
A więc dotarłeś aż tutaj. Moje przemyślenia będą nietuzinkowe, dla początkujących obce, a wręcz nienormalne.
***
Jest sobota, ranek. Budzi Cię śpiew ptaków i święcące w oczy słońce. Odwracasz głowę i widzisz ją. Leży wtulona w Ciebie, jej głowa spoczywa na Twojej piersi, czuje się przy Tobie bezpiecznie. Zdaje sobie sprawę z tego, co już sam odkryłeś półtora miesiąca temu, że jesteś wartościowym mężczyzną. Wpatrujesz się w jej lekko otwarte usta, słuchasz jej głębokiego spokojnego oddechu...
Nagle uderza Cię w głowę poczucie wszechogarniającej samotności. Wyrzucasz je z głowy - kochałeś się z laską, budzisz się z nią u boku, tego właśnie chciałeś! Chwila słabości minęła. Dotykasz ją, budzisz, całujesz, kochacie się, by przypomnieć sobie wczorajszą namiętną noc.
Wstajesz, idziesz się wykąpać, wychodzisz odświeżony, a tu na Ciebie czeka jajecznica. Jesz ją ze smakiem, rozmawiacie, śmiejecie się. Ona pyta się, czy znowu dzisiaj przyjdziesz. Odmawiasz, jesteś umówiony na imprezę. Ona rzuca jakiś ST, Ty go odbijasz, ale czujesz irytację. To takie szablonowe, takie normalne!
Dajesz buziaka, wychodzisz z domu, zapalasz fajkę. Jest piękny słoneczny poranek. Ale Ty jesteś wkurwiony. Zły że chociaż odnosisz sukcesy na polu podrywu, to coś tu jest nie tak. Nie wiesz jeszcze co.
Wracasz do domu, pracujesz w ogrodzie. Lubisz to, praca pozwala Ci zebrać myśli, przeanalizować pewne sytuacje, uspokoić się. Jednak dalej coś Ci nie pasuje.
Skończyłeś, kładziesz się spać, musisz być w pełni sił na imprezę. Budzi Cię sms od koleżanki, czy impreza dalej aktualna. Wkurwiasz się, bo budzi Cię z zasłużonego odpoczynku. Nieważne że cały środowy wieczór spędziłeś z nią u niej na kanapie. Przestało to na Tobie robić wrażenie.
Leżysz. Myślisz. W Twojej głowie zaczynają świtać pewne zalążki myśli, które dopiero na imprezie przerodzą się w oświecenie. Głęboko oddychasz, starasz się wyluzować. Bije Ci mocno serce, nie potrafisz zasnąć.
Dzwoni budzik, kąpiesz się, golisz, wykonujesz rutynowe czynności. Zaraz w końcu impreza. Spotykasz na PKS kolegę, jesteś dla niego wzorem człowieka idealnego, samca alfa, przywódcy stada, przy którym każdy chce być. Po raz pierwszy Cię to irytuje. On widzi w Tobie samca alfa, lecz nie człowieka! To oświecenie tak mocno kopnęło Cię w głowę, że przestajesz go słuchać. Myślisz.
---
"Stałem się pewnym siebie, wartościowym człowiekiem. Tym kim zawsze chciałem być. Więc co to ma znaczyć, że wkurza mnie to? Zatraciłem siebie..."
Te słowa rozbrzmiewają w Twojej głowie, gdy kupujesz w biedronce żubrówkę, uśmiechasz się do ekspedientki, zamieniasz z nią kilka banalnych dla Ciebie, a dla niej i kolegi obok bardzo ciekawych zdań. To nie jesteś Ty. To wypracowane odruchy. Ten uśmiech, te spojrzenie, ten łagodny i powolny. emanujący pewnością siebie gest ręki, gdy odbierasz resztę. Patologia.
Impreza. Bawisz się, rozmawiasz z kobietami. Znowu odruchy. Te same teksty, te same gesty, te same reakcje. Idziesz na fajkę, patrzysz się w księżyc, myślisz. Z rozmyślania wyrywa Cię koleżanka, pyta się czy to prawda, że skończyłeś kurs masażu. Patrzysz się jej prosto w oczy i głębokim głosem mówisz: "Tak, ale jest to masaż erotyczny. Tylko dla wybranych". Ona ciągnie Cię za rękę "Zrób mi go". Ty na to: "Żeby dostąpić tego zaszczytu, musisz go zrobić pierwsza". Ona zszokowana zgadza się. Idziesz z nią do pokoju i myślisz "Znowu to samo". Wzdychasz.
Kładziesz się, zdejmujesz bluzkę, Ona Cię masuje. Jesteś zły. Ona wyczuwa Twój dystans do niej, czuje, że to jej wina. Stara się bardziej. A Ty czując na karku jej gorący oddech, na plecach delikatne kobiece dłonie przenosisz się w inny świat...
-
"Nauczyłem się podrywania kobiet. Potrafię to, robię to, na co mam ochotę. I nie czuję z tego szczęścia, żadnej satysfakcji. Moje ciało doznaje rozkoszy, umysł nie. Po raz pierwszy od mojej metamorfozy czuję się zagubiony. Prawdziwy mężczyzna zawsze wie, co robić. Ja nie".
-
Ona nagle wstaje, bez słowa wychodzi. Powodem była Twoja chłodna postawa wobec niej albo był to ST. Doskonale wiesz, jak się w takiej sytuacji zachować. Ale Ty masz na to wyjebane, nie chcesz podrywać kobiet, chcesz zrozumieć, o co tu kurwa chodzi!
Ubierasz się, wychodzisz, idziesz na szluga. Mijasz masażystkę, Ona patrzy wyczekująco na Twoją reakcje, ale Ty chcesz tylko spokoju. Idziesz, palisz, wracasz. Patrzysz się na ludzi. Na Twoich kumpli nieudolnie próbujących poderwać laski poprzez odstąpywanie im alkoholu, fajek itd. Usiłujących nieśmiało je przytulić. Na kobiety odsuwające ich ręce, rzucających shitami na prawo i lewo i na ich (facetów) żałosne, pieskowe reakcje. Masz tego dość, dzieje się coś złego.
Wracasz do pokoju, gdzie byłeś masowany, a na łóżku leży dziewczyna. Ona też ma mentalny okres. Kładziesz się koło niej, Ona wypina się zadkiem, każe Ci iść. Mówisz jej, że też szukasz azylu i poleżysz tu z nią chwilę. Ona żebyś nic z nią nie robił. Ale Ty masz wyjebane.
Mówisz, mówisz, pośrednio do niej, lecz bezpośrednio sam do siebie. Ona nie istnieje. Musisz się wygadać sam sobie. Ona leży, ma Cię w dupie, potem przysuwa się bliżej, aż w końcu obraca się, wypytuje, co się stało. Rzucasz jakiś śmieszny tekst, rozładowujesz napięcie. Ona leży, patrzy się na Ciebie, uśmiecha, poprawia włosy. "NIE! ZNOWU KURWA! COKOLWIEK NIE POWIEM, ONE JUŻ NA MNIE LECĄ!"
Pewność siebie Panowie. Gdy utkwi głęboko w Was, to nawet tego nie chcąc stajecie się atrakcyjni.
Nagle to pokoju wchodzi masażystka. Widzi, jak patrzycie się na siebie, jak coś zaczyna iskrzyć. Kładzie się koło Ciebie, tuli, a do Twojej rozmówczyni mówi, że może już iść.
---
Kochaliście się namiętnie, dziko, ostro. Ona krzyczała, a Ty nadaremnie usiłowałeś ją stłumić. Do pokoju wchodzi kolega, zapala światło, widzi dwoje splecionych ze sobą ciał, mówi "aha" i wychodzi. Wiesz, że Ona mu się podobała.
---
Koniec, ubierasz się i wychodzisz. Nim to jednak robisz, to pochylasz się, Wasze głowy znajdują się na równym poziomie, łapiesz ją za głowę i patrzysz głęboko w te głębokie niczym morska toń oczy. Zachwycone, błyszczące, wiesz, że to Ty jesteś powodem tego spojrzenia:
"A więc o to chodzi. Sam seks, umiejętność podrywu nie daje radości. O nieee. Znaleźć siebie można znaleźć już po wszystkim, gdy rozmawiacie, świetnie się czujecie, gdy dziewczyna emanuje tym żarem skierowanym w Twoją stronę, gdy czujesz, jak jej spojrzenie przewierca Cię na wskroś, a Ty zdajesz sobie sprawę, że ktoś dzięki Tobie jest szczęśliwy. Kochaj kobiety. Dbaj o nie. Bądź chamskim romantykiem lub romantycznym chamem. Sam wybierz, nie ma innej drogi."
***
Wychodzicie razem za rękę, wchodzicie z powrotem w świat śmiertelników. Widzisz zaciekawione spojrzenia, pytania "jak było", złośliwe uśmieszki. Masz wyjebane.
Stajesz na tarasie, sam, palisz fajkę. Nagle drzwi się otwierają, przychodzi masażystka, przytula się do Ciebie, pyta "dlaczego wyszedłeś?" Wydychasz dym, patrzysz się w niebo.
„Bestia uzyskała jedną ze skrzydeł, chciał mieć mur, wybudował wieżę na tym murze, chciał mieć miejsce tylko własne miejsce na przemyślenia i pusty otwór na okrągły księżyc” - Dzięki DNGU. Gdy pomyślałem w tej chwili o tych właśnie słowach, paląc fajkę, patrząc w gwiazdy i mając obok siebie wtulona filigranową blondyneczkę zrozumiałem, co chciałeś przez to powiedzieć. Uspokoiłem się.
Meritum jest takie. Nie pozwólcie, byście w tym chaosie pozwolili na stratę samego siebie. Pielęgnujcie bestię, tego uroczego demona, który tkwi w każdym z nas. Dajcie mu szpony, kły, niech zieje ogniem. Ale niech służy to do czynienia ostatecznego dobra, w zgodzie z Waszym sumieniem i poglądami, a nie, bo "tak trzeba, nie ma innej drogi". Tylko wtedy osiągniecie doskonałość i będziecie się nią cieszyli.
Carpe diem Przyjaciele! Pielęgnujcie i dbajcie o bestię! 
Odpowiedzi
I to jest coś, przy czym
ndz., 2010-10-10 19:20 — manta__1I to jest coś, przy czym warto sie zatrzymać i analizując każdą linijke, spytac sie samego siebie, czy dalej jestem soba, czy tylko udaje kogoś kim nie jestem.
Kolego wielkie dzięki za ten wpis
Tekst rzeczywiście trudny,
ndz., 2010-10-10 19:35 — TrancerTekst rzeczywiście trudny, kompletny laik nic nie zrozumie....
Sam wszystkiego nie zrozumiałem, ale ostatnie zdania:
"Nie pozwólcie, byście w tym chaosie pozwolili na stratę samego siebie. Pielęgnujcie bestię, tego uroczego demona, który tkwi w każdym z nas. Dajcie mu szpony, kły, niech zieje ogniem. Ale niech służy to do czynienia ostatecznego dobra, w zgodzie z Waszym sumieniem i poglądami, a nie, bo "tak trzeba, nie ma innej drogi". Tylko wtedy osiągniecie doskonałość i będziecie się nią cieszyli."
Te zdania dało mi do myślenia.....
Czuje się tak, jakby mi coś "klikło" w głowie.....
Nie wiem, co to będzie oznaczać, ale napewno nadejdzie dzień, kiedy ci podziękuje za ten blog.
Zasłużona dyszka ode mnie
Rzadko komentuje
ndz., 2010-10-10 20:43 — E3Rzadko komentuje blogi...świetne , i w tym przypadku możesz mi odpisać "wiem"
Ten wpis jest niesamowity.
ndz., 2010-10-10 21:06 — poprostu.onTen wpis jest niesamowity. Daje dużo do myślenia i wiele wyjaśnia.
Dzięki. To pozwala mi troche inaczej na to wszystko patrzeć.
Po przeczytaniu(oczywiście ze
ndz., 2010-10-10 21:59 — EzowyPo przeczytaniu(oczywiście ze zrozumieniem), pierwsza myśl - Mądry tekst. Ode mnie 10.
Najlepszy blog z jakim miałem
ndz., 2010-10-10 23:19 — kempaNajlepszy blog z jakim miałem do czynienia. Z czystym sumieniem 10
Ostatnio najlepszy blog na
pon., 2010-10-11 00:51 — JestemAnonimowyOstatnio najlepszy blog na stronie. Przeczytałem dwa razy, tekst naprawdę daję do myślenia.
Watek bestii gdzieś juz
pon., 2010-10-11 09:49 — NewOneWatek bestii gdzieś juz zasłyszałem. Może ktoś przypomnieć artykuł albo literature gdzie to zostało zawarte?
Sam wpis miazga... wlasnie o to w tym wszystkim chodzi:) Rozumiem to bardzo dobrze. Kop od zycia w dupe za to ze nie poszukujemy samego siebie.
Zarąbiście to zrobiłeś. 10
pon., 2010-10-11 12:31 — uszatyZarąbiście to zrobiłeś. 10
Stary, Uwielbiam twoje wpisy.
pon., 2010-10-11 13:03 — WookieStary, Uwielbiam twoje wpisy. Ostatni twój blog dostarczył mi rozrywkę, a ten powód do przemyśleń... Na takie wpisy tutaj kurwa czekamy ;]
Piona!
a w zasadzie 10
Dobry wpis, daje do
pon., 2010-10-11 14:35 — wismanDobry wpis,
daje do myślenia
pozdrawiam
Ważne by żyć w zgodzie z
pon., 2010-10-11 17:59 — PlatonWażne by żyć w zgodzie z samym sobą, działać, i realizować swoje cele czyli marzenia. Bo najważniejsze w życiu i tak jest szczęście które pochodzi z pustki którą my zapełniamy sobą
dobry wpis za długi tracisz
pon., 2010-10-11 18:03 — chicagowski85dobry wpis
za długi
tracisz wątek
i się zniechęcasz
Wszystkiego nie zrozumiałem
pon., 2010-10-11 18:19 — lewik55Wszystkiego nie zrozumiałem ale takie wpisy aż się czytać chce
DYszka
DNGU- troche mnie kolego nie
czw., 2010-10-14 18:28 — NewOneDNGU- troche mnie kolego nie zrozumiales, chcialem zeby ktoś przypomnial w czym to było, jak widze pewnie chodzi o Twoje artykuły na blogu.
Ty nazywasz to bestia, ktoś inny poprostu strachem, jeszcze ktos nazwie to "innym", pojęc jest tyle ile ludzi na swiecie i sam kazdy musi nazwać to "cos" w nim, tak jak w snie z lwem... nie uciekac przed nim tylko stanac i zapytac czemu nas goni!
Tekst.. Nieaamowity i co
czw., 2010-11-25 22:30 — StefcioTekst.. Nieaamowity i co najważniejsze prawdziwy. Podoba mi się.
Swietna rada, jako że dopiero zaczynam poczułem się odpowiednio przychamowany tym tekstem.
Dzięki.
tez z tym mialem problem...
pt., 2010-11-26 09:14 — skauttez z tym mialem problem... na samym poczatku... po przeramowaniu z przyjaciela w kochanka.
wkurwialo mnie, ze tak latwo bylo to zrobic, ze na to sa 'sposoby', ze .. zatracalem siebie.
btw: dobry wpis.