Zobaczył ją na końcu korytarza. Ostatni raz opierał swe oczy na jej sylwetce dzień wcześniej, gdy po udanej zabawie na studniówce postanowił, jak przystało na prawdziwego dżentelmena, załatwić szofera i odwieść ją pod same drzwi. Miała na sobie wtedy czerwony płaszczyk, sięgający do biodra i wymęczonego wskazówkami czasu srebrnego lisa ubranego do śmiechu. Spod płaszcza nieśmiało wychodziła "mała czarna" zapinana od frontu dużym złotym zamkiem. Całość ubioru zamykały ciemne rajstopy i wiśniowe szpile na cholernie długim obcasie. Dziś wełniany sweter w czerwono białe pasy szczelnie opinał jej ciało podkreślając drobny biust. Dopełnieniem była para granatowych dżinsów. Mały obcas czarnych pół butków wyraźnie wskazywał na szkolny luz dnia powszedniego.
Właśnie go zobaczyła. Czuł, że dziewczyna obawia się spotkania z nim i będzie go unikać jak ognia, szczególnie po tym co powiedział jej poprzedniego dnia. Potwierdzeniem tej myśli było opuszczenie przez ową dziewczynę głowy i odwrócenie wzroku. Wzorowy odruch zakłopotania, widoczny nawet dla początkującego behawiorysty. Dobrze wiedział co usłyszy, tylko zastanawiał jaką formę tym razem przybiorą słowa. Zostanie kumplem, przyjacielem a może to kolejna laska z którą jest coś nie tak.Bo z nim oczywiście jest wszystko ok.
Mógł to wszystko przewidzieć. Mógł rozegrać to inaczej, mógł zostawić sobie jakieś pole manewru, mógł ją olać i nie odbierać jej spod domu i mógł jej nie odprowadzać, również mógł mieć ją w dupie na samej studniówce. Mógł od początku traktować ją jak potencjalną zdobycz bo przecież ma wiedzę jak owe laski traktować. Mógł zamiast od huja chęci i teorii o podrywaniu mieć trochę niezbędnego doświadczenia, które procentuje o wiele lepiej niż niejedna zakichana książka, i daje człowiekowi pewność w kluczowych sytuacjach iż nie spierdoli. I w końcu mógł mieć trochę więcej cierpliwości do całej tej sprawy. No właśnie. Mógł. Czas przeszły wyrazu mieć. Czytać to zdanie należy z dobitnym podkreśleni słowa "przeszły".
Zachowanie bidnej dziewuszki, ledwo sięgającej chudemu pacjentowi do ramion, wskazywało na to, że jest ona dużo bardziej przejęta i przerażona tym co ma za chwilę powiedzieć niż on. Chudzina bywał już w takich sytuacjach. Mniej estetyczne i głupsze kroiły jego serce w cienkie plasterki a on umierał później miesiącami za czymś czego tak naprawdę nie było.
Pech.Zapomniała płaszczyka w klasie i tylko dlatego dał rade ją złapać. Sprzątaczka zamknęła pieprzone drzwi. Inaczej odroczyła by wyrok o dzień może o dwa. Zagadał o samopoczuciu. Pociągnęła temat z małą iskierką nadziei, że był spity i nie pamięta tego co mówił. Jednak on od razu przeszedł do konkretów.
"Może jeszcze kiedyś wyjdziemy gdzieś razem?"- tak nasz bohaterski casanowa zaproponował owej damie pierwszą randkę z prawdziwego zdarzenia tuż po studniówce. Już wtedy stała oddalona od niego o ponad 40 cm ( przypomnienie jeśli ktoś nie pamięta lub nie wie o dystansie fizycznym strefa intymna 0-45cm,strefa osobista 45-120 cm,strefa społeczna 120cm-360cm,strefa publiczna 3,6-6m. Bliskość przestrzenna jest wskaźnikiem lubienia, sympatii. Im bliższy dystans, tym bliższa relacja). Ciemne, głębokie, oczy nie szukały jego oczu. Już wtedy znała odpowiedź ale była na tyle dobra by nie niszczyć mu tego wyjątkowego wieczoru. Sam doskonale wiedział jak go spierdolić. Powiedziała, że jutro odpowie.
Najgorsze w każdym jutrze, jest to, że nadchodzi. Szczególnie w takiej sytuacji. Idiotyczny patyczak ponowił pytanie bez pardonu i wyczucia. Niemalże uciekała przed nim i tym pytaniem.
W gruncie rzeczy wie, że ona go lubi. Ale tylko tak jak się lubi kolegę ze szkoły. Był w końcu przyjacielem jej przyjaciółki i zdarzało się, że coś tam pozytywnego dla niej zrobił. Jednak widać nie wyróżniał się dla niej niczym szczególnym. Był po prostu kolejnym kolesiem który się koło niej kręcił. Od tyle.
Kiedy w końcu dziewuszka wymamrotała cichutkie, połamane i niemrawe "nie" kudłaty patyk opamiętał się. Zrozumiał, że ta sytuacja jest jeszcze bardziej przykra dla jego oblubienicy niż dla niego. Przytłoczył ją tym. Ledwo się znali a on dawał jej nazbyt wyraźne i bezczelne znaki sympatii. Za szybko, za bardzo, za mocno się zaangażował. Na szczęście wiedział jak dodać jej otuchy. Złapał ją za oba nadgarstki, obrócił przodem do siebie spojrzał głęboko w oczy i pewnym, ciepłym, silnym głosem wystrzelił: " i tak Cię dalej lubię".
Tętno niewiasty z sprintu Bolta zmalało do truchtu Korzeniowskiego a twarz rozjaśniła się uśmiechem. Dalej nie patrzyła na rozmówcę bezpośrednio, ale była już jakby bardziej obecna. Wysiliła się nawet o szczery uśmiech z kiepskiego żartu. Patyk trzymał się nad wyraz dobrze. Nie wkurwił się na nią i nie uciekł jak to miał w zwyczaju. Wytrwał do końca z podniesioną głową. Ona ubrała czerwony płaszcz zamknęła klasę i pożegnali swe jestestwa. Całość tej scenki nie trwała dłużej niż 5 minut.
Nie jestem smutny. Wręcz przeciwnie. Kamień spadł mi z serca. Poczułem ulgę. Kiedyś po każdym "nie" od dziewczyny chorowałem pół roku. Teraz wiem gdzie jestem, w którym miejscu jestem całkiem zły a w którym jestem dobry, ale mogę być jeszcze lepszy. Widzę w jakim kierunku mam iść. Nie zdobyłem kobiety o którą walczyłem, tak naprawdę z samym sobą. Bywa. Podryw w moim przypadku to sztuka walki z własnymi słabościami. "Inne też mają". Skądś to chyba znamy, prawda?
Tylko, żeby mieć te inne trzeba wziąć się porządnie do roboty a nie siedzieć na dupie i czytać w koło Macieju te same rzeczy. Miejcie pasje i cele a do tego podrywajcie, gadajcie i testujcie różne rzeczy bo kiedyś na horyzoncie pojawi się naprawdę zjawiskowa kobieta, a wy jak te ciuliki nie dacie rady jej uwieść. I jedyne co to pomachacie jej na pożegnanie ręką poobcieraną wazeliną.
Powiem szczerze że ja jak już przeczytaliście spierdoliłem bo nie miałem doświadczenia. Myślałem że parę wyuczonych tricków zrobi ze mnie boga w każdej niemal sytuacji. GÓWNO!!!
Jedynie to że przyjąłem wszystko na klatę jak mężczyzna i po raz kolejny się nie zasmarkałem z żalu ratuje mnie w moich własnych oczach od bycia skończoną łajzą.
Bywam na tej stronie niemal od 2 lat. Bywam. I tyle. zero akcji, zero ruchów. Teraz wiem że samym czytaniem mogę co najwyżej jakąś książkę wydupczyć. Czas wziąć się za siebie i pokazać wszystkim ale przede wszystkim sobie swoją wartość. Ja już wiem ile jestem warty tylko nie umiem tego odpowiednio sprzedać.
Kończę w nieładzie i zamieszaniu myśli ten, tak ładnie zaczęty artykuł, ale mój kochany brat dyszy mi nad uchem, że mam spiepszać z kompa. Liczę na masowe biczowanie mojego niedorobienia w komentarzach. dajcie każdą opinie i myśl. Sory za mega dużo tekstu ale dobrze sie pisało
Odpowiedzi
Wazne, ze zdajesz sobie
pon., 2011-01-10 21:04 — ErykowskiWazne, ze zdajesz sobie sprawe z tego czego nie osiagnales czytajac tylko a nie praktykujac. Wiesz czego chcesz, masz postawione cele i sie nie lamiesz, bedzie dobrze
Chuj nie zlinczuję Cię bo
pon., 2011-01-10 21:11 — CasanoVVaChuj nie zlinczuję Cię bo głównego bohatera nazwałeś Casanowa; DD hee...
Strasznie zamotany świat masz.
Czas na zmiany..
Widzę , ze zmiany już sa teraz tylko wiecej i coraz wiecej kobiet w towim życiu a świat zmieni się ku lepszemu
Fajnie się czyta, wiesz co
pon., 2011-01-10 22:37 — MiamotoFajnie się czyta, wiesz co zrobiłeś źle. Nie ma sensu robić Ci drogi krzyżowej o ile następny wpis na blogu będzie opisem "udanego polowania" powodzenia z maturą.
Pozdrawiam