę się zawahałem żeby podejść i tak po prostu odbić ją w trakcie tańca. Poszedłem więc do baru na cole, a kiedy wróciłem tańczyli już wszyscy razem tak ogólnie w kółeczku. Więc tym razem już nie wahając się podszedłem, złapałem Marysię za rękę i wziąłem ją kilka kroków dalej w bardziej luźnie miejsce parkietu, z dala od tańczącego kółeczka - ona troszkę pytająca mina, lecz uśmiechnięta więc jest okej. Szepnąłem jej, że mam nadzieje, że jest gotowa na szalony taniec. Widziałem to wiele razy na filmikach ale w sumie jeszcze nigdy tego nie robiłem. Złapałem ją pod kolanami, podniosłem w górę i zakręciłem. Tak nią zakręciłem, że gdy ją odstawiłem, ledwo w ostatniej chwili ogarnąłem żeby nie walnąć nią o podłogę
Ona zaczęła się cieszyć jak mała dziewczynka, mówić, że jestem szalony. Ja powiedziałem, że tylko udaje bo w rzeczywistości jestem bardzo nieśmiały w stosunku do dziewczyn - ona zaciech "Taak taak napewno" Tańczyłem z nią coraz bliżej. Później jeszcze gdy trzymałem ją za biodro, zrobiłem z nią taki szybki piruecik wokół naszych własnych osi ( nie wiem jak to fachowo opisać ) ona znów cała rozchichotana, że szaleniec ze mnie itp. Ja mówię, że to ona tak na mnie działa.
Wtedy naszła mnie jakaś dziwna rozkminka. Pomyślałem, że ten taniec musi się kiedyś skończyć i stwierdziłem, że lepiej jak to ja go zakończę niż ona. Trochę byłem zawiedziony tą wcześniejszą jej metamorfozą gdy zaproponowałem spotkanie i trochę zazdrosny, o te jej tańce z lecącymi na nią chłopakami z roku. Rzuciłem jej jakimś głupim tekstem, że źle to na mnie działa jak z nią tańczę ( wtf? Co ja odpierdalam? ). Ja odszedłem a ona wróciła do tańców z chłopakami z roku. Tańcząc jeszcze trochę samemu, zauważyłem że czasem spogląda na mnie. Żadnej dziewczyny już nie porwałem do tańca, bo rozpoczynał się ten etap imprezy gdzie robi się więcej chłopaków a fajnych dziewczyn brak. Chciałem już się zwijać ale Michał zostawił rzeczy u dziewczyn w akademiku więc chcąc nie chcąc musiałem poczekać na Marysię i Olę. Ten powrót do akademika mi się nie podobał: 3 chłopaków obok Marysi ją zagaduje, jej ego pewnie jest nieźle z tego powodu podłechtane. Ja nie zamierzając uczestniczyć w takim scenariuszu, szedłem troszkę z tyłu i gadałem z Michałem. Oni tam sobie z przodu żartowali, takie tam zaczepki, jeden ściągnie Marysie czapkę i takie mini popisy. Źle się czułem bo to wyglądało jak wyścig o jej uznanie, gdzie ona ma monopol jako jedyna ładna w tym towarzystwie dziewczyna. Później zaproponowała, żeby wszyscy poszli do niej i Oli do akademika ( prywatny akademik, nie ma żadnego nadzoru godzin ). Grupa bardzo chętnie się zgodziła. Marysia zwolniła w jakimś momencie kroku tak żeby zrównać się ze mną i Michałem i pyta się nas a co z nami, ja mówię, że weźmiemy w sumie rzeczy Michała i będziemy się zbierać bo już zmęczeni jesteśmy. Wyjechałem jeszcze z jakimś tekstem:
Ja: - A Ty masz dziś u mnie wielkiego minusa
Ma: - Pff, a co, bo nie jestem only for you?
Coś tam odbęknołem, ale w głowie pomyślałem "kurwa, ona ma racje". Co tu dużo mówić panowie - po prostu byłem zazdrosny. Gdy weszliśmy na górę Michał wziął rzeczy, a ja powiedziałem, że jeszcze z ludźmi się pożegnam. Wszyscy byli jeszcze w przedpokoju, akurat Marysia była już przy laptopie w pokoju to wchodzę do niej i mówię że my już lecimy, ona na to:
MA: - Zostańcie jeszcze trochę, a nie że Ty Arek focha sobie jakiegoś strzeliłeś
Ja: - Nie nie, nie strzeliłem żadnego focha, jest okej, po prostu jesteśmy już zmęczeni i chcemy iść
MA: - A z tym minusem to było głupie i dziecinne
Ja: - Wiesz w sumie masz racje, to było faktycznie głupie z mojej strony
MA: - Więc co, może po prostu uznajmy, że tego nie było?
Ja: - Okej, ale my i tak już naprawdę się chcemy zbierać
I w tym momencie pocałowałem ją w rękę na pożegnanie. Spodobało jej się to, bo znów zrobiła ten zawstydzony wzrok i lekki uśmieszek
Później odszedłem jeszcze podając rękę na pożegnanie wszystkim i życząc dobrej zabawy. Marysia odprowadziła mnie z Michałem kilka kroków bo jak powiedziała "chce jeszcze zobaczyć, czy poradzimy sobie z windą". Powiedziałem jej już cześć na pożegnanie, wchodząc do windy rzuciłem jeszcze "i dzięki za fajny taniec" a po zamknięciu się windy powiedziałem sam do siebie przy Michale "Kurwa, dzięki za fajny taniec, ty debilu nie mogłeś powiedzieć czegoś normalnego?"
To było wczoraj, dziś czuję się tak nijako. Z jednej strony dostałem dużo oznak zainteresowania podczas rozmowy w klubie, na pewno też pozytywnie zaskoczyłem ją tańcem. Z drugiej strony ten jej tekst o chłopaku, ta moja zazdrość pod wpływem chwili i jakieś śmieszne fochy i teksty z mojej strony... Nie wiem co ja odjebałem. Chyba troszkę się w niej zauroczyłem. Poza tym zapomniałem o tym, żeby delektować się samą relacją z Nią, drogą do celu a nie celem. Muszę więc przyhamować i ogarnąć się. A właściwie nie wiem co robić ^v^
W sumie dużo się stało tego wieczora, mam nadzieję, że trochę jej wszedłem tym w głowę, bo ona mi tak
Jak mówiłem, napisałem to tylko po to, żeby zrzucić to z siebie, wybaczcie młodemu młokosowi co pod wpływem atmosfery imprezowej nie potrafi zapanować nad emocjami 
Odpowiedzi
Peper, jak Ci kobieta mowi ze
ndz., 2012-10-14 10:56 — baudelairePeper, jak Ci kobieta mowi ze ma chlopaka to sie usmiechnij szeroko, popatrz jej w oczy i wez ja na parkiet jak kolega. Ona ma dylemat, Ty nie masz. Nie startujesz do Niej, a ona powinna miec zagwostke, czemu. Dazysz do zblizenia, dotyku, pocalunku, a kwestie formalne rozwiaza sie same.
Racja racja, szkoda tylko, że
ndz., 2012-10-14 12:14 — peperRacja racja, szkoda tylko, że raczej ciężko będzie mi zainicjować sytuację/spotkanie sam na sam, a tak pocałunki na parkiecie to... po prostu nie tak sobie to wyobrażam
Dobrze wiedzieć co u Ciebie
ndz., 2012-10-14 12:45 — ItalianoDobrze wiedzieć co u Ciebie słychać peper. Widzę, że intensywnie zaczynasz działania na studiach, oby tak dalej. Jednak w komentarzu wyżej sam napisałeś, że sobie coś wyobrażasz inaczej. I według mnie właśnie problem z tą dziewczyną u Ciebie leży w tym, że za dużo sobie czasem wyobrażasz, te wyobrażenie psują ci wizję realnego podejścia do niej lub nawet taka jaka jest... bo chyba za bardzo uwierzyłeś w to, że ona jest nieśmiała/wstydliwa, późniejsze wydarzenia tak tobie to wkręciły, że zacząłeś ją uważać za inną dziewczynę - i dobrze, trzeba szukać wyjątkowości w kobietach, też chce kiedyś coś takiego znaleźć, jednak no nie przesadzaj z tą delikatnością wobec niej, odwaga, jajca na miejscu i konsekwencja w działaniu muszą być! Inaczej zamiast kisielu w głowie dziewczyny mamy teksty o chłopakach. Wiem dobrze, że poradzisz sobie z tą sytuacją i osiągniesz swoje zamiary względem niej bo dobrą masz ramę, ale nie spuszczaj gardy!A zazdrość też jest fajna... teraz kolej na to aby ona ją poczuła.
Faktycznie zwrócę teraz
ndz., 2012-10-14 17:22 — peperFaktycznie zwrócę teraz uwagę, żeby jej za bardzo nie idealizować. Do tej pory odkryłem na to jeden sprawdzający się w moim przypadku sposób - muszę być otwarty na wiele kobiet
Np. po tej akcji z hostessą, przez 2 następnie dni głównie ona była w mojej głowie, nie Marysia... Dzięki za feedback Italiano 
Jak dla mnie nie doceniłeś
ndz., 2012-10-14 22:06 — TrancerJak dla mnie nie doceniłeś jej (mam na myśli jej "nieśmiałość"), w efekcie czego uznałeś ją za łatwiejszy cel.
To cię właśnie "zatrzymało".
Ten prosty fakt, że zrobiłeś błąd, tak o niej myśląc.
Jej późniejsze reakcje właśnie były takim odzwierciedleniem tego, że ona ten twój błąd widzi.
Za bardzo spanikowałeś przez tego jej "chłopaka".
Mieszka daleko od niego (łódzkie-Lublin), więc i spotyka się z nim rzadko. Ty masz mnóstwo czasu na budowanie tej relacji, niemal codziennie możesz to robić.
Na twym miejscu robiłbym swoje, przejdź nawet już na podteksty seksualne, tematy seksualne.
Jak ci powie, że nie powinniśmy, że ma chłopaka ble ble ble to ty odbij w stylu: "no spoko, rozumiem. Skoro oboje mamy pewność, że do niczego nie dojdzie, to możemy swobodnie porozmawiać o seksie, co nie ?
Przecież to jest neutralny temat."
Taka moja sugestia co do strategii
Poza tym ostatnio z Ciechanem zdiagnozowaliśmy przypadek laski z jego szkoły, która ma chłopaka tylko po to - żeby mieć
(on ma z nią tylko koleżeńską relację, ale to i tak coś nie teges jest).
Nic ze sobą nie robią, zero przytulania, całowania (o seksie to już nie mówię), a Ciechan robił z nią większe kino niż ona z chłopakiem
Tak więc uświadom sobie, że mianem chłopaka laski mogą określić nawet pierwszego lepszego kolesia z jej otoczenia. Tylko po to, aby inni nie myśleli, że jest sama.
Zauważyłem też (może się mylę, ale tak przynajmniej ja wnioskuję) że im starsze laski, tym bardziej wstydliwy jest dla nich fakt, że są same. Przez to właśnie te zabiegi z udawaniem związku.
A więc rób swoje i nie przestawaj
Peper to Ty taki młody? ja
pon., 2012-10-15 11:19 — SneakersPeper to Ty taki młody? ja myślałem, że starszy
Okej Trancer, po prostu
wt., 2012-10-16 11:26 — peperOkej Trancer, po prostu działać i robić swoje bez jakiegoś tam myślenia o jej związku na odległość, a przy tym dodać więcej energii seksualnej ^v^ będę do tego dążył
@Sneakers, po prostu za leniwy byłeś żeby obejrzeć mój profil ;P
Hmm no więc mała
wt., 2012-10-23 20:20 — peperHmm no więc mała aktualizacja:
Chciałem kontynuować naszą znajomość poprzez piątkową imprezę - ale okazało się, że ona jednak w piątek nigdzie nie idzie bo w sobotę rano jechała na weekend do siebie. Więc postawiłem na piątkową rozmowę na fb - wprowadziłem tematy seksualne, 1,5 h rozmowy, aż nawet skończyłem na pytaniu czy jest dziewicą - ona ( co może nawet zrozumiałe ) stwierdziła, że nie będzie takich rzeczy mówić na fb i to w dodatku po tak krótkiej znajomości, ale mimo to rozmowa wypadła dość pozytywnie, nie uznała mnie za jakiegoś buca ^v^
Wpadłem na pomysł, żeby dziś popisać z nią na face z mojego telefonu i tak gdy już wejdziemy na dobre w rytm rozmowy, napisać jej, że jestem pod klatką jej akademika i żeby zeszła na krótki spacer ze mną - jak postanowiłem tak zrobiłem, tzn. nie było jej na face to zadzwoniłem, porozmawiałem z nią z ok 8 - 10 minut, rozmowa przebiegała wciąż pozytywnie, żarty, śmianie się do słuchawki itp. ale kiedy oświadczyłem, że jestem akurat pod jej akademikiem - stwierdziła, że nie ma mowy i nigdzie nie wyjdzie, znów gadka o tym, że to było by takie spotkanie we dwoje jak mini-randka, wspomnienie znów że to nie fair wobec chłopaka żeby ona z innym chłopakiem się spotykała sam na sam, co innego na imprezach w większej grupie bla bla bla ( próbowałem to odbić, że skoro wiemy że do niczego nie dojdzie możemy się spotkać jak koledzy, ale nie podziałało ) i takie tam, klasyczne "może kiedyś" żebym się nie obrażał bo nie chciała by nikogo rozczarowywać itp. jeszcze chwilkę o tym porozmawialiśmy, no i starałem się rozluźnić temat żeby w miarę z klasą zakończyć tą rozmowę.
Więc to już moment, w którym powinienem zaprzestać wszelkiej inicjatywy. A szkoda, bo ładna z niej dziewczyna i w dodatku pełna życia. Chyba czas zacząć porządniej się uczyć na tych studiach haha
Zrobiłeś wszystko, co mogłeś
śr., 2012-10-24 13:01 — TrancerZrobiłeś wszystko, co mogłeś w tym etapie.
Nie masz czym się martwić
Niech sobie jedzie, ty zajmij się czym innym.
Za jakiś czas możesz sprawdzić jak się wszystko ma.
Pozwól płynąć niektórym rzeczom według swego rytmu.
Może i zmian nie będzie, a może coś się diametralnie zmieni, tego nie wiesz
Zauważyłem też, że czasami kobieta nie robi żadnych kroków, lub też ucina z kimś kontakt po to aby.... mieć czas na oswojenie się z myślą, jakby to było zrobić jakiś krok.
Mówiąc prościej, musi tą myśl przetrawić i mentalnie dojrzeć
W końcu faceci też w pewnym momencie potrzebują namysłu, czy chcą dalej brnąć w jakąś relację.
Kobiety mają to samo.
Sęk w tym, że trzeba też umieć wyczytać jej intencję, co czasami jest trudne.
Tu dalszy rozwój sytuacji może się potoczyć w dwa przeciwstawne kierunki:
1) Albo wzmocni się relacja między nimi mimo odległości
2) Albo dojdzie do wniosku, że nie ma sensu tego trzymać i się rozejrzy za kimś, kto jest bliżej
Czasami faktycznie można trafić na nieodpowiedni moment, żeby z kimś budować relację. Dlatego warto poczekać trochę i zobaczyć, jak się mają sprawy po jakimś czasie. Po sobie wiem, że czasami czas może podziałać na naszą korzyść
W końcu powtórzę: Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone
Szkoda na nią czasu peper A
śr., 2012-10-24 07:37 — nomenSzkoda na nią czasu peper
A porządniej uczyć to się jeszcze zdążysz jak będzie chujowa pogoda, póki co możemy śmignąć pod medyczny na dg
Nomen, na medyczny normalnie
śr., 2012-10-24 20:31 — peperNomen, na medyczny normalnie możemy śmigać, chociaż szczerze wolałbym wypad do klubu, a uczyć się muszę niestety regularnie z niektórych przedmiotów, bo co chwile jakieś kolokwia... ;(
Trancer masz racje, nie ma tu już co filozofować nad sprawą, teraz albo coś wypłynie w 100% naturalnie albo wcale i na tym kwestię Marysi można zamknąć
Nie ma sprawy, klub jak
śr., 2012-10-24 21:02 — nomenNie ma sprawy, klub jak najbardziej spoko
btw. poznałem fajną laskę od Ciebie z roku przed chwilą
nie schodził by człowiek tydzień takie ciałko... huah.
Piątek cream ew. sobota shine.