Sobota. Dochodzi północ. Cudowny wieczór, żeby zapuścić sobie ulubioną piosenkę i przemyśleć sprawy, których się ostatnio nazbierało.
Spotykałem się z dziewczyną około miesiąca. Poznaliśmy się na portalu internetowym( mamy wspólne zainteresowania). Widywaliśmy się na tyle na ile było to możliwe. Wcześniej już prześledzone artykuły po lewej, po prawej, u góry i na dole
Z mojej strony było wszystko jak należy. Pełny kontakt cielesno-powierzchowny i cielesno-dogłębny przerobiliśmy po około 2 tyg
Było miło sympatycznie. Z racji tego, że oboje zaczęliśmy studia czasu na spotykanie było coraz mniej. Ona zawsze wymówki, że nauka, że zmęczona itp itd. Moje powiedzenie wypracowane w poprzednich związkach mówi, że: " Jak się dwoje ludzi chce spotkać i im zależy to nie ma chooja we wsi, żeby się nie spotkali". Nie ukrywam, że nie chciałem tego skończyć na jednej nocy ale " pociągnąć" Naszą znajomość dłużej. Z jej strony usłyszałem, że mnie już nikomu nie odda i chce być ze mną. Przyjąłem do wiadomości. Czasu z jej strony coraz mniej ( oficjalna wersja to nauka), więź budowana poprzez sms, gadu- gadu ale nie o to chodzi. Powoli jakoś " przemijała" mi chęć spędzania z Nią więcej czasu. Jak ktoś nie poświęca swojego czasu dla mnie to czemu ja mam poświęcać swój. Zadzwoniłem:
- musimy się pilnie zobaczyć w tym tyg.
- po co?
- porozmawiać.
- zobaczę czy będę mieć dużo nauki
- to zajmie dwie minutki, chcę Ci podziękować.
Chciałem oddać Jej zdjęcie i podziękować za wspólny czas. 2 min po rozmowie dostaję esa:
" Myślałam, że mi na Tobie zależy, że coś czuje ale to chyba nie to. Nie chciałam, żeby tak wyszło. Nie powiedziałam od razu na żywo, bo nie chciałam tracić kontaktu. Nie chciałam Cię skrzywdzić. Przepraszam "
No po tym tekście to padłem szybciej niż Orbis Travel 
Napisałem, że nie mam żalu, nic się nie stało rozumiem.
Wieczorem gadam sobie na skypie ze znajomą i wiadomość na gg:
" Stało się, przepraszam, że Cię skrzywdziłam "
- no spoko nic się nie stało. Narazie.
" Dawno powinnam Ci powiedzieć. Jest mi smutno, że nie mówiłam od razu.
- Ok rozumiem. Tak miało być 
"W ogóle pewnie uważasz mnie za zło tego świata, ale się poprostu pogłubiłam... "
- nie, nie uważam. Nic się nie stało.
Ogólnie to później napisała, że chciała dać Nam czas, żebym mocniej zatęsknił itp itd. Nic nie odpisałem.
Czemu to napisałem? Temu, żeby pokazać Ci, że kobiety wmawiają sobie niektóre rzeczy, żebyś potem się nie zdziwił jak Ona powie znajomym, że to Ona Ci dała " kosza", że to Jej było niedobrze. Ona się lepiej czuje z tym, że " niby " wyszło na Jej ale Ty mając wiedzę z tej strony wiesz, że Ty rozdajesz karty...
Odpowiedzi
Sytuacja... Mowie lasce ze z
sob., 2010-10-23 22:34 — NewOneSytuacja... Mowie lasce ze z nia zrywam, choć ciezko to wszystko przyszlo, po czasie jaki z nia spedziłem, a później dowiaduje sie ze to niby ona mnie zostawiła:D powiedzialem jej tylko wtedy, że skoro tak uważa to jej sprawa i tyle... moze jedno 2 spotkania pozniej były i mam spokoj.
No jak zacznie opowiadać
sob., 2010-10-23 22:34 — MaleoneNo jak zacznie opowiadać innym że płakałeś po tym jak z tobą zerwała to już będzie całkiem komedia
A ja się raz spotkałem, że
ndz., 2010-10-24 18:15 — SmuelA ja się raz spotkałem, że laska koniecznie chciała by to koleś z nią zerwał, bo twierdziła, że woli wyjść na ofiarę niż na tą "złą" i że jej będzie na plus jak to koleś zerwie.
Nie układało im się.
Ale to chyba wyjątek od reguły...
Ktoś musi być winny
ndz., 2010-10-24 18:17 — knokkelmann1Ktoś musi być winny