Wiecie na czym polega mój problem ? Nie uchodzę za samca alfa nawet w małym stopniu przy mojej "ekipce", ale raczej za przeciętnego chłopaka niczym nie wyróżniającym się z tłumu, boli mnie to że moi znajomi, z którymi się na co dzień spotykam, często przy innej grupie lub osobie z po za naszej grupy, naśmiewają się lub traktują jak jakieś popychadło i pizdę (choć wydaje im się, że to wszystko żarty i przyjmuję to z dystansem), a w naszym stałym gronie są mili i zajebiści. Nie wiem jak to zmienić, znam ich i przesiaduję w naszej miejscówce na co dzień przez jakieś 2 - 3 lata.
Wkurwia mnie to, że często niszczą mój social przy nowo poznanych ludziach np: Idziemy naszą grupką w miasto, i po drodze np spotykam znajomą jakąś, chwilę pogadam i rzucę jakimś tekstem związanym z podrywem ona odpowiada rumieniąc się, a oni dopowiadają: Ta jasne, Szlachcic i śmieszek...
W ten sposób kreują mnie na jakiegoś needy frajera, choć nim nie jestem. Nie wiem jak to opisać ale myślę, że umiecie sobie to zobrazować. Poradźcie mi w tej sytuacji, bo kumplując się z nimi niekiedy czuję się jak na smyczy, która mnie ogranicza, a czasami jest normalnie i zajebiście razem wszyscy się bawimy.
Trochę zagmatwałem ten wpis, ale myślę, że będziecie wiedzieć co mi mniej więcej leży na wątrobie.
1. Pogadaj z nimi
2. Zmień kumpli
3. Jak chcesz podrywać idź sam albo znajdź jakiegoś ogarniętego winga
Wiesz pogadać, zawsze mogę, ale po pierwsze to co mam im powiedzieć ? Że odstraszają mi targety ?
Po drugie nie chciałbym właśnie zmieniać kumpli, chciałbym żeby ich stosunek się do mnie zmienił, chciałbym żeby otaczali mnie większym szacunkiem przy innych ludziach spoza grupy. Może problem leży w tym, że jestem tam najmłodszym spośród chłopaków, bo inni o rok, dwa i trzy starsi.
http://www.youtube.com/watch?v=S...
Napisałeś co chciałbyś osiągnąć, więc? Zrób to !
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
Zmień sposób postrzegania tego "naśmiewania się" a nie będziesz musiał z tym walczyć wcale.
Spytaj siebie jedno zajebiście kurwa ważne pytanie:
Boisz się co twoi znajomi o tobie myślą bo chcesz podrywać piękne kobiety?
Inna sprawa jest kiedy znajomi świadomie psują ci podryw - z tym niegdyś się borykałem...
Miałem wówczas problem z social proofem, zdarzały się "uszczypliwe komentarze" kiedy byłem z dziewczyną, głównie dlatego że ludzie z dawnych czasów widzieli mnie tak jak chcieli mnie widzieć, i takiego jaki byłem na początku - jako frajera.
Najbardziej denerwujące zdanie w stylu: "ty masz dziewczyne?!" tak mnie potrafiło wyprowadzić z równowagi że szok.
Możesz się skonfrontować i pogaadć żeby tego nie robili, ci rozumni przestaną. U mnie podziałało z dwoma, trzema osobami z danej grupy.
Możesz zignorować i zmienić postrzeganie tego "naśmiewania się", spojrzeć na siebie z dystansem i śmiać się z tego razem z grupą.
To że ktoś mówi że nie umiesz podrywać - to nie znaczy że tego nie umiesz, tylko masz feedback jaki ta osoba ma obraz Ciebie w swojej głowie. Jeżeli próbujesz go zmienić to oni czasem nie potrafią tego znieść, i nieświadomie tymi tekstami próbują Cię przywrócić do takiej osoby jaką oni z tobą kojarzyli wcześniej.
Wiesz, mam sporo rodzeństwa. Odkąd zacząłem interesować się tematyką pua - a to wyszło na jaw (moja siostra natrafiła na zeszyt w którym robiłem zapiski) Tego czasu miałem dosłownie przejebane. Zamiast mnie wspierać, wyśmiewali mnie że jestem aspołeczny że powinienem iść do psychiatry i sie leczyć, że nikt normalny nie spisuje notatek z jakichś stron o flircie i tak dalej i początkowo rzeczywiście mnie to dołowało.
) Zaczęło mi coś świtać, czytałem attract and date i przypomniało mi to sytuacje opisywane w tej książce, zaczęły się one sprawdzać w moim życiu.
Nie będę się w to zagłębiał, bo nie mam do nich żalu, są społecznymi zombiakami. Minęło troche czasu a ja w końcu zacząłem odnosić jakieś sukcesy z kobietami, wiesz co wtedy usłyszałem? Ze te dziewczyny z ktorymi sie spotykam to chuja warte dziwki a ja nie zasługuje na porządną kobiete bo nie jestem bogaty. (dokładnie to mi moja siostra powiedziała
Wiesz jak sobie z tym poradziłem? Zmieniłem troszeczke swoje postrzeganie świata, ludzi i postrzeganie krytyki w moją strone, ona nie znaczy już dla mnie nic, ja mam swój świat i ufam swoim instyktom. Jeśli ktoś jest autentycznie takim dupkiem ze tego nie akceptuje, niech sie wali. Nie każdemu można dogodzić, nie każdemu spasujesz. Przestałem wierzyć w ich stwierdzenia. Zacząłem używać własnej głowy. Jeśli zrozumiesz tą postawe i przyjmiesz ja do siebie, co może zająć miesiące to problemu nie będzie.
Naucz się czerpać radość ze wszystkiego co jest do okoła!
Powodzenia.
Stare dziadki potrafią, a Ty nie potrafisz?!
http://www.youtube.com/watch?v=B...
Ta są zwykłe zagrywki "kumpli-zazdrośników" - widzą że Ty masz branie/dobrze się z laskami dogadujesz to chcą Cię sciągnąć na swój poziom.
Zmiana grupy może być dobrą ideą - skoro masz tam samych starszych a Ty jesteś wśród nich ten najmłodszy to jest to normalne - myślą sobie "no jak to tak? gówniarz rok/dwa/trzy będzie lepszy w tym/tamtym/sramtym ode mnie?-TAK NIE MORZE BYĆ!!! MUSZĘ GO SPROWADZIC DO SWOJEGO POZIOMU TO IE BEDZIE TAK KOZACZYŁ!" -takie wlasnie jest ich myslenie.
Powiem Ci jeszcze na temat tego jak znajomi przyzyczajają się do mojego nowego JA po tym jak zaczelem sie zmieniac dzieki tej stronie.
Stronke poznalem w czerwcu-juz wtedy zmienilo sie troche moje postrzegania swiata,relacji damsko meskich. Miałem wowczas w klasie 2 przyjaciol. Zawsze 3malismy sie razem , sobie pomagalismy-bylismy w pewnym sensie "obok klasy" -ale mielismy na to wyjebane - to ze bylismy "obok" reszty dawalo nam to ze nie mielismy od razu narzucanych jakis nie wiadomo jakich ram, lepiej sie uczylismy od reszty klasy itp. Z reszta klasy utrzymywalismy na prawde umiarkowany kontakt-mysleli zapewne ze jestesmy frajerami bo z nimi praktycznie nie rozmawiamy itp. (z osobami z innych klas utrzymywalismy lepszy kontakt) - ja mialem na to wyjebane-niech sobie mysla sobie co chca, zobacza kiedys do czego doszedłem! Gimnazjum sie skonczylo...zaczela sie sql srednia. Czesto odwidzam kumpli w tej szkole (razem z nimi chodzi kupa osob z naszej starej klasy). Zauwazylem ze oni juz zaczeli inaczej na mnie spogladac, "juz nie tak z góry". Ja zmienilem swoj styl ubierania,nabralem w nim odwagi, nabralem przedewszystki dystansu do siebie i pewnosci siebie. I to ich zauwazylem bolało. Kumple sie jakos przyzwyczaili, ale reszta tamtych ludzi zaczela mi docinac kiedy poznawalem jakies obce laski z ich szkoly - juz widzialem w nich te zazdrosc. Wczesniej ja byłem "szara myszka" a teraz oni nią sa w porownaniu do mnie. I to jest juz moj sukces-zmienilem siebie tylko i wylacznie DLA SIEBIE. Nie robilem tego dla kogos. Niektorzy maja problem z tego zaakceptoweaniem, inni nie. Na tych ktorzy tego nie akceptuja masz szczerze wyjebane. Niech sobie mysla co chca - mam to w dupie. I teraz dopiero widac z kim jest sens u3mywac kontakt-z tym kto akceptuje moja zmiane.
jak chcesz jakies rady jeszcze ode mnie-bylem w podobnej sytuacji to pisz na priva.
i taki maly cytat znaleziony gdzies tutaj -w pewnym sensie laczacy sie z tematem watku - "jezeli ktos Ci powie -"nie dasz rady" - to odwroc sie do niego plecami, powiedz "no to patrz" i zrob to co masz zrobic"
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!