Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Byliśmy zaręczeni a ona znalazła sobie innego.

16 posts / 0 new
Ostatni
Wariat
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2008-11-14
Punkty pomocy: 0
Byliśmy zaręczeni a ona znalazła sobie innego.

Zacznę od tego, że ja mam 23, a Ona 21 lat. Byliśmy ze sobą 4 lata i 8 miesięcy. Nie będe pisał, że jakieś 2 lata temu mieliśmy kryzys w związku, bo wszystko się jakoś ułożyło...
Więc, zaczynam historię.
Jakiś rok temu zaręczyliśmy się, byliśmy przekonani i pewni tego, że chcemy razem iść przez życie. Podjeliśmy decyzję o wzięciu ślubu, ustaliliśmy datę na 25.10.2008r. Zaczeliśmy wszystko załatwiać, sale, kamerzystę, obrączki, kościół, itd. Oboje zaczeliśmy ostro zapieprzać w pracy (razem pracujemy), by jak najwięcej zarobić pieniędzy i zaoszczędzić ile się tylko da. Nigdzie nie wychodziliśmy (jedynie chodziliśmy na imprezy fundowane przez firme i na Nasze urodziny i rocznice). Mieliśmy plany, żeby odrazu po ślubie zacząć remontować sobie mieszkanie i razem zamieszkać (mieszkaliśmy osobno, każde u swoich rodziców, a mieszkanie jest moje własnościowe). Rozmawialiśmy poważnie o dziecku, bo oboje bardzo tego chcieliśmy, ustaliliśmy, że po ślubie, w listopadzie zaczniemy starać się o dziecko, bo podpiszemy (już podpisaliśmy) nowe umowy, na dłuższy okres w pracy (na 3 lata) i spokojnie Ona będzie mogła urodzić i odchować dziecko i jeszcze w trakcie trwania umowy, wrucić do pracy i jak wygaśnie umowa, to wiadomo podpisać nową.
I tak leciały sobie miesiące. Planowała jak umeblować nasze przyszłe mieszkanie i wogule. Dbała o każdy szczegół związany z weselem i ślubem.
Jakieś 1,5 miesiąca przed ślubem poszła na krótki urlop (4 dni w tym weekend), żeby sobie troszke odpocząć przed tym wielkim wydarzeniem i po ostrym zapieprzaniu w robocie. Ja nie poszedłem razem z Nią na urlop, bo chciałem jak najwięcej zarobić dla NAS. W czasie urlopu rozchorowała się i po urlopie poszła na zwolnienie na 8 dni. Powiedziała mi, żebym do Niej nie przyjeżdżał po pracy, bo nie chce abym się zaraził i rozchorował tuż przed ślubem ( było to dla mnie logiczne i zrozumiałe, prawda?). Od tego czasu coś zaczeło sie żle dziać, bo praktycznie nie pisała do mnie sms-ów i nie dzwoniła, a zawsze, codziennie pisaliśmy i dzwoniliśmy do siebie. Jedynie odpisywała jak ja do Niej napisałem i zadzwoniłem i jak coś załatwiła związane ze ślubem to sama dzwoniła. Pamiętam jedną dziwną sytuację, a mianowicie któregoś wieczorku po pracy próbowałem się do Niej dodzwonić, ale nie odbierała i nie odpisywała przez bite 3 godziny, aż wkońcu napisała mi sms-a, że przeprasza, że się nie odzywała, ale jest u przyjaciółki i była w toalecie palić papierosa, poza tym zastawiła telefon w torebce w kuchni i nie słyszała, i teraz najlepsze - napisała jeszcze, że nie może teraz rozmawiać ze mną!?!?
Po tym zwolnieniu dostała kolejne zwolnienie, bo się nie wyleczyła, tym razem dostała 10 dni.
I teraz tak. To drugie zwolnienie dostała 2 października. W tym dniu przyszła do mnie, bo mieliśmy robić prezent dla rodziców, wcześniej tego samego dnia była robić przymiarki sukni ślubnej i ponoć cała promieniała, gdy ją przymierzała (tak mi powiedziała Jej mama, ciotka i siostra, a byłem traktowany jak członek rodziny). Przyszła do mnie razem z siostrą, troszkę porobiliśmy tego prezentu, ale zabrakło Nam zdjęć, więc wzięła resztę zdjęć i miała ze skanowac. W tym czasie co była u mnie dostała sms-a, spytałem się od kogo, na to Ona mi odpowiedziała, że ja się Jej nie tłumacze od kogo dostawałem sms-y przez ten czas co żeśmy się nie widywali. Wkońcu pożegnaliśmy się tak jak zwykle to robiliśmy i gdy wyszła już na klatkę spytałem się, czy mi nie powie od kogo ten sms, a Ona na to, że od przyjaciółki (tej o której wcześniej pisałem), że jej facet odebrał właśnie samochód z warsztatu (Że co?! i niby tego mi nie chciała powiedzieć od razu?!) i poszły z siostrą do domu... Nie odzywała się wogule już puźniej. W poniedziałek czyli 6 października, wracam sobie z pracy, pije kawke i dostaje telefon od Jej Babci "Cześć, mógłbyś podjechać do Niej, bo wkońcu nie wiemy czy jest ślub, czy go nie ma?!?". Ja w szoku odpowiadam "jak to ma go niebyć? stało się coś?". Pojechałem do Niej, a Ona mi mówi, że pojechała sobie na weekend do koleżanki za miasto i miała dużo czasu na przemyślenia i rozmowy i, że sobie wszystko przemyślała i, że będzie lepiej jak się rozejdziemy... 3 tygodnie przed ślubem!!!
Wyżuciła mi, że nigdzie wychodziliśmy na imprezy, że nawet do kina nie chodziliśmy, że inne pary chodzą sobie po sklepach, itd. Powiedziała też, że ja jestem taki ułożony, że najpierw ślub, potem mieszkanie i dopiero potem dziecko (a Ona bardzo pragneła dziecka), że ma zrytą psychike, a dziecko by to jakoś wyprostowało, że byłoby lepiej...
Tak więc, 3 tygodnie przed ślubem odeszła...
Oczywiście zrobiłem prawie wszystkie błedy, czyli błagałem, prosiłem, wysłałem kwiaty, pisałem smsy. Napisała mi, że nie chce mnie znać, mam mnie dosyć, nie kocha mnie i wogule wszystko co najgorsze.
Nie wierzyłem, że takie były Jej powody odejścia. Po tygodniu robiłem sobie "restart" i postanowiłem zagrać "vabank". Zadzwoniłem do tej Jej przyjaciółki i powiedziałem, że wszystko wiem, że wiem, że ma innego (chociaż tylko tak przypuszczałem) i ta przyjaciółka mi się przyznała i potwierdziła, że Ona poszła, ma innego ;-( Mieszkamy oboje w Warszawie, ale Ona teraz mieszka u niego w Serocku.
Napisałem Jej potem, że znam prawde i szkoda, że nie miała odwagi mi tego powiedzieć w twarz.
Od tego czasu, wogule się do Niej nieodzywałem, byłem na 2 tygodniowym urlopie, żeby nie widywać Jej w pracy, w ten czas kupiłem sobie nowe ciuchy i wogule. Wruciłem do pracy, przez 1-szy tydzień wogule się nie widzieliśmy, bo mieliśmy inne zmiany. Od dwóch tygodni, czasem się widujemy w pracy. Ja z Nią rozmawiam, ale tylko służbowo.
Mieliśmy tydzień temu dwie zmiany razem, rozmawialiśmy służbowo, a po zmianie ja w swoją strone, a Ona w swoją. Po tych dwóch zmianach ja miałem wolne, a Ona była w pracy. Dowiedziałem się od przyjaciela (Naszego kierownika), że jak przyszła do pracy to chciała z Nim porozmiawiać. Poszli więc na parking, żeby pogadać i zapalić, a Ona do mego kupla tak: "Ale ja go (chodzi o mnie) kocham, nie moge mu normalnie spojrzeć w oczy, a zawsze miał piękne oczy". Kumpel do Niej "widzisz jak On teraz wygląda? (kupiłem sobie dużo nowych ciuchów, schudłem 10kg i staram się być zawsze uśmięchniety i wogule)", Ona do Niego "szkoda, że nie miał tak jak byliśmy razem". Ona dalej "ale ja już nie mogłam, ta monotonia, nigdzie nie chodziliśmy...", kumpel na to "ale zrozum, że On (ja) zapierdalał jak dziki wół, żeby tylko jak najwięcej zarobić. Mieliście brać ślub, remontować mieszkanie. On wypruwał z siebie flaki, żeby tylko jak najwięcej zarobić dla WAS i Ty mu powinnaś w tym pomóc". Ona jeszcze, że "dlaczego On (ja) z każdym moge i rozmawiam, a z Nią nie?" Przez tę całą rozmowe Ona ciągle płakała... Powiedziała jeszcze, że ostatnio ciągle ostro się tnie z tym swoim przydupasem.
Następnego dnia (jej urodziny) mamy razem zmianę. Robię sobie swoje, a tu nagle koleżanka przynosi mi nie spodziewanie kawę (bo nikogo nie prosiłem o kawę), pytaj ją od kogo ta kawa, a koleżanki mówi od Niej (mojej byłem nażeczonej). Byłem w szoku! Potem Ona kupiła cukierki i dawała każdemu w pracy, mi też. Powiedziałem Jej, że wezmę tego cukierka, żeby nie było, ale go nie zjem (i nie zjadłem). Po pracy wruciłem do domu. Wieczorkiem wysłałem Jej zwykłego smsa z życzeniami i odrazu dostałem odpowiedź, że "każdy w pracy składał Jej życzenia jak dostawał cukierka, a ja nic niepowiedziałem, cóż... Zjadłeś chociaż tego cukierka??". Odpisałem Jej o 00:30, że "sorki, ale byłem zajęty. Nie zjadłem cukierka. Ide teraz w kime.". Rano się budze i patrze, a Ona mi o 3 rano odpisała "Spoko. Miłych snów. A za to, że nie zjadłes cukierka to się gniewam Sad przykro mi :-(". Nie odpisałem Jej do tej pory.
Jakoś dwa dni puźniej weszła na mój profil na NK. Teraz w środe też weszła na mój profil na NK i wysłała mi zaproszenie do listy znajomych. Pytanie - mam je akceptować?? Dodam tylko, że jak z Nią byłem to nie miałem profilu na NK, zrobiłem go ze dwa tygodnie temu. Wiem, też, że u tego typa niema internetu, więc musi chodzić do jakiegoś marketu z kawiarenką internetową, czy cóś, w tym Serocku...
Co ja mam robić???
Są szanse na bycie razem? na to, żeby zaczeła zabiegać, starać się o mnie??
Dużo czytałem, m.in. tę strone. Przeczytałem też książke "Tajemnice największych uwodzicieli" i "Tajemnice uwodzenia" i wiele zrozumiałem, wiem gdzie i jakie robiłem błędy...

Proszę pomóżcie!
Pamiętajcie, że Ona jest z nim tam w Serocku, a ja tu w Warszawie...
A i jeszcze mały paradox, bo niby u niego mieszka, ale co pare dni przyjeżdża do domu, żeby wziąść sobie jakieś czyste ciuchy i wyprać brudne, czyli nie pieże ciuchów u niego...
Mam zaakceptować zaproszenie na Naszej Klasie od Niej????

Proszę Gracjan, wypowiedz się fachowo, bardzo mi na tym zależy...

Admin
Portret użytkownika Admin
Nieobecny
Administrator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 45
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2008-08-15
Punkty pomocy: 1610

Zrobiłeś największy błąd chcąc tego ślubu za wszelką cenę.
Stan w którym kobieta wie że Ty i tak nie odejdziesz jest niedopuszczalny. Mój kolega dwa dni przed ślubem powiedział swojej żonie że jeśli się bedzie tak zachowywać to ślubu nie będzie. I jest z nią do dziś bo dziewczyna widocznie zdawała sobie sprawę że przegieła.

Rozumiem że nie latwo Ci o niej zapomieć ale musisz nabrać wiecej dystansu.
Zachowuj sie normalnie. Nie pokazuj urazy. Bądź przy niej wesoły, niech widzi że bez niej też sobie radę dajesz. Nie śpiesz się aby do niej wracać. Niech trochę się postara. Jeśli kocha będzie Cię chciała odzyskać. A jeśli nie... To po co Ci ona...
NIE MA TEGO ZŁEGO CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO.

Wariat
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2008-11-14
Punkty pomocy: 0

Dziękuje Gracjanie za odpowiedź...

Akceptować Jej zaproszenie do znajomych na Naszej Klasie??

Dzisiaj znowu weszła na mój profil, a ja nigdy nie wchodziłem na Jej profil... Może wiesz po co zagląda na mój profil??

Dodam jeszcze, że w pracy bardzo często luka na mnie, jak tylko ma okazje, że jestem w Jej polu widzenia.

Gracjanie, co mogły, mogą znaczyć te sms-y o których pisałem, te Jej ciągłe lukanie na mnie, to oglądanie mojego profilu na NK co pare dni, ta rozmowa z moim przyjacielem?? Czemu się tak zachowuje??

Wariat
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2008-11-14
Punkty pomocy: 0

Właśnie są na moim profilu zdjęcia z imprez jak już z Nią nie jestem...
Pytam - mam zaakceptować Jej zaproszenie do znajomych na NK ???
Wszystko pięknie, ładnie, ale Ona przecież jest z tamtym w tym serocku, więc jak ja mogę być górą i wszystko może zależeć ode mnie???

Anchel
Nieobecny

Dołączył: 2008-08-27
Punkty pomocy: 9

Pisałem na blogu o tym jakie przewrotne i zdradzieckie potrafią być kobiety, ale Twój przypadek naprawdę jest przykry. Tym większy szacunek dla Ciebie że nie załamałeś się tylko w miarę szybko potrafiłeś wyciągnąć wnioski i się zmienić.

Teraz masz dużą szansę odzyskać tą kobietę, tylko na początku pierdolnij się porządnie w łeb i zastanów czy warto?
Jeśli pozwolisz jej wrócic jest bardzo prawdopodobne że po paru miesiącach sytuacja się powtórzy znów wyleci z tekstem że juz Cię nie kocha "dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi".
Dlatego skorzystaj z mojej rady i zanim będziesz miał podjąć decyzje czy chcesz jeszcze być z ta kobietą rusz dupę i poznaj dobrze kilka innych ładnych kobiet. I nie zapierdalaj już tak w pracy naucz się cieszyć życiem i żyj dla siebie. Jeśli nie będziesz miał szczęścia w sobie to kobieta też na pewno Ci go nie da.

Wariat
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2008-11-14
Punkty pomocy: 0

Teraz już tak nie zapierdalam w pracy. Zajmuje się moim hobby, wychodzę do pabów, spotykam się ze znajomymi, chodzę na balety. Jestem radosnym człowiekiem. Zajmuję się tym, co mi sprawia przyjemność i radość.
Prosze, powiedzcie mi, czy mam akceptować Jej zaproszenie do znajomych na Naszej Klasie ?????????? Wysłała mi je w środę i do tej pory, ani nie odżuciłem, ani nie zaakceptowałem... Bardzo proszę o odpowiedź.

Anchel
Nieobecny

Dołączył: 2008-08-27
Punkty pomocy: 9

I bardzo dobrze jesteś na dobrej drodze, nie daj się tylko z niej ściągnąć.
Co do pytania o nk to jest ono śmieszne, niedługo będziesz się pytał o każdy gest jaki masz przy niej wykonywać, czemu masz nie zaakceptować? Robiąc tak okażesz swoja słabość, zaakceptuj zaproszenie, ale dalej nie odzywaj się do niej i nadal wrzucaj na nk fajna fotkę co jakiś czas.
A jeszcze jeśli chcesz zobaczyć fajną reakcję swojej byłej to postaraj się poderwać tą jej przyjaciółkę o której pisałeś wcześniej.
Pozdro.

Wariat
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2008-11-14
Punkty pomocy: 0

Dzięki Anchel za wypowiedzi i rady. Zaakceptowałem Jej zaproszenie na NK. Nie, nie będe się pytał o każdy gest jaki mam przy Niej wykonać, bo teraz mnie to wali. To Ona jeśli coś będzie chciała, to będzie musiała się starać i zabiegać o mnie. Napewno ja już nic nie będe robił Wink
Tej Jej przyjaciółki nie poderwe, bo Ona murem stoi za moją byłą, poza tym ma faceta i dwójke dzieci Wink) Poza tym nawet mi się nie podoba Wink)

Dziękuje za wszystkie rady i opinie.
Pozdrawiam!

042
Portret użytkownika 042
Nieobecny

Dołączył: 2008-11-04
Punkty pomocy: 10

To zalezy, jesli chcesz zapomniec nie akceptuj, jesli jeszcze na cos liczysz to zaakceptuj ale dalej sie nie odzywaj i rob swoje Smile

Wariat
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2008-11-14
Punkty pomocy: 0

Nie odzywam się do Niej, ponieważ Ona nie odzywa się do mnie. Nawet "cześć" mi nie powie, więc ja pierwszy nie będe się do Niej odzywał...
Nie pokazuję Jej jakieś obrazy, tylko traktuje Ją obojętnie.

knokkelmann1
Portret użytkownika knokkelmann1
Nieobecny

Dołączył: 2009-08-22
Punkty pomocy: 139

masakra po prostu masakra. powiem szczerze ze to jest czyste skurwysynstwo ze strony tej panny. musiala byc strasznie zakochana, zeby odejsc do innego w takiej sytuacji. kurwa co za bezczelnosc. pech po prostu

Kawałek mięsa a jaką ma moc!