
Witam. Chciałem przedstawić na tym blogu najważniejszy dotąd wątek z mojego życia mam nadzieję, że po jego przeczytaniu wyciągnięcie wnioski i jeśli nie zrobiliście niczego w kierunku zmiany i poprawy swojej egzystencji, to wkońcu to zrobicie, bo nikt za Was tego nie wykona, ani samo też się nic nie zmieni. Ale do rzeczy.
Kilka lat temu byłem cichym, spokojnym, strachliwym i przeżywającym wszystko, nie szukającym problemów dzieciakiem
Okres gimnazjum, czyli pierwszy okres kontaktów "poważniejszych" z płcią przeciwną, zetknięcia się z "większymi" problemami, próbowanie alkoholu i tytoniu, doświadczanie przemocy(niestety taka jest patologia w polskich szkołach, a w szczególności w gimnazjach), można powiedzieć, że pierwsze doświadczanie życia
Każdy z Was chodził lub chodzi do szkoły i wie, że zawsze znajdzie się banda buraków, która w kilku osobowej grupie, chce się popisać i pokazać jaka z nich to jest gangsterka, więc terroryzują i gnębią oczywiście tych najsłabszych. Cóż ja byłem cichy i nie umiałem się bronić, więc padłem ofiarą, na dzień dobry w szkole był liść, co przerwa to albo znęcanie fizyczne albo psychiczne, naśmiewanie itp. Cóż w szkole należałem do największych ciot co sprawiało, że moja pewność siebie była poniżej zera.
Relacje z dziewczynami miałem średnie, bałem sie podejść i pogadać, bo zawsze w myślach było: "Ona z taką ci** to ani słowa nie zamieni" no i była obawa, że jakby osiłki mnie zobaczyły jak rozmawiam z jakąś panną, to niezły by mi wstyd przed nią zrobili. Jedynie co z dziewczynami z klasy rozmawiałem ale raz zdobyłem się na małą odwagę
Była to dziewczyna ze starszej klasy, uśmiechała sie zawsze do mnie, było wymienianie "cześć" i takie różne błache gesty
Więc po lekcjach(gdy postrach szkolny skończył zajęcia), podszedłem do Niej w szatni, dałem kartkę ze swoim numerem i powiedziałem: Napisz do mnie 
Odezwała się po paru godzinach, pisaliśmy sporo, fajną mieliśmy relację pisemną, ale cóż w szkole bałem się podejść pogadać, chociaż ona chciała, raz nawet sama podeszła ale lęk wewnętrzny zbudowany przez gnębienie sprawił, że uciekłem w obawie przed tym by Ci idioci mnie nie zobaczyli
Cóż dziewczyna więcej sie juz potem nie odezwała 
To był już pierwszy krok, który sprawił, że w głowie rodziła mi się myśl zmiany, ale cóż na razie na tym się zakończyło. Dopiero jedna sytuacja sprawiła, że postanowiłem się zmienić i odegrać na tych wszystkich frajerach co się nade mną znęcali. Otóż pewnego dnia, szedłem po korytarzu z kumplem i siedziała tam dziewczyna jednego z tych "bosów", ten chciał sie popisać przed nią i jej koleżankami jaki to nie jest z niego "bokser"(bo trenował, ale takie coś nazwałbym raczej "wiejskim boksem", bo bicie w worek w piwnicy trudno nazwać boksem), podszedł do mnie i sprzedał mi parę ciosów na twarz i korpus, dostałem w przeponę to mnie zatkało, polały się łzy i wtedy dopiero wyszedłem na ciotę, a on się śmiał i powiedział słowa, która pamiętam jakbym je teraz usłyszał:"Zawsze byłeś i będziesz frajerem. Żal mi się już znęcać nad takim słabiakiem, z którego nic nigdy nie będzie". Dziewczynie jego to się nie spodobało, nikomu zresztą, tylko on i ta banda matołów się śmiała.
Ten dzień zmienił wszystko. Powiedziałem sobie w duchu: Koniec z tym! Pokaże tym pedałom i całej szkole, że jestem w stanie zmienić wszystko co dotąd o mnie sądzą i zemszcze się na tych imbecylach! Zacząłem chodzić na siłownię, treningi i kreatynka sprawiły, że przybrałem trochę na masie mięśniowej co podbudowało moją pewność siebie i ludzie już powoli inaczej zaczeli na mnie patrzeć. Tamtych gnoi unikałem ciagle, prawie wgl już spięć nie miałem.
Ale siłownia to nie wszystko. Mój znajomy zaczął trenować Muay Thai i zaproponował mi bym wybrał się z Nim. Jak przyszedłem, to byłem najmłodszy ale trener nie miał nic przeciwko. Cóż czas biegł i tak oto minęło 9 miechów, zbliżał się koniec 3 klasy gimnazjum a ja byłem całkiem innym człowiekem. Sztuki walki mnie zmieniły, nabrałem spokoju (nie było przeżywania wszystkiego), odwagi i pewności siebie. To cóż przyszedł czas na rewanż 
Umówiłem się z "bokserem" na solówę w parku. Cóż wyśmiał mnie, ale to dodatkowo mnie zmotywowało, rzucił jakiś tekst obrażający i powiedział do zobaczenia o 16 :)"Walka" trwała niecałą minutę, gość dostał niezły wpier***. I to był kluczowy moment. Kolesie w szkole się już ani na mnie nie patrzyli, ludzie zaczeli mnie szanować i nastąpiło odwrócenie sytuacji. Sytuacja z dziewczynami także się zmieniła, miałem powodzenie i moja sytuacja na początku była całkiem inna niż na końcu(aż żal się mi było żegnać z tymi murami ;D). Odtąd każdy ma do mnie wysoki respect, jestem dość popularny i mam szacunek. Ale szacunek wobec innych i samego siebie sam sie nie zbudował, włożyłem w to wiele potu, krwi i łez, oraz ogromną liczbę czasu. Zapłaciłem wysoką cenę ale ta cena zwróciła mi sie dziesięciokrotnie 
Zająłem sie sztukami walki na poważnie, mianowicie boks(ale nie po piwnicy
) oraz kickboxing, w którym zdobyłem ogólnopolskie osiągnięcia, chociaż w pierwszej walce niemiec znokautował mnie już w pierwszej rundzie ;D Ale nie poddałem się, dążyłem dalej do celu, pamiętałem te słowa co mi powiedział "z Ciebie nic nigdy nie będzie" i udowodniłem całemu światu i przede wszystkim sobie, że jestem coś wart i słowa jakiegoś kretyna nie sprawiły, że tak będzie i należy się poddać.
Dlatego drogi czytelniku, jeżeli masz podobną sytuację, ktoś w Ciebie nie wierzy, poniża Cię, nie masz wiary w siebie to weź się w garść i pokaż wszystkim jacy są durni, że tak sądzą! Nie poddawaj się nigdy, bo kto walczy ten będzie zwycięzcą wcześniej czy później. Popatrz na mój przykład. To, że ktoś ma Cię za zero, to nie znaczy, że Ty nim jesteś. Staniesz się nim dopiero, jak sam w to uwierzysz. Wiara i ciężka praca to klucz do wszystkiego, nie wmawiaj sobie wymówek: "Ja nigdy tego nie osiągne","Są goście 10 razy lepsi","Ta kobieta nie spojrzy na takiego frajera jak ja". To jest iluzja, której nie daj się poddać! Możesz osiągnąć wszystko co zechcesz, tylko trzeba chcieć, wierzyć i walczyć o to. Mam nadzieję, że mój blog pokazał Ci, że to jest prawda. Przykładów innych masz setki.
Na koniec jeszcze pare słów
Jak ktoś Ci powie, że nie dasz rady, to odwróć się do Niego plecami i powiedz: No to patrz.
Dziękuję za uwagę 
Odpowiedzi
Gratuluje. Uwielbiam historie
ndz., 2011-10-09 21:32 — SemperFiGratuluje. Uwielbiam historie takie jak Twoja, zwłaszcza że swego czasu sam przechodziłem podobne przemiany. Motywujące jest to, że najbardziej wartościowi to ci, którzy niegdyś byli na dnie. Przejść przez wszystkie etapy życia to jest to.
Tylko nie spoczywaj teraz na
ndz., 2011-10-09 22:49 — promoTylko nie spoczywaj teraz na laurach, pamiętaj - ciągle do przodu

pozdr
Super Przemiana!!!
pon., 2011-10-10 10:36 — Mario2049Super Przemiana!!!
Miałem bardzo podobna
pon., 2011-10-10 14:55 — UbodMiałem bardzo podobna sytuacje (tez w gim) strasznie dużo osób wmawiało mi ze jestem gówno wart byłem ich takim popychadłem,chciałem sie w ogóle nie urodzić no i trafiłem na temat PUA całkiem przypadkiem w role weszły nowe przekonania,zbudowałem pewność siebie wyszedłem na prostą,zawsze jest tak ze ludzie zaczynają sie zmieniać jak już jest na prawdę źle.Prawda jest taka ze społeczeństwo jest zjeba*** ale cóż fajnie wiedzieć ze nie tylko ja miałem takie doświadczenia ;D
Pozdrawiam
Zaimponowałeś mi tym wpisem
pon., 2011-10-10 15:42 — Simple ManZaimponowałeś mi tym wpisem
Dziękuję i pozdrawiam 
Zaimponowałeś mi tym wpisem
pon., 2011-10-10 15:42 — Simple ManZaimponowałeś mi tym wpisem
Dziękuję i pozdrawiam 
Proszę wielce wielebnych
pon., 2011-10-10 15:43 — Simple ManProszę wielce wielebnych Moderatorów o usunięcie jednego z moich komentarzy, jak i tego, którego właśnie piszę
brałeś kreatyne ? i to
pon., 2011-10-10 15:45 — Bad-boybrałeś kreatyne ? i to jeszcze w tak młodym wieku ? gratki...
No cóż.... Miałem w gimnazjum
pon., 2011-10-10 17:55 — TrancerNo cóż....
Miałem w gimnazjum bardzo podobną sytuację.
Wiem co to za ból.
Bardzo mnie cieszy to, że udało ci się w dość szybkim tempie odwrócić tą patową sytuację.
U mnie skutki takich przeżyć przeciągnęły się jeszcze na liceum, dopiero na studiach zacząłem konkretną reformację.
Nie każdy potrafi wytrzymać i wytrwać tą walkę ze samym sobą, z przeciwnościami losu.
Jeszcze raz okażę swą radość z tego, że udało ci się
a tytuł bloga...
cóż...
Niech każdy kto tu trafia weźmie sobie to zdanie do serca.
salut.
Trancer
"Od zera do bohatera"
pon., 2011-10-10 19:10 — MłodyLat16"Od zera do bohatera" ,historia jak z holywoodu .
Poruszająca ,dałeś mi do myślenia co nieco ,thx ...
Blog zajebiście motywuje i
pon., 2011-10-10 20:00 — FloxBlog zajebiście motywuje i gratulacje ode mnie ze udało Ci się tak zmienić
Zemsta jest słodka aczkolwiek
pon., 2011-10-10 20:34 — LongiZemsta jest słodka aczkolwiek przemocą daleko nie zajedziesz
Nic dodac nic ujac:)
pon., 2011-10-10 20:36 — Czarny22Nic dodac nic ujac:)
od razu przypomnial mi sie
pon., 2011-10-10 21:16 — Moodyod razu przypomnial mi sie tekst z paktofoniki:
"Nawet jesli wszyscy juz w Ciebie zwatpili, pokaz ze sie mylili, nie czekaj ani chwili dluzej..."
swietny wpis
pozdro.
O kurwa, zajebisty wpis!
pon., 2011-10-10 21:27 — Biały JeleńO kurwa, zajebisty wpis!
Gratuluję i dalej do przodu chłopie
Oby więcej takich blogów i przede wszystkim ludzi.
Pozdrawiam,
Biały
Lubię czytać takie wpisy z
wt., 2011-10-11 14:01 — anonycoderLubię czytać takie wpisy z przemianą, co to MT to sam trenuje już dawno.Powodzenia!
miałem podobnie... MIAŁEM
wt., 2011-10-11 14:31 — wo0fmiałem podobnie... MIAŁEM
Więc jeśli masz podobną sytuacje RUSZ DUPE I POKAŻ ŻE SIĘ MYLĄ CO DO CIEBIE
"nie powzól żeby ktokolwiek mówił, że jesteś nikim"
Myślę, że ten blog da wielu osobom do myślenia.
Dobre
wt., 2011-10-11 16:57 — kojot131Dobre
Co do tej zemsty - znalazło
wt., 2011-10-11 18:21 — diamondCo do tej zemsty - znalazło tu się kilku (nie wiem jak nazwać bo nie chcę urazić) moralistów. Dla mnie to nie zemsta tylko danie nauczki. Gość dostał to na co zasłużył. Jak coś się ukradnie to się też nie dostaje nagrody tylko idzie do więzienia. Jedyne co trzeba uważać, to żeby tamten nie chciał się odegrać. Trzeba być przygotowanym
A tak ogólnie to spoko historia. Pozdrawiam
dokładnie tylko że jak by się
wt., 2011-10-11 22:38 — Fotodokładnie tylko że jak by się nie odegrał ta tamci dalej by się rzucali i to w grupie :/
takim trzeba pokazać raz a porządnie bo samoobrona to sciema, pamiętam jak kiedys się taki ziomek do mnie rzucał , raz przywalił mi z łokcia w łeb od tylu gdy gadałem z koleżanka na ławce wkurwiony pobilem się z nim sklepałem go troche ale byliśmy w szkole i bałem się przypału więc zostawiłem go tylko lekko sklepanego i po kilku tygodniach znowu zaczął się rzucać;/
Praktycznie opis mojej
śr., 2011-10-12 18:27 — Adam290193Praktycznie opis mojej sytuacji z gimnazjum tylko u mnie to była druga klasa i trenowałem MMA
Świetny wpis
kurcze.. mialem podobnie.
śr., 2011-10-12 19:51 — wrona94kurcze.. mialem podobnie. tylko ja sie tak nieprzeciwstawilem. ale tacy ludzie sa dla mnie kims z kogo moge czerpac wzor
Trochę to pokazałeś, jakby
sob., 2011-10-15 18:32 — PrzemoTrochę to pokazałeś, jakby ten krótki pojedynek odwrócił wszystko, a wiemy że tak nie jest, co poniekąd ująłeś później pisząc o pocie, krwi, łzach i CZASIE
Szczerze mówiąc nie utożsamiam się za bardzo z Tobą, bo nie byłem nigdy szkolnym popychadłem, ale za to też byłem "cichym, spokojnym, strachliwym i przeżywającym wszystko, nie szukającym problemów dzieciakiem" i to zarówno w podstawówce, liceum jak i na studiach
ps. Swoją drogą czy na dzień dzisiejszy jesteś zadowolony ze Swoich relacji damsko-męskich?
A więc czy ci się to podoba
sob., 2011-10-15 16:01 — glinx11A więc czy ci się to podoba czy nie, Mr. Bully zawdzięczasz swój ostateczny sukces. Mówię serio - gdyby nie on, dalej byłbyś Mr. Pussy. Może wyślij mu jakieś kwiaty albo coś?
Opisuję tu swoją historię
sob., 2011-10-15 18:56 — HighlanderOpisuję tu swoją historię Przemo, nie Twoją. Każdy jest inny i każdy ma własne doświadczenia życiowe. Bardzo się cieszę, że nie byłeś "szkolną ciotą", gratulacje. Ale są tacy jak np. ja, że byli popychadłami i na pewno nie jestem wśród takich osób sam. A moja historia ma na celu pokazać, że wszystko można zmienić i miło mi jest, że komuś ten blog się podoba i czerpie z niego wzór. Ty nie wiesz jak to jest być jak sam to określiłeś "popychadłem", to nie zrozumiesz tego. Cóż mój "pojedynek" zmienił dużo, bo od tego czasu miałem już święty spokój, nikt mnie więcej w szkole nie zaczepiał. Dzięki temu w końcu pojawiła się mi jakaś pewność siebie i wszystko się zmieniło, także moje stosunki z kobietami.
Nie opisywałem dokładnie "potu krwi i łez", ale zacząłem trenować 5 razy w tygodniu(dzisiaj mam po 2 treningi w poniedziałki i środy), więc poświęcenie oraz czas ogromny włożyłem, ale ta nieustanna ciężka praca dała efekt, osiągnałem to co chciałem, mimo sytuacji jaką miałem. To jest kwintesencją blogu i ma pokazać każemu, że także może osiągnąć co chce wystarczy chcieć i walczyć o swoje marzenia i cele.
A co do moich relacji z kobietami, to nie są one złe, nie mam siebie za mistrza podrywu albo nie wiadomo jakiego PUA, ale praca nad sobą dała efekty, nigdy od czasu mojej metamorofozy nie miałem strachu przed podejściem do kobiety i rozmawianiu. Na stronę trafiłem, bo miałem kilka wątpliwości, ale artykuły i odpowiedzi na forum pomogły mi je rozwiać.
Pozdrawiam
Co innego chciałem Ci
sob., 2011-10-22 16:45 — PrzemoCo innego chciałem Ci przekazać w komentarzu, ale ok. Po prostu inaczej go zinterpretowałeś...
Gratuluje! Bardzo dobry
ndz., 2011-10-16 20:32 — spoxGratuluje! Bardzo dobry przykład dla młodszych!
Miałem trochę podobną sytuacje. Ja wychodziłem z założenia, żeby dopaść największego kozaka i nigdy nie dawać sobie w kasze dmuchać. Jeszcze w gimnazjum wyglądałem dość niepozornie. Trafiłem do nowej klasy, a największy (najgrubszy) koleś chciał ewidentnie znaleźć ofiarę i dowieść, kto rządzi w nowej klasie. Nie dałem się tak jak ty popychać, bić itp. mimo, że był prawie głowę wyższy dostał łomot.
Tak samo czepiali się mnie goście 2 lata starsi, i zawsze ich ośmieszałem przy kolegach. Ale ja od początku nie dawałem sobą pomiatać. Przez 2-3 miesiące wyrobiłem sobie taką "łatkę", że przez kolejne prawie 3 lata, nie miałem chociażby najmniejszego spięcia z kimkolwiek.
Prosty wniosek - jeśli nie spróbujesz, nie będziesz działał, to nic nie osiągniesz i nic nie zmienisz. A każda porażka, jest najlepszą lekcją, bo wiesz co zrobiłeś źle.
tylko zebys teraz ty nie
pon., 2011-10-17 09:58 — zawodniktylko zebys teraz ty nie zmienil sie w takiego frajera ktory w liceum gnebi slabszych . Na osiedlu zazwyczaj szacunek mozna zdobcy poprzez sile jesy to patologiczne ale realne w czasach ktorych zyjemy .
Dobra przemiana
pon., 2011-11-07 22:28 — BajamorDobra przemiana