
Tak siedzę nad tym elektronicznym papierem i zastanawiam się od czego by tu zacząć. A co mi tam. Będę egoistą. Zacznę od siebie.
Gimnazjum. Okres, który wspominam dobrze. Mieliśmy swoją ekipę, trzymaliśmy się razem. Nie byłem alienowany, nie byłem outsiderem. Jednak brak pasji i nieśmiałość oraz presja środowiska powodowała brak pewności siebie wobec dziewczyn. Tylko wobec dziewczyn. Porozmawianie z dziewczyną, którą ledwie znam to było czcze marzenie. Tłumaczyłem sobie, że widocznie taki jestem i kiedyś przyjdzie na mnie czas. Nie wierzyłem w to. A jednak się spełniło.
Technikum. Wbrew zaleceniom rodziny nie poszedłem do LO, tylko do technikum. Myślałem, że będzie inaczej. Wiadomo, inni znajomi, inne środowisko, świeży start. Rzeczywistość skutecznie zweryfikowała mój światopogląd. Inne środowisko? Owszem. Inni znajomi? No już nie bardzo. Byli nowi znajomi, ale starzy nie pozwalali na nowy start. Byłem jak nasze kochane polskie społeczeństwo. Cały czas jest gnojone, ale pokornie znosi męki, nie mówiąc ani słowa.
Powiedziałem sobie "dość"! Czas na zmiany, ale nie połowiczne. Czas na kompletny rework swojej osoby.
Jak pomyślałem tak zrobiłem. Zabrałem swoje papiery z technikum i zaniosłem do LO. Bez chwili wahania.
Niektórzy pewnie myślą "Fajnie, ale co z tym podrywem zajętej dziewczyny?". Spokojnie, ten wstęp jest konieczny.
Liceum. Całkowicie nowe otoczenie. Całkowicie inni ludzi. Na początku wyalienowany ze względu na swoją nieśmiałość. Wiecie co pomogło? WF. Tak, wychowanie fizyczne. Mimo lichej postury, nigdy ciotą nie byłem i gram na przyzwoitym poziomie w wiele gier. Basket, siatka, noga, ping-pong, ręczna. Na lekcji wfu pokazałem co potrafię i ludzie mi pomogli. Sami zainicjowali rozmowę. Trochę szkoda, że nie potrafiłem tego zrobić. No trudno. Stało się.
Zostało pół roku do końca pierwszej klasy, a ja nawet nigdy nie czułem dotyku dziewczyny na swoim ciele. Oczywiście ten intymny dotyk 
Zawsze byłem typem hip-hopowca. Bluza kangurek, bojówki, buty sportowe, krótko ścięty. Pasowało mi to. Lecz znalazłem w szafie swoją starą koszulę. Ubrałem i efekt był niezły. Teraz koszule są na stałe wpisane w moją garderobę.
Kolejny pomniejszy przełom nastąpił po feriach zimowych 2011. Zostałem zaproszony na występ w starej szkole. Zaproszony to za dużo powiedziany. "Jest występ, chcesz to dopisz zwrotkę i nawiniesz z nami". Nie odmówiłem. Napisałem swój pierwszy tekst w życiu(patrząc z perspektywy czasu, słaby i naiwny) i nawinąłem go przed całą szkołą. Efekt? Piorunujący. Pierwszy raz w życiu dostawałem IOI od tylu dziewczyn. Mimo, że performance był słaby. Dało mi to kopa, aby dalej się zmieniać.
Na stronę trafiłem gdzieś w marcu. Pierwsze wrażenie? WOW. Światopogląd obrócony o 180 st. Obrobiłem całą teorię. Idąc przez miasto zobaczyłem dziewczynę, która mi się podobała. 3s, idę. Jestem 5 metrów przed nią i zawracam. Excusy dały się we znaki. Co zrobiłem? Pierdolnąłem tym. Powiedziałem, że skoro nie udało się raz, to nie uda się wcale.
To już prawie pierwsza klasa liceum za mną, a ja w sprawach damsko-męskich dalej jestem w dupie. Pogodziłem się z tym i żyłem dalej
Ostatni dzwonek oznaczał dla mojej ekipy nie tylko koniec pierwszego roku nauki w LO. Oznaczał, że za parę godzin idziemy na domówkę z tej okazji.
W kielni zioło, na stołach wódka i zagrycha. Bawiłem się przednie. Pojawiła się P. Teraz moja serdeczna znajoma. Wtedy? Szansa na lepsze życie. Rozmawialiśmy ponad godzinę. Ale zapomniałem o dotyku. Efekt? Znudziła się i poszła do domu. Dzięki używkom nie wypadłem z nastroju i dalej się bawiłem. Przyszła ona. Teraz mój cierń w boku. Wtedy, tylko znajoma z klasy.
A. to brunetka o piwnych oczach. Przeciętnej figury i urody. Za to piekielnie inteligentna. Przyznam, że od razu wpadła mi w oko, jednak była zajęta i ją to dyskwalifikowało. A. od początku nowej szkoły była z "facetem" z naszej klasy. Ale on nie przyszedł, bo nie lubił imprez. Ona bawiła się bardzo dobrze. Niestety, po którejś kolejce zaczęły jej się nogi plątać, więc zaproponowałem, że zaprowadzę ją do łazienki. Potem usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmowę.
To jedna z ważniejszych rozmów w moim życiu. Podświadomie zacząłem wykorzystywać rady, które przeczytałem na tej stronie.
Zainicjowała kino. Powiecie, że to przecież nic takiego. To normalne. Ale dla mnie nie było normalne. Pierwszy raz dotykała mnie dziewczyna. Mówcie co chcecie, dla mnie to było niesamowite wrażenie. Mimo wszystko nie domknąłem KC. Dlaczego? Bo jej facet był moim dobrym kumplem. Nie mogłem mu tego zrobić.
Wakacje zacząłem dobrze i takie były cały czas.
Wakacje, kolejne imprezy, kolejne dziewczyny, które teraz zaczęły być mną zainteresowane. Tydzień po zakończeniu roku szkolnego i pierwszy w życiu NC. Kolejny tydzień później po raz pierwszy domknąłem z pocałunkiem. Wszystko zaczęło się układać.
Otóż nie wszystko. Za główny cel dałem sobie A. Chciałem to zrobić wszelkimi możliwymi sposobami, jednak mój arsenał był za słaby, więc odpuściłem. Odpuściłem na 4 miesiące.
Od czasu pierwszego KC nie ścinam włosów. Są dosyć długie, ale nie zetnę ich, bo jak na nie patrzę to przypominam sobie tą chwilę euforii. Dobra z nich kotwica.
Zacząłem rozwijać swoją pasję. Zacząłem czytać blogi i zacząłem przełamywać swoją nieśmiałość. Wszystko ładnie, pięknie, ale nadal byłem sam. Z pomocą przyszło forum i ogłoszenie, że w mieście niedaleko mnie, ktoś organizuje DG i szuka winga. Nadal byłem zielony, ale napisałem. Dg było kompletnym niewypałem. Brak pogody - brak potencjalnych celów. Ale umówiliśmy się na kolejne, na kolejne... i tak już zostało.
Moją pasją jest hip-hop. Uwielbiam go słuchać jak i tworzyć. Może nie wychodzi to jeszcze najlepiej, ale nie od razu Rzym zbudowano. Ważne, że słychać postęp.
W związku z tym pojechałem do kumpla. Tam poznałem K. Była zajęta. Odpuściłem, mimo IOI, które dostawałem.
Nowy rok szkolny. Dla mnie nie przyniósł nic nowego. Przynajmniej sam początek.
Pamiętacie A.? Nie umiałem jej zdobyć. Może to nie odpowiednie słowo. Wynosi na piedestał. Nie potrafiłem jej poderwać. Wpadłem w ramę przyjaciela. Celowo. Bardzo dobrze mi się z nią gadało. Rozumieliśmy się nawzajem. Gdzieś w połowie września zdecydowałem, że do końca tego roku, małymi kroczkami, wyjdę z tej ramy. Nie miałem bladego pojęcia jak poderwać zajętą dziewczynę. Przeczytałem teorię i wziąłem się za K. W efekcie do końca listopada byłem z nią w związku. Jednak nie wkładałem w niego nic. Zakończyła go.
Wtedy zacząłem przeramowywać relacje z A. Wprowadzałem seksualność w rozmowę, dotyk. Małymi kroczkami do celu.
Andrzejki. Jak ja nie lubię wspominać tej imprezy. Bo wtedy cały mój inner game pierdolnął i się posypał. Ale do rzeczy.
Jak na każdej imprezie dbałem o dobrą zabawę. Chłopaki obijali jakichś typów, a ja miałem ich w dupie i tańczyłem z dziewczynami. 2 KC z tego co pamiętam i jeden NC. Pozytywnie. Ale miałem główny cel. A. Jednak w tym całym zamieszaniu zwyczajnie o niej zapomniałem. Ogarnąłem się jak szła już do domu. Mimo, że w samej bluzie(a pizgało niemiłosiernie) i z plątającymi nogami, to poszedłem ją odprowadzić do domu. Pieprzony alkohol. Odbiera zdolność logicznego myślenia. Zamiast zrobić to jak trzeba, to odkryłem swoje karty. Przyciągnąłem ją do siebie i powiedziałem jaka jest prawda. Że podoba mi się i mi na niej zależy. Tak, zależało mi i nadal zależy. O dziwo, ona też była mną zainteresowana. Mimo, że dalej była z tym facetem. KC. I to był pieprzony początek gówna, w którym jestem.
Jako, że byłem nieźle wcięty, kac na drugi dzień niemiłosierny, to zapytała mnie czy to wszystko było prawdą. Potwierdziłem i umówiliśmy się, aby to wszystko wyjaśnić. Jaki ja byłem głupi. Myślałem, że to przyniesie rozwiązanie. Że zostawi go i będzie ze mną. Nic bardziej mylnego. Na trzecim spotkaniu, zapytałem czy ze mną będzie. Nie wprost. Nie lubię tego. Ale zgodziła się. Bezpośrednio powiedziała, że zakończy swój dotychczasowy związek i stworzy nowy ze mną. Jednak kobiety są dziwne. Mówią jedno, obiecują, a potem robią Cię w chuja. Mnie też zrobiła. Na kolejnym spotkaniu odwołała wszystko co powiedziała. Powinienem tym rzucić w pizdu, prawda? Ale nie tylko alkohol odbiera zdolność logicznego myślenia. Uczucia i emocje też. Spotykaliśmy się przez calutki grudzień. Nadeszła końcówka roku.
Impreza sylwestrowa. Nic specjalnego. Dużo stuffu, wódki, jedzenia. Jednak jest pewien szczegół. A. samotna, bo facet znów nie przyszedł. Mimo, że trzymaliśmy całą naszą relację w tajemnicy to całowała się ze mną przy wszystkich. I tajemnicę diabli wzięli.
Zdecydowała, że powie mu co zaszło. Z wyłączeniem naszych spotkań. Babska logika. Co on zrobił? Jej wybaczył, ze mną urwał jakikolwiek kontakt. Myślałem, że zrobiła ze mnie tego najgorszego. Że nie wiedziała niby co robi. Gówno, powiedziała, że to jej wina też jest. A on jej wybaczył, wyobrażacie sobie? Pewnie nie, ja też nie potrafiłem, dopóki nie zobaczyłem.
Spotykaliśmy się dalej. Zdziwiło mnie to. Nadal ryzykowała swój ponad roczny związek. Mimo, że raz się wydało. I wtedy zrobiłem coś czego żałuję do teraz. Zdecydowałem, że powiem mu dosłownie o wszystkim. Byłem pewien, że to wszystko rozwiąże.
Przyszedł czas osiemnastek. Na sam początek trzech znajomych z klasy. Między innymi faceta A. Przyszedłem, złożyłem życzenia, bawiłem się do jakiegoś czasu całkiem nieźle. Poszedłem z nim pogadać. I teraz najlepsze. Mówię mu, że okłamała go, że spotykała się ze mną za jego plecami przez 1,5 miesiąca. Że robiła go w chuja. Jego odpowiedź "Aha, ok". Nie wytrzymałem tego. Poszedłem się napić. Gdy zobaczyłem, że ona płacze, a on jej znowu wybacza... poszedłem się znowu napić. Koniec imprezy.
Teraz jestem w dupie. Ona mi nie ufa, ma do mnie żal, on z nią został mimo to. Ale nie odpuszczę. Jestem zbyt uparty i zawzięty. Zbyt dużo siły włożyłem w to. Jestem głupi, wiem o tym.
To by było na tyle. Ostatni dzień moich ferii trwonię na napisanie bloga. Ale obiecałem sobie i nie tylko, że go napiszę.
Przez tamten rok zmieniłem się kompletnie. Zmiana wyglądu, przekonań, zajęć. To wszystko na plus. Stałem się pewny siebie, atrakcyjny, charyzmatyczny.
Ten wpis nie miał mieć przesłania. Miał to być wpis dla mnie. Tylko dla mnie. Ale w sumie dam przesłanie. Nie bójcie się radykalnych decyzji. Fakt, moja sytuacja nie jest kolorowa, ale spójrzcie. Mimo, że zjebałem tym wyjawieniem wszystkiego, to może jest to zwrot akcji, który rozwiąże to wszystko. Czuję, że tak. Zobaczymy czy miałem rację.
Ale powiem wam jaką wyciągnąłem konkluzję z mojej historii. Kojarzycie kawałek Paktofoniki pt. "Jestem bogiem"? Magik nawija tam "Potencjał niewyczerpany, chyba w DNA on był mi dany". On się nie wywyższał. Chodzi o to, że każdy ma potencjał. Że każdy jest bogiem. "Tylko uświadom to sobie".
Jarem
Odpowiedzi
teraz widzisz, że nie ma co
ndz., 2012-01-29 16:52 — bubkateraz widzisz, że nie ma co się wpieprzać w czyjeś sporawy. podrywasz zajętą, więc jej chłopak dla Ciebie nie istnieje
dobrze się czyta Twojego
ndz., 2012-01-29 21:47 — KrzyKdobrze się czyta Twojego bloga.
Żadnej rady Ci nie dam, stary, bo jak dla mnie jesteś w ciemnej dupie. 'A' woli swojego chłopaka, który był Twoim kumplem ale już nie jest..
Nie chciałem rady pisząc
pon., 2012-01-30 15:30 — JaremNie chciałem rady pisząc bloga, ale dzięki za miłe chęci
Nie jest w dupie, wierzcie
pon., 2012-01-30 17:32 — DrMentorNie jest w dupie, wierzcie mi:D Jarem, do kwietnia!