Witam was.
Panowie wyobraźcie sobie kobietę. Czarne długie włosy, piękne brązowe oczy, długie delikatne nogi, skóra gładka. Ogólnie kobieta jak z marzeń. W naszym języku po prostu SHB...
I właśnie "znam" właśnie taką piękną kobietę. Podoba mi się strasznie. Nieraz myślałem jak bo to było z nią... I tu nagle trzask! Karramba do chuja przecież masz predyspozycje do tego by ją uwieść. Umiesz rozmawiać, umiesz stosować kino znasz swoją wartość co Ci więcej potrzeba?
Właśnie... Trzeba ją jakoś poznać. I tu jest problem. Mieszkam poza swoją miejscowością. Widzę ją średnio raz na dwa tygodnie, i to zawsze w towarzystwie ich rodziców, i tu kolejny zonk moi rodzice bardzo dobrze znają się z jej rodzicami więc lekki lipton ice tea.
Nie mam w ogóle żadnych pomysłów jak to zrobić, jak to rozegrać. Nie chcę żadnych pośredników w zapoznawaniu się.
Nie napiszę do chuja na nk jak jakiś frajer! Nie zadzwonię do niej, bo nie mam od niej jej numeru, tylko znajomy kiedyś mi dał...
I co mam zrobić? Macie jakieś abstrakcyjne pomysły?
To jest naprawdę SHB...
Uwierzcie najładniejsza laska jaką w życiu widziałem...
I ja podrywacz mam odpuścić taką sytuację? Nie mogę!! No kurwa nie mogę!! Więc zwracam się do was z prośbą.
Pozdrawiam.
Baudelaire - nie muszę się ogarniać bo nie mam z czego. Podniecam się tylko bo naprawdę jeździłem po Polsce i po świecie i naprawdę ona wygląda kolorowo.
Sneakers - mój ulubieńcu nie chciałbym angażować w to rodzin. W ogóle chce wyłączyć to że nasi rodzice się znają...
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Wiem że jak to wyjdzie to będzie wiadomo. Tylko chodzi o to tak zwane spełnienie. Chcę to zrobić sam, bez pomocy osób trzecich.
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Wiem że trzeba wykorzystywać takie sytuacje. Chyba masz racje. Pierdolić to. Mam plan. Dzięki za przekonanie mnie. Ubieram się i jadę. Po co? Jeszcze nie wiem. Dowiem się na miejscu po co przyjechałem
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
"I właśnie "znam" właśnie taką piękną kobietę. Podoba mi się strasznie."
, a najlepiej ciasto zrób sam
i walcuj pod adres
.
Ogarnij się. Każda dla kogoś jest ideałem.
"i tu kolejny zonk moi rodzice bardzo dobrze znają się z jej rodzicami więc lekki lipton ice tea."
To dla Ciebie na plus
"Uwierzcie najładniejsza laska jaką w życiu widziałem..."
Tą najładniejszą jeszcze zobaczysz.
Może Twoja mama, Jej mamie ciasto upiecze
Resztę już znasz i wiesz co robić.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Nie zachowasz się ja "jakiś" frajer pisząc do niej przypuśćmy na nk jeśli zaproponujesz jak najszybciej spotkanie, co będzie niezwykle łatwe z uwagi że się jako tako "znacie"
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
Nie złamie zasad i nie napiszę. A po drugie znamy się tylko z widzenia. Nawet nie mówimy sobie "Cześć co tam słychać?"
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
To nie łam i dalej przeglądaj jej fotki na nk będąc na niewidoku żeby przypadkiem nie pomyślała ,że Ci się podoba.
Zwykle najprostsze rozwiązanie okazuje się najlepsze.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
Nie przeglądam jej zdjęć =D
"Zwykle najprostsze rozwiązanie okazuje się najlepsze." Uderzam do niej. Na razie.
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Wreszcie mądra decyzja
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
CIEKAWE CZY SIĘ UDAŁO?
Nic dalej nie ma...
Nie mogę na nią trafić. Na chwilę obecną zapominam. Mam na oku SHB która wymaga dużo pracy ^^
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Nie odpuszczę. Jak tylko nadarzy się okazja zaatakuję
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."