Byłem wczoraj na takiej imprezie zwanej "Pożegnanie lata" . Przyszło tam tysiące ludzi i kręciło się mnóstwo fajnych lasek. Byłem bardzo zniechęcony do podrywania w tym dniu, bo dzień wcześniej miałem przez to niemiłą przygodę na weselu (podrywałem laskę na weselu, co skończyło się bójką z jej bratem, szkoda gadać). Mimo to kiedy zobaczyłem śliczną ankieterkę (HB9) która kręciła się między ludźmi i ankietowała ich an temat jakiś tam ubezpieczeń zapomniałem o moim złym nastroju. jako że podejście do ankieterki to żadna sztuka początek miałem bardzo łatwy. Podszedłem i z uśmiechem powiedziałem że chciałbym też taką ankietkę wypełnić. Dziewczyna się ucieszyła i zaczęła zadawać pytania. Na koniec chciała żebym podał jej nr telefonu do ankiety, a ja odpowiedziałem że nie rozdaje tak od numeru telefonu i jeżeli już to podam ten nr jeżeli ona poda mi swój. O dziwo dziewczyna od razu się zgodziła powiedziała że ma na imię Milena i że mnie zaraz też sobie wpisze jako Wojtek. Uśmiechnąłem się tylko powiedziałem że się odezwę i odszedłem w siną dal, później jeszcze zamieniłem z nią dwa słowa ale to przy okazji kolegi którego zaczepiła gdy przechodziła obok nas. Dziś zadzwoniłem, największy sukces to to że nr prawdziwy;p Ale jak tylko jej się przedstawiłem powiedziała żebym zadzwonił jutro wieczorem bo jest zapracowana, no i tu się pojawia mały problem, bo nie wiem czy takie słuchanie się jej jest dobre i czy naprawdę nie miała czasu chwilę pogadać, ale co do tego zapracowania to wierzę bo widziałem jak zapier..... na tej imprezie. Co sądzicie???
Zadzwoniłem i poszło jeszcze łatwiej niż wyciągnięcie nr, dziewczyna umówiła się bez żadnych problemów, wiem jestem dziwny ale wydaje mi się że za dobrze coś idzie;p;p
Dodam tylko że to naprawdę perełka, nie jakiś pasztet i jestem w szoku że wyciągniecie nr oraz umówienie się z nią nie sprawiło mi żadnego wysiłku, a dziewczyna podczas rozmowy przez telefon nawet nie ukrywała, że cieszy się że dzwonię, wiem marudzę powinienem się cieszyć, ale idzie za gładko;p
z najlepszymi dziewczynami właśnie tak jest wydaje się że to będzie masakra a często jest znacznie przyjemniej niż z tymi z niższej półki..
więc jak zdarzy się jakiś zwykły miły nie natrętny i przystępny chłopak który się jej nie boi to dla takiej SHB jest to ktoś nadzwyczajny... 
ale nie ma się co dziwić... jak dziewczyna jest piękna to zwykli faceci boją się do niej podejść... podchodzą tylko tacy co są zbyt pewni siebie (cwaniaki/dresy), chorzy psychicznie, inne kobiety i PUA...
Chyba nie wiele osób sledzi mój wątek ale i tak się wypowiem, spotkałem się z tą dziewczyną i miałem dobre przeczucia jednak że coś za łatwo mi idzie. Na początku było fajnie, dobrze się rozmawiało i nie czułem że jestem na przegranej pozycji, byłem sponataniczny, opowiadałem o sobie w dobrym świetle i słuchałem jej z uwagą. Niestety trochę mnie zniechęciło to że jest artystką dosłownie i w przenośni, taka dziewczyna zdecydowanie nie pasuje do mnie, no i chyba było to widać, dziewczyna na końcu stwierdziła że fajny ze mnie chłopak ale jesteśmy z zupełnie różnych światów, przyznałem jej rację bo to prawda, chociaż z drugiej strony miałem ochotę spróbować bo mimo wszystko świetna dziewczyna, no ale wyszło jak wyszło. Najgorsze to jednak to że ciężko jak zwykle znoszę porażkę, kolejną porażkę....
Czyli prawo Marphy'ego znów nie zawiodło
Jeśli coś idzie za dobrze, wcześniej czy poźniej i tak sie spieprzy.
Nie bierz do bani, skoro sam widzisz że nie pasujecie do siebie, to żadna to porażka. Ciesz się ze zdobytego doświadczenia i wykorzystaj je do niecnych celów ;>
jak dla mnie text ze jestescie z innych swiatow mogl byc ST
~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~