Witam. Właśnie się zarejestrowałem, choć wcześniej nie przypuszczałem, ze kiedyś założę tutaj konto. Mógłbym napisać o tym, jaka ta strona jest zajebista, ale nie ma sensu powielać słów innych ;p Opisze swoją sytuację...
Ze 2 lata temu, może trochę więcej, poznałem dziewczynę ze szkoły. Po paru dniach umówiłem się z nią. Dobrze nam się rozmawiało i znajomość się rozwijała. Pisaliśmy dużo ze sobą (za dużo). Ja jednak nie liczyłem na nic więcej, nie miałem zamiaru się angażować. Była dla mnie po prostu koleżanką. Ona oczekiwała, ze znajomość się rozwinie, jednak przez moja niechęć do tego nasze relacje urwały się. Po paru miesiącach znów zaczęliśmy się spotykać i pisać ze sobą, ale tym razem obie strony traktowały to po prostu jako dobrą znajomość. Mijały kolejne miesiące, zaczynały się wakacje. Ja zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, ze zwykle spotkania mi nie wystarczają. Ale, jako ze za parę dni miałem wyjeżdżać za granicę na niecałe 2 miesiące, nie zmieniałem swojego podejćcia do znajomości i nie okazywałem swojego większego zainteresowania. W czasie wakacji ona kilka razy pisała do mnie, ale nie odpowiadałem. Parę dni po moim powrocie ona ponownie się odezwała. Z początku nie reagowałem, ale sytuacja tak się potoczyła, ze znów zaczęliśmy się spotykać. Trwało to do końca ubiegłego roku (jakieś 4 miesiące) a ja z czasem bylem nią coraz bardziej zainteresowany. Doszło do tego, ze się zakochałem (wtedy tak mi się wydawało), o czym ona wiedziała, jednak nie odwzajemniała moich uczuć. Kontakt ponownie się urwał, ona czasem pisała, ale ją olewałem. Kilka dni temu znów się spotkaliśmy...
Na ta stronkę trafiłem jakoś na początku tego roku. Moje podejście do tematu bardzo się zmieniło. Na ostatnim spotkaniu zachowywałem się inaczej niż zwykle. Jak zawsze bylem pewny siebie, jednak rozmowę rozegrałem trochę inaczej, zwracałem uwagę na dużo szczegółów. Moja największą wada w relacjach z kobietami jest brak eskalacji dotyku.
Pytanie do Was: czy w ogóle jest sens to ciągnąć? Ona w tej chwili traktuje to pewnie tak samo jak kiedyś, choć jak przyznała była zaskoczona, ze chciałem się spotkać (wcześniej ona dość długo nalegała). Następne spotkanie już jest ugadane i mam zamiar to rozegrać trochę inaczej. Oboje mamy po 18 lat i znamy się bardzo dobrze.
Czekam na Wasze zdanie odnośnie tej sytuacji, jakieś rady i wskazówki.
Z tego co czytałem forum, Ty KRZEMEK tez miałeś chyba kiedyś podobnie układająca się znajomość (jeśli dobrze zrozumiałem wypowiedz), tj. brak zdecydowania co do kobiety, więc liczę również na Twoją wypowiedz 
Pamiętam, że kiedyś tu pisałem bodajże 6 porad jak uwolnić się z ramy kolegi czy przyjaciela.
Jeśli ją chcesz, pocałuj ją na spotkaniu, w przeciwnym wypadku nie dawaj nadziei.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Wiem o tym, ze ten wpis wyglada jak kolejne, debilne dla Was (doswiadczonych userow) lamentowanie na temat, ktory Was wkurwia (rozumiem, bo mialem podobne sytuacje na innego rodzaju forach). Jestem na poczatku etapu pracy nad samym soba, wiec doceniam Wasza wyrozumialosc.
Jak juz mowilem, nie myslalem, ze kiedys tutaj cos napisze, jednak do tego sklonila mnie wypowiedz KRZEMKA sprzed kilku miesiecy, dlatego tez licze na jego odpowiedz. Jednak nie olewam poprzednich, za to dzieki.
A takie pytanie co do odpowiedzi saveriusa: Jaka jest roznica miedzy
tym, co osiagne poprzez pocalunek podczas spotkania, a tym co da mi
pocalunek na pozegnanie (nigdy jej nie pocalowalem na koniec)?
Pocałunek zwany ślimakiem daje Ci to, że nie zachowujesz się jak przyjaciel, przyjaciele nie poddają się aktywnościom seksualnym, a pocałunek takim jest. Jeśli chcesz wyjść z ramy przyjaciela, przestań zachowywać się jak przyjaciel.
Generalnie nie zachowuj się jak przyjaciel: bądź silny, zdecydowany i pewny w tym co robisz, łam bariery kontaktu fizycznego.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
I taki mam zamiar. Mam jeszcze troche czasu zanim wyjade, wiec moim celem jest zamotanie jej w glowie
Umowilem sie z nia na 2 spotkania dzien po dniu. Wiem ze to zle, ale chce zobaczyc jak ona zareaguje na spotkanie nr 1, na ktorym mam nadzieje, ze nic nie zawale. A w wakacje miedzy praca a snem bede mial czas na poukladanie sobie wszystkiego w mojej glowie, przestudiowania teorii o metodzie afirmacji i wszystkiego z tej strony, czego jeszcze nie przeczytalem 
Tutaj nie ma żadnej różnicy. Musisz bacznie obserwować jej zachowania podczas spotkania. (jak się bawi, w jakim jest nastroju). Jeżeli w danym momencie pomyślisz o tym by ją pocałować to poprostu to zrób. Tak naprawdę nie jest ważne kiedy to zrobisz, ale kiedy odczujesz taką potrzebę,
Przed chwila dostalem od niej smsa, ze "nie da jutro rady"
Odpisalem "ok". Z poczatku planowalem spotkanie jutro i w czwartek (wiem, ze glupie, ale ciekaw bylem reakcji po srodowym spotkaniu, w ktorym mialem zaczac dzialac). Moze to byc zwykly ST (choc nie musi), poniewaz ona wie, ze czwartek mam raczej wolny (blad). Na pewno nie odezwe sie pierwszy, jesli chodzi o czwartek, zreszta mysle ze ona sama to zrobi. A jesli nie, to trudno. Ona wie, ze za niespelna 2 tygodnie wyjezdzam i na pewno chce sie jeszcze spotkac, zreszta podobnie jak ja. Z tym, ze ja mam zamiar troche zamotac jej w glowie
Po czwartku czas jeszcze bedzie, wiec chyba nie mam sie co spieszyc ?

PS. mlody7up, dzieki za ten wpis. Poprawiles mi humor z samego rana jak to przeczytalem
Czytalem ale widocznie 1 raz to za malo ;P Moglem dopisac, ze nie jest slowna, ale i tak jest dobrze..;]
Moja odpowiedź na pytanie: Jaka jest różnica miedzy
tym, co osiągnę poprzez pocałunek podczas spotkania, a tym co da mi
pocałunek na pożegnanie jest mam nadzieję logiczna dla ciebie mati123.