Jak w temacie. Nie wytrzymuje już psychicznie bycia w takim związku. Spotykam się z dziewczyną na poważnie juz 2 miesiąc. Pierwszy był w porządku, mnóstwo zaangażowania z jej strony itd, ale ten to jeest jakas porażka. Ciągle ma jakieś problemy, przykladowo opisywałem jeden z nich w moim poprzednim temacie kiedy oskarzyła mnie o flirt, wczoraj po raz kolejny pokazała rogi. Robiła na chacie spotkanie dla znajomych, taka mini impreza, ja chłodząc ja po ostatnim przypale powiedziałem, ze mnie prawdopodobnie nie bedzie, chciałem, zeby troche polatała za mna i tak sie stało, pisała ze bardzo by chciała zeby się obudzic rano obok mnie i taki inne romantyczne bzdety, na co ja odpowiedzialem ze "zobaczymy". W koncu jednak pojawilem sie na tej imprezie bez zapowiedzi na co moja ltr bardzo sie ucieszyla i wygladalo ze wszystko bedzie okej. Na imprezie byla jej kolezanka ze swoim facetem który jest moim kumplem. Babom włączyla sie faza na to, która bardziej potafi zgnoic swojego faceta i pokazac która ma wieksza wladze w zwiazku i zaczely sypać jakimis chujowymi tekstami na co my z kumplem wielkie oczy i ze chyba im sie cos pomyliło. Oczywiscie poleciał diss w ich strone i do konca imprezy nie reagowałem na starania mojej dziewczyny. Popijałem driny i bawilem sie w najlepsze z jej kolezankami;] juz pod koniec imprezy nad ranem nasze kochane kobiety jebneły focha maks i rzuciły hasłem "my spimy razem, a wy zostajecie na dole". Zlalismy całą sytuacje z kumplem i olalismy je. Po porannej pobudce, zebralismy manele z tym kolegą i po cichu opuscilismy dom. kazdy wsiadł w swoje auto i pojechalismy do domów zostawiając nasze dziewczyny same w domu. Po 30 min od wyjazdu dostaje telefon- "gdzie jestes?" odpowiadam ze w domu, po czym ona "jestes nieodpowiedzialny, pijany wsiadasz do auta" i z wielka twarza do mnie a na koniec jebnąla hasłem "odezwij się jak przemyslisz swoje zachowanie" co podsumowałem rozłączeniem się bo nawet mi sie z nia gadac nie chcialo. Panowie, kurwa, ja już nie wytrzymuje psychicznie, na sama mysl, ze za chwile znowu sie pokłocimy wolałbym się pierdolnąc w głowe niz z nia gadac. Za kazdym razem dostaje ode mnie dissa, nie odzywam się, mowie co mi nie pasuje, jestem stanowczy, ona mowi ze rozumie, poprawia się na jeden dzien po czym znowu znajdzie sposób i popada w jakies chore gierki i robienie mi na złość. Nie chciałem z nia zrywac, ale widze, ze innego wyjscia chyba nie ma?
Czego oczekujesz od związku? Ja na przykład szczęścia. Jeżeli kobieta nie jest w stanie sprostać, rozstaję się z nią. Rozumiesz?
Temida, bogini sprawiedliwości- jest ślepa, ale to nadal kobieta.
rozumiem tylko wiesz, do tej pory bylo wszystko okej, a nagle odjebało jej tak z dnia na dzien i mam wrazenie ze niedługo pokłócimy się o kolor scian
A ustaliliście sobie może zasady co do związku ?
Czemu nie może być tak wszystko "ot tak, po prostu". Ciągle coś knują, kombinują, mieszają. Same sobie życie utrudniają. Ja zawsze jakoś trafiałem na takie, z którymi życie naprawdę było sielskie, szczęśliwe, pełne entuzjazmu. Naprawdę są inne kobiety, jakieś ciekawsze itd. Z tego co piszesz to ona ma zjebany charakter. Jak chcesz się denerwować, nerwy szarpać to baw się z nią. Po raz ostatni postaw warunki, porozmawiaj, egzekwuj. Jak nie trafia, to tej pani już podziękujemy. Tak to powinno działać
Widze, ze ustaliles jakies zasady i jej o nich mowisz. Bardzo dobrze, ale musisz je jeszcze egzekwowac. Pierwsze zlamanie zasady - opierdol. Drugie zlamanie zasady - koniec znajomosci
~ Raq
Mowisz wprost czego oczekujesz po zwiazku, zasady ma kazdy wlasne ale te trzy podstawowe powinny byc jak mantra. Jesli tego nie ma, mowisz jej to raz, drugi trzeci, jesli nie ma poprawy chlodnik, jesli dalej nie ma poprawy to odchodzisz. Jesli ona nie potrafi docenic faceta, ktory jest z nia i ma zasady to niech bedzie sama.
Nie wciagaj sie w jej gierki. Dobrze robisz, to ona musi sobie przemyslec pewne sprawy. A jesli Ci mowi przez telefon zebyś sie zastanowil nad swoim zachowaniem, to sie tylko kwitujesz to tym, ze nie musisz sie zastanawiac, bo dobrze wiesz co robisz i do uslyszenia, tylko spokojnie. Nie pozwól, zeby emocje wzieły góre bo niestety przegrasz.
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
tak, ustallilem z nią pewne granice, których przekraczania nie toleruje, ale mam wrażenie ze ona z dnia na dzien znajduje i przekracza nowe. Staram się panowac nad emocjami, ale przy niej to jest cięzkie, bo mam wrazenie ze romowa z nia jest jak grochem o ściane. Ja mówie A, opierdole ją, przeczekam dzien zeby przemyslala, ona wraca skruszona i mowi ze rozumie po czym jak juz wyczuje, ze jest normalnie to dopierdoli do pieca z czymś nowym, na co ja po prostu juz nie reaguje. Bada teren na ile sobie moze pozwolić, bo jak zrobi coś złego to za wszelka cene próbuje zwalić wine na mnie, ze się czepiam, ze jej nie szanuje i inne takie bzdety, dopiero jak warkne na nią porządnie, albo sie rozłącze i nie odzywam to się hamuje. A jak pozniej słysze jej teksty "zamierzałes sie odezwac pierwszy?, nie zalezy ci itp" to mi sie rzygac chce i udaje ze nie słyszalem, albo wogole nie odbieram telefonu bo zwyczajnie nie chce mi sie z nia gadac na ten temat. Troche rozumiem jej bulwers z tym ze rano wsiadłem za kierownice, bo majac na uwadze ze skonczylismy pic o 4 nad ranem, spałem niewiele, a w domu bylem o 8.30 to gdyby się cos stało to mógl by byc niezły przypał, wiec przyznaje ze to było nieodpowiedzialne z mojej i kumpla strony, ale jak wstalismy rano to stwierdzylismy ze uciekamy najszybciej jak się stamtad da zanim one wstana i zaczą znowu kręcić zadyme.
jak ona nie bedzie reagowala na to, co mowisz, to zastanow sie czy w ogole chcesz kontynuowac znajomosc z taka kobieta
~ Raq
"z dnia na dzien znajduje i przekracza nowe."
Uświadom ją że jak nie będzie się trzymać określonych zasad to odejdziesz. Jeśli ustala sama sobie zasady to olej to. mowy o niczym nie było...
"Staram się panowac nad emocjami, ale przy niej to jest ciężkie,"
Tak wiem.. sam tak mam z targetem, jak już serio osiągasz moment kulminacyjny i nie możesz się powstrzymać to wyjdź po prostu z domu, idź do kolegi pograć w konsolę, po 2-3 godz. wróć do niej, jak dalej tak będzie to po prostu idź i nie oglądaj się za siebie.. Niech się sama odezwie.
"nie zalezy ci itp"
To jest tylko ST.. nie przejmuj się...
teraz już rozumiem skąd się bierze przemoc w związkach i w rodzinie, bo jak człowiek nie potrafi kontrolować swoich emocji to nawet jak bardzo chce to nie potarfi się opanować i wtedy lecą pięści i liście w ruch;p wydaje mi się ze po miesiacu sielanki ona teraz testuje na ile moze sobie w tym związku pozwolić. Spodziewałem się takiego obrotu sprawy po przeczytani tej stronki, ale nie myslalem, ze bedzie to robić w takim tempie, z taką mocą i z taką częstotliwością;)
a może problemem jest Twoj brak konsekwencji, za szybko dajesz sie przeprosisz, nie dajesz jej odczuć, że nie jest ok. Ona przegina, bo wie ze za chwile ty sobie pogadasz, ona przytaknie, pokaja się i bedzie ok. A za chwile znowu moze robić jazdę, praktycznie bez konsekwencji!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
i tu jestem za Guestem,
laska widzi że posiedzisz trochę cicho, ona poudaje milusią i już wszystko do normy wraca
oj nie trzymasz kiery w tym związku, oj nie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Mam dla ciebie poradę z innej beczki....


Nie będę ci mówił, jak masz się wobec niej zachowywać, czy masz ją rzucić czy nie itp.
Skieruję ją do ciebie, do twego inner game.....
Mówisz, że nie wyrabiasz psychicznie....
Co jest tego powodem ????
Za duże przejmowanie się tym, podświadome wyolbrzymienie tych emocji związane z nieprzyjemnymi akcjami, kłótniami....
Żeby temu zaradzić, zmień postrzeganie tych emocji, jakie towarzyszą waszym problemom...
Zamiast mówić sobie że to jest cios dla ciebie, to uśmiechnij się....
Powiedz sobie, że to tak naprawdę ciebie wzmacnia, a nie osłabia
Traktuj to jako impuls do wzmocnienia twego charakteru...
Z czasem pokażesz jej, że te sytuacje zamiast cię wykańczać (guest już ci coś o tym napisał) to ty jej pokażesz, że to jeszcze bardziej cię wzmacnia i uodparnia...
To tak jakby jakieś zarazki zamiast osłabiać twój układ odpornościowy, wzmacniają go
Ona to zobaczy, może nawet wpadnie we frustrację i w końcu skapituluje....
Nieważne co się stanie, wszystko będzie na twą korzyść
Salut.
Problemy zamieniaj w doświadczenie. Masz zasady i się ich trzymasz, to przemawia tylko na twoją korzyść. Skoro jej odjebało, to odejdź w pizdu i podrywaj nowe. Jak napisał Sagułaro, skoro kobieta nie daje mi szczęścia, rozstaje się z nią. Zostanie to twoją żelazną zasadą
Positiv energy!
"Teoria i praktyka, czynią wojownika!"
a co jeśli chodzi o seks? Czy powiedzenie jej wprost jakie są moje oczekiwania odnosnie tego i jakie jest moje podejscie do niego w zwiazku to zly ruch?
on tego nie zrobi... on będzie ją naprawiał do usrania... będą kilkugodzinne chłodniki, kolejne szanse, tłumaczenia i kolejne posty pt. "ja już tak dłużej nie mogę!!!" Każdy normalny facet po 20% tego, co ona odwala powiedziałby Bye, bye...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"