
Kolejne NG z wdrażaniem tego co poznałem w świecie wirtualnym w świat realny. Kolejne NG, na które idziemy lekko zakropieni alkoholem, wchodzimy do klubu, widzimy mnóstwo bawiących się dookoła i jedna myśl, będzie się działo. Zawsze ta sama ekipa. Można powiedzieć, że nasza opinia nas wyprzedzała, a o chłopakach nadal jest głośno w tym naszym nie za dużym mieście. Z nimi miałem immunitet na robienie tego co chciałem, na wypadek gdyby pojawiły się jakieś kłopoty w postaci rozwścieczonego 'alfa'.
Na Natalię trafiłem przypadkiem, świetne NG, na którym poniosłem ( wtedy ) w moim mniemaniu duża porażkę, bo akurat spotkałem koleżankę, której nie widziałem kilka lat. Wyszliśmy na papierosa, spytała mnie czy jestem jeszcze z moją dziewczyną ( byłą już wtedy ), pogadaliśmy jeszcze trochę, wróciliśmy do klubu i doszliśmy do wniosku, że chyba warto stąd wyjść. Monika dawała do zrozumienia, że warto żebyśmy pojechali do niej do domu, gdzie akurat nie ma jej współlokatorów, a ja złapałem jakąś dziwną blokadę, do tego stopnia, że kiedy czekała na mnie przy taksówce, ja się z nią po prostu pożegnałem i wróciłem do klubu. No dobra, myśląc o tym teraz, rzeczywiście była to świetna okazja na zrobienie czegoś w pewnym stopniu szalonego, tym bardziej, że o Monice nieraz myślałem. Ale wróciłem do klubu lekko zły na siebie i krążyłem bez celu, aż poszedłem do jakiegoś VIP ROOMU, bo okazało się, że mam na ręce jakąś tam opaskę, a tam zobaczyłem na kanapie kumpla i właśnie tą Natalię, SHB 7, zajebista brunetka o ciemnej karnacji. Kumpel coś do mnie krzyknął, podszedłem, przywitałem się, zapoznał mnie z nią. Był wyjątkowo pijany, usunął się na chwilę, zostaliśmy sami. Natalia zaczęła mi opowiadać o sobie, powiedziała, że uwielbia podróże oraz kocha Francję. No ale trafiłem, pomyślałem.
- a widzisz, ja urodziłem się na południu Francji
Zasypałem ją mnóstwem opowieści o wakacjach we Francji i takich tam. Poszliśmy na papierosa, później wyciągnąłem ją na parkiet. Pech chciał, że miała na głowie swoją przyjaciółkę, zalaną w trupa, ale i tak kiedy tańczyliśmy we troje, udało mi się wziąć ją na bok i zrobić KC, później jeszcze wyszliśmy na papierosa i zaprowadziłem ją na taksówkę. Kilka godzin później świtało, wracałem z jednego końca miasta na drugi, z jednym kumplem
- Pitt, co to za laska?
- Poznałem ją dzisiaj, ma na imię Natalia
- Dobra dupa
Na fali NG doszedłem do wniosku, że doprowadzę do najszybszego SC w mojej historii o czym zresztą powiedziałem kumplowi.
Było jedno spotkanie, później na drugie miała przyjechać do mnie. Zadzwoniła, powiedziała, że będzie za niecałą godzinę, akurat było u mnie kilku kumpli, naświetliłem sprawę, po 20 minutach zawinęli się, zdążyłem trochę ogarnąć, nabić fajkę wodną nowym tytoniem i obłożyć ją dookoła poduszkami. Monika zjawiła się. Usiedliśmy do sishy, chwilę porozmawialiśmy, wymiękłem. To nie to, nie zrobię tego...
Karolina sprawiała wrażenie świetnej dziewczyny, odrobina rock n rollowego klimatu, ale skończyło się na KC i jednym spotkaniu.
Po NG z Karoliną, na którym byłem nawet bardziej niż zakropiony alkoholem, obudziłem się u kumpla w domu, było nas kilku, wyszliśmy na taras zapalić papierosa
- Przeleciałeś Karolinę?
- Niech się zastanowię... Nie, ale było KC
- Znam ją, dwa spotkania i ją przelecisz
- Sprawdzimy
Po takim NG raport leżał i kwiczał. Miałem telefon, który zgarnąłem jak dziewczę wychodziło z imprezy, na samej imprezie jakoś specjalnie nie chciało mi się z nią rozmawiać, tym bardziej, że wokoło mnóstwo innych dziewczyn.
Zadzwoniłem po tygodniu, co tu powiedzieć, a powołam się na jej rude włosy. Gadka szmatka, że jej włosy mi się spodobały. Zapytałem czy naturalne, wymyśliłem historię o tym, że jestem ankieterem i muszę jej zadać kilka pytań. Kilka pytań przez telefon, reszta na spotkaniu. Trochę śmiechu, niczego nie uzgodniliśmy jeszcze, w końcu ona zaproponuje.
Minęło kilka dni i na wyświetlaczu widzę wiadomość od Karoliny
' to jak z tą ankietą? środa może być?
'
Świetnie pomyślałem, w środę się widzimy, a w piątek wieczorem po kolejnym spotkaniu lądujemy u mnie - wypad domowników na weekend. Spotkaliśmy się w jednym z parków, nie mogliśmy na siebie trafić przez 15 minut. Po tym czasie zobaczyliśmy się, chyba pocałowałem ją w policzek i powiedziałem, że zabieram ją na kawę. Kupiłem dwie kawy z cynamonem, usiedliśmy w tej klimatycznej kawiarni gdzieś w jakimś odosobnieniu. Cel był bardzo podobny jak w przypadku Moniki. Trafiłem idealnie z tematami, coraz więcej kina, zaproponowałem jej papierosa i wszystko zmierzało w stronę kolejnego KC, pojawiła się myśl o piątkowym planie i nagle znowu wszystko trafił szlag.
Takich i podobnych sytuacji było mnóstwo, przerabiałem je w okresie kiedy mój pogląd na relacje damsko-męskie uległ sporej zmianie. Zostawiła mnie dziewczyna, trafiłem tutaj na forum, sporo czytałem, głównie blogów.
Wszystko dosyć oczywiste, mój cel numer jeden - seks. Reszta rzeczy jest nieistotna, stwierdziłem.
Jednak wychodzi dosyć istotne pytanie czego ja właściwie oczekuję od relacji damsko-męskiej?
Jeżeli zależy mi tylko na seksie, to wszystko w porządku. Oto spotykam dziewczynę, która tego chcę, mój plan idzie jak po maśle, nie ma większych oporów, ale w międzyczasie nie ma niczego ciekawego tak naprawdę. Stosuję jakieś wyuczone techniki, mam jakiś plan, brakuje tylko odhaczania kolejnych etapów. Zacząłem nad tym się zastanawiać i doszedłem do wniosku, że chcę czegoś więcej. Nie mam tutaj na myśli jakiegoś koleżeństwa, tworzenia ramy przyjaciela, ale totalny brak planu i 100 % niekonwencjonalności.
Pewnego słonecznego dnia, idąc sobie przez park dosyć intensywnie o tym wszystkim myślałem i nagle zobaczyłem na jednej z ławek, szatynkę, która czytała sobie zbiór opowiadań takiego jednego pisarza, o którym słyszała zaledwie garstka ludzi. Charles mu na imię. Coś mnie tchnęło, pomyślałem sobie, że jakby to było tak po prostu do niej podejść i chwilę z nią porozmawiać. Oczywiście w głowie pojawiły się jakieś wymówki, poczułem jakieś osamotnienie, ale koniec końców po trwającej minutę batalii z samym sobą, podszedłem do niej. Idąc w jej stronę czułem jak moje nogi coraz bardziej miękną, ale pomyślałem, że nie dam się - na NG było o wiele łatwiej również pomyślałem.
- Na której jesteś stronie? zapytałem
- Co takiego?
- Spytałem, na której jesteś stronie
- A czemu Cię to interesuje?
- Nie znam wielu osób, które czytają jego książki, to chyba dobra odpowiedź. Zresztą sam wczoraj skończyłem czytać inny zbiór opowiadań.
- Który?
- ... i muszę Ci powiedzieć, że różni się nieco od innych, ciekawe są też jego poezje o ile można to nazwać poezją.
Po chwili siedziałem już obok niej na tej ławce, rozmawialiśmy chyba dobrą godzinę, z sekundy na sekundę czułem się coraz bardziej spokojny. Rozmawialiśmy już nie tylko o tej książce, która sama w sobie nawet nie była jakimś openerem, ja po prostu chciałem z nią porozmawiać. Po tym czasie zgarnąłem od niej numer, spotkaliśmy się jakoś po tygodniu. Oczywiście już ułożyłem sobie jakiś plan, dziewczyna bardzo mi się spodobała. Świetna uroda i świetny głos. Ale idąc na pierwsze spotkanie znowu zacząłem się zastanawiać po co ja właściwie coś planuje i w głowie tworzę kolejne schematy. Dlaczego właściwie już planuje co zrobię na kolejnych spotkaniach, co zrobię na tym a co na kolejnym. Odrzuciłem to, zrobiło się jakoś trudniej, bardziej zaangażowałem się w to emocjonalnie, co wyszło na dobre...
Czułem totalny strach, plan odrzuciłem. Spotkaliśmy się na mrożonej kawie w takiej retro kawiarni. Jak napisałem, totalny strach, ale też 100 % radości, co tworzy jakąś zajebistą równowagę. Rady z lewej strony się przydały, ale to chyba wszystko. Reszta czysta dowolność. Odprowadziłem ją na przystanek, zaczęliśmy się do siebie uśmiechać, zabrakło mi jaj na KC, ale pocałowałem ją w policzek. Zadzwonię do Ciebie, powiedziała. Kolejne spotkania to coraz więcej czystej emocjonalnej radości, KC w czasie deszczu pod jakimś drzewem, KC, które dało jakąś specyficzną satysfakcję i kolejne 'etapy'...
Od tego momentu odrzuciłem planowanie i schematy, przestałem też chodzić na NG do klubów. Kojarzy mi się to ze schematami, które nie dają tej frajdy z podrywu, bo czym jest sam podryw?
Czy to jak najszybsze dobranie się do majtek pierwszej lepszej dziewczyny? Czy może obok tego również emocjonalny koktajl, który temu towarzyszy.
Schematy spłycają relację moim zdaniem. Sprawiają, że cały podryw staje się nudny i przejrzysty.
Wyrobiłem sobie również zdanie o NG w klubach. Jeżeli tak to mogę określić to typ dziewczyn chodzących do klubów mi po prostu nie odpowiada. Wszystko dzieję się nade szybko, bez tego koktajlu emocjonalnego 
Dobra, muszę zabierać się za naukę, jutro egzaminy część kolejna.
Odpowiedzi
Robisz tak jak ja, po
pon., 2012-02-20 00:26 — thomson1708Robisz tak jak ja, po odsianiu hołoty i ochłapów mięsa jedziesz na pełnym spontanie. To jest to! Powtarzanie milniardsetnymiolon raz tego samego otwieracza nie daje mi żadnej przyjemności
. Powodzenia stary!
Charles... Bukowski ?
pon., 2012-02-20 16:08 — LunejCharles... Bukowski ?
"Wyrobiłem sobie również
ndz., 2012-02-26 16:11 — misiekstyle"Wyrobiłem sobie również zdanie o NG w klubach. Jeżeli tak to mogę określić to typ dziewczyn chodzących do klubów mi po prostu nie odpowiada. Wszystko "
Gratuluje podejścia!aż chce się powiedzieć:nie szufladkuj by nie być szufladkowanym