
Witam. Naszła mnie ochota na wpis dotyczący zmiany, jaką spowodowała u mnie ta strona. Jestem tu już pewien czas, lewą stronę mam już za sobą, choć czuję, że wkrótce trzeba będzie odświeżyć sobie te wiadomości, czytam blogi, bywa też, że wyrażam własne opinie.
Od pewnego czasu z całkowitą świadomością i bez żadnych barier jestem w stanie powiedzieć znajomym „zmieniłem się, na lepsze”. Zacząłem zauważać pozytywne skutki tej zmiany, większą otwartość ludzi wobec mnie, nieprzejmowanie się porażkami, zjednywanie ku sobie innych. Cała zmiana miała miejsce w mojej głowie i mogę ją określić trzema wyrażeniami: pewność siebie, pozytywna energia i lekkoduszność. Te trzy cechy zaczęły się we mnie rozwijać.
Pewność siebie, na którą złożyło się ogólne nastawienie, panowanie nad mową ciała, odwaga i myśl główna, która mówi mi i wszystkim dookoła „ten tutaj jest zajebistym, wartościowym człowiekiem”.
Pozytywna energia to element, który sprawił, że ludzie zaczęli mieć do mnie lepszy stosunek. Chodzę uśmiechnięty, pogodny, przyjaźnie nastawiony do każdego. Swoją postawą tworzę dookoła aurę, którą dzielę się także z innymi wpływając na ich nastawienie wobec mnie.
Mówiąc z kolei o lekkoduszności mam na myśli mój ignorancki stosunek wobec porażek, ludzi, którzy są wobec mnie negatywnie nastawieni. Nie przejmuję się nimi dopóki nie widzę jasnego powodu, dla którego ich uznanie miałoby się dla mnie liczyć. Nie robię nic, a przynajmniej staram się nie robić nic, czym zasłużyłbym sobie na ich pogardę, więc wychodzę z założenia, że to nie moja wina i nie powinienem zaprzątać sobie tym głowy.
Żyje mi się lepiej. Aktualnie wpadłem z stan pewnej nostalgii i melancholii, ale nie dzielę się tym stanem z innymi. Staram się go zmienić. Szukam motywujących blogów, czytam lekcje Gracjana na nowo, słucham podbudowującej muzyki. Siły zaczynają wracać i myślę, że po powrocie do szkoły wszystko wróci do normy, poza tym wkrótce huczny sylwester w gronie znajomych, aura powinna wrócić 
Zauważyłem też, że zacząłem postrzegać siebie jako indywidualność. Nie boję się wygłaszać swojego zdania, nie krytykuje i nie oceniam ludzi, mówię im tylko, co o nich sądzę. Znalazłem sobie ciekawe zainteresowania, zapewne mogą nawet pomóc w podrywie. Pracuję nad swoim nowym stylem.
Zacząłem być niezależny. Nie zwracam uwagi na stereotypy, myślę samodzielnie, coraz mniej uwagi przykładam do opinii innych. Na różne tematy, muzyka, sztuka, ideologia. Gdy ktoś mówi o komercyjnym charakterze jakiegoś zespoły i o prostocie jego piosenek nie obchodzi mnie to tak długo, jak muzyka owego zespoły mi się podoba i przyjemnie mi się jej słucha. Zacząłem zwracać uwagę na to, że muzyka, dla której niegdyś czułem pogardę dziś wpada mi w ucho i słucham jej z przyjemnością. Jest komercyjna? Denna? Co z tego?! Podoba mi się!
Jestem nastolatkiem i do pewnego momentu faktycznie dużo się buntowałem. Przeciw różnym rzeczom, religii, konserwatyzmowi moich rodziców. Dzisiaj nie nazywam tego buntem, ale moim własnym zdaniem. Nie buntuje się, a wygłaszam własne zdanie, mam do tego prawo, czyż nie? Nie daje się ponieść emocjom, bo nie ma sensu, czy cokolwiek, ktokolwiek zdoła aktualnie zmienić moje nastawienie? Nie, chyba, że siłą. Moje przekonanie będzie istnieć w mojej głowie tak długo, jak będzie mi odpowiadało i nikt tego nie zmieni, nie muszę nic nikomu udowadniać. Podoba mi się to. Takie wartości jak dojrzałość i prawidłowe zachowanie nie liczą się dla mnie, każdy ma inne wyobrażenie na ich temat, więc uważam, że nie ma sensu przejmować się kimkolwiek, kto nazywa mnie chociażby niedojrzałym. To jest ta lekkoduszność, pokochałem ją i mam nadzieję, że nie zniknie z mojego życia prędko 
Wiem, pod koniec zacząłem już mędrkować, tekst nabierał trochę chaotycznego charakteru, ale cieszę się, że to napisałem. To już koniec, myślę, że udało mi się wylać z siebie to co czułem i opisać moją zmianę. Nie pozostało mi nic jak podziękować wam wszystkim, bo to dzięki wam jestem szczęśliwszy i wiem jak dążyć do coraz większego szczęścia, a jest to moim zdaniem najważniejsze w życiu.
Pozdrawiam
Fizyk