Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Testuje mnie czy olewa?

23 posts / 0 new
Ostatni
SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7
Testuje mnie czy olewa?

Opis sytuacji: jest dziewczyna, pięć lat ode mnie młodsza, ona studiuje, ja już ten sam kierunek skończyłem i chwilę już pracuje. Roboczo nazwijmy ją Ania. Z rozpoznania wynika, że Ania tzw. rwanie ma duże, aczkolwiek dla swoich adoratorów zbyt łaskawa to ona nie jest, co sam stwierdziłem obserwując z boku jak jakiś palant do niej startował. Jest jeszcze gorzej: mimo naprawdę bardzo dobrego wyglądu Ania jest nieśmiała, cicha i jakaś taka zdominowana przez swoją najlepszą przyjaciółke, obiektywnie piękną laskę, do tego bardzo wyszczekaną. Taki układ "pinki i mózg". Dziwne to wygląda, no ale roboczo nie mam podstaw zakładać że jest lesbijką:D Nie wiem czy ma chłopaka, ale po jej zachowaniu to zaryzykowalbym hipo tezę że mimo 23 lat nie miała go nigdy...
Poznałem ją przez wspólną koleżankę, z którą niezbyt się lubimy, choć wspomniała mi, że Ania (którą to właśnie jestem zainteresowany) ma o mnie "dobre zdanie". Sama rozmowa na imprezie na której ją poznałem z rok temu wypadła całkiem sympatycznie, aczkolwiek nie działałem z zamysłem poderwania jej, nic z tego (wtedy miałem laskę). Przynam jednak, że już wtedy mnie, nazwijmy to, urzekła. Później jeszcze raz "przechodem" udało mi się ją spotkać. Zamiar pojawił się po czasie - czyli jak skończyłem chory związek z poprzednią. Jako że n-k najlepsza do załatwiania takich spraw, a numeru telefonu nie miałem jak załatwić (no bo jak Anie widzialem, to byłem uwiązany poprzednim związkiem...), od wspólnej koleżanki nie wyłudzę (wredna s****:), ona mieszka 30 km od mojego miasta, więc spotkać ją na ulicy nie jest łatwa rzecz, to napisałem do niej na tej n-k.
Ania rozmowę podjęła szybko, takie tam gadki o wszystkim i niczym, była całkiem wylewna, ale gdy bez przeciągania między wierszami zaproponowąłem drinka (no i żeby nr telefonu dała, to się jakoś umówimy)ona to zignorowała. Może faktycznie za szybko wystartowałem z taką inicjatywą /raptem trzecia czy czwarta wiadomość/? A było tak: długi list, w to wplecione niewinne zaproszenie i... cisza... Po tygodniu milczenia napisałem do niej czy coś się stało. Ona po dniu od otrzymania tej wiadomosci odpisała "a cóż się miało stać?" i rozmowa dalej o pierdołach. Okej - pomyślałem - zrobiłaś mi test, ja nabrałem się jak młody jeleń. Piszemy dalej, - już z miesiąc, o sprawie nr i drinka zapomnieliśmy, aczkolwiek na początku ona odpisywała po dwóch dniach, potem czterech, tygodniu... teraz nie odpisuje... trzy tygodnie! Normalnie pomyslałbym: laska mnie olała (albo robi kolejny kretyński test nie wiadomo na co), bywa (choć właściwie nie wiem czemu przez miesiąc klepała w klawiaturę), aczkolwiek zawsze jej aktywnośc na n-k stwierdzałem po zwiększającej się liczbie "znajomych", jest tam taki licznik. Wcześniej ktoś tam zawsze dochodził nowy. Od trzech tygodni stanął w miejscu (= nie wchodzi na n-k, albo chce żebym wierzył że tego nie robi). Odezwę się z pytaniem 'czy coś sie stało', a ta znowu "a co niby"? i wyjdę drugi raz na jelenia.

Właściwie ktoś coś rozumie z tego? Co ja mam z tym dziewczęciem zrobić?

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

He he - nie no to moja z pewnością tylu książek nie przeczytała i w tylu miejscach nie bywała. No ale właściwie to jaki z tego morał płynie? Czekać dalej kolejny tydzień, w końcu musi się złamać i albo coś odpisze albo chociaż wejdzie na n-k i nie odpisze (= olewaka)? No bo ulec i napisać, to tak jakby przyznać się do tego że jest się napalonym jeleniem...

borubar
Nieobecny

Dołączył: 2009-07-12
Punkty pomocy: 10

U mnie tak samo porypana sytuacja /watek pracownica - przelozony/, którą zresztą gen komentował (thx). Jak to mówi moja znajoma: "w tym nie ma początku, a końca nie widać".

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

Ok. rozumiem (właśćiwie to nie bardzo rozumiem:). Pytanie: jak interpretować zignorowanie (przemilczenie) oferty spotkania, ale przy jednoczesnym podtrzymaniu rozmowy internetowej?

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

I nie odpisała. Bity miesiąc. Najgorsze są dwie rzeczy: że chyba poczułem do niej mięte i nie chce to przejść i że zapowiadało się ładnie a ja do dziś nie wiem w którym miejscu schrzaniłem.

Egzamin ma na dniach. Złamać się i zapytać jak poszedł czy nie ma co z siebie robić durnia?

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

Odpisała królewna łaskawie. Nawet specjalnie długo nie trzeba było czekać. Zapytałem jak radziłeś: "cześć, jak poszedł
ci ten egzamin". Królewna wylewnie odpisała, że przeprasza że się nie
odzywała, ale nie miała dostępu do sieci bo coś tam (faktycznie, przecież żyjemy w
Kambodży albo Wietnamie, jak tu dostęp do neta załatwić!) i że ocen
jeszcze nie ma. Jakbyś to jako doświadczony gracz ocenił, to właściwie
podchodzi pod c.d. olewki czy ta dziewczyna jest po prostu nienormalna?

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

hm. już teraz walić tak... bezpośrednio? ona wydaje się taka... bojaźliwa...

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

Ręce mi opadają, jak Boga kocham. Przetrzymałem ją tydzień, żeby sobie nie myślała i odpisałem. Dokładnie to co radziłeś, krótka piłka: jak masz problem z netem, to dawaj numer. A ta mi radośnie (k****, jaka rozmowna się nagle zrobiła) opisuje egzamin, gdzie była na wakacjach, co jeszcze będzie robić, pyta co ja będę robił i co robiłem! Przyznaje: tak cieżko to ja jeszcze nigdy nie miałem (i chyba to mi się w niej najbardziej podoba, że nie jest "łatwa"). Okazałaby obojętnośc - okej, jasny sygnał, nie jest zainteresowana. A ta - ja pytam o telefon, a ta mi o wakacjach! Masz jeszcze jakieś dobre pomysły...? Właściwie to o co jej może chodzić?!

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

Co za menda - dałaby jasny znak: "spadaj" i byłoby po sprawie! Koniec, zapominam. A ta kluczy i kołuje. W sumie nawet mnie tym nakręca, bo to wyzwanie, i laski /przynajniej tak mówią/ lubią jak się facet "stara", ale k**** ileż tak można?! Pewnie trzeba pójść na twardo jak mówisz.

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

Zrobiłem - po dobrych paru dniach odpisałem, że przeoczyła moją prośbę o numer i dupa z tego. Cisza. Dziwna kobieta, popisać to i owszem może, ale spotkać się już nie. Nie wiem... przewrotność, nieśmiałość? Szkoda, ale chyba już nie ma co z tym zrobić. Ehhh kobiety.

borubar
Nieobecny

Dołączył: 2009-07-12
Punkty pomocy: 10

Gen ma rację, aczkolwiek licz się raczej z tym, że to już koniec (jeżeli w ogóle był początek).

SS-20
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-23
Punkty pomocy: 7

Pierwszy nie napisze, więcej już się poniżać nie będe.

Swoją drogą: stawiasz że się odezwie czy nie:D ?