Poruszę tutaj dwa tematy(jak w tytule)...
Zauważyłem u siebie pewną prawidłowość... A mianowicie: kiedy żyję sobie bezstresowo, nie wyznaczam sobie szczególnych wymogów to wszystko idzie elegancko. Ciągle nowe doświadczenia, świetnie się bawię itd... Ale kiedy tylko powiem komuś(czy napiszę na podrywaj.org), że np. "dziś wieczór zrobię to i to(umówię się na seksik z tą Laską(HB20)), zobaczysz, że to osiągne HAHAHA, bo jestem przecież Kozak..."- to wtedy przeważnie wychodzi lipa... Działasz pod presją, stresujesz się... Swoimi działaniami masz udowodnić, żeś jest Kozak- dupy wyrywasz, latają za tobą. Pochwaliłeś się(nie dosłownie, ale kiedy mówisz kumplowi, że coś już zrobiłeś, a zaraz zrobisz jeszcze więcej to paaaanie...) przedwcześnie, a skoro już to zrobiłeś to myślisz- qrwa teraz muszę potwierdzić to co powiedziałem... A co jeśli się nie uda? Szlag. Jest też tak, że nie musisz konkretnie chwalić się przed kimś. Wystarczy, że sam przed sobą powiesz- dziś przeliżę tę Dupę! Jeśli tego nie zrobię to ciota ze mnie- nie patrzę w lustro!- I co z tego ci przychodzi? Myślisz, że napędzi cię to do działania? Niee- będziesz się tylko gorączkował, bo coś co zrobić musisz, nie jest przyjemnością, a podryw ma być właśnie nią. Rób coś, kiedy masz akurat na to ochotę i nie obieraj sobie konkretnych celów typu: dziś pójdę do tego baru i wyciągnę numer od tej suczki co tam przesiaduje...(sam wywarłem na sobie taką presję, kiedy jedna SHB miała na mnie ochotę- ja zamiast zadziałać to zacząłem się wszystkim przechwalać- post tutaj, gadka z kumplem i co? Tchórzyłem przy każdym widzieniu jej... To oczywiście jeden przykład z wielu)
Drugi temat jest nieco podobny do pierwszego. Też zauważyłem to po sobie. Jest tak: widzę super laskę, gadam z nią i myślę tylko: Qrwa mać! Jak ją zdobędę to będę miał najlepszą dupę w mieście! Hehe, ciekawe co kumple pomyślą...

I co z tego? Znów gorączka, tylko tym razem spowodowana zaślepieniem wysoką nagrodą do zdobycia. "Nie mogę sobie pozwolić na błąd. Skup się fajtłapo!"- myślisz... To dopiero błąd! Przytoczę tu pewne powiedzenie jednego chińskiego mędrca(Tranx- chyba tak gość się zwie, choć pewności nie mam):
"Kiedy łucznik strzela nie dla wygranej, panuje nad wszystkimi swoimi władzami. Kiedy strzela, by wygrać mosiężną klamrę, staje się nerwowy. Kiedy strzela, by zdobyć nagrodę wykonaną ze złota, staje się ślepy, widzi cel podwójnie, a umysł go zawodzi. Umiejętności jego się nie zmieniły: to nagroda go rozdwaja. Zależy mu na niej! Więcej myśli o niej niż o strzelaniu, a potrzeba zwycięstwa wysysa jego moc".
Ta "przypowieść" świetnie opowiada o złym wpływie jaki wywiera na ciebie chęć zdobycia nagrody... Chęć? Żądza tej jebanej nagrody... Dlatego tak łatwo przychodzi nam zdobywanie kobiety, na której nam nie zależy, która nas nieszczególnie pociąga. Na luziku sobie z nią gadamy, negujemy itd. bo przecie nie obchodzi nas czy ją zdobędziemy, czy nie... A kiedy widzimy tą SHB(złota nagroda) to ręce się trzęsą itd. bo to QRWA jedyna szansa na zdobycie jej... Jak się sfrajerzę(łucznik- nie trafię) to nici, już nie będzie drugiej szansy. Przegrałem. Ruszasz w końcu, starasz się z całych sił i wychodzi jak wychodzi. Mam nadzieję, że zrozumiano o co chodzi

To by było na tyle co do moich rozkmin na dziś.
Koniec z przechwalaniem się czymś co się zrobi w przyszłości i koniec z wyobrażaniem sobie konsumowania swojej zdobyczy(nagrody) zanim rzeczywiście ją zdobędziemy!
Odpowiedzi
Zgadzam sie z Toba w 100%.
wt., 2010-01-19 21:02 — romekZgadzam sie z Toba w 100%. Mam to samo.
Podejdź do dziewczyny nie
wt., 2010-01-19 21:34 — BubsPodejdź do dziewczyny nie ważne co powie ona, najwyżej spławi cię lub dasz radę. Pamiętaj jak widzisz dziewczyne i jesteś nią zainteresowany to pamiętaj masz 3 sekundy by do niej podejśc z kazda kolejną jest ciężej.

Pamiętaj jak podejdziesz do niej mów do niej spokojnie i wolno i powoli rozkręcaj się. Jest to ciężkie ale jak raz nie wyjdzie to trudno. Traktuj to jak trening
Kolega nade mną lubi czytać
wt., 2010-01-19 22:26 — MalbosKolega nade mną lubi czytać dużo podręczników ,dotyczących uwodzenia
Jak zapewne wiesz ,prawie każdy użytkownik tego portalu ,bądź też ktoś interesujący sie podrywem ,zna te podstawy i od nich zaczyna swoją "działalność" ,ucząc ich jak sie zachowywać i co robić
a jak myślę "Neofita" już o tym bardzo dobrze wie i porad nie potrzebuje ..
tylko chciał nam powiedzieć że z chwalenia nic dobrego nie przyniesiemy tylko sobie zaszkodzimy ,bo jak wspomniał ,będziemy pod presją ,że musi nam sie udać ;)
Pozdrawiam
Sam się zdziwiłem jak Bubs
wt., 2010-01-19 23:05 — NeofitaSam się zdziwiłem jak Bubs mógł wywnioskować, że nie wiem takich podstawowych rzeczy...? No, ale chwali mu się, że chciał pomóc.
Dobry artykul.
śr., 2010-01-20 07:48 — salubDobry artykul.
Wyznaczanie sobie celów też
śr., 2010-01-20 15:31 — DilWyznaczanie sobie celów też nie jest takie złe, bo można wiele spraw odwlekac na później a jak sobie cos postanowimy to musimy to zrobic
Tak, ale jak już zwracałem
śr., 2010-01-20 17:56 — NeofitaTak, ale jak już zwracałem uwagę z przymusu nie wynika nic dobrego... Musimy rzeczywiście mieć ochotę na to co robimy.
Cała prawda.Podryw to przede
śr., 2010-01-20 18:01 — cHoCoLaTeCała prawda.
Podryw to przede wszystkim przyjemność
Pzdr.
Spodobała mi sie ta
czw., 2010-01-21 18:02 — Alf CannabiSpodobała mi sie ta opowiastka o łuczniku. Dziś, w jeden krótki dzień troche mi sie życie skomplikowało, i ta prosta historyjka dała mi teraz do myślenia.

Bądź wyluzowany, rób co chcesz - to tutaj przekazałeś - ok, to najlepsza droga, ale chyba zgodzisz się, że presja i chillout mogą iść z sobą w parze. Tu jak wiadomo dochodzą proporcje, nie każdy drin zachęca do dzialania
"...zgodzisz się, że presja i
pon., 2010-01-25 17:57 — Neofita"...zgodzisz się, że presja i chillout mogą iść z sobą w parze."- nie za bardzo rozumiem co masz na myśli...? "...nie każdy drin zachęca do działania :D"- HAHA, tu masz kureską rację, hehe, miałem taką sytuację na disco, że wyszedłem na zewnątrz w celu przewietrzenia się(myślałem, że zara zezwymiotuję...) i siadam sobie na krześle, a tu jakieś panienki coś tam coś tam i jedna praktycznie sama do mnie zagadała. No i koleżanki poszły, zostaliśmy sami, ta mi już opowiada o złamanym sercu, a ja poczuwam się coraz gorzej. Myślę- zara się na nią porzygam... Mówię do niej(udając, że dostałem sms)- hej no muszę do auta polecieć... Ona- no dobra to ja będę w środku, może się znajdziemy jeszcze.... Oczywiście więcej jej nie widziałem, a nawet nie bardzo pamiętałem jak ona wyglądała, mimo że mdłości przeszły... Laska była starsza o kilka lat... Komfort, konkret.