Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nieważne, jak mocno bijesz, ale...

Witam wszystkich ponownie. Postanowiłem napisać drugiego bloga (ostatniego pisałem jakiś miesiąc temu). W tym czasie trochę się nazbierało. Może będzie trochę mniej o dziewczynach, a więcej o mnie samym, ale dlaczego tak a nie inaczej, sądzę że zrozumiecie jak to przeczytacie.
Nie chcę za bardzo przynudzać na starcie i pisać rozległego wstępu bo szczerze mówiąc nie jestem najlepszy w pisaniu. Przejdźmy więc do zasadniczej części mojego tekstu Wink.

Tak jak wspomniałem minął blisko miesiąc, okres ten poświęciłem analizie i rozmyślaniom nad co zrobiłem i czego nie zrobiłem. Nie wchodząc w szczegóły, głównie analizowałem dlaczego dziewczyna z którą „pozornie” dobrze mi się zaczynało układać po prostu mnie olała (historia ta była opisana w poprzednim blogu). Wnioski wyciągnąłem bardzo szybko, wtedy nawet mnie trochę zaskoczyły i w sumie przytłoczyły, bo uświadomiłem sobie coś cholernie ważnego. Mianowicie, że jedynie wydawało mnie się, że wszystko jest dobrze. Popełniłem masę błędów, doskonale je teraz dostrzegam, wiem gdzie i co spieprzyłem. Przy kolejnej takiej akcji na pewno już ich nie popełnię, po prostu muszę wyciągnąć wnioski. Bo jak mówił Bogdan Wenta w jednej reklamie piwa: „Porażka jest motywacją lub szukaniem szansy. Zrób wszystko, żeby ją wykorzystać.” I jestem pewien, że zrobię wszystko. Dla niezorientowanych (dodam,że jest to naprawdę genialny motywator): http://www.youtube.com/watch?v=z...

I znowu, jak wspomniałem na początku bloga, jakiś akcji/historii z dziewczynami nie miałem wcale, w sumie to chodziłem taki może niekoniecznie osowiały, ale na pewno trochę podłamany, bo jednak spotkanie z dziewczyną (szczególnie dla mnie) to było coś naprawdę dużego. Trwało to sobie tak ze 2 tygodnie, nazwijmy to „spokojną egzystencją”i nagle wszystko poszło w pi**u. Podczas tego okresu miałem jakieś tam małe sukcesy i drobne porażki,to naturalne, nie można ciągle wygrywać, powiedzmy że bilans na 0 lub lekko na +. Spadł na mnie mocny cios, naprawdę petarda straszna. Nie chcę za bardzo o tym pisać, powiem tylko że było to coś bardzo osobistego (nie związanego z dziewczynami,rodziną czy czymś takim). Zapewne wielu by się po prostu nie przejęło, ale mnie to siadło strasznie na ambicji. Od tej pory zacząłem sobie ćwiczyć w domu tak na luzie (pompeczki,brzuszki itp.), byłem maksymalnie zmobilizowany. Pisałem wcześniej,że jestem trochę otyły, zrozumiałem w sumie że jest to głównie moja wina,ale nie tylko. Jak słyszę cały czas od matki albo ojca: „głodny jesteś?”, „weź sobie kiełbaskę”, „zrobić Ci kanapeczkę” to kurwicy dostaje,ale koniec. Od 2 tygodni 0 słodyczy także jest progres. Schudłem prawie 1 kg.

Dodatkowo w któryś z piątków, oglądałem mecz Polskiej reprezentacji, w przerwie albo w trakcie przełączyłem sobie na tvn, zapomniałem że miał tam lecieć. Rocky i akurat trafiłem na zajebistą scenę rozmowy z synem. Padł tam cytat, który pojawił się w poście użytkownika BadDog w komentarzu do mojego poprzedniego bloga, cholernie motywujący.”Nie ważne jak mocno bijesz, ale ile ciosów jesteś w stanie przyjąć.” http://www.youtube.com/watch?v=m... Podziałało to na mnie jeszcze mocniej, taka myśl, że muszę walczyć. Zacząłem sobie biegać rano, jest dobrze. Naprawdę ciężko jest mi o tym pisać,bo w sumie to też nie jest specjalnie fajne pisać o swoich porażkach, chociaż istotne jest aby to sobie uświadomić. I dzięki temu zrozumiałem, że dopóki nie zmienię samego siebie będzie mi znacznie trudniej wyrwać świetną dziewczyną. Wiem, niektórzy się oburzą, że lewa strona, że nie wygląd się liczy itd. Ale fakty są takie że jeżeli pozwoli mi to zwiększyć pewność siebie, to wtedy będę miał zwiększone szanse poznawania świetnych lasek.

Próbuje też, już od prawie tygodnia ograniczać wszelkie takie szkodliwe nawyki jakie miałem,ale stopniowo nie wszystko od razu, tak się nie da. Kiedyś próbowałem przestać ze wszystkim naraz i dupa. Zacząłem od przestania obgryzania paznokci, niby zwykłe gówno,ale każdy kolejny dzień to potężna dawka satysfakcji że jednak będą kiedyś dłuższe. Wiem, głupie, a jednak dla mnie naprawdę ważne. Myślę,że tak na poważnie,za laski wezmę się dopiero w wakacje, może trochę wcześniej, zobaczymy jak szybko zbije wagę( cel 5kg).

Na zakończenie bloga, chciałbym podać Wam linka do filmiku, który poza tymi wymienionymi przeze mnie wcześniej jest naprawdę takim szczytem wśród motywatorów. Mój zdecydowany faworyt. Słucham tego codziennie rano. http://www.youtube.com/watch?v=H...
Łapię się już nawet na tym, że kiedy jestem sam to potrafię głośno powiedzieć (tak totalnie spontanicznie) „I'm CHAMPION!” .

Pozdrawiam

Odpowiedzi

Portret użytkownika NewOne

http://www.youtube.com/watch?

http://www.youtube.com/watch?v=3...

Tutaj masz kolejny.
Powoli do celu.
Pozdrawiam

Portret użytkownika Trancer

Ten jest najlepszy, jaki może

Ten jest najlepszy, jaki może być Smile (wg. mnie)
Poza zastrzykiem motywacyjnym w stylu : "jestem mistrzem" itp.
Przekazuje BARDZO ważną filozofię....
Zresztą sam zobacz Smile

Portret użytkownika NewOne

Ten też widziałem duzo

Ten też widziałem duzo wcześniej Smile
Ale dzięki za próbę motywacji Smile

Portret użytkownika Ogarniamsprawę

Polecam Ci przeczytanie

Polecam Ci przeczytanie bloga, którego dziś napisałem. Uważam, że źle robisz pisząc ,,za laski wezmę się dopiero w wakacje''. Na swoim przykładzie mówię Ci, że to ślepa uliczka, przyjdą wakacje to będziesz szukał nowych wymówek i usprawiedliwień dla swojej podświadomości. W końcu obudzisz się z ręką w nocniku, nadejdzie zima i znów powiesz ,,w wakacje tym razem wezmę się za laski''. I koło się zamyka.
Miałem tek samo, więc wiem co piszę.

Przemowę Rocky'iego puszczam

Przemowę Rocky'iego puszczam sobie codziennie rano, gdy tylko wstanę. Strasznie motywujące słowa Smile