Witam wszystkich. Jestem tu nowym użytkownikiem (czytam lekcje i artykuły) i chciałbym prosić Was o radę. Wybaczcie za tak długi tekst - starałem się jak najlepiej opisać sytuację.
W czasie spaceru z psem poznałem dziewczynę z sąsiedztwa. Na początku było dobrze, jej bardzo zależało na spotkaniach, widzieliśmy się kilka razy, wszystko szło w dobrym kierunku.
Później jej zapał jakby zmalał. Zaprosiłem ją na spacer, ale odpowiedziała, że nie ma czasu i da znać, jak będzie mogła. Po 3 dniach spotkałem ją na spacerze. Trochę mnie to zdziwiło i lekko rozdrażniło, bo miała mi dać znać. Pospacerowaliśmy chwilę, ale gadka się nie kleiła - byłem dla niej chłodny.
Później znowu cisza z jej strony. Po tygodniu wysłałem SMSa (tak, teraz już wiem - SMSy to zło), że w ten i ten dzień o tej i o tej idę na spacer i mogłaby do mnie dołączyć. Nie odpisała.
Po tygodniu, gdy już myślałem, że temat jest zamknięty, znowu się spotkaliśmy. Rozmowa przebiegała bardzo miło, nawet nie zauważyliśmy jak zleciało nam około 2h. Ona wyjaśniła, że ma dużo roboty, bo musi skończyć pisać pracę, a olała moje ostatnie zaproszenie, dlatego że byłem dla niej chłodny.
Pomyślałem - do 3 razy sztuka. Zaproponowałem wieczorny spacer z psami, ona zapisała sobie datę w telefonie. Spotkaliśmy się jeszcze raz tego samego dnia (z jej inicjatywy). Rozmowiało się bardzo dobrze, beż negatywnych sygnałów.
Nadszedł czas spotkania - nie przyszła. Poczekałem jeszcze 25 minut i się zwinąłem.
Gdy spotkałem ją po 4 dniach, to ona zaczęła: "na pewno mi wypomnisz, że mnie nie było, ale ja byłam. Tylko skręciłam w inną ulicę" (poszła tam umyślnie, nie przez pomyłkę).
Odpowiedziałem, że zawiodłem się na niej, że nie przyszła. Na co ona odpowiedziała, że to ona się zawiodła, bo nie zadzwoniłem, żeby się spytać gdzie jest. Prawdą jest, że nie podałem miejsca spotkania. Prawdą jest również, że nigdy go nie ustalaliśmy, bo zawsze spotykaliśmy się w tym samym miejscu. Dałem się zbić z tropu, zostawiłem temat i się rozeszliśmy.
W ciągu następnego tygodnia minąłem ją na ulicy 2 razy, otrzymując tylko "cześć".
Dwa dni temu znowu ją spotkałem i chciałem wyjaśnić sprawę. Nie chciała nawet zaczynać rozmowy na ten temat mówiąc: "Ja swoje, a Ty swoje", ale jakoś zaczęła gadać. Ona upiera się, że powinienem był zadzwonić i że to moja wina, bo nie podałem dokładnego miejsca. Gdy zapytałem dlaczego poszła w miejsce, w którym nigdy się nie spotkaliśmy i nigdy nie byliśmy, odpowiedziała, że jej pies chciał tam iść. Dodała jeszcze w czasie rozmowy, że ma doświadczenia z facetami i już nigdy za żadnym nie będzie latać, oraz nie omieszkała wytknąć mi faktu, że jestem młodszy (1,5 roku): "Ja z racji wieku mam większe doświadczenie i inne poglądy na różne sprawy". Wszystko skwitowała stwierdzeniem że ma focha aż do teraz.
Pomyślałem - moja wina, że nie podałem miejsca. Teraz nie mam żadnego argumentu. Zaproponowałem więc powtórkę spotkania. Dialog wyglądał mniej więcej tak:
Ja: Co robisz w środę wieczorem?
Ona: Nie wiem, a co?
Ja: To idziemy na spacer.
Ona: Ja nie mogę tak planować, bo nie wiem co będę robić.
Ja: To sobie już zarezerwuj czas.
Ona: Ale może mi coś wypadnie.
Ja: Wypadki się zdarzają. Najwyżej się przełoży.
Ona: I co ja mam Ci w takim razie powiedzieć? Nie wiem, czy będę mogła.
Ja: Więc mówisz na przykład: "Ok, jesteśmy wstępnie umówieni na środę"
Ona: Ja tak mówię do klientów i to jest delikatna odmowa.
Ja: Widzę że wciąż masz focha. Daj znać jak Ci przejdzie. Cześć.
Sytuacja jest dla mnie kłopotliwa, bo nie wiem o co jej chodzi i czego ona oczekuje. Nie sądzę, że mam ją za co przepraszać. Nie robiłem jej nawet wielkich wyrzutów za to że nie przyszła. Akcję z "wystawieniem" mnie uznałem za jakąś jej gierkę.
Proszę Was o wytknięcie mi błędów i radę, co zrobić w tej sytuacji.
Robi z Tobą co chce , bawi się jak z dzieckiem i na dodatek wpaja iluzje , ze to Ty zły jesteś , nie starasz się i Twoja wina. Coś mi się wydaje , ze jej wcale nie było nawet na ` innej uliczce`. Zdecydowanie za dużo razy wychodziłeś z inicjatywą spotkania , no a te treści co na końcu przedstawiłeś przekonały ją , że nie jesteś interesujący i wiedziesz wręcz nudne życie. Wyciągaj odpowiednie wnioski , a tutaj kilka się pojawia. Choćby to , że trzeba być cierpliwym i nie latać za nią jak piesek.
pozdro
` One zawsze wracają `
Hm..może mogłeś zadzwonić gdzie jest jak się spóźniała ok. Ale cholera to nie powód ,żeby taką szopkę robić. W końcu to Ty czekałeś...i chyba jest na tyle inteligentna ,że skoro spotykaliście się w tym samym miejscu a Ty o innym nie wspomniałeś to powinna się domyśleć gdzie. Wydaje mi się ,że spaliłeś w miejscu w ,którym to ona ma pretensje do Ciebie a Ty jej nie powiedziałeś ,że to Tobie się to nie spodobało. Że to Ty czekałeś a wymówka z uliczką to jakaś prozaiczna jest bo zawsze widzieliście się w tym samym miejscu. Nie wiem co teraz ci radzić bo wydaje się ,że to panna ma trochę przewagi. Spróbuj poznać kogoś innego wyjść na ulicę albo zająć się sobą trochę tzw. "chłodnika" i może sama się odezwie a jeśli nie to zadzwoń po tygodniu i spróbuj jeszcze raz. Aa i poczekaj co bardziej doświadczeni też napiszą
.
@_kuba_
Rozumiem, że propozycja spotkania w czasie ostatniej rozmowy była błędem. Czy uważasz, że 2 pozostałe propozycje (+ trzecia w czasie tej 2 godzinnej rozmowie face to face) to było za dużo?
Co do latania za nią jak piesek - nie do końca Cię tu rozumiem. Oprócz tych dwóch propozycji spotkania sprzed 3 tygodni, ani razu do niej nie zadzwoniłem ani nie napisałem. Minęliśmy się tylko kilka razy na ulicy, 2 razy zatrzymaliśmy, żeby pogadać + przypadkowe spotkanie sprzed dwóch dni. W obu przypadkach to ja kończyłem rozmowę.
Czy mógłbyś wyjaśnić co miałeś na myśli mówiąc "te treści co na końcu przedstawiłeś przekonały ją , że nie jesteś interesujący i wiedziesz wręcz nudne życie"?
@gen
Dzięki za odpowiedź i krytykę. Wolałbym jednak wiedzieć co zjebałem, na przyszłość.
Nie wiem, jak powinienem się zachować wobec niej w sytuacji następnego, przypadkowego spotkania. Czy mam rozmawiać z nią normalnie (nie zwracając w ogóle uwagi na jej focha i akcję z wystawieniem), czy raczej być chłodnym?
Jak ona za pierwszym razem odwróciła kota ogonem, że to ty ją zawiodłeś bo nie zadzwoniłeś, od razu trzeba było to odbijać. Nie zrobiłeś tego i potem musiałeś wysłuchać jeszcze większych głupot.
"Gdy zapytałem dlaczego poszła w miejsce, w którym nigdy się nie spotkaliśmy i nigdy nie byliśmy, odpowiedziała, że jej pies chciał tam iść. Dodała jeszcze w czasie rozmowy, że ma doświadczenia z facetami i już nigdy za żadnym nie będzie latać, oraz nie omieszkała wytknąć mi faktu, że jestem młodszy (1,5 roku)"
Poległeś bo się stanowczo nie przeciwstawiłeś tym głupotom. Chyba bym padł ze śmiechu, gdyby mi dziewczyna powiedziała, że skręciła w złą uliczkę bo tak ją pies poprowadził.
Prosta odpowiedź - rozumiem, że to twój pies decyduje z kim i gdzie się spotykasz:)
To z wiekiem również - czyli ludzi oceniasz po wieku a nie tym co sobą reprezentują
dokładnie jak jac pisze - zawaliłeś pod tym względem. olej ją, może znajdź sobie inną towarzyszkę spacerów? tak... to dałoby Ci lepsze efekty. dziewczyna ma jakieś dziwne iluzje, trudno, jej sprawa. półtora roku jako argument? moja kobieta by ją wyśmiała