
Ile czasu to już minęło? Rok, półtora, a może więcej? Nie ważne, czy piszę o obecności na stronie, czy o momencie zakończenia najbardziej wartościowego związku, który mnie dotychczas spotkał. Piszę o zmianach jakie nastąpiły, żeby po prostu nie zapomnieć. Wszystkie shit-testy (te zdane i oblane), wszystkie manipulacje, p&p, kłamstwa z jednej i drugiej strony podczas tych 2 lat były niczym błądzenie wśród ciernistych krzewów. Dwa pierdolone lata okłamywania przede wszystkim siebie. Szukania pocieszenia na siłę… Błąd gonił błąd, wszystko wydawało się błądzeniem ślepca. Nie wiesz gdzie zmierzasz, jak długa i trudna droga Cię czeka, a zadrapań i ran pojawia się z biegiem czasu coraz więcej, ba i to cholerstwo wcale nie chce się goić.
Czasami jak czytam, że jakiś użytkownik zakończył związek i nie odzywa się kilka dni albo tygodni ze swoją „druga połową” to trochę jest to śmieszne. Albo, że byli ze sobą kilka miesięcy. Bądź z nią 4,7, 8 lat, wtedy to jest ból ( z resztą, jedyną pewną rzeczą jest to, że nic nie jest pewne, mam 3 koleżanki jedna odeszła od faceta po 3,5 roku, druga po 4 latach, a ostatnia po 8 ). Nie odzywaj się miesiącami, odmawiaj spotkań, a jeśli dochodzi już do jakiegoś kontaktu to kończ go przy każdej próbie manipulacji i głupiego gadania. Ba nawet odrzuć wszystkie werbalne i niewerbalne sygnały zainteresowania z drugiej strony.
Nienawidzę tego magicznego trójkąta u mojej byłej. Jedno oko, drugie oko, usta, może nawet niżej, jedno oko, drugie, usta, później unoszenie brwi, oblizywanie się… no bądź tu kurwa obojętny. Pewność siebie wzrasta nie... albo przynajmniej poczucie atrakcyjności. A może to znowu jakiś jebany ST, bo może znowu mam szanse wziąć to, co moje, a tego nie robię? A chuj z tym… To chyba już nie czas się nad tym zastanawiać… Czyżby moja niedostępność była dla niej aż tak atrakcyjna? Nie zamierzam już tego sprawdzać. Ach te sentymenty
Rozmawiałem swojego czasu z rodzicami, przyjaciółmi, z użytkownikami z strony i pomimo tego, iż naprawdę wiele osób chciało mi pomóc, bo widziało jak się męczę, nie potrafiło. Samotnik w asfaltowej dżungli, pełno ludzi obok, krzyczysz, a i tak nikt nie słyszy. W końcu przyszło swoiste olśnienie. Zacząłem szukać po prostu sam. Czytałem dosłownie wszystko, nawet te farmazony o uwodzeniu od niektórych pua i co? Nic. Dopiero „Paragraf 22”, „Asfaltowy saloon”, „Wyspy bezludne” i inne tytuły pozwoliły mi odetchnąć ( swoja drogą, średnia krajowa jeśli chodzi o czytanie to dobrze ponad normę, warto czytać Panowie). Zwłaszcza jeden cytat z „Asfaltowego saloon’u” W. Łysiaka wiele mi dał bo „wiedz mój synu, że nikt nie pomoże Ci na tym świecie. Sam musisz wszystkiego dokonać (…). Widzisz, mój synu, że nikt nie będzie Ci przyjacielem, ani siostra, ani ojciec, ani matka. Twoje nogi będą Ci przyjacielem; twój rozum będzie Ci przyjacielem; twój wzrok będzie Ci przyjacielem; twoje włosy będą Ci przyjacielem; twoje dłonie będą Ci przyjacielem; musisz nimi wiele dokonać…”.
Dopiero gdy SAM zacząłem szukać, zacząłem znajdować to, o co w tym wszystkim naprawdę mi chodziło. Wszystkie sześciany, gry liczbowe, wróżenie z ręki czy inne rutyny nie są dla mnie. No ni w ząb nie jest mi to potrzebne, naprawdę mam o czym rozmawiać z kobietami, a jak nie mam to tez inne zajęcia są niż rozmowy.
Pamiętam jakim zajebistym skurwielem się stałem w swoim czasie. Wszystkowiedzący, najmądrzejszy, najlepszy. Po tym jak się skrzywdziłem, jakim frajerem byłem, to zacząłem przesadzać w drugą stronę. Opryskliwy, wręcz chamski… czy to naprawdę ja? Pewnie, że nie. Owszem warto mieć swoje zdanie i poglądy, ale trzeba też szanować przy tym innych. No chyba, że inni nie szanują Ciebie.
Teraz nawet nie jestem w stanie określić kiedy dałem na luz. Po tekście, który gdzieś wala mi się po komputerze sadzę, że to było jakieś półtora miesiąca temu. Nie da się tego opublikować, bo jest to zlepek nieskładnych myśli, które swojego czasu bardzo dawały mi się we znaki. Ale przelanie ich w takiej, a nie innej formie na elektroniczny papier bardzo mi pomogło.
Kolejne blogi będą zawierały wszystkie obserwacje i wnioski z tych właśnie 2 lat, pewnie będzie trochę o DG i moim podejściu do tego, NG i wszystkich sytuacjach z nim związanych, podejściu do związku, miłości i paru innych tematów, które będą syntezą wcześniejszych.
Przede wszystkim nie okłamywać już siebie, a przy tym innych.
Pozdrawiam NewOne
Odpowiedzi
Ta, jedno z drugim w
wt., 2012-05-15 14:18 — NewOneTa, jedno z drugim w odwiecznej przeplatance. Każdy odchodzi, a może "odchodzi", by ktoś mógł zacząć żyć.
Rozumiem, przeszedłem a
wt., 2012-05-15 10:27 — adamwendlinRozumiem, przeszedłem a raczej dalej przechodzę przez to, taki swoisty schemat życia, z tym że po 17 latach sam musiałem podjąć decyzję. Nie żałuję:) Masz ciężko, i będzie baaardzo ciężko, jedyna myśl jaka trzymała mnie w kupie: "co nas nie zabije to nas wzmocni" Pozdrawiam.
Nabierz rozpędu wyznacz cel,
wt., 2012-05-15 11:48 — _Alvaro_Nabierz rozpędu wyznacz cel, da się z tego wykrzesać naprawdę dużo
Doskonały motor napędowy. Wiem z własnego doświadczenia.
Wiem, że sie da
wt., 2012-05-15 14:16 — NewOneWiem, że sie da
Ten Artykuł jak lek na całe
śr., 2012-05-16 20:07 — theo_ratiTen Artykuł jak lek na całe zło...
Słuchaj... czytam cały Twój
wt., 2012-08-07 23:20 — UndergroundSłuchaj... czytam cały Twój blog i uważam, że jest świetny. Nic więcej nie piszę, dziękuję Ci za ten post.