
Justyna mnie programuje od dłuższego czasu na taką o to rzecz:
jej mama z jej dwójką rodzeństwem wyprowadza się w przeciągu pół roku z jej dawnego mieszkania do domu, który zbudowała jej mama. Justyna z wynajmowanego pokoju przenosi się do ów mieszkania. Jej mama będzie opłacała czynsz, ona media. Ja od starego mam 750zł alimentów/miesięcznie do rąk mojej mamy i tyle samo mógłbym uzyskać od mojej mamy daje to 1.5k/miech, każde z tych alimentów mogę mieć prawnie do rąk własnych. Justyna proponuje mi żebyśmy zamieszkali razem(ona od razu po maturze się wyprowadziła i mieszkała ze swoim eks 4 miesiące). Co jest kurwa dalej. Justyna jest na liście mieszkań socjalnych, które dostanie za mniej więcej 1.5 roku(nie pytajcie mnie o szczegóły, skąd jest na liście, skoro jej stara miała hajs na zbudowanie domu...).
I huj kurwa. Nie czuję się na tyle dojrzały, samodzielny żeby mieszkać w wieku 21 lat z dziewczyną. Choć perspektywa pozbycia się starego z mojego życia jest dla mnie bardzo kusząca. Jednak:
1. Jak się nie uda, to trochę dumy utracę, choć planowałem ją schować do kieszeni.
2. Nie chce być zależny od jak to Justyna ją nazywa "teściowej", która opłacałaby mi jebany czynsz.
3. Generalnie jestem czarną owcą tej rodziny. Porzuciłem "boga" i te sprawy, zawsze się szlajałem(i nadal to robię), więc: stary będzie dążył do obniżenia alimentów do 500 zł(a raczej by mu się to udało) i mama, skoro "już tu nie mieszkasz" pewnie zrobi tak samo - moja mami nie pochwala "kociej łapy" itp, choć gadam z nią o takich rzeczach dość otwarcie i huj to moje życie a nie jej.
Mam 21 lat, zmieniłem studia. Licencjata będę robił 3 lata. Alimenty przysługują do 25 roku życia. Co potem?
To takie moje smuty.
Odpowiedzi
huh?
pon., 2010-10-25 17:03 — Guesthuh?
Jak to co. Do pracy
pon., 2010-10-25 18:09 — rafciuuuJak to co. Do pracy rodacy.
Jak nie wypali z Justyną to na bruk wylecisz czy tatuś poczuje ojcowski klimat i Cię przygarnie z powrotem?
Moja rada: weź się za jakąs
pon., 2010-10-25 18:27 — frozenKAIMoja rada: weź się za jakąs robotę... jak sam na siebie zarobisz to poczujesz co to niezależność. o wartości juz nie wspomne....
ciezko pracowac studiujac
pon., 2010-10-25 18:54 — saveriusciezko pracowac studiujac dziennie 5 dni w tygodniu, ale macie racje, trzeba samemu na siebie pracowac i huj.
dzieki za mocne slowa. Los mnie pokaral, ze trafilem na laske, ktora jest bardziej dojrzala ode mnie heh
Spróbuj popracowac w
wt., 2010-10-26 08:55 — salubSpróbuj popracowac w telemarketingu. Jak znajdziesz dobra firme to dasz rade ogarniac studia i wlasnie prace.
A czego Ty chcesz od zycia?
"Los mnie pokaral, ze
wt., 2010-10-26 09:59 — rafciuuu"Los mnie pokaral, ze trafilem na laske, ktora jest bardziej dojrzala ode mnie" -ja uważam na odwrót. Los się do Ciebie uśmiechnął. Będziesz ją teraz doganiał.
Wszyscy macie racje.
śr., 2010-10-27 15:05 — saveriusWszyscy macie racje.
Zaczynając:
salub, to prawda telemarketing jest do ogarnięcia, bo rozmawiałem wczoraj o tym z jednym kolegą, który w tym robi.
carlopacto, oprócz tego, że ona lubi mnie przykuć kajdankami do kaloryfera(taki fetysz), to faktycznie, związek nie jest więzieniem czy klatką i zawsze można odejść.
rafciuuu masz również rację, bo nie powinno mnie to zniechęcać tylko motywować do rozwoju.
Na koniec gen, z którym wiadomo, że dyskusje polegają na zasadzie "trafiony - zatopiony". Wycofanie się z propozycji dorosłego życia będzie implikowało mój strach i niedojrzałość. Co dalej implikuje wymienienie mnie na lepszy model.
Nie wpisał się tu, ale napisał do mnie na privie Hektor i jemu też w tym miejscu dziękuje po raz drugi.