Witam panowie,
mój pierwszy wpis, mam 17 lat (dziś kończę II liceum), na stronie jestem od dawna i trochę inaczej wyobrażałem sobie swój debiut, ale życie chciało inaczej.
Mam problem bardzo podobny do kolegi Slavica - opisywał go tutaj, stąd ten tytuł.
Niedawno poznałem dziewczynę, moje początki w kwestii damsko-męskiej, bliżej tej znajomości było jednak do koleżeństwa niż do związku, a laska wpadła mi w oko. Trwało to wszystko ok. 2 tygodni - było trochę rozmów, żartów, próbowałem dotyku, ale ogólnie nie byłem zadowolony z przebiegu tej znajomości.
W końcu powiedziałem sobie - "Dosyć tego, nie męcz się! Pokaż żeś facet! Who am I? Jestem wisman, człowiek który nie boi się brać od życia tego co najlepsze" (dzięki Hektor), porozmawiałem z nią, na poważnie, powiedziałem, że mi się podoba, nie interesuje mnie związek czysto koleżeński i zaproponowałem spotkanie (pierwsza randka w życiu). Laska coś tam namieszała, że musi być cały czas pod telefonem, bo ktoś u niej w domu choruje i konkretnej daty nie poda, itd.
Ostatecznie umówiliśmy się na czwartek (był poniedziałek), co do godziny miałem zadzwonić bliżej terminu i ustalić co i jak. Tu zrobiłem niestety pierwszy i największy błąd - ona numeru nie znała na pamięć, powiedziałem, że wezmę go od naszego wspólnego kumpla (zamiast dać jej swój i dostać strzałę - sic!).
Zadzwoniłem w środę wieczór - oczywiście nic, bez odbioru. Jak pisałem, na stronie jestem od dawna, więc szczególnie mnie to nie zdziwiło. Dzwonię drugi raz po 10 minutach, złapała mnie poczta. Myślę spoko, jeśli do jutra się nie odezwie zadzwonię jeszcze raz i koniec. Spróbowałem ponownie w czwartek przed południem - kilka sygnałów, bum, znów poczta. To już mnie wkurzyło, powiedziałem sobie, więcej nie dzwonię czekam na jej ruch.
Jak nie trudno się domyśleć laska sama nie zadzwoniła... Miałem ją dziś (piątek) na zakończeniu roku w szkole opieprzyć i powiedzieć co myślę o takim, zachowaniu, ale spotkałem ją tylko raz - ja z kumplem ona z koleżanką i nie wykorzystałem chwili. Teraz pluję sobie w brodę.
Panowie, po tym wyczerpującym wstępie pytanie do Was - co teraz? Zadzwonić do niej jeszcze raz (ostateczny) dziś, zapytać czemu nie odbierała, ew. opieprzyć i umówić się na inny termin; czy może olać ją i dać sobie spokój (co nie będzie takie proste, bo laska wpadła mi w oko).
Wszelkie uwagi, bury i pomoc mile widziana. Pozdro!
Jak można dzwonić ile? 3 razy w tygodniu a ona nie odbiera? Pierdol tą znajomość. Jeśli ty siebie nie szanujesz, to ona na pewno szanować Cię nie będzie. Na jej oczach zacznij się lizać z jakąś ładną panienką, a na drugi dzień sama zacznie ci pisać smsy. Tak to działa.
"Zadzwonić do niej jeszcze raz (ostateczny) dziś, zapytać czemu nie
odbierała, ew. opieprzyć i umówić się na inny termin; czy może olać ją i
dać sobie spokój (co nie będzie takie proste, bo laska wpadła mi w
oko)."
Jak ci wpadła w oko, i nie będzie proste jej sobie wybić z głowy, to zrób sobie tratwę i pożegluj po morzu swoich łez... Rozumiem że to miała być pierwsza randka na jakiej byś był, ale jak ludzie by tak wszystko przeżywali, to chyba by nie przeżyli...
Widać że sobie ją wbiłeś, ja bym już się z nią nie spotkał, ona powinna teraz coś zrobić w twoją stronę.Jak by się postarała to bym może poszedł gdzieś z nią, ale i tak bym stracił już do niej jakiś szacunek.
Zaczęły się wakacje, masz dużo czasu, wyjdź na miasto i trenuj. Naucz się dystansu do tego. Tylko gdy luźno będziesz do tego podchodził będą efekty. Laskę olej, jeszcze kiedyś ja spotkasz i od ciebie zależy czy spotka ciebie obecnego, którym nie specjalnie się zainteresowała, czy może kogoś ciekawszego, pewnego siebie, osobę którą interesują się inne kobiety.
Dobra, dzięki za pomoc.
Macie rację, za dużo tych telefonów, nie zrobię z siebie pieska.
Nie chce znajomości, jej strata.
Pozdro
Zgadzam się z Pitero. Nie ma co jej ochrzanić, jak nie odbierała to jej strata. Nie waż się dzwonić ani pisać bo Ty w jej oczach stracisz i w ogóle będzie wyglądać jak byś Ty jej w dupę właził.
Wiadomo... dziewczyna wpadła Ci w oko, idą wakacje itd. Nie Ty jeden masz ten problem, młody jesteś to poznasz jeszcze nie jedną. Poćwicz w te wakacje podrywy. Chodzisz do liceum to jestem pewien na 100% że tam jest pełno wygłodzonych miłości i wiadomo czego dziewczyn, także potrenujesz przez wakacje i działaj. Powodzenia i nie przejmuje się, nie TY pierwszy i nie TY ostatni masz taką nerwówkę z nie odbieraniem telefonów i nie tylko.
Sam kiedyś tak wydzwaniałem i wychodziłem tylko na jakiegoś chorego psychicznie gościa który głupiał na nie odbieranie telefonów i nie odpisywanie smsów. Także nie powtarzaj tego błędu co ja...
Pozdro!
Kobiety... z Wami źle a bez Was jeszcze gorzej...
opanuj się...
idż z kumplami na cole...
a póziniej zacznij ćwiczyć ...
a do tamtej ...
zawsze mozna sprobować...