"Jest dzień przyjazdu, kurewne podniecenie.
Ona przyjeżdża, rzucamy się sobie w ramiona.
Emocje jakie buzowały we mnie, są nie do opisania.
Upragnione spotkanie w końcu się realizuje.
Potem zakwaterowanie u mej babci i idziemy do parku na spacer.
Totalny flow, zero myślenia nad tym co mówię, szliśmy ze sobą tak jakbyśmy serio spotykali się dzień w dzień."
Chyba pamiętam... u siebie Super, co?
"Jakbym był dźgany nożami, jednocześnie chcąc każdemu napierdalać, ale mając też świadomość, że nie mogę tego zmienić..."
I to co ci zrobiła ta Wiolka z tym numerem, to moja była kiedyś tak zrobiła... bardzo podobnie ;/ a zawał chyba miałem, trafiłem przez to właśnie na podrywaj.org! A dzięki Bogu!
"Myślała, że ma kontrolę nadal.
Ale tu już pokazałem, jak bardzo się myli."'
SALUT Dzisiaj to pokazałem D: D
A końcówkę czytałem z dreszczami na przestrzeni całego kręgosłupa, a więc to oznacza, że zajebisty blog, życiowy, pomocny!
Zgarniam go na pierwsze miejsce do historii życia, przegoniłeś Andrewa
Nie było lekko ale odwaliles kawał dobrej roboty. Co do miłosnych rozterek pewnie każdy z nas je przechodził. Szkoła życia. Takie trudne chwile też potrafią dużo uszyć. Ja się nauczylem żeby w związkach być bezkompromisowyn w pewnych sprawach.
gratuluje przemiany i wierzę w dalszy progres. A swoją droga. Byłeś u stilla na szkoleniu?
Nie byłem na żadnych szkoleniach, szkoda mi było kasy na nie...
Mimo że w tamtym etapie miałem stałą pracę, to koszt jego szkolenia wynosił prawie dwie moje miesięczne pensje
Więc absolutnie to odpadało (nawet jakbym miał kasę to bym nie był i tak skłonny mu zapłacić za szkolenie)
Kupiłem od niego i Oretego ebooki, w których zawarli naprawdę dużo mądrych rzeczy. To był też etap konkretnej "przebudowy" mojego stylu tanecznego, tzn. na modłę "Instictive Seduction", o którym swego czasu było tu głośno.
Nawet się okazało, że obydwaj pochodzą z tego miasta co ja
No ale fakt faktem, ich koncepcje sporo u mnie pozmieniały, na bazie ich koncepcji konstruowałem później pierwsze sugestie do autohipnozy.
Jak mi pomogły ???
Zajrzyj do "Transowego Trancera"
Trancer, te niby banale powiedzenie 'co Cie nie zabije to Cie wzmocni' idealnie do Ciebie pasuje. Powinienes (i pewnie to robisz) isc teraz na 'pochybel', bo widzisz, ze w zyciu nie ma sie co pierdolic - jezeli po takim czyms wstales, to co Cie moze polozyc..
W swojej historii wspominasz czesto, ze swoje zwyciestwo zawdzieczasz autohipnozie. Mamy tu dzial 'biblioteka' moze mialbys chwile i cos tam wrzucil na ten temat.
Tez sie tym bawilem, lecz w miare szybko zorientowalem sie, ze programowanie umyslu nijak sie ma do jego wylaczenia i przezywania tych emocji, ktore akurat sa naturalna czescia egzystencji. To niby wyzsza filozofia, ale jak ktos jest tym zainteresowany to napewno do tego dojdzie.
Dzieki wielkie za szczerosc, naprawde doceniam tak wielka otwartosc.
Bedac mlodymi chlopaczkami skad mozemy wiedziec, zeby odpowiednio dobierac kobiety i osoby z ktorymi mamy sie zadawac. Nikt nie uczy nas komu zaufac - sami musimy do tego dojsc. Kazdy jak wiemy ma swoja historie, mnie lub bardziej mroczna.
Masz rację z tym, że musiałem iść na przekór wszystkim, nawet swoim rodzicom. Sam fakt, że byłem z Wiolą nie był zbyt entuzjastycznie traktowany przez nich, szczególnie przez mamę. Z jednej strony miałem cholernego stracha o nią, a z drugiej strony gadkę mamy, jaka to ona nie jest.
Ciężka to była sieczka.
Za duży ciężar dla zakochanego młodzieńca, który w dodatku był wtedy jeszcze mocno "werterowski". Nikomu nie życzę takich emocji.
Przez długi czas po tych wszystkich wydarzeniach czułem co jakiś czas te kwaśne emocje, posmak tego co przeżyłem.
Czułem się trochę jak taki mutant - wiedźmin, który przeszedł "próbę traw" (czytaj - te wszystkie opisane rzeczy).
Niby zdobyłem niebywałą odporność, ogromne doświadczenie, w bardzo szybkim tempie wydoroślałem (przeganiając pewnie przeciętnego rówieśnika i nie tylko), ale okupiłem to ropiejącymi ranami i bliznami, które co jakiś czas nie pozwalały mi się cieszyć życiem.
Dołowały mnie wręcz.
Dopadało mnie to nawet wtedy, gdy byłem z pewną laską na spotkaniu (po którym uznała mnie za przymuła, mimo pierwszego dobrego wrażenia).
No ale cóż.....
Spisałem to wszystko, zebrałem do kupy, oczyściłem się tego raz na zawsze.
Po prostu przeramowałem moje emocje, jakie były związane z tymi wydarzeniami
Dzięki temu wpisowi.
Na koniec parę słów o autohipnozie...
Napiszę o tym za jakiś czas konkretnego bloga, którego wrzucę na forum ogólne
Będzie on też oparty częściowo na pewnych materiałach, które sam wykorzystałem.
Z kolei do adv. wrzucę specjalny dodatek, którego nie będzie na ogólnym + zmagazynuje wszystkie moje materiały o tej tematyce
Próbuje też sił we świadomym śnie, myślę że jak już okiełznam to na poziomie co najmniej dobrym, to też napiszę porządnego bloga
Uuoouuu... Aż promienieje z tego bloga. Najpierw rzeczywiście te wszystkie negatywne emocje. Na prawdę - podziwiam Cię, że po tylu mentalnych chłostach jestes w tym miejscu w którym jesteś.
I wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Że to całkowicie Twoja zasługa. Kumpel wskazał Ci drogę, podpowiadał, był obok; podrywaj dało Ci inne wskazówki, ale to Ty to wszystko wtedy przechodziłeś, tak jak i przeszedłeś tę wielką drogę. od tego co było wtedy do tego co jest teraz.
Przyznam, ze jestem pełen podziwu.
A tak na marginesie
Z tą autohipnozą to ostrożnie. Bo jeśli jest to poważna "sesja" (czy jak to się nazywa) to musisz arcyostrożnie. Nigdy z tym nic nie wiadomo. Dotychczas dało pozytywne efekty i to sie liczy. Jednak proponuję i doradzam, jeszcze raz - arcyostrożnośc.
Laski takie są. Nieważne czy je gwałcił ojciec czy nie, czy próbował. To są twarde sztuki. Najtwardsze jakie znam. I tak sobie zrobią swoich koteczków a "porządnego i miłego" gościa oleją. Przykład Wioli jest bezcenny. Spoko laska, tyje (wale jej problemy, skoro RZEKOMO o mało NIBY stary jej nie zgwałcił, a potem wyzywa osobę, która była przy niej, pomagała jej i mimo to była z nią i przechodziła przez pewne etapy, wyzywa od FRAJERÓW, wkręca z okresem, wrzuca za pochodzenie, sama będąc typowym obrazem polactwa, wcieleniem tak naprawdę swojego ojca, warci siebie, rodzinka), "odżywa" przy facecie, potem robi mu awantury i wyzywa od nieudaczników a pieskowanie - które mi w tym wypadku wydaje się być życzliwością, a motyw "widzieli ją jak tłustą krowę, ale dla mnie było inaczej", jest czymś za co można zapłacić wysoką cenę, a ta zapłata zwraca się nam kilkukrotnie. A wiesz po co ona do Ciebie zadzwoniła? To proste. Musiała sobie zrobić potwierdzenie, czy jej decyzja skończenia związku okazała się słuszna. Sprawdzić jak sobie poradziłeś w życiu, skoro część energii już zużyłeś na nią. Biologia strasznie warunkuje kobiety, nie dziwne, że mężczyźni tworzą kulturę...
Zapłaciłeś cenę tej znajomości, przeszedłeś etap, w którym ta wielka, pierwsza miłość się kończy tymi wszystkimi rzeczami, dobrze, że wtedy a nie po tym jakbyś jej oddał pół mieszkania i pół samochodu, albo przepchnął przez studia/studium. Gdy obiecywałeś jej te rzeczy, z jednej strony pojawia się rycerskość, ale z drugiej strony o ile świadomie byłeś gotowy ponieść emocjonalny koszt, to wymaga siły.
Wiem, że ja obecnie postawiłem wszystko na jedną kartę.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Odpowiedzi
Twoja historia przywodzi mi
ndz., 2012-02-26 21:47 — GDPTwoja historia przywodzi mi na myśl jedno baaardzo głębokie zdanie.
Im cięższa walka, tym wspanialsze zwycięstwo
Myślę, że więcej nie muszę komentować
pozdrawiam serdecznie
Uuuuu staaaaaary!!! Jestem
pon., 2012-02-27 09:54 — GuestUuuuu staaaaaary!!! Jestem pod wrażeniem...
RESPECT!
"Jest dzień przyjazdu,
pon., 2012-02-27 14:02 — Fan"Jest dzień przyjazdu, kurewne podniecenie.
Ona przyjeżdża, rzucamy się sobie w ramiona.
Emocje jakie buzowały we mnie, są nie do opisania.
Upragnione spotkanie w końcu się realizuje.
Potem zakwaterowanie u mej babci i idziemy do parku na spacer.
Totalny flow, zero myślenia nad tym co mówię, szliśmy ze sobą tak jakbyśmy serio spotykali się dzień w dzień."
Chyba pamiętam... u siebie
Super, co?
"Jakbym był dźgany nożami, jednocześnie chcąc każdemu napierdalać, ale mając też świadomość, że nie mogę tego zmienić..."
I to co ci zrobiła ta Wiolka z tym numerem, to moja była kiedyś tak zrobiła... bardzo podobnie ;/ a zawał chyba miałem, trafiłem przez to właśnie na podrywaj.org! A dzięki Bogu!
"Myślała, że ma kontrolę nadal.
Ale tu już pokazałem, jak bardzo się myli."'
SALUT Dzisiaj to pokazałem
D: D
A końcówkę czytałem z dreszczami na przestrzeni całego kręgosłupa, a więc to oznacza, że zajebisty blog, życiowy, pomocny!
Zgarniam go na pierwsze miejsce do historii życia, przegoniłeś Andrewa
Nieźle Trancer!
nooooo Trancer... punkt
pon., 2012-02-27 15:47 — Sneakersnooooo Trancer... punkt kulminacyjny, że trafiłeś tutaj
Jak to mówił uczen do mistrza
- mistrzu jak nauczyć sie nie robic bledow?
- robiac bledy, wiele bledow.
Ty powstales i chuj teraz byle do przodu. Wnioski wyciagniete tak trzymac
!
Nie było lekko ale odwaliles
pon., 2012-02-27 20:48 — UwodzicielNie było lekko ale odwaliles kawał dobrej roboty. Co do miłosnych rozterek pewnie każdy z nas je przechodził. Szkoła życia. Takie trudne chwile też potrafią dużo uszyć. Ja się nauczylem żeby w związkach być bezkompromisowyn w pewnych sprawach.
gratuluje przemiany i wierzę w dalszy progres. A swoją droga. Byłeś u stilla na szkoleniu?
Nie byłem na żadnych
pon., 2012-02-27 21:09 — TrancerNie byłem na żadnych szkoleniach, szkoda mi było kasy na nie...
Mimo że w tamtym etapie miałem stałą pracę, to koszt jego szkolenia wynosił prawie dwie moje miesięczne pensje
Więc absolutnie to odpadało (nawet jakbym miał kasę to bym nie był i tak skłonny mu zapłacić za szkolenie)
Kupiłem od niego i Oretego ebooki, w których zawarli naprawdę dużo mądrych rzeczy. To był też etap konkretnej "przebudowy" mojego stylu tanecznego, tzn. na modłę "Instictive Seduction", o którym swego czasu było tu głośno.

Nawet się okazało, że obydwaj pochodzą z tego miasta co ja
No ale fakt faktem, ich koncepcje sporo u mnie pozmieniały, na bazie ich koncepcji konstruowałem później pierwsze sugestie do autohipnozy.
Jak mi pomogły ???
Zajrzyj do "Transowego Trancera"
Trancer, te niby banale
wt., 2012-02-28 08:32 — skautTrancer, te niby banale powiedzenie 'co Cie nie zabije to Cie wzmocni' idealnie do Ciebie pasuje. Powinienes (i pewnie to robisz) isc teraz na 'pochybel', bo widzisz, ze w zyciu nie ma sie co pierdolic - jezeli po takim czyms wstales, to co Cie moze polozyc..
W swojej historii wspominasz czesto, ze swoje zwyciestwo zawdzieczasz autohipnozie. Mamy tu dzial 'biblioteka' moze mialbys chwile i cos tam wrzucil na ten temat.
Tez sie tym bawilem, lecz w miare szybko zorientowalem sie, ze programowanie umyslu nijak sie ma do jego wylaczenia i przezywania tych emocji, ktore akurat sa naturalna czescia egzystencji. To niby wyzsza filozofia, ale jak ktos jest tym zainteresowany to napewno do tego dojdzie.
Dzieki wielkie za szczerosc, naprawde doceniam tak wielka otwartosc.
Bedac mlodymi chlopaczkami skad mozemy wiedziec, zeby odpowiednio dobierac kobiety i osoby z ktorymi mamy sie zadawac. Nikt nie uczy nas komu zaufac - sami musimy do tego dojsc. Kazdy jak wiemy ma swoja historie, mnie lub bardziej mroczna.
Jedno jest pewne : poradzisz sobie w zyciu.
Dzięki skaut za komentarz
wt., 2012-02-28 14:31 — TrancerDzięki skaut za komentarz
Masz rację z tym, że musiałem iść na przekór wszystkim, nawet swoim rodzicom. Sam fakt, że byłem z Wiolą nie był zbyt entuzjastycznie traktowany przez nich, szczególnie przez mamę. Z jednej strony miałem cholernego stracha o nią, a z drugiej strony gadkę mamy, jaka to ona nie jest.
Ciężka to była sieczka.
Za duży ciężar dla zakochanego młodzieńca, który w dodatku był wtedy jeszcze mocno "werterowski". Nikomu nie życzę takich emocji.
Przez długi czas po tych wszystkich wydarzeniach czułem co jakiś czas te kwaśne emocje, posmak tego co przeżyłem.
Czułem się trochę jak taki mutant - wiedźmin, który przeszedł "próbę traw" (czytaj - te wszystkie opisane rzeczy).
Niby zdobyłem niebywałą odporność, ogromne doświadczenie, w bardzo szybkim tempie wydoroślałem (przeganiając pewnie przeciętnego rówieśnika i nie tylko), ale okupiłem to ropiejącymi ranami i bliznami, które co jakiś czas nie pozwalały mi się cieszyć życiem.
Dołowały mnie wręcz.
Dopadało mnie to nawet wtedy, gdy byłem z pewną laską na spotkaniu (po którym uznała mnie za przymuła, mimo pierwszego dobrego wrażenia).
No ale cóż.....
Spisałem to wszystko, zebrałem do kupy, oczyściłem się tego raz na zawsze.
Po prostu przeramowałem moje emocje, jakie były związane z tymi wydarzeniami
Dzięki temu wpisowi.
Na koniec parę słów o autohipnozie...
Napiszę o tym za jakiś czas konkretnego bloga, którego wrzucę na forum ogólne
Będzie on też oparty częściowo na pewnych materiałach, które sam wykorzystałem.
Z kolei do adv. wrzucę specjalny dodatek, którego nie będzie na ogólnym + zmagazynuje wszystkie moje materiały o tej tematyce
Próbuje też sił we świadomym śnie, myślę że jak już okiełznam to na poziomie co najmniej dobrym, to też napiszę porządnego bloga
Salut.
Trancer
Uuoouuu... Aż promienieje z
wt., 2012-02-28 20:56 — JacekDrwalUuoouuu... Aż promienieje z tego bloga. Najpierw rzeczywiście te wszystkie negatywne emocje. Na prawdę - podziwiam Cię, że po tylu mentalnych chłostach jestes w tym miejscu w którym jesteś.
I wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Że to całkowicie Twoja zasługa. Kumpel wskazał Ci drogę, podpowiadał, był obok; podrywaj dało Ci inne wskazówki, ale to Ty to wszystko wtedy przechodziłeś, tak jak i przeszedłeś tę wielką drogę. od tego co było wtedy do tego co jest teraz.
Przyznam, ze jestem pełen podziwu.
A tak na marginesie
Z tą autohipnozą to ostrożnie. Bo jeśli jest to poważna "sesja" (czy jak to się nazywa) to musisz arcyostrożnie. Nigdy z tym nic nie wiadomo. Dotychczas dało pozytywne efekty i to sie liczy. Jednak proponuję i doradzam, jeszcze raz - arcyostrożnośc.
Pozdrawiam
I co bóg Ci pomógł? Laski
wt., 2012-02-28 21:55 — saveriusI co bóg Ci pomógł?
Laski takie są. Nieważne czy je gwałcił ojciec czy nie, czy próbował. To są twarde sztuki. Najtwardsze jakie znam. I tak sobie zrobią swoich koteczków a "porządnego i miłego" gościa oleją. Przykład Wioli jest bezcenny. Spoko laska, tyje (wale jej problemy, skoro RZEKOMO o mało NIBY stary jej nie zgwałcił, a potem wyzywa osobę, która była przy niej, pomagała jej i mimo to była z nią i przechodziła przez pewne etapy, wyzywa od FRAJERÓW, wkręca z okresem, wrzuca za pochodzenie, sama będąc typowym obrazem polactwa, wcieleniem tak naprawdę swojego ojca, warci siebie, rodzinka), "odżywa" przy facecie, potem robi mu awantury i wyzywa od nieudaczników a pieskowanie - które mi w tym wypadku wydaje się być życzliwością, a motyw "widzieli ją jak tłustą krowę, ale dla mnie było inaczej", jest czymś za co można zapłacić wysoką cenę, a ta zapłata zwraca się nam kilkukrotnie. A wiesz po co ona do Ciebie zadzwoniła? To proste. Musiała sobie zrobić potwierdzenie, czy jej decyzja skończenia związku okazała się słuszna. Sprawdzić jak sobie poradziłeś w życiu, skoro część energii już zużyłeś na nią. Biologia strasznie warunkuje kobiety, nie dziwne, że mężczyźni tworzą kulturę...
Zapłaciłeś cenę tej znajomości, przeszedłeś etap, w którym ta wielka, pierwsza miłość się kończy tymi wszystkimi rzeczami, dobrze, że wtedy a nie po tym jakbyś jej oddał pół mieszkania i pół samochodu, albo przepchnął przez studia/studium. Gdy obiecywałeś jej te rzeczy, z jednej strony pojawia się rycerskość, ale z drugiej strony o ile świadomie byłeś gotowy ponieść emocjonalny koszt, to wymaga siły.
Wiem, że ja obecnie postawiłem wszystko na jedną kartę.
Select women wisely and half
śr., 2012-02-29 06:31 — skautSelect women wisely and half of your problems disappear - thats the solution.