Witam. Mam pewien problem, jednak od razu przejdę do sedna.
3 lata temu, poznałem pewną dziewczynę, która od razu zaróciła mi w głowie (nie dość, że była ładna, to podzielała moje zainteresowania i generalnie, jej charakter, styl bycia, naprawdę
bardzo mi odpowiadał). Jestem miłośnikiem sportów rowerowych. Przez te 3 lata, co jakiś czas zjawiała się na naszej miejscówce, gdzie trenowaliśmy. Ogólnie przyjeła funkcję naszego fotografa. Przez 3 lata, wymienialiśmy po prostu kilka zdań, ale widać było, że
coś między nami "iskrzyło". Choć, nie miałem odwagi pociągnąć tego dalej. Gdy pojawiała się przy mnie, czułem się jakbym był w 7 niebie. Przechodząc do sedna: w pewnym momencie, rok temu, nie wytrzymałem i postanowiłem, że musze ją bliżej poznać. Udało mi się zdobyć jej gg, później nr. telefonu. Pisaliśmy ze sobą sporo, non stop, i zapowiadało się świetnie.
W końcu spotkaliśmy się raz, z okazji jej urodzin, sam na sam, w parku. Było SUPER, rozmawiało się naprawdę dobrze, jednak do niczego nie doszło. Przy drugim spotkaniu (po okolo miesiacu) zachowałem się jak...dupa, choć przed tym spotkaniem wmawiałem sobie, żeby do tego nie dopuścić.
Po tym wszystkim, jej stosunek do mnie osłabł znacząco. Wtedy stwierdziłem, że nie bede sie do niej odzywal, bo czulem ze cos jest nie tak i ze jestem nachalny. Po tygodniu jednak odpisała. napisała "żyjesz?
Co tam u Ciebie". Wtedy, po jakimś już czasie, zaprosiłem ją na osiemnastke, jednak odmówiła. Udało mi się od niej wyciągnąć, że nie chce, żebym sobie zbyt wiele myślał.
Wtedy zbila mnie z tropu, postanowilem odpuścić. Chciałem to zakończyć na sposób "kolega-koleżanka". Był taki dłuższy okres czasu, kiedy nie odzywaliśmy sie do siebie, ona do mnie dalej napisała. No cóz, myślę, no jeden raz, dobra. Ale ona sama zaczynała nastepne rozmowy, i dalej mi dała "do myślenia". W trakcie jej matur sporo ze soba pisalismy, dosc czule, można powiedzieć.
Po maturach wyjechała do niemiec, niespodziewanie. Kiedy była w niemczech, sporo pisaliśmy i sporo o niej myślałem. Wróciła i nie odzywała się. Wymieniliśmy 5 smsów, ale czułem że coś jest nie tak. W końcu spotkałem ją tydzień później, kiedy szła z innym chłopakiem za rękę - wracając z imprezy w pewnej grupce.
Po tym wszystkim całkowicie zerwałem z nią kontakty, nie odzywałem się do niej. Przyjeżdżała na naszą "miejscówkę", jednak TOTALNIE ją olewałem (choc, tego nie chcialem). W koncu, sama napisala na gg pytając, czy już nigdy z nią nie porozmawiam. Miało dojśc do spotkania, na którym mieliśmy wszystko sobie wyjaśnić.
Godzine przed spotkaniem, napisała mi, że nie wie czy to ma sens. Jednak, po wymienieniu kolejnych smsow, do spotkania doszło. Ja się można powiedzieć przed nią otworzyłem, powiedziałem jej co naprawde do niej czuje (nie mówiłem żadnych teksów w stylu że ją kocham). Ona jednak była BARDZO niezdecydowana, nie mogła określić się co dalej. W sumie miło spedziliśmy czas, jednak na wszelkie pytania typu : co dalej, odpowiadała "ale ja naprawdę nieeee wieeeem...".
Teraz minęło około 3-4 tygodnie, prawie ze sobą nie gadamy. Co mogę z tym zrobić? czy jest jeszcze jakaś szansa?
pisaliśmy, pisaliśmy, pisaliśmy.... ciiisza.... odezwała się... i pisaliśmy, pisaliśmy, pisaliśmy (nawet dość czule)... odpuściła... odezwała się... i znowu pisliśmy... wyjechała... i pisaliśmy... wróciła z facetem... powiedziałem co czuję... popisaliśmy... "ale ja naprawdę nieeee wieeeem..."
"Co mogę z tym zrobić?" Jak tak lubisz pisać to dziennikarstwo studiuj...
"czy jest jeszcze jakaś szansa?" - tak, tylko trzeba się dobrze uczyć i na studia się dostaniesz...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To nie ma sensu...
Baw się z innymi, nie zawracaj nią sobie głowy. Jesteś w dupie, ciężko z niej wyjść, jesteś chyba tylko kolega, a jeśli chcesz być kimś więcej, musisz się postarać. Czy warto? Sam sobie odpowiedz. Tyle jest wolnych fajnych lasek, daj im szansę się poznać
Naprawde na tej dziewczynie mi zależy i chciałbym żeby coś z tego wyszło ;/ Gdy się z nią spotkałem (w sumie z myślą ze to jest moje ostanie spotkanie - koniec) ale po tym spotkaniu (3h) nabrałem nowej nadziji... teraz sobie myśle ze gdy mówiła : ale ja nie wiem... to trzeba było jej powiedziec - ale ja wiem i ją pocałować. A wyszło jak wyszło, dalje nic nie wiadomo, dalej nie wiem na czym stoję a to jest najgorsze !
Poza za ja pierdole, nic mi nie przychodzi do głowy
Wydaje mi się, że po prostu w akcie desperacji wpisałeś coś w goole i wyskoczyła Ci ta strona... Hmm, za to, że tyle się spisałeś powiem Ci, iż szansa jest zawsze. Co możesz z tym zrobić? To tak jakbyś minutę przed maturą ustną z polaka pytał jakie tematy są do wyboru. Dobre rozegranie tego "związku" wymaga wcześniejszej nauki o całym procesie uwodzenia, ba, wogóle o pewności siebie i wielu inncyh istotnych czynnikach. Podsumowując: z obecnym nastawieniem jak i również określiłbym to wiedzą nie ma szansy na pociągnięcie tego czegoś. Zalecałbym Ci już kupić sobie wielką puchę lodów waniliowych, wypożyczyć romansidła i przez tydzień użalać się nad sobą. Następnie czytaj, czytaj i jeszcze arz czytaj wszystko co jest na tej stronie zaczynając od tematów po lewej stronie.
No dobra, ale tu mnie jedziecie, i w sumie rozumiem to, ale uzasadnijcie: co źle robie?
tak w skrócie? Wszystko!
Odpowiedzi masz po lewej.
Stary! Po raz pierwszy pokaż, ze masz jaja i przeczytaj to, co tam jest napisane.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czytałem te tematy które mnie interesują, choć przyznam, że nadal wszystkich nie przeczytałem
Sorry, ale z tego co widzę (bo tez nie od dzisiaj tutaj jestem) Wy to traktujecie troche jak jebanie w bęben, jak sport, ale są ludzie którzy podchodzą do tego nieco bardziej uczuciowo, emocjonalnie. Dla których dziewczyna to nie tylko "przedmiot" porządania.
Czytałem te tematy które mnie interesują, choć przyznam, że nadal wszystkich nie przeczytałem
Sorry, ale z tego co widzę (bo tez nie od dzisiaj tutaj jestem) Wy to traktujecie troche jak jebanie w bęben, jak sport, ale są ludzie którzy podchodzą do tego nieco bardziej uczuciowo, emocjonalnie. Dla których dziewczyna to nie tylko "przedmiot" porządania.
no to w czym masz problem? Podchodź dalej emocjonalnie. Tylko może pytaj na jakiejś innej stronie, ok? Bo tutaj są w/g Ciebie sami perkusiści.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No ale bez spiny, luuz...
jeżeli uważasz, że mój poprzedni post to była "spina" to masz poważne problemy z interpretacją stanów emocjonalnych..
a żebyś nie miał wątpliwości, ze to nie spina, dodam:

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ja też podchodzę do kobiet jak do osoby, a nie jak do następnej dziurki do zaliczenia. Ale jak chcesz ją zdobyć (Ją, nie jej cipkę) to bez lewej strony ani rusz. A jak chcesz czytać tylko to co Ciebie interesuje, to nie zawracaj nam dupy.
3 spotkania i nic z twojej strony i laska może być spalona dla ciebie
ty 3 lata podchodów
zależy ci na lasce którą znasz z wirtualnego kontaktu,
odpuść sobie, wiem że tego nie zrobisz, chociaż to było by najlepsze wyjście
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki