No więc panowie zjebałem. Zjebałem koncertowo:D Jak będę miał mniejszy natłok pracy to postaram sie cos jutro napisać. Dzięki za pomoc wszystkim z forum - odezwe sie jutro co i jak. Mimo tego ze zjebalem jakos lepiej sie czuje bo w glebi ducha nie szanuje ludzi jej typu. Mój problem to to, że pierwszy raz się uzaleznilem od laski, scipkowanie na 200%. Najgorsze bylo ze wciaz wiedzialem co robie zle i mimo to to robilem. Polak mądry po szkodzie:)
a teraz na temat - ONE ZAWSZE WRACAJA - pytanie ile razy?
pytam z ciekawości, zjebalem dwa razy, sprawa jeszcze swieza wiec nie bede ukrywal ze tli sie jakas nadzieja. Ale powoli glowa bierze górę. Pytanie czysto techniczne, chcialbym miec okazje znowu sprobowac ale w taki sposob by przetrenowac sam siebie w trudniejszych warunkach (zmusic glowe do pracy mimo wszystko).
Pozdrawiam
jak jutro opisze co sie dzialo to umrzecie hehe.
Opisuj.... ale ja nie chce umierać
pytanie jest nie "ile razy", tylko "po co?" Bo przecież "powrotów" nie potrzebujemy.
Jak to zrozumiesz, to pogadamy
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
rozumiem to doskonale. Pytanie jest natury technicznej. Ciekaw jestem jak to wygladalo u innych. Spokojnie nie zamierzam do niej wracac. Najlepsze jest wlasnie uczucie jak czlowiek otwiera oczy.
Problem w tym ze zawsze bylem naturalem i chyba kazdego musi spotkac sfrajerzenie sie. Pytanie jest natury technicznej. Sam nie zamierzam inicjowac kontaktu.
nie rozumiesz
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
hehe rozumiem rozumiem. Wyciągnąłem wnioski, i wiem ze nie ma po co wracać, ciezko jest nie popelnic tych samych bledow. Poza tym nie mam ochoty na spotkania z ta laska. Nie mam ochoty na kolejne stracenie jaj. Tak jak mówiłem, pytanie jest natury czysto technicznej. Nie pytam o porade tylko zastanawia mnie jak to wygladalo u innych. Chyba do tego sluzy to forum?
Ja pierdolę, kolega zajrzy na google.pl i zobaczy termin: "Samooszukiwanie się". Następnie, skoro tak bardzo koledze zależy na kobiecie, która notorycznie urywa mu jaja, polecam termin: "samookaleczanie się". A stąd, już tylko krok dzieli nas do "masochizmu". Pozdrawiam
A stąd już blisko do samogwałtu, niestety
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
ale czlowieku, ja juz spotykam się z inną. nie ma zadnego samooszukiwania bo nie wiem i dlatego pytam. Jest na tej stronieart pt. One zawsze wracaja, przeczytałem go i zastanawiam się tylko ile razy. Po spieskowaniu itp. Czytam tą strone juz oddawna i chce wiedziec jak najwiecej. Jedyny powód.
Ale kto qrwa Ci to powie? Każda kobieta jest inna, każda wraca po co innego i nie wiadomo ile i czy Twoja wróci! To zależy od miliona czynników, takich jak wasze relacje, inny gość na boku, to czy utrzymujecie kontakt, jakim frajerem byłeś itp.
Czy ktokolwiek tu umie czytac ze zrozumieniem? Ja nie pytam o swoja sytuację bo jej jeszcze nie opisałem. Pytam jak to wygladało u innych.
nie chce mi sie dyskutowac bo widze ze to jak grochem o debila, eot.
ad personam:) gratuluje.
Nauczyłem się, żeby nie kłócić się z kimś takim jak Ty, bo sprowadzisz mnie swojego poziomu, a potem wygrasz doświadczeniem:)
Ja parę lat temu doświadczyłem trzech powrotów w okresie 1.5 roku. Dwa razy odchodziła ona, raz ja, ale później zakończyłem to definitywnie.
Powiem tak: jedno zejście się może jeszcze ma niewielki sens, ale i tak ostatecznie nie warto i koniec kropka kurwa jego mać!
Mam bliską mi parę, która zeszła się po czterech latach nie bycia razem. Teraz już obchodzą czwartą rocznicę, mieszkają razem i są zaręczeni.
Ale czy cztery lata rozłąki, innych partnerów i niekontaktowania można nazwać powrotem? Jak dla mnie to reset systemu.
Dzieki rafciuu
@ Pure-o niby eot a wracasz i odpisujesz. Mówisz o poziomie a używasz argumentów ad personam. reszte dopowiedz sobie sam.
U mnie problem był taki, że spieskowałem się - z powodu uzaleznienia od laski i niestety miałem chorobe matki, rak, pozniej musiałem się pozegnac i dwa tygodnie pozniej pogrzeb. Uwierzcie mi ze to wylacza myslenie. Najgorsze jest to ze nawet nie pogadalem z laska normalnie tylko wciaz trucie o naszych relacjach itp. Nawet nie miałem siły reagowac na jej ST. To była druga szansa ktora sobie dalismy. niestety zjebalem pozniej gdy sie u mnie wszystko uspokoilo, zamiast wrzucic na luz chcialem to na sile odkrecic i wyszlo jak wyszlo. Dla niej jestem pizda ktora sie uzala nad soba hehe. Właściwe jesli nie rozumie ze zycie to nie tylko rurki z kremem to nie wiem co w niej widziałem.
Aj tam rekekekeke (kurwa ile tych keke). Sprawy typu klimaty rodzinno- chorobowe to inna para kaloszy. Nie potrafiła tego zrozumieć - chuj z nią. A jeżeli dałeś d... z innego powodu to już twoj problem.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Wiem, ze to rozne sprawy ale sam sobie zdawalem sprawy jak taka sytuacja w rodzinie ryje banie. Trwalo to od roku, telefony ze szpitala ze juz koniec po 3 razy w miesiacu. Uwierz mi, ze nie miałem siły myśleć.
wies zmoj blad byl taki ze jej o tym powiedzialem, ze mnie ten rok przygial do ziemi. I ona to odebrala jako zasłanianie się emocjami.
Bez urazy ale czy Ona warta zachodu, jak nie rozumie takich sytuacji rodzinnych?
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Spokojnie ja nie jestem obrazalski;) Wiesz zdaje sobie sprawe z tego, że sam dałem dupy. Nawet nie byłem w stanie z nia normalnie porozmawiac. Najgorsze jest to, że wiedziałem doskonale ze bawi sie w ST a nie miałem siły na to reagować. Nawet wkurwiać mi się nie chciało po tym wszystkim. Ehh a miałem ją ot tak podaną na widelcu:D
nie, rekekeke. Sprawy rodzinne nie powinny miec wplywu na takie klimaty (szczególnie smierc matki). Chuj jej do tego i jej st w takiej sytuacji nie maja racji bytu. To inny poziom zachowania z twojej strony. Jezeli nie potrafila tego zrozumiec - niech sie buja. Wiesz, ja mialem odwrotne klimaty z moja eks - jej matka chorowala na raka. I choroba byla narzedziem w walce ze mna (kup mieszkanie n akredyt bo mama tak chce a jest chora). Obrzydliwosc. Wszystko ma swoje granice.
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Wiesz, mi sie wydaje ze ona uwaza ze mam slaby charakter. ale qrwa ja sie nie uzalalem tylko wiedzialem ze nie jestem soba i zeby potrafila byc troche wyrozumiala. Zawsze walczylem o to co dla mnie wazne ale tu zrobilem juz wszystko co moglem, wykorzystalem wszystkie mozliwosci i musialem siedziec na dupie. To mnie dobijalo. W sumie jesli laska nie rozumie tego ze dbam o ludiz ktorych kocham a juz nic nie moge zrobic i to mnie frustruje to co ona ma w glowie.
Sorry ale to zle wrózy. Ja bym sobie dal spokoj. pomysl o innych kjlopotach w przypadku gdybyscie byli razem dluzej. zostawialby cie jak nic. to nie jej wina taki ma charkater - ale twoje wazniejsze
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Ogolnie, szok. ST w takiej sytuacji, swiadcza o tym jak pusta emocjonalnie kobieta byla Twoja laska. Oczywiscie, wyrazy wspolczucia, a taka "kobieta" nawet nie zawracaj sobie tylka.