
Piątkowy wieczór... Godzina 00:10. Pozornie noc, jednak w o tej porze, w domach, dzieje się więcej, niż na co dzień. Ludzie siedzą nawzajem, porozumiewają się, dochodzą do wniosków. Są też tacy, którzy wyrywają jakieś cipy, i brzydkie i te lepsze (Pojęcie względne moim zdaniem, mimo wszystko). Ale są też tacy, którzy wrócili skądś, grzeją się w swoim domu i siedzą w internecie. Dzisiejszego dnia, kimś takim, jestem ja.
Miejsce przed komputerem, wygląda w większości przypadków podobnie. Fotel, biurko, monitor, w który właśnie teraz się patrzę. Biorąc bucha z lufki, zacząłem pisać.
Tekst będzie dotyczył naszych własnych przekonań o własnej osobie. Często ludzie mówią sobie, że są dobrzy, pochlebiają sobie. Takim ludziom, wydaje się, że już nie muszą nad sobą pracować. Pozwolę sobie napisać jeszcze swoje przemyślenia na niektóre tematy.
Dajmy przykład, jakiejś dziewczyny. 20 lat. Świetny głos, wielki potencjał. Zobaczył ją w jakimś klubie, śpiewała w rockowym zespole. Był to łowca talentów, z zawodu psycholog
Podszedł do niej, spytał się, czy myśli w przyszłości, by podjąć pracę jako muzyk. Rozmowa się rozwija. Laska naprawdę była ambitna, ale miała jedną wadę. Myślała o sobie, że już jest bardzo dobrą wokalistką. Narzuciła na swój umysł blokadę, ograniczającą dalsze osiągi. Po 10 minutach, mężczyzna rozmyślał, rozmyślał, i ostatecznie odrzucił tę propozycję.
Za 10 lat spotkał dziewczynę przez przypadek, gdzieś na ulicy. Popytał co teraz robi, okazało się, że pracuje jako sprzedawczyni w sklepie z ubraniami.
Co? Jezus kiedyś miała taki głos...
Psycholog przy pierwszej rozmowie, doszedł do tego samego wniosku, co autor powyżej. Ona jest za dobra! Myślę, że już nic z niej nie będzie.
--------
Podałem tutaj przykład, jednej z milionów osób, na naszej kuli ziemskiej, które mają podobne myśli.
Wiele ludzi zbyt szybko spoczywa na laurach. Wydaje mi się, że każdy kiedyś dojdzie do tego samego wniosku, kiedy zobaczy, że tak naprawdę gówno wie/umie, i że cały czas się oszukiwał. Przejedzie się. Takie myślenie, zamiast rozwijać, uwstecznia.
Podam tutaj przykład jednego człowieka, powiedziałbym, że złudnie przypominającego mnie.
Sobota wieczorem. Nieważne jaka sobota, ważne, że któregoś dnia, wiosną.
Typ został zaproszony na imprezę. Mówi dobra. Pokażę wszystkim kto tu jest królem parkietu i królem wszystkiego. Idzie do pokoju z ubraniami. Patrzy się przed lustrem. Widzi sylwetkę, jeszcze nie całkowicie rozwiniętą, lekko muskularną. Człowiek stoi w gaciach.
Otwiera swoją szafę. Wyciąga swoje wyprasowane spodnie i wyglancowane, eleganckie, brązowe buty. Wyciąga deskę do prasowania, zaczyna prasować swoją koszulę.
Na spodnie zakłada pasek koloru brązowego. Wkłada koszulę do spodni. Patrzy na siebie jak na boga. Zakłada na siebie marynarkę i już po prostu wszystko piszczy. Kiedy patrzy w lustro, porównuję siebie do Henrego z Mafii 2. Nie, on na odwrót. On porównuje Henrego do siebie, ponieważ on jest tak zajebisty, że nie musi się do kogoś porównywać.
Wychodzi więc z domu, dobra mowa ciała, prawie dobre przekonania o własnej osobie. Przeżywa lekką przeprawę, wśród nocnych klimatu i latarń.
Godzina 00:36, piątek wieczór. Kończę teraz pisać ten artykuł, ponieważ jestem śpiący i mam ochotę coś zjeść. Dalsze rozważania napisze niebawem.
Piątek 12.11.2011. - Rain.
-----
W tym momencie mamy niedzielę, komputer wskazuje 15:33. Ostatnio opisałem Wam dwie historyjki, zupełnie dwóch innych ludzi, jednak o podobnych, moim zdaniem przekonaniach.
Pan z drugiej historyjki, jeszcze do niedawna myślał, że już się zmienił i nie musi już nic robić. Tak jak napisali na stronie: "Rok wystarczy do odmiany". No, akurat minął rok i miesiąc. Odmienił się już chłopak.
Otóż, dwa dni temu doszedł do wniosku, jak bardzo się mylił. Odkrył, że poprawa własnej samooceny, to dopiero początek.
------------
Była więc sobota, godzina, coś koło 20:00. Nazwijmy osobę literą P. P wszedł do czyjegoś mieszkania, na domówkę. Nie znał nawet właściciela. Było kilka pomieszczeń.
Przywitał się ze wszystkimi, dopytał gdzie są jego znajomi, chciał się przywitać.
Idzie więc do swoich przyjaciół, zostaje, rozmawia. Po kilku minutach, na myśl przychodzi mu, żeby iść i poznać resztę ekipy. Za chwilę jednak spotyka się ze sprzeciwem ze strony swojego, jakże destruktywnego i szkodliwego, ego. "Jebać to, zostań ze swoimi".
Jak pomyślał, tak zrobił.
Czas jakoś leciał, wybiła już ostatnia godzina jego pobytu, wraz z kilkoma kumplami, którzy mieszkali w sąsiedztwie, udał się do domu.
Pan P nadal twierdził, że z nim jest wszystko ok. Fakt, że na imprezie, gdzie było trochę nieznajomych osób, nie udało mu się poznać nikogo. No, może tylko wiedział, jak mają na imię...
Będzie miał co wspominać za kilka lat.
-------------
O co w tym wszystkim chodzi?
Przemyślałem co nie co, i doszedłem do wniosku, że człowiek, jako istota stadna, posiada 3 płaszczyzny (Na razie odkryłem tylko tyle, podejrzewam, że jest ich więcej), na których się opiera. Są to:
- Własne przekonania o sobie
Jak bardzo odróżniam się od innych ludzi. Co czyni mnie lepszym od innych ludzi (Błąd, takie myślenie jest złudne. Gdzieś poniżej przejdę do tego tematu.)
- Umiejętność nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi.
- Umiejętność uwodzenia (Nie wiem jak to ująć).
(Inne cechy, takie jak hobby, pasja itp. Myślę, że jest to sprawa czysto indywidualna, i nie odnosi ona się w żaden sposób do powyższych cech.)
Wydaję mi się, że podejście i spróbowanie nawiązać znajomości z innymi ludźmi, może być równie stresujące, jak zagadanie do obcej laski. Ale dlaczego tak jest?
Dlaczego poznawanie nowych ludzi, jest problemem?
Nie wiem. Ale wiem, że tą cechę można rozwinąć równie dobrze, jak poprawę naszych relacji damsko-męskich lub naszych przekonań.
Wyobraź sobie, że jesteś na domówce. W pewnym momencie, do Twojej ekipy podbija jakiś człowiek, wydaje się sympatyczny. Nawiązuje luźny kontakt, próbuję wbić się w rozmowę. Co o takim człowieku pomyślisz?
"A ten czego tu chce? Niech idzie, bo mu zaraz przypierdolę". (Wiem, że zdarzają się takie przypadki, ale ja nie o tym).
Hehe. Mało ludzi widziałem, którzy by tak luźno podchodzili do obcych i rozmawiali. Jednak ci, którzy byli tacy "luźni", utknęli mi w pamięci, do dzisiaj się z nimi kontaktuje. Patrz, gość do mnie podszedł, chwilę pogadał o byle czym i zaraz poszedł.
No ale zobacz, następnym razem jak go zauważę, to będę wiedzieć, że z nim rozmawiałem.
Wydaje mi się, że takie zagadywanie, nieźle buduje social.
Wiem jeszcze jedno. Uwodzenie a nawiązywanie kontaktów nie łączą się ze sobą. Co innego nawiązać kontakt z kobietą, która nas interesuje, a co innego ze stadem, który jest w danym miejscu z tego samego powodu, co Ty. Chce się zrelaksować, przeżyć przygodę.
------------
Ile znasz ludzi, którzy są powszechnie znani, ale ich relacje damsko-męskie, są na niskim poziomie? Nie wiem ile znasz, ale ja znam ciut... Myślę, że to tłumaczy moją teorię.
Przejdę teraz do stwierdzenia "Jestem lepszy od innych ludzi".
Eh. Nigdy tak nie twierdziłem, ale w otoczeniu zauważam, że dużo ludzi tak myśli. Nie chodzi mi tutaj o to, że np. ktoś jest lepszy w czymś (Np w gotowaniu), tylko ogólnie jako człowiek.
Nie ma czegoś takiego, że ktoś jest lepszy a ktoś gorszy. Ty jesteś tak samo dobry jak jakaś 40 letnia, tłusta świnia, która codziennie napierdala w mmorpg.
Taki gracz, mógłby być kimś zajebistym, jednak nie chce mu się nawet wziąć za siebie. No ale dlaczego jego czyni to gorszym od Ciebie? Bo kurwa, Ty ruchasz laski albo pijesz w sobotę alkohol, a tamten gra w gry? Wiedz, że takie gadanie świadczy o niskiej samoocenie.
Jest to karmienie swojego ego, pochlebianie sobie. Nie jest to pozytywna cecha.
Ostatnio sobie uświadomiłem (To akurat podczas tripa), że każdy człowiek jest zajebiście unikalny. Wystarczy spojrzeć na ludzi, jadąc autobusem. Zbiór różnych świadomości w jednym pomieszczeniu. Ty o sobie twierdzisz, że jesteś unikalny. Ty jesteś tak samo unikalny, jak np. Twój sąsiad, który mieszka obok. Coś go odróżnia od innych ludzi, tak samo jak Ciebie od innych. Jednak np różnicą sąsiada może być np. to, że on codziennie wynosi węgiel z piwnicy, a Ty jeździsz na rowerze. Jedne są bardziej znaczące, drugie mniej.
Na koniec napiszę, że dla mnie fascynujące jest to, że na Ziemi mamy miliardy ludzi, a każda się od siebie różni...
Pozdrawiam 
*Naciska "Podgląd" i patrzy na sztuczne biusty, czekając na załadowanie się strony.*
Odpowiedzi
Mądre, trzeba o sobie dobrze
ndz., 2011-11-13 16:07 — Robek86Mądre, trzeba o sobie dobrze myśleć, jednak to nie oznacza, że nie możemy się rozwijać. Osoba o wysokim poczuciu własnej wartości również musi się edukować. Jak pisał Harv Eker "Bogaty człowiek uczy się cały czas, biedny myśli, że już wszystko wie."*
Świat się nie ustannie rozwija i zmienia, jeśli przestaniecie się uczyć, to zaczniecie się cofać, bo będziecie znać stare zacofane teorie.
*Eker Harv T.,"Bogaty albo biedny", EMKA, 2011
Może jakieś komentarze?
ndz., 2011-11-13 21:20 — RainMoże jakieś komentarze?
Myślałem, że może jakaś dyskusja wyjdzie, a tu nic. Tekst chujowy? To czemu nikt nie napisze?
DObry mataeriał po wiem ci
pon., 2011-11-14 09:07 — ChaninngDObry mataeriał po wiem ci wnosi co nie co ;D Cos prawdy w tym jest jakby sie tak dogłebnie przyjżec:D pozdr By Chaninng
to Ty piszesz dla
pon., 2011-11-14 09:41 — joker22to Ty piszesz dla komentarzy?!
jeżeli w tym blogu chciałeś napisać o tym, że każdy z nas jest inny, to zgadzam się, każdy jest inny; zahaczyłeś jeszcze o porównywanie się do innych, hmmm, to był, jest i będzie element rozwoju, szacunek należy się wszystkiemu co żyje, ale chyba za daleko poszedłeś z tymi porównaniami do ludzi, którzy są na dnie;
Myślę, że to bardzo
pon., 2011-11-14 10:21 — ozMyślę, że to bardzo indywidualna sprawa dla każdego, więc mogę mówić tylko za siebie. Zmiany dokonuję porównując się do innych i do starego ja. Korzystam z gotowych wzorców i utartych ścieżek, bo to dobrze uczyć się od osób, które osiągnęły sukces (specjalnie nie używam tu zdania uczę na czyichś błędach - lepiej się uczyć na czyichś sukcesach). Porównując się do osób "gorszych" i do starego ja (sam byłem taki "gorszy") widzę ile zmieniłem w swoim życiu. Patrząc na "lepszych" widzę ile można osiągnąć. Idealnie jest więc gdy obok pewności siebie mamy w sobie również pokorę i upór do zmiany na lepsze. Osobiście nie widzę nic złego w podziału osób na gorsze (czyt. o słabym charakterze), czy lepsze - nikt nie jest taki sam, ale każdy może coś w życiu osiągnąć. Jeśli to będzie wysoki level w grze mmorpg, ok pod warunkiem, że na pytanie, które sobie prędzej czy później zadasz "czy warto było tak przeżyć życie" odpowiesz "tak". Ja odpowiedziałem "nie" - nie chcę żyć jak jakaś miernota (ktoś gorszy...)
"Korzystam z gotowych wzorców
pon., 2011-11-14 16:15 — Rain"Korzystam z gotowych wzorców i utartych ścieżek, bo to dobrze uczyć się od osób, które osiągnęły sukces"
A widzisz. Ja jako przyszły, zawodowy bębniarz, nie patrzę na innych perkusistów czy na muzyków. Ja jestem sobą = jestem unikalny, nie idę niczyją ścieżką. Idę swoją ścieżką, ponieważ ona jest dla mnie najlepsza.
Często właśnie zauważam wśród muzyków tendencję do porównywania siebie do innych artystów. Założyciele zespołów z góry narzucają sobie normy np. "BĘDE GRAĆ JAK SLAYER, BO WTEDY OSIĄGNĘ SUKCES", wobec czego, mamy na świecie setki tysięcy zespołów, grających taką samą muzykę.
"Osobiście nie widzę nic złego w podziału osób na gorsze (czyt. o słabym charakterze), czy lepsze - nikt nie jest taki sam, ale każdy może coś w życiu osiągnąć. "
A ja widzę. Ale myślę, że nie ma sensu, żebym narzucał Ci swoje poglądy. Myślę, że do takich rzeczy, trzeba samemu dojść.
Dla mnie podział na gorszych i lepszych to pochlebianie sobie. Mało kto, chciałby zaliczać się do tych gorszych, dlatego ludzie często sobie mówią i przytaczają jakieś rzeczy ze swojego życia: "Jestem lepszy od niego, bo *coś tam*". To są tylko złudzenia, jakie sobie człowiek tworzy w swojej głowie.
Wśród mojego otoczenia, najczęściej zauważam tendencję, do wywyższania się tym, że w piątek i w sobotę się imprezuje .
Najbardziej mnie śmieszy, jak niektórzy wywyższają się majątkiem rodziców. Chwała tym, którzy są z tego powodu pokorni. Należy się tutaj pogratulować rodzicom za odpowiednie nauczanie dzieci, stosunków do pieniędzy.
e: A uzależnianie swojej wartości od ilości koleżanek, to już w ogóle dno
.
Każdy jest na swój sposób
pon., 2011-11-14 17:25 — ozKażdy jest na swój sposób unikalny i unikalne są jego ścieżki w życiu. Powiem Ci tyle, że wędrując moją starą ścieżką do niczego bym nie doszedł - traktuję ten okres jak smugę cienia i prawdą jest że musiałem odbić się od dna aby docenić te zmiany, które we mnie zachodzą (choć pojawia się mnóstwo wątpliwości, które z chęcią opiszę w moim pierwszym blogu).
Idealnie byłoby zawsze wiedzieć co zrobić, dokonywać słusznych wyborów, postępować zgodnie z własnym sumieniem i odcinać kupony od życia coraz lepszym swoim ja.
Ja niestety taki nie jestem... zresztą nie tylko ja. Jeśli idzie np o kwestię podrywania kobiet to ta strona byłaby niepotrzebna, niepotrzebne byłyby lekcje z lewej strony, interesujące blogi, które pozwalają spojrzeć na problemy z wielu stron, nauczyć się nowych zachowań i które mogą stanowić pewien wzorzec i schematy do postępowania z kobietami. Czasem lepiej spojrzeć na to jak ktoś osiągnął to czego pragniemy, niż wielokrotnie popełniać unikalne błędy i krążyć w labiryncie iluzji.
Również nie uważam żebym pochlebiał sobie, odbiłem się od dna i wiem jak daleka droga wciąż jest przede mną. Droga, która się nie skończy, bo zawsze będę stawiał sobie nowe cele. Wiem gdzie byłem i wiem gdzie chcę być. Mam prawo być dumny z tego co osiągnąłem w ciągu ostatnich trzech lat bo zrobiłem kawał dobrej roboty, i jest to namacalne i nie jest to iluzja. Wielu by nie dało rady, ja dałem i nie uważam tego za ujmę, ani z tego, że jestem teraz z tego dumny, ani z tego, że swoją wiedzę do zmian czerpałem z internetu od osób, które wiedziały jak taką podróż przebyć. Tak czy siak trzeba było jak każdą przemianę wykonać ją samemu. I cieszę się, że dzięki tej stronie (jestem tu od 4 miesięcy) uczę się czegoś nowego i niezwykle pożytecznego w życiu.
Jest 2 gości: X - ma 80 lv a
pon., 2011-11-14 14:48 — electroJest 2 gości:
X - ma 80 lv a tibii
Y - spał z 80 kobietami
Kto jest lepszy?
Zależy od punktu odniesienia. Aż mi przykro to pisać, ale są ludzie, dla których 80 lv w grze to całe życie, którzy widząc zdjęcie kolesia w 10-kącie ze studentkami uśmiechną się i pójdą grać dalej. Dla nich gość X jest lepszy od gościa Y.
Niedawno zauważyłem, że szufladkując ludzi sami siebie ograniczamy. Myślisz, że woźny ze szkoły jest nudny? Wyciągnij go na browar, zobaczysz jaki socjal będziesz miał w szkole.
Uważając siebie za lepszych podbudowujemy własne ego, własną fałszywą pewność siebie. Jeśli jesteś pewny siebie, to nie porównujesz siebie do innych, bo nie potrzebujesz podbudowywania ego.
Niedawno dopiero odkryłem pewność siebie w realu. To co opisujesz Rain, to ta prawdziwa pewność siebie. Do tej pory nie spotkałem się z blogiem, który by tak realistycznie to opisał. Przeważnie są to wywody z innych blogów, z czytania. W tym blogu opisałeś wnioski z praktyki, z realnego świata, z Twojego życia. Blog trafia tak samo do mnie jak do moich ulubionych. Pozdro.
Skoro niska samoocena składa
pon., 2011-11-14 17:33 — ozSkoro niska samoocena składa się na brak pewności siebie (tak się powszechnie uważa) to odwracając - wysoka samoocena będzie się składać na pewność siebie. Skąd będziesz wiedział, że jesteś świetny w tym co robisz, że osiągnąłeś bardzo dużo i możesz osiągnąć co tylko pragniesz bez porównania się do innych? Może jak będę naprawdę pewny siebie to to kiedyś zrozumię, ale teraz w pół drogi między piekłem a niebem wydaję mi się, że zawsze będziesz porównywał się do innych.
"Skąd będziesz wiedział, że
pon., 2011-11-14 18:44 — Rain"Skąd będziesz wiedział, że jesteś świetny w tym co robisz, że osiągnąłeś bardzo dużo i możesz osiągnąć co tylko pragniesz bez porównania się do innych?
Moim zdaniem, tutaj wszystko zależy od tego, co my chcemy osiągnąć i co nam sprawi szczęście.
Czy według Ciebie, ktoś kto osiągnie więcej, jest automatycznie lepszy?
"i możesz osiągnąć co tylko pragniesz bez porównania się do innych"
Hm? ; p. Nie rozumiem.
Pewnosc siebie to poczucie
pon., 2011-11-14 20:21 — electroPewnosc siebie to poczucie wlasnej wartosci nie wyzszosci. Nie zrozumiesz tego zanim jej nie poczujesz. Zrozumiesz i docenisz ten blog po kilku wypadach na miasto lub podejsciach directowych.
Bardzo lubię Twoją gadkę,
pon., 2011-11-14 20:35 — RainBardzo lubię Twoją gadkę, electro.
Nie mogę edytować
wt., 2011-11-15 13:12 — electroNie mogę edytować wcześniejszego komentarza (nie da się?) a zauważyłem jeszcze jedną rażącą mnie w oczy kwestię w komentarzu oza:
"Skąd będziesz wiedział, że jesteś świetny w tym co robisz, że osiągnąłeś bardzo dużo i możesz osiągnąć co tylko pragniesz bez porównania się do innych?"
Gdy to przeczytałem poczułem się jakby mi ktoś powiedział, że masłem smaruje się nie chleb tylko oponę od malucha. Czy Ty naprawdę uważasz, że to społeczeństwo narzuca Ci skalę tego co robisz i nie możesz tego zmienić? Czy na prawdę musisz mieć KOGOŚ obok abyś potrafił SIEBIE ocenić? Chłopie, przecież ty nie widzisz własnej wartości tylko kontrast między Tobą a otoczeniem.
Zgadzam się pewność siebie to
wt., 2011-11-15 13:58 — ozZgadzam się pewność siebie to poczucie wartości a nie wyższości.
Tą własną wartość staram się budować. A było, źle naprawdę źle... nie chcę tu dokładnie wchodzić w temat bo to dla mnie zbyt osobiste. W temat directów i indirectów dopiero wchodzę i pierwsze rezultaty są zadawalające - kobiety nie gryzą
.
@ electro
Wracając do porównywania siebie do innych - patrząc tylko na siebie, mając poczucie własnej wartości i pewność siebie, skąd będziesz wiedział, że nie jesteś np pajacem w tym co robisz a uważasz że jesteś świetny? To przykład, nie traktuj tego do siebie, bo nie znam Cie żeby takie coś o Tobie mówić. Ja np nie chcę być traktowany jako osoba, która zjadła wszystkie rozumy, w momencie gdybym nie prezentował sobą nic mimo, tego, że mam poczucie wartości, które sięga chmur.
Oglądałem program Rozmowy w Toku o podrywaczach i z 4 gości, którzy tam byli dwóch właśnie w moim odczuciu zrobiło z siebie strasznych pajaców - jeden w ogóle to był gnojkiem, który mści się na kobietach i mający z PUA tyle wspólnego co koń z koniakiem. A drugi nosił tylko maskę "pewności siebie".
@ rain
Tak uważam tych co osiągnęli więcej za lepszch.
Robert Kubica jest lepszy jeśli idzie o jazdę samochodem
Bill Gates jest lepszy jeśli idzie o zarabianie pieniędzy
Ross Jeffries jest lepszy jeśli idzie o podrywanie
itd, itp...
Dlaczego nie mam patrzeć na to jak sukces osiągnęli inni? Po co mam ponownie odkrywać Amerykę?
"Skąd będziesz wiedział, że
wt., 2011-11-15 16:31 — electro"Skąd będziesz wiedział, że nie jesteś np pajacem w tym co robisz a uważasz że jesteś świetny?"
W świecie maniaków komputerowych będziesz pajacem imprezując codziennie, podchodząc do nieznajomych kobiet i uważając, że to jest świetne. W Twoim świecie w takim przypadku nie będziesz pajacem. Czemu? Bo wyznaczasz sobie własne normy nie oparte na normach społecznych. Jeśli jednak swe normy złamiesz uważając się przy tym za świetnego to jesteś pajacem w Twoim świecie.
Musisz ustanowić sobie własne normy, własne zasady.
Na korytarzu w szkole weź ładną dziewczynę i zacznij z nią tańczyć. Wszyscy na około będą uważać Cię za pajaca. Ty też tak będziesz uważał? Nie, Ty przemilczysz wyśmiewanie i zgarniesz numer od ładnej panny. Czemu? Bo złamałeś cudze, narzucone normy, nie własne.
"Ja np nie chcę być traktowany jako osoba, która zjadła wszystkie rozumy, w momencie gdybym nie prezentował sobą nic mimo, tego, że mam poczucie wartości, które sięga chmur."
Poczucie własnej wartości nie opiera się na przemyśleniach, tylko na doświadczeniu. Nie możesz nie prezentować sobą niczego i czuć własną wartość. Czujesz własną wyższość, a to co innego.
"Tak uważam tych co osiągnęli więcej za lepszych."
A ja za bardziej doświadczonych, z mojego punktu widzenia także lepszych.
edit: nie miałem wcześniej czasu odpowiedzieć na wszystko.
"Dlaczego nie mam patrzeć na to jak sukces osiągnęli inni? Po co mam ponownie odkrywać Amerykę?"
Czemu masz nie patrzeć na sukces innych? Patrz, jak najbardziej i odkrywaj drogę, którą w danej dziedzinie poszła dana osoba, aby później samemu nią pójść. To nie porównywanie tylko uczenie się.
Po przeczytaniu tego, myślę
pon., 2011-11-21 12:41 — ozPo przeczytaniu tego, myślę że mnie przekonałeś. Chyba zaczynam rozumieć to (wykonuje misje), że wcale nie muszę się oglądać na innych, żeby pokazać swoją wartość. I to co wydawało mi się strasznie dziwne i szalone okazuje się że sprawia dużo frajdy.