
Przez ostatnie bodaj dwa tygodnie bardzo wiele czasu spędziłem na tym forum, przeczytałem masę artykułów, masę postów, po raz kolejny doszedłem do wniosku, że to ja wszystko spierdoliłem, ale jakby nie o tym dziś chciałem...
Chciałem o tym, że te wszystkie rady, poniekąd słuszne, odnośnie tego, że powinniśmy milczeć po rozstaniu, udawać niedostępnego lub nim się faktycznie stać nie rozwiązują doraźnego problemu. To jest jak z ustrojem demokratycznym - nie jest doskonały, ale do tej pory nikt nic lepszego nie wymyślił. Te wszystkie nasze rozważania, przynajmniej dla nowego użytkownia zawsze dotyczą refleksji nad rozlanym już mlekiem. Jest juz pozamiatane, sfrajerzyłem się, zakochałem, oddałem kontrolę, jestem sam i tęsknie. Tak, mówię też o sobie.
Rzecz w tym, że my wszyscy tęsknimy teraz, w tej chwili, tej sekundzie, w tej godzinie, w tym dniu, w tym tygodniu, i w takim stanie podejmowanie jakichkolwiek działań wydaje się być niemożliwe (DLA PRZECIĘTNEGO FRAJERA) - działań takich jak podryw, poznawanie i posuwanie innych. Powiem tak - musiałbym wejśc do mieszkania i ładna szczupła laska musiałaby tam leżeć w bieliźnie-wtedy bym na pewno skorzystał. Ale żeby starać się i dochodzić teraz do tego w mozole - nie mam na to obecnie powera. I antycypując nieco - nie będe owego miał przez najmniej miesiąc. Chociaż na myśl o wygolonej usmiecha mi się buzia, ale myśl o drodze, jaką pewnie trzeba byłoby przebyć zanim kobitkę zabrałbym do krainy rozkoszy - zniechęca. Nie chce mi się czekać, nawet 2 tygodnie to za dużo roboty, chciałbym tu i teraz 
Zasada niedostępności i tego, że byłej się przypomina że istniejemy i że coś do nas czuje sprawdza się może i nawet w 99%, ale wtedy już jesteś wypruty z uczuć, wypłowiały, w środku zostały tylko trociny, jest już za późno... I mimo faktu, iż taki dzień nadejdzie nie poprawia mi to humoru, nie poprawia nastroju, bo będzie się to równało z tym, że z moją byłą i tak już nie będę razem. A i tak to nie jest pewne... Jak czytam niektórych z was, że czekaliście pół roku w ciszy i dopiero wtedy ona się odezwała... szacunek za silną wolę albo szacunek dla "czasu", że tak zajebiście sam działa.
W ogóle to nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, w której mogłbym z moją pseudo-byłą znowu być, no bo jak to... zapomnielibyśmy o tym, że się tyle czasu nie odzywała, ze miała mnie w dupie, że unikała? Na poczatku mozna zapomnieć ale to potem wraca. Fakt, moja sytuacja jest inna niż większości z was, moja dotyczy krótkiego acz namiętnego niby-związku na boku, gdzie ja byłem z doskoku.
Reasumując: najlepiej trafić na tą stronę przed.. kiedy trafiasz już po popełnieniu n liczby błędów budzisz się z ręką w nocniku i się miotasz.
Jest szansa na nowy lepszy start, na nowe lepsze życie, na nowe ja, ale nie zmienia to faktu że i tak będziesz w chuj cierpiał, w zależności od tego jak bardzo byłeś zakochany, jaki masz charakter, ile trwał związek
Ja zawsze staram się sobie powtarzać kilka mądrości, które przynoszą na mikrosekundę ukojenie, a które poznałem właśnie dzięki tej stronie.
Jedna z najmądrzejszych myśli opierała się na stwierdzeniu, że prawdziwy męzczyzna działa w ten sposób, że kiedy czuje, że nie powinien odpuszczać, to to właśnie jest dokładnie ten moment, kiedy trzeba odpuścić.
Druga sprowadzała się do stwierdzenia, że jeśli Cię kusi by zadzwonić, napisać, cokolwiek, odłóż telefon i powiedz sobie: robię to dla naszego dobra i nie zadzwonię.
To pomaga, chwilami
W pozostałych chwilach pozostaje trawienie tego emocjonalnego łajna, czyli cierpienie i ból. Przejdzie, oczywiście że przejdzie, ale na chwilę obecną nie jest to absolutnie żadnym pocieszeniem
Odpowiedzi
.
sob., 2012-02-11 21:37 — aureoliusz.
.
sob., 2012-02-11 21:36 — aureoliusz.
Chlopaki.... przejdzie Wam.I
wt., 2009-08-04 15:11 — FoxChlopaki.... przejdzie Wam.
I mi przeszlo....
Napisze o tym pozniej.
Musze zmienic pseudonim
"musiałbym wejśc do
wt., 2009-08-04 15:39 — rafciuuu"musiałbym wejśc do mieszkania i ładna szczupła laska musiałaby tam leżeć w bieliźnie-wtedy bym na pewno skorzystał"
A dla mnie najfajniejszy jest sam proces uwodzenia. Nie ważne czy trwa
2 godziny czy miesiąc. Seks to bardzo miły dodatek.
Przede wszystkim wyjdź z domu i choć by Cię w sercu ściskało trzymaj się postanowienia, że przy kolejnej lasce dzięki tej stronie nie popełnisz tylu błędów.
Gen ma rację, laski nie chcą być pocieszycielkami chyba, że masz jakąś dobrą przyjaciółkę bo one czasem naprawdę potrafią "pocieszyć". Nieznajoma kobieta wyczuję smutasa na kilometr.
Zapchaj swój dzień jakimiś zajęciami. Idź na siłownie, jeździj na rowerze, zapisz się na kurs tańca (tam są spoko laski).
POWODZENIA
.
sob., 2012-02-11 21:36 — aureoliusz.
"Chciałem o tym, że te
wt., 2009-08-04 19:40 — BANE"Chciałem o tym, że te wszystkie rady, poniekąd słuszne, odnośnie tego, że powinniśmy milczeć po rozstaniu, udawać niedostępnego lub nim się faktycznie stać nie rozwiązują doraźnego problemu. To jest jak z ustrojem demokratycznym - nie jest doskonały, ale do tej pory nikt nic lepszego nie wymyślił." - Trafne porównanie. - "Te wszystkie nasze rozważania, przynajmniej dla nowego użytkownia zawsze dotyczą refleksji nad rozlanym już mlekiem. Jest już pozamiatane, sfrajerzyłem się, zakochałem, oddałem kontrolę, jestem sam i tęsknie. Tak, mówię też o sobie." > Z tym tylko, że już "pozamiatane" to bym się nie do końca zgodził, bo jednak jest tak, że gdy już emocje opadną, pretensje i żale zblakną to zostaje rdzeń dobrych wspomnień [no chyba, że ktoś swojej kobiecie zgotował prawdziwą gehennę] i choćby zwykła ludzka ciekawość skłania dawnych partnerów do odświeżenia kontaktu [mam tu na myśli sytuację gdy dzieje się to po latach]. Natomiast co do zasady jest tak, że powszechny, zwyczajny ludzki egocentryzm często sprawia, że kobiety przyzwyczajone do odruchów "frajerskich" u swojego byłego [porzuconego oczywiście], zaskoczone że zamilkł i przestał się upokarzać zaczynają się odzywać. Co oczywiste nie ma tu żadnej reguły ile czasu musi upłynąć by to się zaczęło. Nie upatrywałbym w tym jednak pocieszenia, a jeszcze większej motywacji do zmian w swoich zachowaniu. Bo prawda jest taka, że nigdy nie wiadomo co wyniknie z takiego odświeżenia kontaktu i jak sytuacja się rozwinie, szczególnie w kontekście doświadczenia rozstania i/lub innych partnerów jakie obie strony mają obecnie/miały w czasie gdy ze sobą nie byli. To jest bowiem bardzo poważna kwestia gdy chce się odbudowć/zbudować związek na nowo z kimś kto odszedł/kogo się porzuciło. Poza tym często dochodzą jeszcze kwestie związane z tym w jakiej atmosferze kobieta i mężczyzna się rozstawali. To wszystko jest bagaż sprawiający że powroty to bardzo trudna sprawa, w czysto emocjonalnym sensie, wymagająca sporo silnej [dobrej] woli. Kwestia indywidualnego wyboru i trzymania się go.
Wpis interesujący chociażby za otwartą szczerość i dużą dozę samokrytycyzmu w nim zawartą.
czytanie wpisów Bejna to
pt., 2010-01-29 17:50 — knokkelmann1czytanie wpisów Bejna to czysta przyjemność - duchowa i intelektualna zarazem. Ten chłop to filar tej strony i w duchu liczę, że jeszcze wróci i coś skrobnie, na temat, z jajem i dużą dozą ironii. Czytajcie i patrzcie jak się pisze. Hats off....