Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

__Kuriozalny zwrot akcji__

Portret użytkownika GDP

Witajcie.

Cóż chcemy zmienić coś w tym dziale, więc każdy powinien zacząć od siebie...

Przedstawię Wam moją obecną sytuację. Myślę, że można wyciągnąć z niej sporo wniosków, bo nie jest ona dla mnie typowa i jeszcze kilka miesięcy temu myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w kinie.

Otóż rzecz tyczy się dziewczyny z przedstawionej w tym wpisie akcji: http://www.podrywaj.org/zaaw/ide...

Heh, skaut jak na ironię dopiero teraz rozumiem Twoje komentarze do tamtego wpisu i przyznaję Ci rację...

Ale wróćmy do tematu. Z Aśką spotykaliśmy się regularnie od tamtej pory. Kilka razy w tygodniu. Ona często proponowała spotkania, latała za mną po uczelni... Generalnie było nam ze sobą świetnie...
Do momentu kiedy pewnego wieczoru przyszedłem po nią i mieliśmy pójść wspólnie na imprezę, ale że jako miała wolną chatę, woleliśmy zostać we dwoje. Potańczylismy sobie razem do jazzowego akompaniamentu i już przechodziłem do rzeczy kiedy zauważyłem, że ona jakoś dziwnie się do mnie zaczyna tulić. Tzn wolała się tulić do mnie jak biedne dziecko niż całować ze mną. Wiedziałem, że w jej wnętrzu dzieje się "coś" wielkiego, więc po prostu ją przytuliłem bardzo mocno i tak siedzieliśmy na łóżku. W końcu się otworzyła. Zaczęła mi opowiadać, że jest przerażona tym co się tutaj dzieje. Czuje się przy mnie niebezpiecznie bezpiecznie. Nie wspominałem jeszcze o tym, ale Aśka mimo że jest w moim wieku, ma już męża, z którym właśnie próbuje się rozwieść.
Od początku o tym wiedziałem na szczęście. Ale wracając do tematu tego wieczoru stało się coś bardzo dziwnego, gdyż z naszej rozmowy jednoznacznie dla mnie wynikło że ona chce być ze mną w związku itp... Oczywiście noc spędziłem u niej. Potem było między nami jeszcze lepiej... Poznałem jej mamę, jej sekrety, jej znajomych.
Jakieś 2 tygodnie temu stało się jednak coś dziwnego. Poszliśmy do klubu na imprezę. W owym klubie usłyszałem coś na co zwyczajnie nie byłem gotów. Dostałem tekstem: mam ochote potańczyć sobie z dziewczyną, słyszałam że seks z kobietą jest rewelacyjny. Szczęka mi opadła. Ona widząc moje zdziwienie: no co? Przecież nie jesteśmy razem. Możemy robić co chcemy... Szczęka osunęła się aż na podłogę. Poprawiła mi jeszcze tekstem: wyglądasz na zmartwionego kochanie ( z uśmiechem od ucha do ucha). Trochę wypiłem tego wieczoru, ale dałem radę się ogarnąć i kazałem jej wybrać dziewczynę która jej się podoba. Po chwili wskazała mi jedną, więc podszedłem i nakłoniłem ją kilkoma słowami by zatańczyła z Aśką. Sam udałem się z kumplem do baru. Przyznaję, ze silne emocje już wtedy mi towarzyszyły. Nie wiedziałem co mam myśleć. Czy to ST, czy kurwa jakaś ukryta kamera.

Po kilkunastu minutach przyszła cała ucieszona: zakochałam się! Ona tak świetnie tańczy i tak ładnie pachnie! Na ucho do mojego kumpla powiedziała że tamta tańczy lepiej ode mnie(tak jakby nie wiedziała że kumpel mi to zaraz powtórzy). No cóż wytrzymałem jakoś tę serię ciosów w moją stronę mimo sporej ilości alkoholu nie odwaliłem nic kompromitującego.

Cały weekend nie mogłem wręcz uwierzyć w to co się stało. Byłem pewien, że dziewczyna jest we mnie zakochana po uszy.
Po prostu nie potrafiłem stwierdzić już co było prawdą, a co nie. Doszedłem do wniosku, że nie chcę takiej relacji, mimo iż wiem, że wielu facetów o niej marzy. Mieć laskę do ruchania. Jednak ja jako pieprzony romantyk tak nie potrafię. tym bardziej, że dostałem idealną i jak się okazało nieprawdziwą iluzję na temat tego że ta laska chce ode mnie związku. Przyznaję, ze nie była mi wtedy obojętna i dlatego tak się posypałem po tym wieczorze. Dwa dni później przeprowadziłem z nią rozmowę, której efektem były jej słowa: OK rozumiem to nie ma przyszłości. Nie będę z nikim dopóki się nie rozwiodę. spodziewałeś się innej decyzji z mojej strony? Nie, nie spodziewałem - odparłem. Na odchodne chciała mnie pocałować i przytulić, ale odsunąłem się i wyszeptałem "idź już". Wyszła bez słowa. Dzień później dostałem od niej sms-a czy może do mnie podjechać żeby pogadać. Odparłem, że OK zabierzesz swoje rzeczy.
Przyjechała i zaczęła się tłumaczyć, że to nie moja wina, że ona jest okropną osobą i że po tym jak przeleciałem ją na drugiej randce w ogóle nie miała zamiaru się w to angażować. Do tego wieczór wtedy u niej w mieszkaniu, po którym zdefiniowałem to że jesteśmy razem, ona jak się okazuje chciała mi przekazać coś zupełnie innego. Ot takie małe nieporozumienie!
Coś tam próbowała tłumaczyć, ale zrozumiałe było, że nie miałem ochoty tego wysłuchiwać, ani w jakikolwiek sposób komentować. Zapytałem tylko: po co było to wszystko? Przedstawienie mnie mamie, znajomym, wspólna nauka itp?
Jej tłumaczenie: chyba sama się w tym wszystkim pogubiłam. Przepraszam.
Chciałem żeby jak najszybciej sobie poszła, bo wkurwienie i emocje zaczęły brać górę nad moją opanowaną jak dotąd mową ciała i umysłem. Na odchodne przytuliła się do mnie. Nie wiem nawet jak to się stało i zaczęliśmy się całować, a chwilę później jej bielizna wylądowała na podłodze. Spytałem czy wie co robi. Odparła, że nie. Zapytała mnie: to kto zmienia zdanie? Nic nie odpowiedziałem. Uprawialiśmy seks, cudowny seks.
Po wszystkim leżeliśmy wtuleni w siebie przez chwilę. Ubrała się i wyszła mówiąc na odchodne, jeśli będzie coś nie tak to obiecaj że mi powiesz. No kurwa zmanipulowała mnie seksem!
Od tamtej pory nasza relacja bardzo się pogorszyła. Ja ciągle miałem wyrzuty sumienia związane z tym w jakie gówno wdepnąłem i nie wiem jak z niego wyjść, a ona przestała już tworzyć jakąkolwiek iluzję związku. Teraz widywaliśmy się tylko na seks i wspólne imprezy. Ostatnio widzieliśmy się w piątek. Zabrałem ją w pewne miejsce i wypiliśmy tam truskawkowego szampana Piccolo żeby oblać sesję. Zmarzliśmy więc pojechaliśmy do mnie na herbatę. Tam zobaczyła w kuchni pierścionki innej dziewczyny, z którą spałem kilka dni wcześniej(no bo możemy robić co chcemy) i faktycznie nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia. Coś tam wspomniała o tym, ale zero zazdrości. W planach na ten wieczór był clubbing, więc wstąpiliśmy do Aśki żeby się przebrała na imprezę. Tam pogadałem z jej mamą o pierdołach. W końcu wyszliśmy na miasto. W klubie spotkaliśmy trochę moich znajomych, wypiliśmy parę kolejek whisky z colą, potańczyliśmy. Odprowadziłem ją do domu nad ranem i sam udałem się do swojego mieszkania. Tego samego ranka (sobota) miałem autobus do domu... Teraz(niedziela) siedzę w rodzinnych stronach i opisuję swoją sytuację, nie mogąc kolejny raz w nią uwierzyć.

Strasznie się pogubiłem w tym wszystkim - przyznaję się do swojej słabości w tym momencie. Jedną ważną rzecz uświadomił mi skaut w swoim ostatnim wpisie w advanced. Mianowicie zadając sobie pytanie czy ta dziewczyna jest dla mnie, odpowiedź brzmi KUUURWAA NIGDY W ŻYCIU!!!
Pominę wyciąganie jakichkolwiek publicznych wniosków ze swojej sytuacji. Nie liczę na rady czy pomoc, bo wiem, że sam muszę się z tym uporać. Nikt nie przeżyje mojego życia za mnie. Sam natomiast wyznając zasadę: NIE ŻYJE SIĘ, NIE KOCHA I NIE UMIERA NA PRÓBĘ, wiem, że to co się teraz dzieje jest mi potrzebne w moim życiu. Nie wiem teraz do czego, ale na pewno się przyda. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Najbliższy tydzień spędzę w rodzinnych górach, mając masę czasu na ochłonięcie i podjęcie decyzji, którą pewnie każdy z Was by mi doradził - pierdolnij to wszystko w cholere!

Panowie napisałem to żeby kazdy z Was wyciągnął wnioski i skorzystał z mojego doświadczenia na temat kobiet i mężczyzn.
Dodam, ze mój ostatni wpis na ogólnym http://www.podrywaj.org/blog/rel...
został napisany właśnie w kontekście tego co teraz przeżywam. To na pewno pozwoli Wam powiązać pewne wnioski jakie tam prezentuję z faktami z mojego życia.

Możecie pisać co chcecie w komentarzach. Sam oceniłbym taki wpis jako dzieło jakiegoś młokosa który dał się wpuścić w maliny, ale jak widać w życiu nie zawsze jesteśmy gotowi na wszystkie sytuacje.
Dodam jeszcze, że jest jedna rzecz, która bardzo mnie cieszy. Mianowicie nawet tak idiotyczne i beznadziejne sytuacje nie potrafią spowodować żebym się jakoś załamał. Wręcz przeciwnie mam motywację do tego żeby coś z tym zrobić i ruszyć wreszcie do przodu!

Pozdrawiam GDP

Odpowiedzi

Portret użytkownika skaut

GDP - jak widzisz, juz przed

GDP - jak widzisz, juz przed swietami pisalem o tym jak cenie szczere i otwarte wpisy.

Normalnym jest, ze obawiamy sie oceny innych, odsloniecia swoich slabosci zapominajac o tym, ze to one napedzaja nas do rozwoju, do walki o wlasne zycie. Nie robiac tego nigdy przed nikim, a nawet przed soba zaczynamy zyc we wlasnym wyimaginowanym swiecie. Czlowiek sam ze soba, ze swoimi problemami, rozterkami, watpliwosciami, radosciami i chwilami przeokrutnego szczescia dlugo nie pociagnie (hehe). Musi ktos byc kto nas wesprze, wyslucha, kopnie w dupe...

I chcialbym napisac, ze o ile moge kogos sprobowac zrozumiec i probowac doradzic, o tyle zdajemy sobie sprawe z tego, ze dzial ten nie przeobrazi sie w miejsce gdzie bedziemy klepac sie po plecach, wzajemnie dopieszczac etc. Nie tego tu szukamy, nie tego szuka GDP, Przemo i skaut do tej pory. Szukamy tu odmiany. A Wy czego chcecie ?

Co do Twojej sytuacji kolego:
Wiesz co robic. To co Cie spotyka przyjmujesz na klate i napierdalasz dalej. Nie widze tu Twojej winy, kobieta nie dla Ciebie i tyle... Moze i Przemo spotukajac 2000 dup nie trafil na zadna pisana dla niego. A moze spotykal, podobnie jak teraz Ty, kobiete ktora ma w huj problemow w swoim zyciu, metlik w glowie i bardzooooo niskie poczucie wlasnej wartosci co wiaze sie z tym, ze nie moze dopuscic do siebie, ze ZASLUGUJE NA NAJLEPSZE. Z jednej strony nie ma sie co dziwic skoro ktos ja zranil itd... Moze za daleko wybiegam, ale ona wyglada mi na 'poszkodowana przez zycie', a Ty jestes za mlody, za malo doswiadczony, i za wrazliwy by ja 'naprawiac'. Zreszta bedac jej psychologiem nie nawiazesz z nia prawdziwej glebokiej wiezi.

Portret użytkownika GDP

Właśnie to jest to czego

Właśnie to jest to czego chcę. Chcę prawdziwie głębokiej więzi, bo taki mechaniczny seks na dłuższą metę się nudzi.
Masz rację, że jestem za młody i zbyt wrażliwy żeby jej życie prostować. Ją faceci skrzywdzili kilka razy w życiu i nie mówię tutaj o jej partnerach, ale o ojcu, który zostawił ją i matkę, potem został zamordowany z tego co wiem. Generalnie sprawa jest tam mocno pojebana i masz rację skaut to nie jest wyzwanie dla mnie na chwilę obecną. Czasem trzeba odpuścić, mając świadomość swoich możliwości oraz ograniczeń.

Portret użytkownika skaut

GDP - obecnie studiuje i

GDP - obecnie studiuje i praktykuje materialy goscia, ktory uparcie twierdzi, ze bardzo rzadko mozliwe jest zbudowanie 'zdrowej' relacji z kobieta ktora nie miala dobrych stosunkow z ojcem. Sam to teraz przerabiam wiec wypowiem sie wiecej gdy cos zacznie sie dziac. Jak narazie jest super.

No to sytuacja drastyczna u

No to sytuacja drastyczna u tej dziewczyny, z tego co piszesz GDP.

Szczerze to ja uważam, ze trochę zbyt surowo patrzysz, jeśli nie na całą sprawę, to przynajmniej na sens tego wpisu.

Bo i dlaczego sie mentalnie biczujesz, za najbardziej ludzki z odruchów? Czyli pragnienie bliskości. Dziewczyna dawała Ci takie sygnały, przedstawienie matce, trzymanie rzeczy u Ciebie - to normalne, że się zaangażowałęś i za błąd uważam traktowanie tego jako słabośc.
Rzekłbym, że wyrachowanie i cynizm jest oznaką słabości, jest swoistą tarczą, skorupą przed światem i tym co przynosi.

Hm. Ostatnie zdanie chyba skierowałem sam do siebie.

To co nie podoba mi się w "poglądach panujących na stronie" to właśnie takie karcenie samego siebie za najdrobniejsze niedociągnięcia, słabości. Rozumiem - idea twardego męskiego archetypu zachowania - ale niektórzy (nie mówię, że Ty) tak o sobie piszą, o swoich porażkach, albo dawnych błedach, jakby traktowali samych siebie jak szmatławce i gówna. Skrucha godna męczennika.
A ja tam jestem wygodnicki.

Pozdrawiam
Drwal

Portret użytkownika GDP

Nie traktuje siebie jak

Nie traktuje siebie jak szmatławca. Ta sytuacja jest dla mnie nowa i bardzo dużo się o sobie nauczyłem przez ostatnich kilka tygodni. Nie traktuje tego jako porażkę czy powód do użalania się nad sobą. Przyznaję, że jest to dla mnie trudne bo pisząc bloga na ogólnym o tym jak zapanować nad swoimi emocjami, sam niejako byłem pod ich wpływem i wiem, że nie jest to proste w sytuacji kiedy do wszystkiego dochodzą uczucia. Ostatnich kilkanaście dni walczyłem sam ze sobą, co mam z tym wszystkim zrobić. Mieć wyjebane i korzystać z życia licząc na to, że i ona coś do mnie poczuje? A co jeśli nie poczuje? Czy po prostu zakończyć definitywnie tę znajomość? A co jeśli nie spotkam drugiej takiej? Śmierdzi mi tu iluzjami na kilometr.

W poprzednim komentarzu

W poprzednim komentarzu napisałem:
"(...) ale niektórzy (nie mówię, że Ty) tak o sobie piszą"

Cóż. Różne pojawiają się sytuacje. chciałem zwrócić tylko uwagę na to, że naley zaakceptowac fakt ich istnienia i nie uznawac tego jako swoją porażkę (co jest popularnym motywem w PUa - jak nie poderwiesz kobiety, to znaczy, ze coś spartaczyłeś, ze Twoja gra jest słaba itd. co jest gówno prawdą) Jeszcze raz zaznaczam - nie twierdzę, że Ty tak piszesz - ot moja opinia, tak przy okazji, bez sugerowania i aluzji.

Na koniec życzę trafnych wniosków i trafnych wyborów w tej no i innych sytuacjach.

Portret użytkownika GDP

Dobrze wiem Jacku że

Dobrze wiem Jacku że napisałeś to ogólnie, a nie pod moim adresem, ale moja odpowiedź była taka aby rozwiać ewentualne wątpliwości Smile

Portret użytkownika Guest

"Mieć wyjebane i korzystać z

"Mieć wyjebane i korzystać z życia licząc na to, że i ona coś do mnie poczuje? A co jeśli nie poczuje? Czy po prostu zakończyć definitywnie tę znajomość? A co jeśli nie spotkam drugiej takiej? "

- uznajmy, że nie zadałeś tych pytań Smile

Portret użytkownika GDP

To było celowe Guest.

To było celowe Guest. Chciałem trochę podkolorować to jakie głosy wewnętrzne się potrafią odezwać Smile

Portret użytkownika Italiano

Trzeba przyznać, że

Trzeba przyznać, że dziewczyna zaserwowało ci dawkę emocji podobną do tej, którą ty jej urządziłeś aranżując ten wieczór u ciebie. Rozumie cię, że podchodzisz do tego jakby "rozżaleniem" czemu dopiero teraz zauważyłem że coś było z nią nie tak... że ta dziewczyna nie była dla mnie... że to nie miało sensu. Ale może lepiej spojrzeć na to z tej strony: "Kurcze!JAK dobrze że to się stało inaczej byłbym teraz z dziewczyną, której tak na prawdę nie mógłbym ufać chociaż jej zaufałem" - zaczynały by się tworzyć jeszcze drastyczniejsze sytuacje, gdyby już dochodziło do finału rozwodu jej z mężem. Więc zamiast podchodzenia z gniewem do całej tej sytuacji lepiej jest podejść z pozytywnym nastawieniem - co już zrobiłeś bo napisałeś że ta sytuacja cię nie załamała ale zmotywowała a to mi się podoba bo przy każdym zdarzeniu należy szukać nie tylko negatywnych stron ale także pozytywnych.

A na ochłonięcie nasze polskie góry są najlepsze... w końcu wiem coś o tym bo już tak 18 lat sobie odpoczywam między nimi ;D

Portret użytkownika GDP

Genialnie to ująłeś gen!

Genialnie to ująłeś gen! Dobrze chociaż, że zębów sobie nie powybijałem.

Możesz rozwinąć jakoś ostatni akapit? Może jeszcze czegoś się nauczę, bo ja nie wyczułem żadnej gierki akurat w tym momencie.

Portret użytkownika Guest

a rozważałeś opcję, że te jej

a rozważałeś opcję, że te jej zapędy homoseksualne to tylko tak "pod ciebie"? Żeby było Ci łatwiej zaakceptować rozstanie? A w rzeczywistości myśl o rozwodzie jej odeszła?

Portret użytkownika GDP

Mysl o rozwodzie jej nie

Mysl o rozwodzie jej nie odeszła, bo zostawiła tego gościa na dłuuugo zanim się poznaliśmy i jej jedyny problem z mężem polega na tym, że nie chce dać jej rozwodu bo twierdzi, że są sobie przeznaczeni i będzie na nią czekał.

Portret użytkownika Guest

tak czy tak ta jej nagła

tak czy tak ta jej nagła skłonność do kobiet jest mocno podejrzana...

Portret użytkownika GDP

to był ST wydaje mi sie.

to był ST wydaje mi sie.

Portret użytkownika Sneakers

GDP masz racje bagno jak

GDP masz racje bagno jak chuj...jak ja Ciebie rozumiem...

ale zaraz opisze moje szambo to szczeka rozpierdoli Ci sie o podloge Laughing out loud

Portret użytkownika GDP

"Może gdyby ktoś całą tę

"Może gdyby ktoś całą tę akcję widział z boku, to po prostu napisałby - GDP zauroczył się w pannie, z którą bawili się w grę pod nazwą "intymne spotkania w cieple domowego ogniska". Takie małe potknięcie w komunikacji interpersonalnej i błędne odczytywanie intencji."

To chyba najbardziej pasuje do tego jak ja widzę tę sytuację.
Widzę też teraz, że skoro spotykamy sporą ilość kobiet na swojej drodze to wielu z nas pozna taki typ kobiety, czego właściwie nie życzę, chyba że od początku oboje jasno określicie rodzaj tej znajomości czego my nie zrobiliśmy i z tego całe bagno się zrobiło...
Dzięki Carlo za komentarz

Portret użytkownika GDP

Niby to wszystko wiem i

Niby to wszystko wiem i zwykle tak też właśnie się dzieje, że trzymam dystans, bo widzę ich gierki, sztuczki czy cokolwiek innego... Tutaj tego nie było i zbyt szybko jej zaufałem. No chuj nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem Smile. Kolejne potężne doświadczenie do mojej biografii. Pora pójść dalej przed siebie. Dzięki wszystkim za krytykę i poszerzenie horyzontów;)