Zastanawiałem się dzisiaj nad tym czego oczekuję teraz od życia i kobiet. To chyba etap który większość z nas przechodzi po tym jak już staje na nogi po rozpadzie związku. Na chwile utknąłem. Po kolei od życia: zabawy, nowych znajomości, zmiany trybu życia(czyt. podkręcenia obrotów), celów krótko jak i długoterminowych. Ten fragment już mam mocno zakodowany w głowie. Dziś postanowiłem dorzucić swoje wymagania jeśli chodzi o kobiety.
Zajęło mi trochę czasu, wyselekcjonowanie odpowiednich cech, spoglądając przez pryzmat doświadczeń oraz romantyczny charakter mojej duszy:) Tak jestem typem romantyka, niestety tak już jest i nie mam zamiaru z tym walczyć, bo lubię się z tej strony. Nie wzruszają mnie krwawe sceny w filmach, ale zawsze się wzruszam oglądając "Spacer w chmurach". Obraz ten idealnej romantycznej miłości tak przesycony uczuciami, że aż abstrakcyjny zawsze będzie mnie poruszał. Bracia trudno tak już jest:P Jednak ja postanowiłem z tego zrobić swoją mocną cechę a nie słabość. Choć wiem że jest to balansowanie na krawędzi, opierać się na początku na emocjach łatwo można wpaść we własne sidła. Nie jest to jednak warunek, wystarczy wszystko wyważyć w odpowiednich proporcjach. Do sedna. Wiem że nie kręcą mnie małolaty szalejące w klubach, kąpiące się w spojrzeniach wygłodniałych gości. Mam 25 lat... Nie szukam pustych lasek, chciałem w tym momencie zaznaczyć że nie interesuje mnie znajomość, jak ja to nazywam 24 godzinna:). Lecz tu światełko zapala moja natura romantyka, która uparcie twierdzi że coś pięknego można przeżyć jednorazowo w jedną noc. Wiem że szukam kobiety otwartej, spontanicznej, pełnej życia, nie bojącej się dać wciągnąć w mój świat. Twardo stąpającej po ziemi, wiem takie trudniej zdobyć, ale o to chodzi. Takiej kobiety poszukuję, mam nadzieję że znajdą się jeszcze takie perełki w tym całym popkulturowym motłochu.
Mała dygresja na temat książek o których pisałem w poprzednim artykule. Wiele osób najprawdopodobniej wykorzystuje wiedzę w nich zawartą do uwodzenia w celu budowania ego - samca alfa itd. ok ich sprawa. Moim celem będzie o czym już zdecydowałem uszczęśliwianie kobiet:) Rozmawiałem o tym już z przyjacielem który myśli identycznie. Czyli pozostawianie kobiet lepszymi niż się je zastało. To moja zasada(wyłapana z treści bodajże "The Game"). Mimo że chęć zemsty kusiła mnie przez kilka pierwszych tygodni, ludzka natura i szkielet moralny zwyciężył:). No może nie do końca wykorzystując wiedzę z książek, plus trochę romantyzmu uwiodłem zaręczoną kobietę. Teraz mam problem, gdyż jest cudowna a ja nie chcę swojej świeżo zacementowanej w głowie zasady łamać. Tyle na temat tego co wyniosłem z literatury.
Wiru, w który się chcąc nie chcąc dałem wkręcić, nie da się już zatrzymać. Teraz pozostaje tylko wysysać z tego jak najwięcej pozytywnych treści, aby stawać się coraz lepszym i szczęśliwszym człowiekiem, czego sobie i Wam życzę.
pozdrawiam
NG69