Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ksiazki, Ksiazki, Ksiazki.

Portret użytkownika skaut

Mhmmmm.

'Kto umie czytac,
Posiadl klucz do wielkich czynow,
Do nieprzeczuwalnych mozliwosci,
Do upajajaco pieknego,
Udanego i sensownego zycia'.

Aldous Huxley

Cytat ten widnieje na pierwszych stronach ksiazki Joseph'a Murhpy'ego 'Potega Podswiadomosci'. Jezeli jeszcze nie mieliscie jej w rece, to szczerze polecam.

Od dluzszego czasu myslalem o tym, tak bardzo waznym dla mnie, temacie. Rozmawialem juz nawet kiedys o tym z Karolem gdy powstawal temat o filmikach motywacyjnych, ale wtedy tamto bylo na chodzie, a wiadomo, ze na wszystko przychodzi odpowiednia pora.

Ksiazki, ksiazki, ksiazki. Zycia sobie bez nich nie wyobrazam...

A to calkiem ciekawe, bo nie wygladam na czlowieka, ktory duzo czyta. Dopiero poki sie nie odezwe... Smile
Zaczelem calkiem pozno, bo chwile po maturze. Do tego czasu ten temat nie interesowal mnie wogole, i z reka na sercu przyznaje, ze nie przeczytalem zadnej lektury 'polecanej' przez nauczycieli. Streszczenia owszem. Czasami... Malo czasu bylo..

Kwestia, ktora chce poruszyc sa ksiazki, ktore lubicie, cenicie, polecacie i ktore ZMIENILY WASZE ZYCIE (jezeli takowe byly). Zaczne wiec moze od siebie, co by Was co nieco zmotywowac.

Jak juz wspomnialem z pierwsza ksiazka styknelem sie po maturze... Pozyczyla mi ja moja 'milosc zycia' (?) (Ktorej notabene za to podziekowalem i za to jaki teraz jestem musze jej jeszcze podziekowac... Nie wiem czy ktos, poza mna, mial wiekszy wplyw na to kim i gdzie teraz jestem..) i by miec wspolny temat 'musialem' ja przeczytac. NIE ZALUJE I DZIEKUJE BOGU.

Ku zadowoleniu wszytskim byl to 'Alchemik' (hehehe, a jakze by inaczej, tylko nie wyskakujcie mi tu prosze ze swoimi teoriami, bo mnie one najzwyczajniej w swiecie na temat tej ksiazki nie interesuja. Twoja teorie Karzel znam rowniez,dziekuje).
Ksiazka ta otworzyla mi oczy. Od niej sie wszystko zaczelo, czytalem ja jeszcze pare razy by utwierdzic sie w tym, ze odbywam podobna pielgrzymke co glowny bohater, a moj skarb i moje miejsce jest w domu. Wiem to, czuje to, ale jeszcze nie czas.

Pozniej byl Dan Brown cy, 'Harry Potter' pierwsza czesc (w tamtym roku przeczytalem ostatnia, wiec z calej serii zaliczylem tylko dwie i sie ciesze), 'Krol szczurow' i .... Zabrali mnie do wojska, bo oblalem egzamin na AWF...

A w wojsku..... To sie dopiero zaczelo..... Przemycalem ksiazki za pazucha na warte, na sluzbach dawalem dupy bo sie zaczytywalem i nie widzialem przechodzacych oficerow, w dzien spalem, a w nocy znowu czytalem. Duzo, duzo, duzo... Z bibliotekarka bylem na Ty, zapraszala mnie na herbate, z paroma chorazymi byl nawet temat. Luz blues.

Najbardziej w tamtym okresie wciagnal mnie Sidney Sheldon, a szczegolnie jego 'Mistrzyni Gry' i klasyczny Mario Puzo.... 'Ojciec chrzestny'.... Brak mi slow... Z 10 razy przeczytany.. czy moze i wiecej... Polecam rowniez 'Smierc Frajerom' lub inna nazwa 'Glupcy umieraja'.
Byl Masterton, Ludlum, Brown poraz drugi, pare sensacji tych Grishamow, caly Coelho dostepny, byla ksiazka pozyczona od kolegi 'Listopadowa zawierucha', ktora rowniez zapadla mi w pamieci... Gdzies mialem notatnik co cztywalem, ale mi przepadl.. bo sie piwo w plecaku wylalo... Dobre bylo to, ze wielu moich kumpli widzac co robie podlapali te czytanie ode mnie jako sposob na zabicie czasu... I niektorzy to naprawde pokochali... A oni to juz wogole nie wygladali jakby cos czytali... Byl jeszcze 'dziennik nimfomanki'.

Wyszedlem z woja, przyjechalem tutaj.

Ze wzgledu na hardcorowy na ow czas lifestyle moje czytanie troche podupadlo... Jedna ksiazka na dwa miechy czy cos takiego. Zdazaly sie chwile przebudzenia to wtedy pekalo po 4 na miesiac... Zainteresowal mnie Zafon i jego 'Gra aniola', 'Cien wiatru' i 'Marina' (na polce lezy jeszcze 'Ksiaze mgly').

I wtedy....
Pojechalem na swieta do Polski. Mialem niezly okres z ta 'moja miloscia zycia', chciala zsbym ja przelecial jak byla troche podpita, ale 'ja nie z tych' to wkurzyla sie troche na mnie (czy na siebie?). Ogolnie duzo balowalem i zaczelo mnie to wszystko wkurwiac.

Wracajac na niezlym nokaucie (jak zwykle na ow czas), nogi poniosly mnie do ksiegarni na lotnisku. Przechodzilem pol przytomny miedzy tymi regalami nie widzac nic konkretnego i zastanawiajacsie czy moze moglem ja jednak wtedy zerznac... Ale ja tak nie chce.. ja chce ja zdobyc... Az tu nagle cos przykulo moja uwage... Sam Tytul robil wrazenie.... 'Sex, magia i uwodziciele'. Chwycilem i uslyszalem swoje nazwisko w glosniku, ze mam sie stawic za chwile u celnikow. Mysleli, ze przemycam jakis 'krzyz jerozolimski', a tu dwie klamry od paska sie tylko nalozyly... O ksiazce przypomnialem sobie w samolocie i po wyjsciu z niego....

My life has changed.....

Byl rok 2009... 8 marca tego roku zdobylem 'milosc mojego zycia' (?). Po ilu latach to juz nawet nie licze....

Pozniej troche zjebalem, ale to juz historia. Wazne, ze to mnie zainteresowalo.. dlatego tutaj jestem.

Sensus nie nadazal wysylac mi ksiazek o naszej tematyce, chcialem wszysto.... MIEC... bo o czytanie tego bylo trudno... Po paru kartach okazywalo sie, ze ja to z zycia wiem.. byla i GRA wygrana na aukcji allegro za 300zl... Byl 'Alphamale', 'Sexcode', Mystery, Krol i jego zwiazki... Bylo cos nlp, o pamieci.. bylo tego troche, ale nie wciagalo, az tak bardzo. Na podsumowanie tego dzialu moge powiedziec, ze wiedze z tych ksiazek delikatnie liznelem.

Pozniej trafilem tutaj i bylo 'Przebudzenie'.... Kolejna wazna ksiazka... Kolejny wazny krok. Byl Shark, bylo pare ebookow... Ale ebooki to jest huj Smile

W miedzyczasie bylo i cos belaterystyki w postaci 'Pachnidla', 'Paragrafu 22', Mario Vargasa Llosy i jego 'Szelmostw niegrzecznej dziewczynki', byly ksiazki latwe, szybkie i przyjemne jakis angielskich autorow.

I wtedy los zaprowadzil mnie do fantasy.... A dokladnie na 'Gre o Tron'.... Brak mi slow...

Teraz staram sie czytac minimum 2 ksiazki miesiecznie. Ostatnio ksiazka ktora kupilem i jest w naszym temacie byla ksiazka Tomka Marca 'Facet z jajamj'. Nie powalilo mnie to na kolana,nie polecam. Powala mnie za to 'Potega terazniejszosci' i filozofia Osho. Na polce mam okolo 30-stu paru pozycji, ktorych jeszcze nie dotknelem i z nimi wiaze swoja najblizsza przyszlosc. Na regale mam okolo 100 ksiazek jezeli kogos to interesuje, chociaz w to watpie, bo i mnie to nie rusza...

Musze zaznaczyc rowniez, ze swego czasu wciagnelem sie bardzo w temat audioboow. Bardzo, bardzo.... Dzieki temu poznalem 'Wojne i pokoj', Andrzeja Sapkowskiego i jego 'Wiedzmina' oraz 'Narrenturm', Carnegiego, Traciego, Hilla, 'Katedre w Barcelonie' i wiele innych. Teraz robia wersje 'Gry o tron' wiec do tego wroce.

Moglbym napisac cos wiecej, ale musze jeszcze zdobic pare rzeczy. Tymczasem:

Uzytkownik skaut:

Ulubione ksiazki:
Ojciec Chrzestny
Gra o Tron
Mistrzyni Gry
Paragraf 22
Sex, magia i uwodziciele
Alchemik
Przebudzenie
(Te ksiazki wplynely w jakims stopniu na moje zycie)

Ostatnio przeczytane: (w tym roku)
Moc pozytywnych slow
Gangster
Ksiega ego
Ksiega mezczyzn
Milosc, wolnosc, samotnosc.
Techniki medytacyjne.

Czytane:
Zasady potegi osobistej (Napoleona Hilla)
Seks sie liczy
Potega terazniejszosci (kolejny raz).

Czekam na wasze opisy. Nie zawiedzcie mnie, a dam cos ekstra.

Odpowiedzi

Portret użytkownika skaut

Wiedzialem, ze moge liczyc na

Wiedzialem, ze moge liczyc na Twoj pozytywny odzew jak i czulem, ze masz wyszukane oczekiwania wzgledem tego co czytasz.

Z tego co podales to zainteresuje sie 'Dekameronem' i moze lizne Dantego.

Portret użytkownika Trancer

'Kto umie czytac, Posiadl

'Kto umie czytac,
Posiadl klucz do wielkich czynow,
Do nieprzeczuwalnych mozliwosci,
Do upajajaco pieknego,
Udanego i sensownego zycia'.

Aldous Huxley

W moim blogu o Autohipnozie też jest Tongue

Ja też lubię poczytać sobie dobre książki, w przerwach między wykładami odwiedzam sobie empiki lub matrasy i szukam jakiś fajnych pozycji.

Z powodu kłopotów finansowych nie kupuję ich teraz w ogóle, mimo że bym chciał.

Tak więc podliczając te nieliczne zakupione + przeczytane w empikach, to będzie tak:

Assassin's Creed - Renesans by Oliver Bowden (tak, to z tej książki zaczerpnąłem motyw Asasynów Tongue )
i druga część z tej serii: "Bractwo"

Potęga Podświadomości (wiadomo kto napisał)

Pustynna włócznia (nie pamiętam autora)

Z książek o świadomym śnie (a w sumie ebooków) bardzo fajna jest "Oneironautyka" Adama Bytofa (pięknie rozrysowana specyfika świadomego snu + historia tego typu praktyk) I też książka Roberta Steina - "Jasność".

Na ruszcie mam teraz "Heretyka".

Portret użytkownika skaut

Widzialem, ze gdzies ostatnio

Widzialem, ze gdzies ostatnio mi sie ten cytat w oczy rzucil..

Musze kiedys siegnac po tych asasynow..

Portret użytkownika Trancer

"Tam gdzie innych ogranicza

"Tam gdzie innych ogranicza moralność bądź prawo, ty pamiętaj, że wszystko jest dozwolone..."

Zapewne ten fragment.

Jest on w blogu Ramosela - 33 myśli, czy jakoś tak.

Portret użytkownika skaut

'Kamienie na szaniec' i

'Kamienie na szaniec' i 'Szatan z siodmej klasy' to moje dwa najbardziej ulubione poza 'Potopem' streszczenia byly.

Btw: potop przeczytalem nie dawno... Tzn. Odsluchalem.

Anyway, polecam: www.audioteka.pl

P.s moge tak polecic ? Smile

Portret użytkownika Fan

do liceum wszystkie niemalże

do liceum wszystkie niemalże lektury poza krzyżakami i jakimiś takimi podobnymi przeczytałem.

W podstawówce pamiętam "Przygody Tomka Sojera" czy jak to tam się piszę. Duże wrażenie na mnie zrobiły tamte lektury szkolne. Uwielbiałem je czytać.

Portret użytkownika Trancer

Jak jedziemy sentymentami, no

Jak jedziemy sentymentami, no to nie obejdzie się bez "Chłopców z placu broni" !!! Smile

Od zawsze miałem wstręt do

Od zawsze miałem wstręt do tzw. czytania książek. Czytanie nigdy nie było moją miłością, nie jest i nie będzie. Swoją drogą to u mnie rodzinne (ze strony taty) Laughing out loud Nie chcę się do tego zmuszać, bo byłoby to ze mną bardzo niespójne. Niejednokrotnie uważałem, że czytanie książek to strata czasu (poświęcanie się na swój sposób wirtualnemu światu kosztem realnego świata)

Za czasów szkolnych zdarzyło mi się przeczytać parę całych lekturek obowiązkowych (na ogół jakieś krótkie nowelki typu "Antek" czy "Dym"), a tak to jechałem regularnie na streszczeniach

Pierwszą książką, po którą chwyciłem dobrowolnie była słynna 'Gra'. Jaki był motyw to chyba pisać nie muszę.. Miałem wówczas 26 lat. Od czasów liceum do tego wieku nie przeczytałem nawet jednej strony jednej książki. No może nie liczę pozycji ścisłych związanych z moim hobby, jak np. 'Analiza pracy zespołów młócących maszyn do zbioru zbóż' czy 'Kombajnowy zbiór zbóż' prof. Dreszera - szczerze polecam Laughing out loud

Wydaje mi się, że chęć czytania książek możemy podzielić na dwie grupy. W jednym przypadku jest to czytanie książek dla czytania książek i z tego wynika cała przyjemność, której ja szczerze nie rozumiem. W drugim przypadku jest to powiązane ściśle z konretną tematyką, czy tak od strony praktycznej, tak jak u mnie jakieś pozycje z zakresu techniki rolniczej (które raczej swojej zasadniczej funkcji dla tzw. czytaczy nie spełniają, są nieatrakcyjne) czy tematu uwodzenia (tutaj czasem jakaś fabuła jest, np. 'Gra'). W sumie dzięki temu na moim koncie oprócz 'Gry' w całości przeczytałem - 'Alchemia uwodzenia' Batki , 'Tajemnice największych uwodziecieli' Undera, 'Uwodzenie dotykiem' Feniksa oraz gdzieś w połowie (chroniczny brak czasu) 'Generator randek' Adepta. Tyle, że poza 'Grą' to moim zdaniem reszta ma charakter poradników/brak fabuły

Portret użytkownika Fan

"Ksiega ego" kto autorem?

"Ksiega ego"

kto autorem? fajna?

Portret użytkownika skaut

Osho - mistrz duchowy. Dla

Osho - mistrz duchowy.

Dla mnie fajna. Powiem nawet, ze zajebista.

Portret użytkownika Fan

no właśnie, Osho- ile on tych

no właśnie, Osho- ile on tych książek ma. Czasem w empiku go poczytam. Dość grube, obszerne, w twardych okładkach i drogie są jego książki.

Swoją drogą? Widziałeś go na youtubie? Brodę to ma niezłą, co?Smile

Portret użytkownika skaut

Hehe i oczy... Na tych fimach

Hehe i oczy... Na tych fimach nie widzialem zeby nawet mrugal...

Ksiazek ma sporo - kupilem ostatnio prawie wszystkie lacznie z Wielka Ksiega Sekretow. Pare o tantrze i medytacji. Przeczytalem narazie trzy i jestem pod zajebistym wrazeniem. Wszystkiego nie lykam, ale .. ale.. Smile

Portret użytkownika Fan

Super temat, postanawiam

Super temat, postanawiam również wypisać.

Lubię czytać, lubię sprawdzać i lubię pisać. Lubię słuchać i uczyć się od życia tego, co w danym momencie potrzebuję. Uważam, że książki gwarantują mi doskonały rozwój.

Swoją karierę jednak rozpocząłem od Gry. Potem Neofita polecił mi książkę Antonego de Mello- Przebudzenie. To duże wrażenie na mnie zrobiło, ale wszystkiego z tego nie kupiłem.
A potem już czytałem:

- Under -tajemnice największych uwodzicieli + jakieś mini ebooki
- Coello- Alchemik (fajne nawet, ale po 20stronach już wiedziałem jak się zakończy, bo parę dni wcześniej obejrzałem film Siła Spokoju- polecam, odmienił moje życie)
- Manuel, Przyczajony Pua, ukryty AFC
- Seksualny klucz do kobiecych emocji
- ksiażki Stilla i Oretego
- Alphamale Grzesiaka
- + pare jeszcze jakiś stricle o uwodzeniu, których nazw już nie pamiętam^ ^

- Marzec- Facet z jajami
- czterogodzinny tydzień pracy (nie wszystko)
- MATEUSZ GRZESIAK ALPHA HUMAN
- MATEUSZ GRZESIAK WYJĄTKOWY NAUCZYCIEL
- Bandler- Magia umysłu
- Bandler- Alchemia manipulacji
- Leszek Kołakowski- Czy Pan Bóg jest szczęśliwy...

Teraz na dniach audiobooka Aleksandra Bucznego- taki praktyczny poradnik jak sobie poradzić w życiu. Czytał właśnie po raz drugi Alpha Male Grzesiaka Wink

Zamierzam:

Paula Świątek- moc podświadomości
Batko- Haker umysłów
Brian Trancy- jakaś wybiorę
Robert Kiyosaki- wszystkie 11 książek
Osho- też trochę poczytać
Księga związków seksu i podrywu
Batko Dębski- o NLS wyd 2.

oraz niedługo ukazują się trzy książki Diltsa o modelowaniu. Jasne, że je przeczytam! ! !!

Portret użytkownika skaut

Ambitnie, ambitnie. Ferrisa

Ambitnie, ambitnie.

Ferrisa tez nie do konca kiedys przelecialem, musze wrocic.
Do Grzesiaka ni chiny sie skusic nie moge.
A Ksiege zwiazkow i podrywu nie polecam, chociaz tez paredziesiat chyba tylko stron oblecialem.

Traciego polecam audiobooki o pewnosci siebie i strategii zarzadzania czasem. A i jeszcze zjedza ta zabe. Do tego o potedze mysli - nie pamietam kogo.

A potraficie zwerbalizować to

A potraficie zwerbalizować to dlaczego kręci Was czytanie książek? Nie co to Wam daje praktycznie (typu większy zasób słów/kreatywność), tylko co sprawia Wam prawdziwą przyjemność z czytania dla czytania?

skaut - napisałeś w innym temacie, że Twoją pasją jest m.in. bieganie. Czytasz książki pod tym kątem?

I jak Wy znajdujecie czas na te książki heh. Czy jak to skaut ujął dla zabicia czasu. Jak u mnie tylko pojawia się powiew "wolnego czasu" to się odrazu przypomina tysiąc rzeczy zaległych do zrobienia i nie wiadomo za co się wziąść i czas już w dużej mierze zlatuje na to, czemu nadać priorytet Laughing out loud

ps. Chyba zacznę skupywać czas wolny. Jak ktoś nie ma co zrobić z czasem wolnym to chętnie kupię te nadwyżki Wink

Portret użytkownika skaut

Moi kumple w woju czytali dla

Moi kumple w woju czytali dla zabicia czasu.

Ja czytam poniewaz........

I tu nastapi ciag slow, ktore napisze pozniej bo teraz musze gdzies zadzwonic.

Portret użytkownika Fan

Ja czytam, bo kocham się

Ja czytam, bo kocham się uczyć. Chcę być mistrzem w tym. Uwielbiam pomagać innym, a chcę robić to lepiej i lepiej.

Widzisz, napisałem kiedyś bloga na swojej stronce dawnej kiedyś.

Czas i pieniądze to dwie największe i najgłupsze wymówki na świecie. Zawsze masz czas, chociażby aby iść grać w piłkę, czy iść do pracy. Teraz kwestia wartości. Dla ciebie dobra zabawa i zdrowie jest większym priorytetem od nauki.

Zdrowie (bieganie) > rozwój osobisty (czytanie książek)
Po prostu inwestujesz w coś.

Ja zamiast biegać, czy grać na komputerze wolę przeczytać książkę.

I tu się pojawia magiczne

I tu się pojawia magiczne słowo "nudno"...

Portret użytkownika skaut

Mhmmm, ja tam nigdy nie

Mhmmm, ja tam nigdy nie zrozumiem jak koles moze byc w zwiazku z laska, ktora nie chce mu laski robic... Smile

P.s a Ty co czytujesz Carlo ?

Wielokrotnie mi mama (która z

Wielokrotnie mi mama (która z resztą akurat lubi czytać) powtarzała "Nigdy nie przyznawaj się, że nie lubisz i nie czytasz książek, bo sobie reputację popsujesz" hehe. Znowu się nie posłuchałem Wink

Czuję po tym wątku, że więcej jak połowa tutaj czytać (dla czytania oczywiście samego w sobie) lubi. Czekam na odzew tych stąd, którzy nie krępują się również otwarcie mówić, że nie lubią tego, nie kręci ich to Smile

ps. dlaczego to poruszam? Bo lubię obalać mity

Portret użytkownika skaut

Juz Ci Przemo odpisuje, tak

Juz Ci Przemo odpisuje, tak jak wczoraj obiecalem...

Czytam, bo... Wtedy nie mysle...

Rozumiesz o co chodzi ?

Nie zdziwie sie jak nie rozumiesz, bo przeciez jak mozna 'nie myslec'.
Ano mozna. Umysl podobnie jak nogi to Twoje narzedzie, kiedy przestajesz chodzic/biegacto Twoje nogi odpoczywaja/nie ruszaja sie, ale dlaczego nie zrobisz tego ze swoim umyslem...? Przeciez tez potrzebuje odpoczynku.

Czytanie (zarowno jak bieganie) to pewna forma medytacji, czyli nie myslenia..

Pograzasz sie w ksiazce i zapominasz o calym swiecie/biegniesz i nie myslisz o niczym, obserwujesz co sie dzieje - tylko i az tyle.

Jezeli juz myslisz, to sobie wszystko wyobrazasz - trenujesz swoja wyobraznie, przenosisz sie w inny swiat - zeby nie bylo nie domowien, w pelni akceptuje rzexzywistosc taka jaka jest (podobnie jak akceptuje kobiety takie jakie sa), ale chwilami chce sie od od tego wszystkiego oderwac. Wtedy oddaje sie czytaniu, bieganiu lub konkretnie medytacji...

Czytam tez po to, zeby sie czegos nauczyc, dowiedziec, potwierdzic swoje niepotrzebne watpliwosci - wiem cos, ale nie jestem do konca pewien->siegam po ksiazke w ktorej moge znalezc odpowiedzi na moje pytania. (Nie czepiajcie sie tu prosze o to czy przyjmuje to co w danej ksiazce jest napisane za pewnik/jedyna prawde...).

Czytam by zobaczyc, ze to co sie dzieje w moim, Twoim zyciu dzialo/dzieje sie u miliona innych ludzi. Zauwazam wtedy jak oni radzili sobie w danym momencie i wyciagam z tego odpowiednie wnioski.

Czytam bo sie nudze ? Hmm ostatni raz gdy zaczynalem nudzic sie na lekcjach w szkole podstawowej to chwile pozniej z tyc lekcji uciekalem i juz nudno nie bylo Smile

Nie wiem co to nuda... Zawszesjest jakis film, cos do zrobienia, ktos z kims mozna wyjsc na piwo czy pogadac przez telefon, ktos kto chce z Toba poflirtowac (prawie kazda laska chce flirtu..).

Ciezko jest opisac rzeczy, ktore sie kocha robic.
Uwielbiasz zniwa, wiesz o co chodzi. Lubisz ciezko pracowac, ubustwiasz zapach scietych zboz itd.. wtedy tez jestes w jakiejs formie medytacji !!!! To nazywa sie akurat medytacja aktywna. Zapominasz o calym swiecie... Zastanow sie czy nie mam tu racji.

Z drugiej strony medalu ksiazki to wiedza.

Fajnie miec wiedze, zajebiscie jest byc madrym, co ?

Przystan na chwile i zastanow sie czy napewno ?

Czy ludzie nie odbieraja Cie momentami na wszystkowiedzacego ?

Huj z ludzmi... Czy Ty zajebiscie sie czujesz, gdy poznajesz jakas dana kobiete i w wysokich procentach wiesz jak cala znajomosc bedzie sie odbywala bo poznales tajniki relacji damsko-meskiej? Ze na kazdy ST masz przygotowana odpowiedz ? Ze wiesz co znaczy kazdy jest ruch ciala ? Czy cieszy Cie to, ze po ruchach jej galek ocznych wiesz kiedy sciemnia, a kiedy nie ?

Czy tak samo chcialbys wiedziec co jest w danym jedzeniu ? Caly sklad, od czego/kogo pochodzi ? Nic bys kurwa nie jadl...

Czy chcialbys wiedziec jak DOKLADNIE wygladal seks Twojej dziewczyny z jej poprzednim partnerem ? Czy chcesz dokladnie widziec porod i to co z nim zwiazane, czy chcialbys widziec jak odbywa sie operacja dwunastnicy na przyklad... ?

Wiesz o co mi chodzi... Czy wiedza jest dobra ? Czy nie lepiej byc czasami 'glupim', 'nieswiadomym' ?

To jest wlasnie te ryzyki ktore ponosimy rozwijajac sie. Zauwazamy piekno w swiecie, ale i jego okrucienstwo. Tylko od nas zalezy na czym sie skoncentrujemy.

Obalamy mity ? Pewnie.
W ktoryms ze swoich pierwszych blogow wspomnialem o tym, ze 'ciezka praca Zawsze poplaca'... Gen odrazu mnie zjebal... I co ? Ilu ludzi w Polsce/na swiecie ciezko zapierdala za grosze, a Ty podejdziesz na chwile do ruletki i minute wygrasz tyle co oni zarobia przez rok. Wiec tutaj wlasnie trzeba zastanowic sie ktora obrac sciezke.

Czy ciezko pracujac (jak naprzyklad Ty 'na polu' [chocby w ramach rekreacji]), czy poszukac wiedzy o tym jak na skroty mozna przejsc przez zycie (naprzyklad w ksiazkach) -tu akurat nie o mnie mowa, bo ... wiecie jak ja mam.

Moglby powstac kolejny blog co mysle na ten temat... Tak jak i o zwiazkach, o medytacji, ktora 'zmiata' autohipnoze' (pozdro Trancer, luz blues mam nadzieje Wink ), o technikach seksualnych, o tym jak ja wyrwalem panne z ktora teraz jestem, o tym jak ja widze wybieranie kobiet do czegos powazniejszego.... Tical mial w planach pare blogow ? Tical mial w glowie pare 'historyjek/opowiesci' (bez urazu dla Ticala), ja mam raczej konkretny przekaz... Ale.....

Jestem pierdolonym egoista, takim jak i Wy (i Gracjan), jestem jak inni faceci (heheh jak ostatnio musialem troche negatywnych emocji dac mojej malej, to sie rozplakala bidulka... Podcieralem jej oczka i nosek mowiac, ze 'mowilem Ci, ze jestem jak inni skurwiele...', a ona 'jak mozesz tak mowic dbajac teraz o mnie i podcierajac mi smarki... Zaden facet tego nie robil... Wiesz przestan..' (czy cos takiego)...).

Jestem rowniez jebanym oportunista (jak to gen slusznie zauwazyl).

Wiec dajcie mi cos, a ja dam Wam Smile

Easy... Za darmo umarlo Smile

.s Przemo sklej wreszcie to jak ta swoja panne obrociles... Wisisz mi to Smile

Portret użytkownika Italiano

Tak czytanie... Tak... TO

Tak czytanie... Tak... TO JEST TO... TAK... to jest to czego mnie ta strona nauczyła - dziwnie coś takie czytać? No ale cóż, swego czasu byłem tak pesymistycznie nastawiony do czytania, że nawet gdy mi przychodziło przeczytać coś na języku polskim to mi się po prostu nie chciało. A ciekawie się robiło jak mówiłem nauczycielce dlaczego nie lubię czytać przedpotopowych wypocin i na dodatek nie pociąga mnie ich analiza. Ależ było oburzenie! Później wolałem się z tym nie afiszować bo tatuś miał ciężką rękę za uwagi przyniesione do domu. Ale trafił się ten moment przez tą stronę, że wszedłem przeczytałem wstęp, kilka blogów a później lekcje żeby obczaić o co w nich chodzi i dzięki czemu ci goście mają takie fajne dupeczki. Zacząłem czytać, wszystko jak leci i pojawiło się to uczucie... TAK... TO JEST TO...TAK. I czytałem dalej, przez ebooki o podrywie aż w końcu doszedłem do książek o rozwoju osobistym a teraz pochłaniam NLP, ale nie dlatego, żeby kimś manipulować ale po to, aby mieć lepszy wpływa na siebie. Dobra żartuje... żeby jednak mieć kilka - dobra dobra - kilkanaście ładnych koleżanek... Oj miałem być szczery - ok dziewczyn na raz. A co młody jestem muszę doświadczać życie! W końcu Mickiewicz pisał: "Młodości! tobie nektar żywota".Jego tekstów nie trawie do teraz!

A wracając do waszej rozmowy, jestem pod wrażeniem jakie czytacie książki i co potraficie z tego wyciągnąć - takie coś jest cenną umiejętnością. Podziwiam was, że macie nerwy i cierpliwość do tego aby nalizować co autor miał na myśli w np. "Potopie"... itp. Już samo przeczytanie tego budzi we mnie podziw co dopiero interpretacja.
Ja zawsze miałem większą ochotę założyć moją koszulkę z nazwiskiem Henry, logiem Arsenalu i napisem Fly Emirates. To był piorytet i do teraz jest. Aktywny wypoczynek nic więcej... Podejście z biegiem czasu mi się zmienia, więc teraz jak sięgam po książki to typowo "fachowe" niczej bym się zanudził czytaniem a tak mogę wpływać na siebie. Swoją drogą na kupno książki zarabiam przez zakłady bukmacherskie... jeden dobrze postawiony za 2zł i mam 2 książki hah. Więc książka "NLP" J.O'Connor znalazła na mojej półce na dodatek jeszcze "Mowa Ciała" Allan Pease...

Czytanie jest fajne, bardzo fajne wpływa na nas jeśli się wie co czytać. Czyli trzeba znaleźć książki pod siebie a nie zmuszać się do czytania np. przez takie myślenie, że "ooo skaut czyta to i to... kurde jaką on ma zajebistą osobowość to też to muszę przeczytać" - takie coś jest jedyne drogą z górki zamiast pod górkę. Więc z czytaniem trzeba być ostrożnym, więc do teraz nic się u mnie nie zmieniło od czasów gim, w sprawie Mickiewicza, Prusa i innych. Nie lubie interpretować i czytać ich nawet wspaniałych dla społeczeństwa książek ale mnie one nic nie dają - nie ta rzeczywistość nie pasujemy do siebie. A was co kręci w takich książkach, jakie one mają dla was przesłanie lub jak bardzo one na was działają, że potraficie np. taką trylogię przeczytać...?

Taka poezja jest nie zrozumiała dla mnie np. mój ulubiony wiersz:
"Różni ludzie cytują Norwida. Norwidowi to już nie zaszkodzi" - dziwna ta współczesna twórczość. Niby, krótka, niby zwięzła... a i tak pieprzyć o niej można bez końca więc gdzie tu sens? Muszę iść coś rozwalić...bo już mi brakuje cierpliwości heh.

EDIT: Przepraszam... pomyliłem tematy bo się zamyśliłem.

Portret użytkownika Hedoniz

Pięknie temat się rozwinął

Pięknie temat się rozwinął Smile

Na dzień dzisiejszy czytanie dla mnie jest przede wszystkim rozwojem osobistym.

Lektur nigdy nie lubiłem i książek tego pokroju, łapałem się za co tylko się dało by rozwijać wyobraźnię i kreatywność, więc je czytałem - jednak nigdy do mnie nie trafiały tego typu publikacje i było to zdecydowanie na siłę, więc zrezygnowałem z tej drogi, jedynymi książkami które mnie pochłaniały związane były z mitologią grecką jak i książka "Pierwsze prawo magii" - Terry Goodkind i jej wszystkie 11 części + książki Jonathana Carrolla.
W momencie jak dorwałem Psychologię osiągnięć - Sebastiana Schabowskiego - wtedy wszytko się zaczęło :

Książki z rozwoju osobistego, psychologi sukcesu jak i osiągania niezależności finansowej - łykałem jedną za druga. Jak to nazwać ? Do dziś czytając te książki są rozrywką/nauka i pasją.
Codziennie choć trochę czytam i kształcę się w dziedzinach w których wiem, że tej wiedzy potrzebować będę by osiągnąć to co chce osiągnąć.

Z tych co pamiętam to mam już przeczytane :
( uzupełnię później Wink )

Od razu dam radę osobą, które również tego typu publikacje czytają. W momencie jak w takiej książce są do zrobienia pewne zadania - nie czytajcie dalej dopóki ich nie zrobicie. Często myślimy "a później do tego wrócę" - co niestety zazwyczaj kończy się odłożeniem "na zawsze" , co przekłada się później również na wyniki - sam tak miałem, czytałem bardzo wiele ale nic mi to nie dało, oprócz innego sposobu postrzegania, a jak wiemy działanie jest niezbędne do zmian w nas samych Wink

Pozdrawiam ! Laughing out loud

Portret użytkownika baudelaire

Mnie się wydaje że samą

Mnie się wydaje że samą "siłką" i bicepsem człowiek jednak umysłu nie wyćwiczy i o ile jestem w stanie zaakceptować czy to w pracy, czy w życiu brak wyższego wykształcenia, ba! wszak uważam że Polska naddprodukuje nam magistrów, z których potem niewielu chce pracować poniżej swoich "umiejętnośći", zdzierżyć w stanie nie jestem analfabetyzmu, a jak powszechnie wiadomo czytanie książek uczy poprawnej polszczyzny w sposób równie dobry jak ołówek i setki powtórzeń.
Zatem biorąc pod uwagę perspektywę pięknego i czytelnego dla wszytskich władania słowem polskim, polecam czytać jak najwięcej.
Ostatnimi czasy jednak więcej uwagi poświęcam niekoniecznie literaturze pieknej. Począwszy od wszelakich książek motywacyjno-rozwojowych(uważam że nie należy przesadzać, żeby nie stać się nowym, jeszcze bardziej uduchowionym Jezusem Chrystusem), po zarządzanie czasem, zasobami ludzkimi i tym wszystkim czego potrzebuję do pracy i tym wszystkim co potencjalnie może mi się w pracy przydać, aż po moje hobby czyli fotografię. Tak. Przeczytałem masę książęk o aktach i nadal nie czuję się na siłach żeby robić piękne akty pięknych kobiet. A jak mam robić badziewie, to wolę pstrykać mrówki i krzaki.
Zawsze interesowała mnie tematyka górska, tak więc biografie największych z tych co byli najwyżej, no i moja ulubiona działka obozowa. A fascynacja tą ostatnią zaczęła się w dzieciństwie. Pierwsze koty za płoty od Grzesiuka "Boso, ale w ostrogach" a kończąc na wszystkim co ma łagry w tutule.
Podoba mi się grób Zoli na Montmartre, podoba Montparnasse i cała bohema paryska. Lubię Baudelaire'a, E.A.Poe i Balzaca.
To tak w skrócie o książkach Wink.

Jako, ze wreszcie mam

Jako, ze wreszcie mam sekundkę wytchnienia postanowięłm, ze i ja sie wypowiem w tym temacie. Wszak dzień dziś miałem dobry - zaliczyłem prezentację z angielskiego, oraz ćwiczenia (laborki) z biochemii - do sesji mnie dopuszczą Wink To i nastrój mam dobry. z tej okazji też szybko odwiedziłem fryzjera - ot spontaniczna decyzja, jako, ze wiosna przyszła, oby deszcze juz minęły, na basenik dwa razy w tygodniu śmigam, a z dłuższą czupryna to i troche mało wygodne. Jeszcze dzis rano miałem fryzurę jak Rafał Blechacz - teraz po bokach maszynką, na górze kilka cm.

A przechodząc do książek.

Uwielbiam czytać. Powieści obyczajowe, kryminały, thrillery (horrory mnie nie kręca - zarówno filmy, jak i książki). Czytam tez i publikacje polityczne (ostatnio np. czytałem "Blackwater" Jeremy'ego Scahilla - jeśli nie interesujecie się aktualną wojną na bliskim wschodzie, albo polityką zbrojeniową Stanów Zjednoczonych - nie polecam., albo "Schyłek Rosji" Tadeusza Kisielewskiego - zaintrygował mnie tytuł. Jako, ze jestem w znacznej mierze rusofobem - to czytałem niemalże z wypiekami, a potem w dyskusji zmiażdżyłem znajomego - rusofila, amerykanofoba - w dyskusji. Wspaniałe uczucie Tongue), oraz publikacje historyczne (aktualnie na półeczce czeka na swoja kolejkę "Czarna kawaleria" Kacpra Śledziewskiego - w formie powieści opisane losy brygady pancernej Generała Maczka. Począwszy od kampanii Wrześniowej, skończywszy na bitwie w ardenach i "kotle Falaise".)

Z innych książek - publikacji czytałem w tym roku (jak na amerykanofila przystało. Choć wiadomo - bez przesady z określeniami. Maniakiem nie jestem) dwie ksiązki - autobiografie komandosów Navy Seals.

Pierwsza pod tytułem "Snajper" - w głównej mierze koncentruje sie na procesie szkolenia komandosów, oraz operacji w Mogadishu (Somalii). Dla mnie służyła głównie jako "nakręcator" i motywator do entuzjastycznego chodzenia na siłownię.
Druga - "Komandos" - autobiografia założyciela tej jednostki. Dużo o szkoleniu, dużo o wietnamie, potem same zakładanie jednostki. Z duża ilością ciekawych przekmin. Jako, ze chyba dośc empatyczny ze mnie człowiek - potrafie się wczuć i współprzeżywać z bohatermi, mocno zidentyfikowałem się z samym autorem - i nauczyłem sie od niego takiego fajnego, prostego podejścia do życia. Zawsze moim problemem było nadmierne komplikowanie - tam nauczyłem się maksymalnie upraszczać sprawy (wszystkie - tak jak na fizyce w liceum zawsze pani powtarzała - sprowadzamy do najprostszej postaci, potem podstawiamy.). A, że czytałem to na początku tego roku i wtedy tę umiejętnośc nabyłem - cóż... Jest 4 miesiące później i wciąż działa. Nie wyleciało z głowy, tak jak wiele różnych idei pojawiało się i wylatywało, albo było weryfikowanych. Działa.

A tak bardziej powieściowo.
Ostatnio bez reszty wchłonęła mnie trylogia "Millenium" Stiega Larssona. W półtora tygodnia przerobięłm dwie części. Aktualnie czekam w kolejce na wypożyczenie trzeciej. Gdy będę miał luźniejsze monety - to planuję zakupić całą trylogię.
(swoja drogą filmy równiez mnie wchłonęły. Bo ksiazki te zostały zekranizowane. Dwa razy. Raz przez szwedów, drugi - aktualnie nagrywaja Drugą część. Tym razem Hollywood. I tak jak Szwedzi bardziej trzymali się zgodności z ksiażką, tak hollywoodzka obsada - bije ich na kolana. Daniel Craig jako główny bohater leży mi zdecydowanie bardziej od szwedzkiej wersji Ryśka z klanu (ot takie mam skojarzenie z tamtym aktorem))

No i.. Skoro wchłonęło mnie tak mocno - to i z całą pewnością polecam. Jeśli o mnie idzie - to troche otworzyło mi oczy na sprawę feminizmu. Dotychczas mój pogląd na feminizm to: "Feministki to banda sfrustrowanych seksualnie, pasztetowatych krzykaczek, które wrzeszczą o parytetach i aborcji". Sprawa jednak jest trochę szersza i bardziej skomplikowana. Ksiażki te odświeżyły mój pogląd na feminizm, do tego stopnia, że uważam to za słuszna sprawę. Nie będe sie tu na ten temat dłużej rozwodził.

Z innych powieści.
To z fantastyki - chowałem sie na wiedźmińskiej sadze Sapkowskiego. Trylogia husycka też mi sie spodobała.
Poza tym lubię ksiązki Komudy (tematyka XVII-wiecznej Rzeczpospolitej)
Do Diuny Herberta robiłęm już 3 podejścia - za każdym razem odpadałęm po maksymalnie stu stronach. W wakacje pewnie będzie podejście czwarte Tongue
Podobna sytuacja z Lodem Dukaja - w wakacje podejście trzecie.
Po prostu chcę te ksiazki przeczytać, bo jestem pewien, zę mnie wciągną. Tylko wytrwać do momentu, aż się rozkręci. Choć w sytuacji Lodu Dukaja - język stylizowany na rosyjski (składnia!) jest dla mnie ciężkim orzechem.

Poza tym zawsze uwielbiałem lektury szkolne. Prawie wszystkie czytałem "na jednym tchu". Przykładowo - syzyfowe prace mnie odrzucały. W Liceum niestety lektury zaniedbałem w klasie maturalnej. Cisnąłem an streszczeniach, czego żałuję. Mam w planach nadrobić - bo są to ksiązki, których po prostu nie przystoi nie znać. Nie tylko dlatego, ze w towarzystwie byłoby to faux pas, o nawet z pobudek patriotycznych (Nie przeczytać "Dziadów" to grzech. Ja nadrobię po sesji. Heh.. Swoja drogą - właśnie zaczał sie ten paskudny etap w roku, w którym w głowie pojawia się miliard pomysłów, a z racji obowiązków, niestety - wszystkie dostają etykietkę "po sesji". A po sesji - połowa z nich zdążyła już wylecieć z głowy. Hm... Może pospisuję...)

Lubie i polecam kryminały Harlana Cobena. Szybkie lektura, na jeden-dwa wieczory.

Z ksiązek, które, oprócz wymienionych bym polecił, albo które mocno wpłynęły na mój charakter i światopogląd to:

Mistrz i Małgorzata Bułhakowa. Moja polonistka dostawaął niemalże orgazmu w czasie omawiania. Przyznaję, zę i mnie sie spodobalo, chć teraz z chęcią przeczytałbym jako dojrzalszy czytelnik. ?No i nieśmiertelne "Jakim, kurwa cudem, tramwaj uciął mu głowę?!")

Większość książek Folleta. Wymieniona przez Karła Igła i inne z tym niemieckim szpiegiem, jako bohaterem (były bodaj jeszcze dwie), Noc nad Oceanem , oraz Filary Ziemi. Jedna z moich ulubionych książek w ogóle. Bydlę jak diabli, ale akcja umieszczona w moim ulubionym okresie historycznym (średniowieczu), fajnie poprowadzona, głębocy bohaterowie, zwłaszcza jedna z głównych bohaterek (zresztą. Typowa postać kobieca w ksiązkach Folleta - szczupła brunetka, ew brązowowłosa, z wielkimi cyckami, neurotyczna, choć silna kobieta. Zdecydowanie wyprzedzajaca epokę. W każdej byłą niemal identyczna, przynajmniej jedna bohaterka). Książka została zekranizowana, jako serial pod tym samym tytułem. Serial mocno kojarzy mi się z Grą o Tron, którą z miesiac temu zaczaęłm oglądać i śledzę, przy czym trwa jeden sezon, osiem odcinków. Tez polecam. Ksiazkę i serial.

Pan Tadeusz - czytałem i w gimnazjum. I w liceum - jako lekturę. Teraz marzy mi sie wyjechać na mazury. Usiąść wieczorem, najlepiej samemu u brzegu jeziora i zaczytywać się. Ewentualnie wykorzystam to jako pomysł, by jakas fajniejsza koleżankę zabrać ze sobą i cudzymi słowy, acz własnym głosem ją uwieść. Tongue

Poza tym uwielbiam poezję. Czytać, pisać.
Na polskim, gdy omawialiśmy poszczególne epoki literackie - identyfikowałem się po kolei z każdą z nich. Z myślami przewodnimi, z filozofią charakterystyczna dla epoki. Jedyne, które nie przypadły mi do gustu to oświecenie.
Zaś renesans, romantyzm, młoda polska (zwłaszcza młoda polska!*), modernizm (futuryści, skamandryci [Tuwim i Leśmian - jedniz moich ulubionych poetów. Fajnie sie ich czyta dziewczynom. Zwłaszcza Leśmiana. Gdy jednej kumpeli czytałem "W malinowym Chruśniaku" w czasie zielonej szkoły, jeszcze w LO - myślałem, ze dostanie orgazmu. Wtedy nie przyszło mi do głowy, żeby dalej pociągnąć, wiec na tym sie skończyło :P] to moja pasja.

*A propos Młodej Polski.
Omawianie tego przypadło da szkolną wycieczkę do Krakowa, w czasie której zwiedziliśmy dom Mehoffera, Rydlówkę, Tetmajerówkę, mielismy mieć wieczorek literacki "Pod Baranami" (niestety nie doszło do tego. była tam już zorganizowana impreza). Chyba moja najlepsza wycieczka szkolna w życiu i jedna z najlepszych wycieczek w ogóle.

Poza tym lubię czytać ksiązki w języku angielskim. Całą sagę (oprócz ostatniej części, której w ogóle nie przeczytałem, bo najzwyczajniej wyrosłem) Harry'ego Pottera czytałem wyłącznie po angielsku. Kilka dzieł Szekspira, Przygody Tomka Sawyera, The vampire Lestat czytałem tez po angielsku.

No to mi wyszło podsumowanie. Choć nie sposób wszystko wymienić, to myślę, że temat co najmniej rozwinąłem (do wyczerpania daleeeeeka droga).

Myślę też, że tym komentarzem - odpowiedziałem Przemo wyczerpująco na Twoje pytanie odnośnie literatury i czytania.

Nie trudno zauważyć, że literatura stanowi ogromny element mojego życia. I nie uważam tego za jakiś wirtualny świat fantazji. Choć i tym jest. Nie sposób tez wymienić wszystkie wymiary i płaszczyzny, w których literatura może spełniać jakąś rolę.

Heh. Moje polonistki byłyby ze mnie dumne Tongue Kawał dobrej roboty z moim wychowaniem literackim. No, oczywiście element odpowiedniego gruntu, dla siewów też ma znaczenie.

Pozdrawiam
JacekDrwal

PS. Na koniec dodam jeszcze literaturę specjalistyczną. Czyli związaną z moim kierunkiem. W zeszłym roku romansowałem z anatomią Prawidłową człowieka, czyli Bochenek, Sylwanowicza, Skawiny. Histologią Sawickiego (plus cytofizjologia Kawiaka i Albertsa), w tym roku fizjologia Konturka, Biochemia Harpera i Biochemia Bańkowskiego, Immunologia Gołębia. Czyli też kilka kilogramów literatury. Przy czym tutaj osiągam prawdziwe rekordy jeśli chodzi o ilość stron w czasie. Tongue
A to dopiero początek przygody. Zaczną się kliniki zacznie się zabawa Smile
Jak widać - w szkole - książki, na studiach - książki, hobbystycznie - książki. Wszędzie książki, a czasu jest i na sport, i na rozwój (w sensie bardziej praktycznym i namacalnym, niż duchowy), a i sypiam po 7-8 godzin na dobę. Jak to piszę - sam się kurna dziwię jak to robię Laughing out loud

EDIT
Co do kwestii praktycznych. Czyli skad tyle czasu an czytanie, nauke i całą resztę. Otóż dużo czasu spędzam w pociągach. Nie mieszkam w samej Warszawie, a na przedmieściach. Więc dojeżdżam pociągami osobowymi (nie pośpiechami, tylko takimi jak niektóre interregio - czerwono-czarne blaszaki, albo pomorskie SKMki), SKM-kami itd.. W jedą stronę pół godziny + czekanie na stacji/dworcu na pociąg. To wychodzi, ze dziennie mam minimum półtorej godziny (zimą, gdy zdarzają sie opóźnienia to bywa, ze i po kilka godzin), w które mogę słuchać muzyki z mp3, przekminiać, albo czytac książki. Zzazwyczaj wybieram czytanie.

Portret użytkownika skaut

Dziekuje Jacku na obszerna

Dziekuje Jacku na obszerna odpowiedz na moj wpis i zachecam wszystkich do brania z Ciebie przykladu. Naprawde to doceniam...

P.s u mnie njestety dzien nie poplynal tak dobrze jak u Ciebie, ale coz... Pierw przejebane ostatniw pieniadze na ruletce, a godzine temu dostalem w ryj ' kocham Cie' juz po 3 miesiacach znajomosci.... Nie za dobrze sie dzieje...

Portret użytkownika Fan

Ja też dziękuję za ten wpis.

Ja też dziękuję za ten wpis. Pokazałeś klasę, pokazałeś mi klasę jak się powinno komentować. bardzo dziękuję.

Portret użytkownika skaut

Po pol roku ciszy podwieszam

Po pol roku ciszy podwieszam temat, bom ciekaw czy ktos cos interesujacego w rekach cos ostatnio trzymal ( z papieru !!! Smile ).

Skoczylem wlasnie 5 tomow 'Gry o Tron' (hehe), Greya polknelem w 3 dni, Faceta na telefonchyba w dwa. Mam pelno nieruszonych tytulow na polce, ale jakos mnie ciekawi czy ktos mialby cos do polecenia. Do swiat jeszcze miesiac, dzien krotki, trening szybki, a w pracy niewiele sie dzieje - idealny czas na czytanie.

P.s dla kontrastu jade teraz z 'Rodzina Corleone', ale na dlugo mi ona nie starczy...

Portret użytkownika peper

Ostatnio mam w rękach tyle

Ostatnio mam w rękach tyle podręczników uniwersyteckich, że nie mam ochoty czytać żadnej, nawet relaksującej literatury...

Jednak ostatnio pewna studentka z którą jechałem w przedziale w pociągu czytała Greya i była nim bardzo zachwycona. Przejrzałem sobie kilka fragmentów tej książki i - jeżeli do tej pory miałem jakieś wątpliwości, że kobiety są bardziej zboczone od mężczyzn, to już je straciłem ;P

Portret użytkownika Italiano

Swoja droga Wy te ksiazki

Swoja droga Wy te ksiazki kupujecie czy wypozyczcie? Jakie gatunki najbardziej was interesuja? Bo ja innych ksiazek niz np o rozwoju lub czyms co uswiadomi mi moje szare komorki nie potrafi czytac. Ostatnio jeszcze zainteresowalem sie ksiazkami w rodzaju Sherlocka Holmesa ale w moich okolicach bardzo trudno cos takiego zdobyc. Wiec jakie wy maciee na to sposoby? Czytac jeszcze jakie ksiazki o rozwoju osobowosci czy jedziecie na doswiadczeniu? Jak wplywaja na was ksiazki ktore odbiegaja od swiata realnego czego one ucza?

ps. Haha niezla seria pytan ale mysle ze pomozecie mlodziakowi wchodzacemu w swiat ksiazek ktory literature bardzo zaniedbal:)!

Portret użytkownika Admin

Tytuły, które zdecydowanie

Tytuły, które zdecydowanie polecam i przy tym zapewniam, że po ich przeczytaniu powiesz sobie " było warto! "

  • Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi - Carnegie Dale

    Mimo banalnego tytułu, który odstrasza tą książkę powinien przeczytać każdy. Każdy kto chce by jego życie stało się lepsze. Książka napisana prawie 100 lat temu mimo to dziś jest tak samo a może i nawet bardziej aktualna. Polecam.

  • Anthony de Mello - Przebudzenie , oraz wszystkie inne jego książki.

    Tą książke polecałem już ze 100 razy i będę polecał ją całe życie.

  • W co grają ludzie - Eric Berne
  • Inteigencja Emocjonalna - Goleman Daniel
  • Robert Cialdini - Wywieranie wpływu na ludzi.
  • Doliński - Psychologia wpływu społecznego

    A dla poczytania na dobranoc :

  • Bukowski - Kobiety

    PS. Nienawidziłem papierowych książek. Kupiłem sobie czytnik ebooków. Jeden z najlepszych zakupów jakie zrobiłem.

  • Portret użytkownika Fan

    Zdecydowanie polecam

    Zdecydowanie polecam przeczytać Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi - Carnegie Dale, a potem odradzam wykorzystywanie strategi w niej zawartych.

    Po pierwsze nie wiem czemu gośc zatytułował książkę o przyjaciółach jak ciągle gada o biznesie. Ale to nic, gość pieprzy głupoty zamiast dawać konkrety. Owszem popiera to przykładami biznesowymi ^^

    Naprawdę używałem tego przez chwilę i miałem przyjaciół- fałszywych, bo ja byłem fałszywy. Ale to akurat moja wina.

    Książka ma ze 100lat a już jest nieaktualna Gracjam, bo gość pisze że uśmiechać się itd. przy czym jeżeli nie idzie to z ciała to 'uśmiecha się' 10mięśni na twarzy, a pozostałe ponad 80 nie, dlatego wygląda się wtedy sztucznie.

    Nie chcę najeżdżać na tą książkę, bo każdemu może się podobać, ale zdecydowanie warto ją przeczytać i uzupełnić ją o najnowszą wiedzę i swój zdrowy rozsąddek.

    Portret użytkownika skaut

    czytalem all. thanks p.s

    czytalem all. thanks Wink

    p.s ksiazka w niepapierze to nie ksiazka.

    Portret użytkownika Fan

    A ja się tym zajmę po

    A ja się tym zajmę po przeczytaniu 3 innych ebooków: W co grają ludzie - Eric Berne

    Portret użytkownika Trancer

    Polecam książkę Barbary

    Polecam książkę Barbary Berger - Przebudzenie istoty ludzkiej.

    Kupiłem niedawno, jestem w połowie książki.

    Zajebista wiedza o prawach umysłu.

    No i też kolejne książkowe adaptacje Assasins Creed są warte przeczytania:

    Tajemna Krucjata

    Objawienia

    Zajebista akcja, pięknie oddany klimat miejsc akcji (Bliski Wschód, Konstantynopol w XVI w.)

    No i do tego dużo mądrej filozofii asasyńskiej.
    Zwłaszcza w Tajemnej Krucjacie.

    Portret użytkownika Italiano

    Święta to człowieka

    Święta to człowieka zmieniają... Tak się naczytałem o tym, że książki potrafią rozwijać, że postanowiłem zabrać się za nadrobienie moich zaległości w czytaniu.

    Na początek pochłaniam właśnie "Dziwny przypadek Rockeffellera", jeśli chcecie zobaczyć jak ludzie są czasem naiwni, lektura idealna. Oparta na faktach, na dodatek co nieco o komunikacji z innymi i wywieraniu na nich wpływu można wynieść. Wink Tylko w jakiejś dziwnej formie napisane, niby reportaż, niby coś innego...

    Macie jakieś nowe fajne tytułu odnoszące się do komunikacji z kobietami? Wink

    Portret użytkownika baudelaire

    Ja dzis ogladalem National

    Ja dzis ogladalem National Geographic Channel od 13:00 do 21:00. Tak nie na temat ksiazek moze ale za to w II wojne swiatowa sie wciagnalem:)

    Portret użytkownika Fan

    Ja przesłuchałem ostatnio

    Ja przesłuchałem ostatnio audiobooka (bardzo krótki): KTO UKRADŁ MÓJ SER- SPENCER...

    No jest fenomenalny! O zmianach, które są nieuniknione przekazane za pomocą historyjki. Takie filozofowanie, jakie lubię. GENIALNE! POOOLECAM!

    I teraz czytam sobie Piotr Jaśkowski- Neuronauka.... taka naukowa, ale bardzo ciekawa! też polecam.

    Z książek w ostatnim czasie znowu dorwałem się do Bandlera i gość wymiata Smile brak słów. Każda jego książka to majstersztyk w moim uznaniu.

    Portret użytkownika Italiano

    Panowie, chce poruszyć tutaj

    Panowie, chce poruszyć tutaj temat, który nie daje mi spokoju. Ciągle, gdy się nad tym zastanawiam nie mogę dojść do konkretnych wniosków.

    Regularne czytacie książki z różnego rodzaju tematyk. Ja chce zwrócić uwagę na książki o rozwoju osobistym i dotyczące kobiet, komunikacji. Jest tak, że człowiek bierze książkę czyta, później znajduje następną, czyta i tak znowu powtarza tą czynność. Być może jakieś działanie się pojawi. Jednak w jakim momencie należy przestać czytać o rozwoju, jak poderwać kobiety itp (o doskonaleniu siebie) a bardziej skupić się na działaniu... Nie jest tak, że bardziej uświadamia nam coś samo działanie, bez czytania jakiś artykułów czy fachowych rad od "kołczów" niż przeczytanie jakiejś książki? A przez to gonienie za jakąś doskonałością i ciągłe czytanie jak poprawić swoją osobowość? Gdzie jest ta granica?

    Nie macie wrażenia, że fachowe rady z różnego rodzaju książek o podrywaniu, sposobach na podryw lub rozwoj swojej osobowości zakłóciły analityczne lub samodzielne myślenie, z którego można wyciągnąć wnioski( bo ile razy już miało się wrażenie, że podczas czytania mowiło się "przecież ja to już wiem... wystarczy zrobić tylko tyle... i ...")?

    Portret użytkownika Fan

    Nie, bo korzystasz z zasobów,

    Nie, bo korzystasz z zasobów, które już są. Biorąc kogoś wiedzę, nie musisz powtarzać jego problemów i błędów. Na tym polega ewolucja. Tak samo nie kurwisz nowego samochodu, a kupujesz taki jaki już powstał.

    Ja teraz robię tak, że jak coś przeczytam to uczę się tego i nawet nie zaczynam kolejnej, dopóki nie opanuję materiału z poprzedniej.

    Portret użytkownika peper

    Italiano, bardzo podoba mi

    Italiano, bardzo podoba mi się pytanie które tu zadałeś...

    Też mam wrażenie, że niektórzy przesadzają ze swoim umiłowaniem tematyki samorozwoju i rozbijaniu wszystkiego na czynniki pierwsze, teoria zawsze będzie miała charakter statyczny, co stawia ją krok do tyłu przed dynamicznie rozwijającym się życiem, praktyką Wink

    Ostatnio miewam w swoim życiu coraz to nowe sytuacje, a kiedy je przeżywam, czuje, że gdzieś kiedyś czytałem o takich zjawiskach opisywanych przez innych ludzi tu na stronie czy gdzie indziej - ale to bez znaczenia, bo niektóre rzeczy trzeba przeżyć, żeby zachować odpowiednie proporcje, same przeczytanie choćby tysiąc razy nie da tego efektu, przynajmniej w moim przypadku...

    Portret użytkownika Italiano

    Fan, racja unikanie czyiś

    Fan, racja unikanie czyiś głupich błędów przez to to jest wyraźny plus. Jednak co jak ten błąd, miałby Ciebie dalej zaprowadzić? Tak samo jak komuś mógł dać jakieś doświadczenie to innemu komuś może dać większe.

    Peper zgadza się, niektórzy przesadzają. W całym tym moim pytaniu chodzi mi bardziej o połączenia czytania z działaniem. Tak jak napisał Fan swoją metodę łączy to wszystko. Można tak, ale ja myślę nad tym co w dłuższym okresie da większy progres lub rozwój. Czytając i czytając nałapiesz się już tyle teorii, że będzie w końcu przesyt.Kiedy skończyć z tym? Działając na swój sposób, myśląc przy tym o możliwości wyciągnięcia wniosków może być bardziej korzystne. Nie potrafię wyczuć tej granicy.

    Właśnie to peper co napisałeś! Robisz coś i naglę podświadomie wyłapujesz, że o tym czytałeś. Tylko czy Ty nauczyłeś się tego i owego przez to, że coś przeczytałeś czy przeżyłeś? I do tego, aby poznawać siebie lub doskonalić na prawdę są nam potrzebne książki o rozwoju lub kobietach czy przełamanie się i postawienie w sytuacji nowej, nieznanej oko w oko z przygodą Wink.

    Portret użytkownika Fan

    "Fan, racja unikanie czyiś

    "Fan, racja unikanie czyiś głupich błędów przez to to jest wyraźny plus. Jednak co jak ten błąd, miałby Ciebie dalej zaprowadzić? Tak samo jak komuś mógł dać jakieś doświadczenie to innemu komuś może dać większe."

    Z tym się zgodzę, ale wierzę w coś takiego, że Szefo z góry i tak to co ma mi dać dane to mi da. Dlatego ja wolę czytać i mniej tych 'błędów' popełniać, a raczej wolę przeganiać moich mistrzów. A czego mam sięnauczyć, to przyjdzie do mnie pod inną postacią.

    ja tak to odbieram.

    Portret użytkownika skaut

    Styczen za nami. Szybko

    Styczen za nami. Szybko zlecialo. Ogolnie to mialem troche czasu, wiec:

    *J.K. Rowling - Trudny wybor - calkiem fajnie przedstawiony opis ludzkiej natury.
    *E.L. James - Nowe oblicze Greya - polewa na calego, ale mozna cos wyniesc.
    *Lew Starowicz - O kobiecie - wlasnie koncze i polecam. Nic nowego, ale fajne, fajne.
    *jakas tam autorka - Przeznaczona do gry - otrzymane w prezencie, slaby 'erotyk', chociaz tez pare akcji z zycia, bo laska na swoj kobiecy sposob otwarcie nawija o przezywaniu przyjemnosci.

    Luty zapowiada sie niezwykle ciekawie, bo juz mnie empik poratowal tym co chcialem.

    Portret użytkownika Fan

    *Lew Starowicz - O kobiecie -

    *Lew Starowicz - O kobiecie - wlasnie koncze i polecam. Nic nowego, ale fajne, fajne.

    Właśnie w mojej liście książek na pół roku mam tą pozycję. Możesz coś więcej powiedzieć o tej pozycji?

    Portret użytkownika Fan

    tylko my możemy podrywać. oto

    tylko my możemy podrywać. oto dowód:

    http://www.youtube.com/watch?v=B...

    Portret użytkownika skaut

    Heheh dobre.

    Heheh dobre.

    Portret użytkownika skaut

    Mezczyzna na kozetce - brandy

    Mezczyzna na kozetce - brandy engler.

    Kazdy empik, raczej.

    Przed chwila chwycilem do reki. Jestem na 20 stronie. Bedzie fajnie hehe.

    Portret użytkownika Ulrich II

    Ja tez kiedys wiele czytałem,

    Ja tez kiedys wiele czytałem, książka na tydzień to był pryszcz, głównie SF: 3 stygmaty palmera eldritcha, twórczość Asimova w tym Trzy Prawa Robotyki itp. bardzo fajny klimat logicznego umysłu Smile

    Portret użytkownika Fan

    Ja tym razem skoczyłem na

    Ja tym razem skoczyłem na całe TOMY Smile Zamierzam przerobić ich aż 8/9 Transferingu Rzeczywistości Smile W końcu książka rozwojowa, zajebiście pisana i aż w kilku tomach!

    Będzie fajnie hehe. /2x Smile