Wpis ten kieruję pewnie głównie do siebie.
Pisze po "sylwestrze", 3 dni po tym wypadzie. W międzyczasie poczytałem sporo materiałów, zgarnąłem do niczego mi niepotrzebny numer od całkiem miłej panny (dzięki Ci, o lewa strono), której pomogłem uruchomić samochód i przeziębiłem się latając z psem.
Do rzeczy - w czwartek przedsylwestrowy poszedłem poskakać na dyskotekę w stylu 80'/90'. Po prostu poskakać, bo lubię taką muzykę i średnio mnie obchodzi, że to obciach, a ewentualne towzrzystwo zazwyczaj przeszkadzałoby mi w zabawie.
Ale skoro "zacząłem żyć od nowa", to i pora wrócić do starych zwyczajów, czyli "zarwać" coś oprócz nocki, co jak się pewnie domyślacie wyszło pokracznie, ale takie są właśnie pierwsze razy. Wszedłem więc do klubu, a tu pusto. Snuję się jak zombie i sam sobie nie dowierzam, barmanka też zaskoczona, myślę zobie moze bogowie to miejsce opuścili. Nastrój mi uleciał. Normalnie w tym disco o tej porze jest już tłumek. Dobra moja, odpocznę trochę i przezyciężę ziewający kryzys. Kawa i już sie czuję u siebie.
Po godzinie pojawiły się dwie kobitki, typ imprezowy, w dobrym nastroju. Czarna B gdzieś moejgo wzrostu, wyraźnie starsza i druga, drobna HB5, szkoda że blond. Wraz z nimi jakiś gostek, ale poszedł na zaplecze. Kiedyś po prostu bym zagaił, a teraz po stosie lektur "użyłem otwieracza" (dziwne to wszystko, jakoś lepiej się działało na intuicje niż z podręcznika, ale było minęło, teraz "studiuję" i ma pierwsze laborki). Postawa i podbijam:
-Witam, nieco za wcześnie, ale na górce można już poimprezować.
B [trochę zmieszana] Dobra.
[idziemy, rozsiadamy się] gadka na temat wystroju, HB tu pierwszy raz, zdziwiona, że palić można, to jej odwaliłem, że kurzoków wstrętnych też ugoszczą, B w śmiech.
Gadka z B, ma urodziny, 38, przedstawia się jako Aga, HB też Aga, 33 lata (nie wiem, może ST jakiś z tymi imionami, może prawda, przedstawiam się i ja).
Pytają o wiek, daję do zgadnięcia, B mówi że 33, HB że 19.
Ja: policz średnią i wyjdzie.
HB: aa tam, kurwa, nie chce mi sie liczyć [zmiana zaszeregowania na HB-]
HB-: Możemy tu być tylko do 22, bo potem autobusu pewnie żadnego nei złapiemy
Ja: [tiaa, jasne - myślę sobie] Na dole jest rozkład w razie czego
Podchodzi barmanka, zamawiają 3 drinki.
B: Pijesz?
Ja: Nie, alkoholu nie ruszam
HB-: No to ja biorę [bierze drugiego]. A ty mógłbyś, dla rozluźnienia, żeby Ci trochę hamulce puściły
[animusz mi siada do reszty, ale wokół pusto, ziewam lekko]
Ja: nie muszę, potrafię się bawić bez
B: nie pasujesz tu
Ja: nic dziwnego, rzadko bywam
B: to jak się bawisz na codzień
Ja: właśnie zszedłem z gór, cisza w uszach dzwoniła to się tu wybrałem
B: no a my dlatego, że urodziny mam jak wiesz. Tylko nie wiem co z dzieciakami, bo same w domu zostały [masz babo placek, B uruchamia się katarynka, HB- powoli narypana, spływam]
Schodzę na dół, ze 30 osób. 3 HB, 4 pary, zbieranina kolesi wszelkiej maści. Z głośników C.C.Catch, wiec chwila wahania czy po prostu bawić się czy podbijać. Zanim minęły 4 sekundy decyzja. Podchodzę do 3 HB
Ja: Hejka, tutaj zawsze taka dyskoteka szkolna? Kiedyś to był klub legenda
1: nie wiem, ja tu nie bywam, ale autentycznie gimnazjum
3:[idzie obejrzeć menu]
2: wiesz, kiedyś tu nie bywałam, ale po nowym otwarciu nie było tak biednie jeszcze. Na razie postoimy
[Nie odbiłem, w głowie pustka. sen mnie morzy coraz bardziej, za chwilę jej będę ziewał prosto w nos, na parkiecie jakieś gey-party, ale leci Savage, więc sobie nie odpuszczę]
Ja: lecę rozkręcać parkiet, dołączcie potem
1:ee, dobra
Średnio mnie to dalej obeszło, powoli miałem ochotę się zmyć i walnąć do wyra, jedynie jakieś pląsanie może mnie uratować od zaśniecia na stojąco, o dziwo nogi rwą na parkiet więc pozwalam im przejąć prowadzenie, zaś głowie odpocząć.
Jest koło 23. Nadal drewno wisi w powietrzu. Wchodzą ludzie. ze 20 gości, jakieś pary, 2 dziewczyny, rozglądają się idą w fajne miejsce do drugiego baru. Bez zastanowienia ruszam. Umysł momentalnie jasny, jak wypoczęty. Podchodzę
Ja: Cześć [opieram się o słupek, patrząc jakby bardziej na salę, pierwszy raz tutaj? Niezła dyskoteka szkolna dzisiaj
1: No.. [tworzy ze mną i z 2 kółko, sącząc piwo]
2: Dziwnie trochę, może się rozkręci
Ja: Od podpierania baru na pewno nie [dotykam jej przedramienia, nie cofa]
2:[uśmiech] Jeszcze może ktoś przyjdzie to się rozkręci
Wchodzi idzie w naszą stronę dwóch gości.
2: [puszcza oko] na razie. [idą w stronę tych 2, witają się jak pary, lecą na parkiet]
Kątem oka dostrzegam, że przy 3 HB robi się ruch - 2 kolesi w kapeluszach a'la Jackson, identycznie ubrani, perfekt czerń, pewnie jacyś magicy, poobserwuję przynajmniej. Jedna dotknięta cofa łapę, pole siłowe rośnie, magicy olewają projekt i wpadają na parkiet, bawiąc się świetnie przy Billy Jean. Do jedynego wciąż zestawu podbija 2 gości, obserwuję. Jakaś gadka, zaciekawienie, dochodzi trzeci, całuje jedną (chyba jego gościówa), idą do baru, obserwuję czwórkę, jednak nie słyszę ich (szkoda). Idą na parkiet, pół tańca, laski zmywają się ścianę podpierać, dostają piwo od trzeciej, wyjmują telefony i jazda pisać.
Polazłem na górę popatrzeć na lasery. Wchodzi next grupka - cztery babki, z miejsca nabywają piwo. Jedna naprawdę w moim guście(T), pozostałe jak modelki z jakiegoś plakatu w serwisie TIR-ów - przydałby się ktoś, kto by się nimi chociaż zaciekawił, ale chłopcy podpierają ściany onieśmieleni albo tańcuja zawzięcie.
Podbijam
Ja: Cześć [niec więcej nie zdążyłem]
któraś z "modelek": Cześć, my lecimy na parkiet [co też uczyniły błyskawicznie]
Ja: A ty?
T:[zgaszona]nic [łzy jej się cisną do oczu, aż bym przytulił]
Podlatuje jedna z "modelek", jak kwoka do dotkniętego kurczęcia, zamiast jej słów w wyobraźni autentycznie słyszę to wściekłe gdakanie. pozostałe 2 już idą w naszą stronę, biorą T pod skrzydełka, przepraszają, eech.
Ziewam juz tak, że nei byłbym w stanie prowadzić, całe szczęście jest zima i przyjechałem Ikarusem. Lecę na autobus.
No, nadal pukam w dno, ale już nie od spodu. Jeszcze tydzień temu tylko bym patrzył, bo nie wpadło by mi do łba podejść. Miałem takiego mega excusa - "to już nie dla ciebie, przesiedziałeś swoje najlepsze lata w norze, to masz za swoje, nawet ze swoją sobie nie radziłeś". Dzięki za kopa, panowie 
Odpowiedzi
I dobrze, że znowu wracasz do
ndz., 2011-01-02 22:08 — LloydI dobrze, że znowu wracasz do gry, trochę rozgrzewki, treningu i kto wie, może najlepsze lata jeszcze przed Tobą?
Powodzenia!
Ciągnie wilka do lasu. A lata
pon., 2011-01-03 12:50 — LimbaCiągnie wilka do lasu. A lata będą na pewno lepsze i to dla obu stron - trochę ze mnie "wyparowało" niezdrowego zainteresowania, więc się zapowiada dobra rozrywka nie psuta wewnętrznym ciśnieniem. Już nie chodzi o to by złapać króliczka ale by gonić go.